sobota, 13 października 2018

Rozdział 141

Kilka dni po kolacji z Germanem siedziałam otulona kocem na kanapie i popijając gorącą czekoladę, wsłuchiwałam się w dźwięki fortepianu. Violetta całe popołudnie ćwiczyła nową kompozycję na koncert wigilijny organizowany przez Studio.
- Nie, nie, nie! - Nastolatka kilkakrotnie uderzyła pięściami w klawisze. - Nie wychodzi mi. - Westchnęła.
- Zawsze lubiłem cię słuchać. - Za naszymi plecami pojawił się German. Oparty o framugę drzwi, ze splecionymi rękami na piersiach i lekkim uśmiechem wpatrywał się w nas uważnie.
Moją twarz oblał rumieniec, zakłopotana założyłam włosy za ucho.
- Pójdę poćwiczyć do siebie - powiedziała Violetta i pędem wbiegła po schodach na górę.
Szwagier usiadł obok mnie i uderzył w klawisze.
Podobny obraz- Si es que no puedes hablar, no te atrevas a  volver. Si te quieras oculltar, tal vez te podria ver. Y el amor, que no sabe a quien y que. Hablaras y tu verdad te abrazara otra vez.. - zaśpiewał German.
Roześmiałam się.
- No dalej, Angie, kiedyś razem koncertowaliśmy! - Mężczyzna szturchnął mnie łokciem. - Przepraszam, - dodał, widząc moją zakłopotaną minę - nie chciałem wracać do przeszłości. Ważne jest to, co dzieje się teraz. - Delikatnie pogłaskał grzbiet mojej dłoni.
Poczułam, jak moje ciało przeszywa przyjemny dreszcz, a serce przyspiesza. Zaczęło brakować mi tchu, kiedy mężczyzna przysunął się bliżej. Nasze twarze dzieliły centymetry.
- J-ja nie mogę.. Przepraszam. - Wstałam i nie oglądając się za siebie, udałam do swojego pokoju.
Przez następne kilka dni starałam się unikać szwagra. Nie chciałam zostawać z nim sama, ani wdawać się w dłuższe rozmowy. Bałam się, że mogłabym poczuć do niego coś więcej niż tylko zwykłą wdzięczność za wspaniałomyślność, jaką mi okazuje.

Pewnego wieczoru, gdy czytałam książkę w swoim pokoju, rozległ się przeraźliwy pisk Violetty,
Przestraszona, wybiegłam na korytarz i skierowałam się w stronę salonu. Tam znajdowali się już inni zaniepokojeni mieszkańcy willi.
Nastolatka trzymała w rękach tablet i wpatrywała się w niego z uporem.
- Violetta, na miłość boską, co się stało? - warknął zirytowany German, podchodząc do córki.
Dziewczyna zapiszczała.
- Wygrałam! Wygrałam konkurs! - piszczała. - Pamiętacie krótkie filmy z wykonaniem naszych autorskich utworów, które nagrywaliśmy w Studio kilka miesięcy temu? Nawet nie sądziłam, że mam szanse!
Nastolatka wyjaśniła nam, że główną nagrodą w konkursie było tournee po kilku większych Hiszpańskich miastach. W podróż miała udać się wraz z Leonem, który był współautorem konkursowej pracy oraz z nauczycielem. Zwieńczeniem wycieczki jest występ na koncercie sylwestrowym w centrum stolicy. 
Choć było to wielkim osiągnięciem i szansą dla Violetty, widziałam wahanie na twarzy Germana. Nie wątpliwie nie podobał się mu pomysł spędzenia jego córki kilku tygodni, a w tym świąt w ciągłym towarzystwie byłego chłopaka, mimo, że nie zauważyłam niechęci ze strony dziewczyny. Za to przez myśl przemknęło mi, że wyjazd siostrzenicy oznaczałby dla mnie samotne mieszkanie ze szwagrem. Ramallo i Olga niebawem wybierali się na świąteczny urlop do Niemiec, w rodzinne strony kobiety.
- Tato, tato, zgódź się! - Błagała Violetta.
- No cóż.. - chrząknął mężczyzna. - Jeśli obiecasz trzymać na dystans kolegę..
- Jesteś najlepszy na świecie! - Przerwała dziewczyna, rzucając  się ojcu na oczy. - Obiecuję, że Cię nie zawiodę! Ale ja też mam prośbę. Przyrzeknij, że będziesz na siebie uważał!
- Spokojnie, córeczko. Angie będzie miała mnie na oku - szepnął German, zerkając na mnie, a ja odwróciłam wzrok, czując napływający rumieniec. 

Violetta wyruszyła w podróż równe dwa tygodnie później, dzień po wyjeździe Olgi i Ramallo, a co za tym szło - w willi zostałam sama z Germanem. Początkowo czułam się nieswojo w nowej sytuacji, mimo, iż niejednokrotnie spędzaliśmy czas razem. Tym razem było jednak inaczej, wielkimi krokami nadchodziły święta, które również miały odbyć się bez udziału domowników. Dopiero w sylwestra zaplanowaliśmy wyjazd do Madrytu, aby obejrzeć na żywo występ Violetty i Leona. 
Aby choć trochę ożywić pusty dom, zabrałam się za przystrajanie wnętrza. Przy karniszach zawisły lampki, a meble ozdabiały świąteczne figurki aniołów, bałwanków, wiklinowych gwiazdek i innych drobnostek. Z pomocą Germana, w salonie stanęła również choinka. 
- Proszę, podaj mi jeszcze tą czerwoną.. tak, ta, dziękuję. 
W niedzielne popołudnie wspólnie ubieraliśmy drzewko. Był to przedostatni punkt przygotowań do świąt, na liście pozostawało jedynie sporządzenie wigilijnych potraw,
Przez ostatnie dni unikałam szwagra. Rano pośpiesznie jadłam śniadanie i uciekałam do Studio, w którym przesiadywałam do późnego popołudnia pod pretekstem przygotowań do koncertu wigilijnego. Natomiast kiedy wracałam do domu, a szwagier kończył pracę, zaszywałam się w swoim pokoju lub ponownie wychodziłam i spacerowałam ulicami Buenos Aires. 
Widziałam, że German niejednokrotnie chciał o coś zapytać lub zatrzymać mnie w domu, lecz skutecznie unikałam wdawania się z nim w dłuższą dyskusję. Czułam, że nie byłam do końca sprawiedliwa i sprawiałam mu tym przykrość, ale jednocześnie panicznie bałam się zbliżyć. Nie chciałam dać mu fałszywej nadziei na coś, co nie miało prawa zaistnieć.
Odkąd odzyskałam pamięć, wspomnienia chwil spędzonych razem zalewały mnie każdego dnia, ale równocześnie towarzyszyła im świadomość złego, którego było pomiędzy nami zbyt dużo. Nie wiedziałam, czy byłabym gotowa zaryzykować jeszcze raz. Dla bezpieczeństwa postanowiłam się wycofać.
- Jesteś na mnie zła? - zaczął mężczyzna. 
Wyprostowałam się, słysząc smutny ton jego głosu.
- Nie, skąd - zaśmiałam się nerwowo. Wciąż stałam na drabince, odwrócona plecami do Germana. 
Usłyszałam jak wziął głęboki oddech. Wyraźnie chciał coś powiedzieć.
- To może.. Tak pomyślałem.. - plątał się. - Może gdzieś wyjdziemy? Na kolację, albo do teatru. Jak wcześniej..
Powoli zeszłam ze szczebli, dalej jednak nie patrząc na szwagra. Gdy się zbliżyłam, złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę, przytrzymując w talii. Wlepiłam wzrok w jego kołnierz. 
Podobny obraz- Angie, oddalasz się ode mnie. Nie wiem dlaczego, nie wiem, gdzie popełniłem błąd. Jeśli zrobiłem coś, co cię uraziło, to przepraszam. Ale nie odsuwaj się.. 
- Nie wiem o czym mówisz, Germanie. Jestem ciotką Violetty i..
- Jesteś kimś o wiele więcej - przerwał mężczyzna i stanowczym ruchem złączył nasze usta. Początkowo przyciskał mnie natarczywie, ale gdy poczuł, że się rozluźniam, zaczął delikatnie muskać moje usta. Przestałam się opierać. Zarzuciłam ręce na jego kark, sunąc jedną dłonią ku włosom i ściskając je mocno. German także nie pozostał obojętny, zatopił palce w moich lokach i mierzwił je z każdym pocałunkiem. Krok po kroku zaczęliśmy zbliżać się ku kanapie, aż w końcu mężczyzna ułożył mnie na niej, nie przerywając pocałunku. Sam umiejscowił się lekko ponad mną, zaczynając zabawę z guzikami mojej koszuli. 
Dotyk jego palców na moim biuście był jak impuls. Choć podobał mi się pocałunek Germana, stanowczo go odepchnęłam. Czułam się winna. Mimo, że każdego dnia widziałam miłość w jego oczach, i mimo, że niewątpliwie nie był mi obojętny, nie potrafiłam rozbudzić w sobie dawnych uczuć. Wspomnienia wróciły, lecz wciąż była to tylko myśl o wielkim uczuciu, jakim się darzyliśmy. Nie potrafiłam go pokochać.
- Nie mogę. Przepraszam - szepnęłam i nie oglądając się, pobiegłam do swojej sypialni. 

_______________________________
Witajcie ponownie!
Jest mi niezmiernie miło, że cierpliwie nadal czekaliście na kolejny rozdział. Przyznam, że jest to niesamowite - minęło tyle czasu, a pisanie tutaj wciąż sprawia mi taką samą radość, co kiedyś. Choć dziś jestem o kilka lat starsza. ;)
Mam nadzieję, że ten krótki wpis zachęcił Was do dalszego śledzenia historii Angie. 

Do przeczytania niebawem!
Całusy,
Wiktoria 

4 komentarze:

  1. Cóż, dawno nie miałyśmy kontaktu ze sobą, a dzisiaj mnie coś trafiło, żebym powspominała stare dobre czasy... I tak się znalazłam na twoim blogu Wiktoria, i patrzę, a tu rozdział z 2018 roku!!!!!
    Przeczytałam większość rozdziałów - zawsze pisałaś i nadal piszesz fenomenalnie. Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ogromnie mi miło! W takim razie do przeczytania! 💕

      Usuń
  2. Ostatnio wzięło mnie na wspomnienia i Germangie, zaczęłam przeglądać blogi. Blogi zakończone lub rozdziały nie dodawane do dawna.
    Piszesz świetnie, rozwijaj się w tej dziedzinie. Angie musi umieć pokochać Germana, nie ma innej opcji.
    Nie wiem czego Ci w tej chwili życzyć. Weny, czasu? Rób to co kochasz, spełniaj się i dąż do celu.
    Jak będziesz miała chwilę czasu i chęci to oczekuję na next'a :D
    Pozdrawiam
    ~`Zona Ramosa(nie wiem czy pamietasz)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, oczywiście, że pamiętam! Dziś po raz pierwszy od dawna weszłam na bloga, żeby przypomnieć sobie te czasy. Cudowne, niezapomniane.. Tak bym chciała, żeby kiedyś udało nam się spotkać całą "violettową ekipą"! Niesamowite, że byliśmy sobie obcy, jesteśmy obcy, a wciąż wracamy do siebie myślami. Bo ja o Was myślę. I pamiętam.
    Pozdrawiam,
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń