Przytuliłam oboje, czując łzy szczęścia na policzkach.
- Co wy tu robicie? - zapytałam, zapraszając ich do środka. Emilio spojrzał na dziewczynę, która przewróciła oczami i rzuciła mi się na szyję. Oboje wyglądali na zmęczonych, ale mimo to uśmiechali się wesoło. Dopiero wtedy poczułam, jak bardzo brakowało mi optymizmu Emilia i jego promieniującej radości- Postanowiliśmy, że skorzystamy z wakacji i zwiedzimy sobie Argentynę..
- Powiedziałam mu, że musimy przyjechać. - szepnęła mi do ucha dziewczynka. Uśmiechnęłam się do blondyna, na co wzruszył ramionami, odwzajemniając gest.
- Zmusiła mnie - dodał, a ja się zaśmiałam.
Ivi w końcu niechętnie oderwała się ode mnie i weszła do salonu. Wskazałam Emilio moją sypialnię, gdzie zostawił dwie, opasłe torby.
- Rozumiem, że wprowadzacie się na dłużej? - zaśmiałam się, patrząc na Włocha, który w skupieniu patrzył na zdjęcia, stojące na komodzie. Kiwnął głową, zajęty wpatrywaniem się w ramki.
- Kto to? - wskazał na zdjęcie moje i Pabla.
- Mój przyjaciel, Pablo. Opowiadałam ci o nim - rzekłam, uśmiechając się. Spoglądając ze zdjęcia na zdjęcie, mój wzrok zatrzymał się przy fotografii z Germanem z okresu świąt. Siedzieliśmy na kanapie, mężczyzna obejmował mnie ramieniem, a ja wtulona w niego, muskałam nosem jego brodę.
- Coś się zmieniło, odkąd wróciłaś? - zapytał.
- Nic czego byś nie wiedział - skłamałam, nie wspominając o nocy spędzonej ze szwagrem. To nie była pora na takie zwierzenia.
- A Violetta?
- Po tym razie, kiedy się pokłóciłyśmy, więcej jej nie widziałam.
Emilio wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć, ale w tym momencie do pokoju wpadła rozanielona Ivi.
- Angie, masz piękne widoki z okna! - zapiszczała. Widać było, że bardzo się zmieniła, wróciwszy do rodziców.
- Masz za sobą długą podróż, jest po 21, więc teraz grzecznie pójdziesz spać, a jutro po mojej zmianie wybierzemy się na spacer - oświadczyłam, gasząc entuzjazm nastolatki. - No a teraz chodź do mnie jeszcze, muszę ci się przyjrzeć! - zaśmiałam się, rozchylając ramiona. - Urosłaś.
- A ty zmizerniałaś. Jak się czujesz? - wtrącił Emilio.
Usiadłam na kanapie, biorąc dziewczynę na kolana. Mężczyzna stał obok fotela z rękami włożonymi do kieszeni i badawczo mi się przyglądał.
Znaczącym spojrzeniem dałam mu znak, że nie jest to temat, w który powinna zagłębiać się kilkunastolatka i mocniej przesunęłam ją do siebie.
- Tak, Angie, powiedz - poprosiła, chwytając mnie za szyję i badawczo spoglądając w oczy.
Zganiłam Emilia w myślach, mrucząc łagodne dobrze. Mężczyzna posłał mi nerwowy uśmiech, ale nie opanował, dopóki Ivi nie wyszła z salonu.
Przeciągnęłam się ospale, rzucając aluzję, iż nie mam ochoty na rozmowę o moim zdrowiu. Przyjaciel jednak wygodnie usadowił się obok mnie i objął ramieniem.
- Nie patrz tak na mnie - prychnęłam.
- Patrzę na ciebie, jak zakochany w młodszej siostrzyczce brat - odparł jednym tchem i pozwolił mocniej wtulić się w jego tors.
- Kocham cię, przyjacielu - szepnęłam, ziewając.
Dopiero teraz zrozumiałam, jak bardzo brakowało mi czyjegoś ciepła i obecności,. Przy Emilio nareszcie znowu poczułam się bezpiecznie, w końcu od bardzo długiego czasu odzyskałam spokój, ciesząc się nim, nawet jeśli wiedziałam, że jak to bywa moim życiu - będzie on trwał tylko chwilę..
Ocknęłam się dwie godziny później za sprawą dźwięczącej komórki. Zaspana, zarejestrowałam, że nie znajduję się już na kanapie, w objęciach przyjaciela, ale w sypialni, obok pochrapującej Ivi. Czym prędzej dotykiem odszukałam urządzenie i wybiegłam do łazienki.
- Halo? - wymamrotałam do słuchawki, patrząc na swoje zmasakrowane odbicie w lustrze nad umywalką.
- Halo, dzień dobry. - Usłyszałam głos mamy Ivi. - Zdaję sobie sprawę z różnicy czasu, ale już nie mogłam wytrzymać. Co prawda pan Emilio dzwonił po podróży...
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku. - Zapewniłam, przerywając jej wpół zdania. - Pańska córka dotarła do mojego mieszkania bezpiecznie, z tego co wiem lot też minął bez komplikacji, a jeśli ma pani na myśli tę niespodziewaną wizytę, to bardzo się cieszę z odwiedzin Ivi. Myślę, że spędzimy razem we trójkę miło czas. Będziemy na bieżąco do państwa dzwonić.
- Bardzo dziękuję, już się z mężem martwiliśmy, że może..
- To nie problem. - Znów się wtrąciłam. - Cieszę się, że mogę spędzić trochę czasu z państwa córką. Bardzo przepraszam, ale..
- Och, tak, środek nocy. - Tym razem przerwała mi Brytyjka. - Dziękuję, dobrej nocy. - I zakończyła połączenie.
Potrząsnęłam niemrawo głową, nie świadoma tego, co przed chwilą się rozegrało i odłożyłam telefon na pralkę, poprzednio zerkając na godzinę, dochodziła druga w nocy. Następnie powlokłam się z powrotem do łóżka.
- Angie, Angie. - usłyszałam jak ktoś krzyczy mi do ucha. Przetarłam oczy i przede mną stała Ivi. Podniosłam się do pozycji siedzącej, przeciągając się przy okazji.
- Co, co? - wybełkotałam.
- Jest już dziesiąta. Chodź, śniadanie czeka. - Brunetka siłą wyciągnęła mnie z łóżka i pociągnęła do kuchni, gdzie Emilio nakładał jajecznicy. Oboje byli już ubrani.
Usiadłam przy stole, ziewając.
- Kawy? - zapytał Emilio, trzymając dzbanek z ciepłym napojem. Kiwnęłam głową i zaczęłam jeść śniadanie. - Pozwoliłem sobie, zajrzeć do twojej lodówki i szafek - oznajmił, siadając obok mnie. Wybełkotałam coś niewyraźnie, z ustami pełnymi jajek.
- Wszystko dobrze, Angie? Wyglądasz na zmęczoną... - zapytała nastolatka, siadając po przeciwnej stronie.
- Dzwonili twoi rodzice, pytając się czy wszystko dobrze. - Przypomniałam sobie incydent z nocy. Zauważyłam jak kąciki ust dziewczyny wędrują ku górze.
Śniadanie zjedliśmy w miłej atmosferze, dawno nic nie smakowało mi tak dobrze. Nie wiedziałam czy to zasługa kucharza, czy towarzystwa. A może jedno i drugie tak na mnie wpłynęło?- Co będziemy zwiedzać? - pisnęła podekscytowana Ivi,odkładając brudne talerze do zlewu.
- Buenos Aires, a co innego? - zaśmiałam się, zmierzając do sypialni. Dziewczyna podążyła w ślad za mną.
Otworzyłam szafę w poszukiwaniu ubrań na dzisiejszy dzień. Od razu w oczy rzuciła mi się kolorowa sukienka w kwiecistym wzorze, wciśnięta w kąt mebla. Westchnęłam, rozprostowując ją. Łączyły się z nią wspomnienia z tamtego życia, z tamtego świata, gdzie miałam spokojny dom, pracę, byłam zdrowa..
Pewnym ruchem założyłam ją na siebie, była lekko ciasna w okolicach bioder, ale wciąż się sobie w niej podobałam.
Z uśmiechem na twarzy, całą trójką wyszliśmy z mieszkania. Buenos Aires było pełne ludzi, ze względu na wakacje, pogoda dopisywała.
- Czyli pracujesz w restauracji? - zapytał Włoch, gdy skręciliśmy do miejskiego parku. Kiwnęłam głową, przypominając sobie ostatnią sytuacje z Pablo w pracy.
- Tak poza tym... chcę otworzyć Studio we wrześniu, ale boję się, że nie zdąrzę - dodałam, patrząc na Ivi, która obserwowała ogromne biurowce, rozstawione w około parku. - I jak? - zapytałam.
- Świetnie... Emilio dasz mi kilka peso, strasznie chcę mi się pić? - mężczyzna dał dziewczynie pieniądze, a ona pobiegła do pobliskiej budki.
- Usiądźmy. - poprosił, wskazując jedną z pobliskich ławek.
Uwielbiałam tą porę roku i ten park. Lato zawsze rozweselało to miejsce, które na jesień zaczynało zasypiać.
- Pięknie tu. - rzekł Emilio, obejmując mnie ramieniem.
- Taak. - westchnęłam, opierając się o ramię mężczyzny.
- Ej, zakochani, chodźmy dalej. - usłyszałam krzyk Ivi, na co razem z Włochem wybuchnęliśmy śmiechem. Tęskniłam za nimi... zawsze chciałabym, żeby tak było.
Następnym przystankiem była kawiarnia, w której zamówiliśmy po pucharze lodów. Ivi przez ten czas rozmawiała z rodzicami, Emilio przyglądał się ludziom przechodzącym przez ulicę, a ja wpatrywałam się w nich. Dokończyłam swoją porcję i pogoniłam swoich towarzyszy. Zaprowadziłam ich do muzeum sztuki nowoczesnej i oceanarium, przy okazji na kolejne dni planując wyjście do kina i na basen.
- Już dziewiętnasta... - oświadczyłam, siadając na ławce. Włosi zajęli miejsca obok mnie, wygrzewając się w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.
- A co na kolacje? - zapytała nastolatka, a ja otworzyłam szeroko oczy.
- Zapomniałam pójść do sklepu. - Uderzyłam otwartą dłonią w czoło.
- Spokojnie - zaśmiał się Emilio. - Pójdziemy na zakupy i w domu przyrządzimy domowej roboty pizze. Co wy na to? - Podsunął pomysł
Na samą myśl o prawdziwym, włoskim jedzeniu poczułam burczenie w brzuchu i razem z Ivi ochoczo przystanęłyśmy na propozycję.
- Pospieszmy się, bo..
- Angie. - Usłyszałam za sobą znajomy głos.
Wstałam z ławki i wzięłam głęboki wdech, po czym powoli go wypuściłam. To Violetta szła w moją stronę, a za nią mogłam dostrzec Germana i jego narzeczoną.
Nerwowo poprawiłam włosy. Poczułam jak dłoń przyjaciela wsuwa się w moją.
- Violu...
- Angie, to ta zołza, która cię tak potraktowała? - Ivi stanęła obok mnie, mrużąc oczy.
Brunetka zacisnęła wargi, pomalowane szminką w kolorze ciemnego różu, aby po chwili je wydąć w kpiącym uśmiechu.
- A ty kim jesteś, żeby mnie przezywać? - zapytała po chwili, i przeniosła ciężar ciała na drugą nogę. Wzrokiem podążyłam w dal za jej plecami, gdzie zauważyłam jak German patrzy na palce Emilia, zaciśnięte na mojej dłoni.
- Na pewno osobą, która lepiej traktuje dorosłych - burknęła.
- Ivi, dosyć. - Zganiłam ją. Oderwałam się od Włocha i podeszłam do siostrzenicy, która wlepiła wściekły wzrok w chodnik.- Kim oni są? - tym razem pytania nie zadała nastolatka. Zwróciłam wzrok na Germana, który niespodziewanie znalazł się tuż za jej plecami. Tępo spoglądał na Emilia, a jego brawa brew była nieznacznie uniesiona. Esmeralda mocno trzymała się ramienia mojego szwagra, co przyprawiło mnie o złość. Szwagier, kochanek, były...
- A co was to obchodzi? - wybuchnęłam - Co ja was obchodzę? Co ja CIEBIE obchodzę? - Wycelowałam palcem w Germana. Czułam wściekłość i momentalnie zrobiło mi się gorąco. Jak oni śmieli wtrącać się w moje życie?
Z uporem starałam się spojrzeć w oczy mężczyzny, lecz ten skrupulatnie unikał mojego wzroku, z zaciśniętymi wargami obserwując jakiś punkt daleko za moimi plecami.
Zerknęłam na Violettę, która z bólem w oczach patrzyła to na mnie, to na swego ojca. Ivi wraz z Emilio obserwowali całe zdarzenie zza moich pleców. Przechodnie patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale mnie to nie obchodziło. Podeszłam do siostrzenicy i złapałam jej dłoń.
- Bardzo cie kocham, mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz moją decyzję i mi wybaczysz.
Pocałowałam dziewczynę w czoło, po czym odwróciłam się na pięcie i nie zważywszy na nic, ani nikogo, odeszłam.
________________________________
I drugi rozdział naszego autorstwa mamy już za sobą. :D
Germi taki zazdrosny, a jak.
Czyżby Emiliangie?
Do przeczytania!
W & Z
super czekam na nexta
OdpowiedzUsuńDziękujemy :D
UsuńHej dziewczyny. :) Szczerze mówiąc sama się dziwię, że komentuję. No co tu dużo mówić - jesteście boskie. Początek świetny, na końcu nerwy mi nie wytrzymywały. Violka. ;-; Je$li zrobicie tak, że to coś będzie ryczeć, a A. będzie ją pocieszać, że nic się nie stało to lepiej uważajcie. Mam dziś jakiś bojowy nastrój... Emilio. <3 Chociaż jeden jest zawsze. Powoli tracę wiarę w Sierotę. Idiot. Przynajmniej będzie mu głupio, jak się dowie o chorobie. Ups. Esma. -_- Zakopać żywcem tylko. xD Do sedna. Świetny rozdział - czekam na szybki next. :*
OdpowiedzUsuńNie wolno tracić nadziei.. chociaz jeśli chodzi o sierotę. Ciężko.
Usuń.
Dziękujemy :)
Emiliangie :D Proszę... Proszę, no! To jest para! A German to dupek XD I tak czekam na Germangie, ale... Jestem w Ivi Team :D Ale pojechała Violi :D I dobrze tak tej małpie :D Angie rozwaliłam mnie, przerywając matce Ivi. I wiecie, że kocham Ivi, nie? :P Emilio... Jego też kocham. W sumie miałam iść teraz spać, ale patrzę na bloggera, a tu wasz rozdział i zdjęcie jakiegoś przystojnego blondyna. Jak tu nie wejść? :D Rozdział boski. Ale to nic nowego. Jak zwykle z napięciem oczekuje na nowy rozdzialik. Heeej, wpadł mi do głowy genialny (i idiotyczny zarazem) pomysł. Niech Emilio zejdzie się z Bellą :D Znaczy... Kurczę, wiem, że mi to Rumbellę rozwali, ale tak fajny facet nie może sobie chodzić wolny! Chyba, że go zejdziemy z Jackie lub Esmeraldą, ale... >.< Dobra, nie kombinuję i dalej obstawiam Emiliangie :D Genialnie piszecie :D Pozdrawiam was, ściskam i przesyłam słoik pozytywnej energii ~B
OdpowiedzUsuńEverybody loves EMILIANGIE!!! :) German to dupek, nie tylko u nas na blogu haha.
UsuńIvi jak zwykle, niszczy system, wiadomo.
Dziękujemy i również pozdrawiamy.
Super rozdzial nic dodac nic ujac. Ivi jest the best. Emilangie? Nie... Germangie <3. Zapraszam angie-jar-of-hearts.blogspot.com
OdpowiedzUsuńGermangie, Germangie!
UsuńDziękujemy i napewno wejdziemy :)
Ja chce Germangie! xD ale Emiliangie tez spoko :) niech Germi pocierpi troszku, nie ma tak łatwo :D genialny rozdzial czekam na nexta :D
OdpowiedzUsuńEmilangie? Nie, dziękuję.
OdpowiedzUsuńEmilo a Angie jak najbardziej pasują mi jako przyjaciele. (BOŻE BŁAGAM MI TEŻ DAJ TAKIEGO ;-;)
A rozdział taki supiiiiiii xD
Czy jasna pani radzi napisać i wstawić kolejny post!? Czy mam na policje zadzwonić za pani nie pisanie postów!.. ,,Policja prosimy na blogera'' będzie ostro!
OdpowiedzUsuńTylko nie bij za to u góry.. już postaram się tak nie grozić.. proszę cię. ;(
Wiem kochasz mnie ;* ,,Komentuj częściej skarbie!'' ale nie musisz to każdemu pisać. :c Nic z tego nie wyjdzie, znaczy zastanowię się... ;D A co do rozdziału czytałam 3 razy i jest jfhdyfdyngdfdfdtyenxmxmmxqqertyf *-* Super! Teraz pisze na laptopie więc jest jakiś ogar.. . I pamiętaj że świetnie piszesz jakbym dawała zawsze komentarz to byś miała już +129 komentarzy. :o :D Nina to ładne imię, lepsze od Iska, a widzę im dłuższy komentarz tym dłuższa odpowiedz u Ciebie, to dobrze. Nie sądzisz że pisanie teraz bloga to za późno? bo nie wiem czy zacząć pisać czy nie.. :( ;/ Odpisuj szybciej!! Pisze ten komentarz już drugi raz, bo tamten mi się skasował na tel. xd więc powinien być wczoraj o 23 xd. Teraz chodzę spać o 23 haha :D a nie o 2 w nocy. JEST MOC! Jak pisze z anonima będę podpisywała się ~Emka. xd jakby co nie mam na imię Emila ani coś z E. ~Emka
Oczywiście, Emilio. :D Dziękuję za komplementy, ja też postaram sie odpowiadać szybciej. No i cieszę się, że sypiasz o przyzwoitej porze. ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń