sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 132

Do wielkiego otwarcia pozostało półtorej tygodnia - oznajmił Pablo, otwierając przed nami drzwi Studia.
Ivi i Emilio będący pod wrażeniem budynku, zdawali się zignorować jego słowa, wchodząc do środka. Sama byłam pod wrażeniem pracy, jaką udało się wykonać Pablo, mi, Gregorio i Beto w tak krótkim czasie. Odświeżono kolory ścian, a z niewielkich oszczędności dokupiliśmy parę mebli i instrumentów. 
- Wow - wybełkotała nastolatka, rozglądając się dookoła. 
Z dumą posłałam dyrektorowi uśmiech i zaproponowałam Włochom, że oprowadzę ich po salach. 
Rozpoczęliśmy od klas muzycznych, poprzez biuro Beto i taneczną, Zaprowadziłam ich nawet do pokoju nauczycielskiego, a na sam koniec pozostawiłam wielką aulę. 
- Tu zwykle odbywają się szkolne pokazy, apele i inne zebrania. - Rozchyliłam drzwi, ucharakteryzowane na klawisze pianina.
- No, no, nieźle się tu gościcie - zaśmiał się Emilio, podziwiając wystrój. Po chwili gwałtownie odwrócił się w moją stronę i posyłając mi łobuzerski uśmiech, usiadł przy fortepianie, przygrywając jakąś skoczną melodię. Roześmiałam się głośno, unosząc ręce w górę i kręcąc się w rytm utworu. Zaraz dołączyła do mnie Ivi i obie tańczyłyśmy do melodii, wygrywanej przez Włocha. W pewnym momencie mężczyzna urwał nutę, poczynając stukać w klawisze w nowy rytm.

Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard 
Said no more counting dollars 
We'll be counting stars - zaśpiwał

Usiadłam na stołku, obok niego, a nastolatka oparła się o instrument.

I see this life
Like a swinging vine
Swing my heart across the line
In my face is flashing signs
Seek it out ya shall find 

Dołączyłam do niego. Brunetka chwyciła ze stojaka gitarę, brzdąkając w takt. 
Emilio grał coraz szybciej, łącząc nasze głosy w refrenie. 
Ułożyłam dłoń na jego ramieniu i zaczęłam suwać nią po jego karku i plecach, jednocześnie przenosząc wzrok z mężczyzny, na nastolatkę, która po kilu wygranych wersach odważyła się nawet do nas dołączyć, tak, że tworzyliśmy całkiem zgrany zespół.


Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned


Zakończyliśmy, gdy Włoszka ostatni raz szarpnęła strunę. Rozległy się brawa. W drzwiach stanął Pablo. Przez ułamek sekundy wydawało mi się, że uśmiech na jego twarzy jest wymuszony. Czyżby był zazdrosny? 
Machinalnie zabrałam dłoń z ramienia blondyna. 
- Macie ochotę na herbatę? - zapytał.
- Pewnie - zgodziła się Ivi. Posłałam Emilio uśmiech i całą czwórką przenieśliśmy się do pokoju nauczycielskiego, gdzie czekały już na nas parujące kubki. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach malin i miodu. 
- Taka jak lubię. - Przymknęłam powieki, rozkoszując się słodkim smakiem. Musnęłam chropowaty policzek przyjaciela. 
- Może my zwiedzimy jeszcze raz sale, a wy sobie porozmawiajcie - zaproponował Włoch, posyłając mi znaczące spojrzenie. Skinęłam głową, odczekując moment, aż wyjdą. 
- Jak przygotowania do ślubu?
- W porządku, zostało jeszcze parę szczegółów do omówienia. 
- Nie jesteś zbyt przekonujący.. Czy w twoim związku wszystko gra?
- Ty mi powiedz. - spojrzał mi w oczy.
- Nie rozumiem, o czym mówisz.
- O tobie i Emilio. Angie, nie podoba mi się to w jaki sposób na siebie patrzycie, jak cię dotyka, nie chcę, żeby ktoś znowu cię skrzywdził.
Spłonęłam rumieńcem. 
- Emilio jest tylko moim przyjacielem, bardzo pomógł mi we Włoszech. 
- Kochanie. - Pablo ujął w dłonie moją twarz. - Jestem za ciebie odpowiedzialny, mam wyrzuty sumienia, że tak się od siebie oddaliliśmy. 
- Wszystko w porządku. - uśmiechnęłam się. 
Mężczyzna ze smutkiem uniósł kąciki ust, po czym powoli musnął moją skroń.

Następne dni spędziliśmy na wspólnych spacerach i wycieczkach, Żeby móc spędzać więcej czasu z Emilio i Ivi, wzięłam urlop w restauracji, aż do otwarcia Studia, mając również świadomość tego, że gdy rok szkolny się rozpocznie, nie będę w stanie pogodzić dwóch zajęć.


Nadszedł uroczysty dzień otwarcia Studia.
Otworzyłam oczy pod wpływem kojących promieni słonecznych i przeciągnęłam się leniwie. Z kuchni dolatywało wesołe podgwizdywanie i skwierczenie. Uśmiechnęłam się, siadając na łóżku. Miałam świadomość, że to moje ostatnie chwile w towarzystwie Ivi i Emilio, zamierzałam więc wykorzystać je w pełni.
Na oparciu obrotowego krzesła leżała już przygotowana miętowa sukienka, którą na siebie wsunęłam. Niedawno podcięte włosy przed łopatki zakręciłam i zrobiłam lekki makijaż. Stopy wsunęłam w szpilki i tak gotowa pomaszerowałam do kuchni. Emilio stał tyłem do mnie w samych spodniach od piżamy, przez ramię miał przewieszoną ścierkę.
Odwróciłam wzrok od jego nagich pleców i zawołałam zduszone Dzień dobry. Wiedziałam, że nie zostało nam dużo czasu, nie mogłam sobie pozwolić na uczucia.
- Jak się spało? - Uśmiechnął się do mnie przez ramię i wskazał na nakryty stół, przy którym od razu usiadłam. Nałożył mi jajecznicy i sam usiadł po drugiej stronie.
- Dobrze, dzięki. Gdzie Ivi?
- Poszła po świeże bułki, zaraz powinna być.
Skinęłam głową i wepchnęłam do ust trochę jajek, co usprawiedliwiało zaprzestanie rozmów. Było mi to na rękę, z każdym słowem chciałam go za trzymać przy sobie coraz bardziej.
- Nie smakuje ci? - spytał, widząc mój markotny wzrok wbity w danie.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć trzasnęły drzwi i do kuchni wpadła Ivi.
- Chodź, siadaj, musimy się pospieszyć - zarządziłam, składając swój talerz do zlewu, po czym bez słowa zaszyłam się w sypialni.

- Mogę?
Drzwi rozsunęły się i w progu stanął Emilio. Miał na sobie jasne jeansy i śnieżnobiałą koszulę. Oszałamiająco pachnął jakąś drogą, włoską perfumą.
Uniosłam głowę znad poduszki i skinęłam ręką, po czym znowu opadłam na pościel. Mężczyzna ułożył się obok.
- Ivi kończy się szykować - oznajmił. - Denerwujesz się? - dodał po chwili obustronnego milczenia.
- Trochę - stwierdziłam, jakby od niechcenia. Moje myśli nie przytłaczała przemowa, spotkanie z rodzicami, uczniami i Violettą, ale blondyn, który w tym momencie kciukiem łaskotał moją rękę przy nadgarstku.
Zaśmiałam się krótko.
- O czym tak myślisz?
- O tobie - odpowiedziałam bez namysłu.
Włoch powoli wypuścił powietrze. Przerwałam mu, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć:
- O tym, jak będzie kiedy wyjedziecie, kiedy znowu się zobaczymy, co poczuję, gdy wtedy cię uściskam. Zakochuję się, Emilio. - Spojrzałam na niego kątem oka, zaraz potem ponownie wbijając wzrok w sufit.
- Chcesz, żebym cię pocałował?
Pewnym ruchem przewróciłam się na bok, podparłam łokciem i spojrzałam mu w oczy. Uśmiechał się delikatnie.
Zbliżyłam swoją twarz do jego, tak, że nasze usta dzielił zaledwie centymetr.
- Od początku zastanawiałem się jak smakujesz - szepnął, a jego miętowy oddech otulił moje wargi. Natychmiast zapragnęłam go poczuć. O tak, jego usta musiały smakować tak samo rozkosznie.
- Jeśli to zrobisz, to nie pozwolę już wam odejść - odpowiedziałam równie cicho. - Zbierajmy się - powiedziałam po dłuższej chwili, uśmiechając się.
Wstałam z łóżka, zmierzając do drzwi. Obejrzawszy się na chwilę, posłałam mężczyźnie całusa.
- To musi ci wystarczyć - zaśmiałam się i zniknęłam za ścianami korytarza.

Przed Studiem czekał już na nas zestresowany Pablo. Na jego czole widniało kilka kropel potu i głęboka zmarszczka. Nerwowo przestępował z nogi na nogę.
- No jesteście nareszcie! - zawołał na nasz widok i prawie siłą wepchnął do budynku.
- Wyluzuj, stary, wszystko pod kontrolą - rzuciła Ivi, siadając na biurku.
Pablo westchnął głośno i rozpiął guzik pod szyją.
- Spokojnie, wszystko się uda. - Pocieszyłam go, choć w rzeczywistości sama  trzęsłam się ze strachu. Jak miałam spojrzeć w oczy tym wszystkim ludziom i przekazać taką wiadomość? Jak ją odbiorą?

- Angie!
Obejrzałam się za siebie i oniemiałam. W moją stronę zmierzała Bella, pod rękę z Rickiem.
- Hej, jak się czujesz?
- W porządku, dziękuję -  odparłam.
- Rick - Wymieniliśmy uściski dłoni.  - Przepraszam, muszę iść na salę. Cieszę się, że jesteście.
Bell posłała mi uspokajający uśmiech.  Skinęłam głową i wróciłam do zatłoczonego budynku.
W auli zebrały się tłumy uczniów i ich rodzin, które przyszły towarzyszyć im podczas pierwszego dnia. Napotkałam kilka znajomych twarzy, lecz skrupulatnie wymigiwałam się od rozmów.
- Angie! - Za moimi plecami rozległ  się znajomy pisk. Odwróciłam się i ujrzałam nadchodzącą Francescę, Camilę, Maxiego i Naty. Ostatnia dwójka trzymała się za ręce.  Po chwili podszedł też Leon.
- Co u ciebie słychać?
- Dobrze cię widzieć!
- Tęskniliśmy!
Nastolatkowie zasypali mnie potokiem słów. Zdołałam tylko wykrztusić Porozmawiamy później, zanim ktoś szarpnął mnie za rękę i poprowadził w kierunku sceny. Jak się okazało, to Gregorio zniecierpliwił się czekaniem.
Wzrokiem odszukałam Emilio i Ivi, stojących na końcu sali, po czym zajęłam miejsce na podeście, obok Pablo i Beto.
- Dzień dobry, proszę wszystkich o uwagę - powiedział Galindo do mikrofonu.
Momentalnie ustały wszystkie rozmowy i sala zaległa ciszą.
Przełknęłam ślinę, przekazując spojrzeniem przyjacielowi, aby kontynuował. Ten jednak wepchnął urządzenie w moją dłoń.
- Witam - jęknęłam drżącym głosem. Zauważyłam, jak  z tłumu wynurza się sylwetka Violetty. Przeniosłam wzrok na Włocha, który uniósł oba kciuki w geście zachęty.
- Nazywam się Angeles Saramego, większość z państwa zna mnie, jako nauczycielkę śpiewu, jednak wraz z początkiem nowego roku szkolnego w Studiu, zaszło kilka zmian.. - Kątem oka spojrzałam na Pablo. - Bardzo trudno jest mi przekazywać tę wiadomość, dwa miesiące temu odszedł od nas Antonio, dotychczasowy właściciel Studia.
Po sali przeszedł szmer, rozległy się szepty i wzdychania. Zauważyłam, jak zszokowani podopieczni ze łzami w oczach wbijają we mnie spojrzenia. Naty oparła głowę na ramieniu Maxiego, Brodway objął Camilę, a Francesca ukryła twarz w dłoniach, trzęsąc się u boku Diego. Nigdzie nie mogłam dojrzeć Violetty, ani Leona.
- Doskonale rozumiemy państwa poruszenie, - powiedziałam po upływie długich sekund gwaru - ale to, że zebraliśmy się dziś tutaj świadczy o naszej wdzięczności Antonio za wszystko, co zrobił dla tej szkoły, uczniów i wszystkich nas z osobna. Mimo ogromnej straty, wedle woli naszego przyjaciela, zdecydowałam się podjąć próby utrzymania akademii z pomocą nauczycieli.
- Pani? Pani chce prowadzić Studio?! - prychnęła z pogardą jakaś kobieta.
- To niedorzeczne, ta szkoła bez pana Antonio nie istnieje! - zawtórował jej jakiś mężczyzna.
- Bardzo proszę o spokój. - Głos zabrał Pablo. - Zapewniam państwa, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby przywrócić temu miejscu choć namiastkę dawnej codzienności. Pozostaniemy wierni ideałom, które wyznawał Antonio, wciąż pamiętamy o jego woli, o miłości do muzyki i uczniów.
- Rekrutacja studentów będzie odbywała się jak zwykle, przez pierwszy miesiąc od rozpoczęcia nauki. Wszelkie formalności proszę załatwiać u mnie, dyrektora Galindo lub któregoś z nauczycieli. Mamy nadzieję, że Studio, którego pełna nazwa od dziś brzmi: Studio On Beat, jeszcze przez długi czas będzie cieszyć się rozwojem talentu młodych ludzi. Dziękuję - powiedziałam i w pośpiechu zeszłam ze sceny, zanim dziesiątki osób zdążyło zasypać mnie dodatkowymi pytaniami.
- Angie! - wśród rozmów usłyszałam głos Emilio, jednak nie zamierzałam się zatrzymywać, biegiem ruszyłam w stronę korytarza, a stamtąd do mojej starej klasy śpiewu.
Wszystko w niej było takie samo, jak kiedyś. Podczas wakacyjnych porządków bardzo staraliśmy się zachować dawny wystrój, tylko odnowiliśmy wnętrze i zakupiliśmy kilka nowych mebli. Nie chciałam, żeby ktokolwiek czuł się tu obco i przez to dotkliwiej odczuwał brak Antonia.
- Tu jesteś. - Do środka wszedł blondyn. Uśmiechnął się od progu, co smutno odwzajemniłam. - Świetnie ci poszło.
- Akurat. Zobaczysz, że teraz się zacznie. To będzie cud, jeśli uda nam się zachować przynajmniej połowę dotychczasowej liczby studentów.
- Pablo doskonale sobie radzi - przekonał mnie. - Gregorio też się zaangażował. I nawet Beto.
Uśmiechnęłam się pod nosem, czując łzy pod powiekami.
- O, kochana. - Włoch otulił mnie ramionami. Zaszlochałam cicho.
- Brakuje mi go, był dla mnie jak ojciec.
- Wiem.
- Nie, nie wiesz. Straciłam kolejną osobę, która dawała mi poczucie bezpieczeństwa, zapewniała, że wszystko może być dobrze.
- Teraz ja przejmę te rolę.
Włoch oderwał się od mojego ciała i popatrzył mi w oczy. Kciukiem przetarł mój mokry policzek, po czym pogłaskał go i uniósł kąciki ust.
- Będę przy tobie..
Spojrzałam smutno w jego tęczówki. Dostrzegłam w nich dobroć, troskę i miłość.
- Nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać - pouczyłam go, po czym wyswobodziłam się z uścisku. - To jedyna lekcja  dana mi przez życie, którą zrozumiałam - dodałam przy drzwiach i wyszłam.

Wróciłam na salę, która zdążyła już opustoszeć. Zostało jeszcze parę osób, zajętych rozmowami  z nauczycielami i kilkoro moich starych uczniów. Od progu powitały mnie krzyki Beto.
- A-angie, nie zgadniesz! - zawołał, machając kartkami. - Tylu się zapisało, tylu! - Rozłożył ręce.
Odpowiedziałam mu uśmiechem i podeszłam do grupki rozgadanych nastolatków.
- Cześć, jak się trzymacie?
- Tęskniliśmy! - Na szyję rzucił mi się Andres, a zaraz potem dołączyła do niego Francesca, Diego, Camila i pozostali. Poczułam, jak bardzo mi ich brakowało.
- Ja też, kochani.
- Nie mogliśmy uwierzyć, kiedy Antonio powiedział nam, że odeszłaś. Tak bez słowa, bez pożegnania.. Bardzo to przeżył, choć starał się tego nie okazywać.
- Przepraszam, wiem, że należało się wam wyjaśnienie, ale.. nie zawsze wszystko jest proste do wyjaśnienia. - Posmutniałam.
- Ale już z nami zostajesz?! - Wyrwał się Maxi.
Skinęłam głową.
- Wygląda na to, że tak - roześmiałam się. - Czy coś się stało? - zapytałam, widząc znaczące miny dzieciaków. - Chcecie o coś zapytać, coś mi powiedzieć?
- Nie.. To znaczy.. Chcieliśmy zapytać.. - jąkała się Francesca.
- Co u Violi? - dokończyła Camila. Pytanie wydało mi się nadzwyczaj dziwne.
- Jak to, nie macie kontaktu?
- Po twoim wyjeździe bardzo się zmieniła, przestała z nami rozmawiać, spotykać się..
- Nawet zerwała z Leonem! - wtrąciła Naty.
- Nie widzieliśmy się od zakończenia roku.
- Wiecie.. To ciężka sytuacja, Violetta nie chce ze mną rozmawiać. Jeśli nawiążę z nią kontakt, to obiecuję przekonać ją do rozmowy.
- Dziękujemy - powiedział Brodway i całą grupą odeszli.

Szkoła zaczynała powoli pustoszeć, uczniowie wybierali się na wspólne spacery, zaś rodzice z broszurkami i kartami informacyjnymi, wychodzili, pogrążeni w rozmowach na temat umieszczenia dzieci w Studiu.
Idąc, pośród topniejącego tłumu, natknęłam się na mniej pożądane osoby.
- Dzień dobry, Angie!
Gdy spojrzałam w bok, moim oczom ukazała się Esmeralda, wystrojona w sukienkę w agresywnym odcieniu czerwieni, mocnym makijażu i sznurkiem pereł na szyi. Pod ręką trzymała Germana.
Lustrując jego towarzyszkę, kątem oka zauważyłam, że mężczyzna bacznie mi się przygląda. Wzbudziło to we mnie złość.
- Przyszliście z Violettą? - zapytałam, wymuszając uśmiech. Nie śmiałam spojrzeć na szwagra.
- Tak, chciała zobaczyć, jak wszystko toczy się bez tego właściciela. Antonio, tak?
Pokiwałam twierdząco głową.
- Czy ona jest jeszcze gdzieś tutaj?
- Mówiła, że chce coś sprawdzić - odpowiedziała kobieta.
Ponowiłam poprzedni czyn, przeprosiłam i nie zaszczycając Germana spojrzeniem, odeszłam.


Si crees que todo esta olvidado
Que tu cielo azul esta nublado
Si dices mi nombre te voy a encontrar...

Z mojej dotychczasowej sali doleciał mnie dźwięczny głos. Gdy stanęłam w progu, ujrzałam Violettę, przyglądającą się zdjęciom uczniów, wiszących na ścianie.



Es tan fuerte lo que creo y siento
Que ya nada detendra este momento
El pasodo es un recuerdo
Y los sueńos crecen siempre creceran..

Dołączyłam do piosenki. Wraz z wyśpiewanym pierwszym wersem, nastolatka odwróciła się w moją stronę. Miała łzy w oczach.


Ya veras que algo se enciende de nue
tiene sentido intentar 
cuando estamos juntos
algo se enciende de nuevo

tiene sentido intentar 
cuando estamos juntos
cuando estamos juntos..

Refren należał do nas obu. Po raz pierwszy od bardzo dawna ujrzałam jej szczery uśmiech, przyćmiony przez spływające po różowych policzkach strugi łez. 
Gdy skończyłyśmy piosenkę dziewczyna najzwyczajniej w świecie rzuciła mi się na szyję. Nie pamiętałam już, jak to było trzymać ją w ramionach.
- Violu.. - wyszeptałam, wzruszonym głosem.
- Tak cię przepraszam.  - W jej oczach widziałam smutek. Musnęłam dłonią różowy policzek, czując, że zaraz sama się rozpłaczę.
- Mówiłam, że kiedyś zrozumiesz, dlaczego musiałam wyjechać. - Uśmiechnęłam się lekko, a siostrzenica przyglądała się mni. 
- Tęskniłam za tobą - szepnęła.
- Ja za tobą też - ponownie znalazłyśmy się w swoich ramionach. 

Wierzyłam, że kiedyś uda mi się pogodzić się z siostrzenicą, aczkolwiek nie spodziewałam się tego tak szybko. Teraz mogłam spokojnie przyjrzeć się szatynce. A właściwie.. blondynce. No tak, przefarbowała włosy i bardzo zmieniła. Zakończyła związek z Leonem, zerwała kontakt z przyjaciółmi. 
Miałm nadzieję, że teraz wszystko się zmieni pomiędzy nami i że znowu będzie tą samą Violettą, którą pokochałam jak córkę. 
Objęte, ruszyłyśmy korytarzem w stronę wyjścia, gdzie czekał German z jego narzeczoną.
- I jak cieszysz się, że Esmeralda będzie twoja macochą? - starałam się brzmieć naturalnie. Przez twarz dziewczyny przebiegł cień, lecz szybko się uśmiechnęła.
- Nic do niej nie mam, ale denerwuje mnie, że naciska na tatę. 

 Naciska na tatę? Już miałam zapytać, o co jej chodzi, lecz przerywa mi spokojny głos.
- Angie, w końcu cię znala... - Emilio urwał, widząc z kim jestem. Violetta mimo to wciąż się uśmiechała i ku mojemu zdziwieniu, wyciągnęła rękę w stronę mężczyzny.
- Przepraszam, że poznaliśmy się w tak niemiłych okolicznościach, zacznijmy od początku. Jestem Violetta., dziękuję, że zająłeś się moją ciocią, gdy ja nie mogłam.

 Włoch ścisnął dłoń nastolatki.
-  Emilio, i muszę ci powiedzieć, że to była dla mnie czysta przyjemność.
Nie wierzyłam, że taka scena się rozgrywa. Siostrzenica i mój przyjaciel. Zacisnęłam usta w cienką linie.
-
 W końcu was znala... - przerwała Ivi i zareagowała tak samo jak Emilio. Tym razem Violetta w skupieniu obserwowała brunetke, która odwzajemnia lodowate spojrzenie. 
-Violu to jest Ivette...
- Ivi - syknęła i skierowała się w stronę wyjścia. - Chodźmy, jestem głodna - dodała wkurzona, na co ja i mężczyzna wymieniliśmy rozb
rozbawione spojrzenia.
- Miła dziewczyna, może się jeszcze zaprzyjaźnimy - stwierdziła sarkastycznie Violetta. - A teraz przepraszam, już późno, czekają na mnie. Do zobaczenia! - Pomachała nam ręką i odeszła.
Nim zdążyłam zareagować, dziewczyna była już daleko.
- Mówiłem, że się ułoży - zaśmiał się Emilio, stojąc o krok za mną.
Obróciłam głowę ku niemu i złożyłam na zarośniętym policzku długi pocałunek. Czułam, jak ciepło jego skóry rozchodzi się po moich wargach, a on sam mruczy żartobliwie. 
- Mam nadzieję, że kiedyś spróbuję twoich ust... - szepnął mi do ucha.
Zauważam Ivi, która szczerzyła się do nas z końca korytarza oraz najmniej oczekiwaną osobę. 
- Dzień dobry. - Ku nam podszedł German i trzymająca go pod rękę Esmeralda. 

- Cześć - odpowiedziałam równocześnie z Emilio. Blondyn objął mnie ręką w talii, przysunął do siebie i mocno trzymał. Przez myśl przeszło mi, że zachowuje się tak samo, jak tego popołudnia, gdy poraz pierwszy spotkał mojego szwagra i jego narzeczoną. 
German mierzył nas surowym wzrokiem. Jego oczy zatrzymały się na naszych splecionych palcach i momentalnie poczerwieniał. Jego zazdrość przyniosła mi wiele satysfakcji 
- Miło was razem widzieć - zadźwięczała Esmeralda. - Jak się macie?
- W porządku, dziękujemy - odpowiedział Emilio.
- Może macie ochotę wpaść jutro na kolację? Poproszę Olgę, żeby przygotowałacoś specjalnego. Och, nie macie pojęcia, jak ona genialnie gotuje.
- Mamy - wyrwało mi się z nerwowym uśmiechem. 
- Dziękujemy, ale chyba musimy odmówić.
- Dlaczego, kochanie? - zwróciłam się do Włocha z nieukrywaną ironią. - Chętnie przyjdziemy - powiedziałam, patrząc Germanowi prosto w oczy. Zacisnął wargi i wtedy odczułam ostateczny triumf. 
- Świetnie, zapraszamy na osiemnastą - wycedził przez zęby brunet.
Kiwnęłam głową w stronę pary i żegnając się, pocągnęłam przyjaciela w kierunku wyjścia.

____________________________________

Cześć!
132 rozdział na dobry początek Nowego Roku.
Pisałyśmy go przez długi czas, dlatego treści jest sporo i mamy nadzieję, że przypadł Wam do gustu.
Piszcie w komentarzach opinie, pytania, sugestie.

Do przeczytania!

W&Z

17 komentarzy:

  1. Super czekam na next, czyżby german był zazdrosny o angie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki German podoba nam sie najbardziej. :D Dziekujemy. :)

      Usuń
  2. Cudny i liczę na szybkiego nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Buahahahahahahha :D Umieram z radości :D Shippuję Emilangie, skoro German to ćmok, który nie umie się ogarnąć. Okrutna jestem XD I to, jak Ivi miażdży Violę <3 Studio otwarte, Pablito zazdrosny... Ale EMILIO :D Kocham go. <3 Jest boski. Stworzyłaś zbyt wspaniałego bohatera. :D Angie sprytna. German zazdrosny. Robi się ciekawie. Ubóstwiam utwór "Counting Stars" :D Dziękuję Ci za niego. Boże, rozdział idealny. Nawet Bella i Rick (i tak wiem, że to Rumple) się pojawili <3 Zacieszam się jak dziecko. Wiesz, że nieziemsko piszesz, nie? Jedyne na co mogłabym narzekać (gdybym mogła), to ta maciupka czcionka pod koniec. Ślepa chyba jestem XD Nieważne, mea culpa. Za dużo przy kompie i wzrok mi siada. :D To mój ulubiony rozdział. :D I choć czczę Germangie, to i tak proszę o pocałunek Emilangie. Prooooszę :D Pozdrawiam i ściskam ~B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że nasze wypociny przypadły Ci do gustu. :D One Republic rządzi, proste. :D Obiecujemy poprawę w kwestii technicznej, dziękujemy!

      Usuń
  4. Rozdział cudowny! Pablo i German zazdrośni o Angie. Violetta zerwała z Leonem. Przykro mi z całego serca. xD
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chichram się jak wariatka xD
    Świetny rozdział :D
    Heh wszyscy o wszystkich zazdrośni.. lub raczej wszyscy zazdrośni o Angie z Emiliem xD Jak nie Pablo to German xD
    Już się nie mogą doczekać nexta :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy nowy rozdział? Świetnie piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas nad nim pracujemy, możliwe, że szybciej pojawi się niespodzianka, wynagradzająca Wam naszą nieobecność na Bloggerze i Asku. :)

      Usuń
  7. Dawaj post. :( Pisze ten post już chyba czwarty raz, a teraz horror oglądam. ~Emka czyli ta z postu Wigilijnego ,,Twoje skarbie'' hahahhaha Cudny post i dawaj szybciej bo poniedziałek jutro.. :( Jesteś chora? Oglądasz Wolf Blood? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, Emi. Nad rozdzialem pracujemy. Wiesz, teraz obie mamy ferie, duzo czasu, bedziemy mogly zajac sie pisaniem. Chora nie, chociaz obecnie cierpie na swojego rodzaju zaburzenie homoestazy. XD Ogladam, ogladam. Nie wszystkie odcinki widzialam, ale kiss R&M naturalnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. *-* o jeju kochana ~Emi xd miało być Emka ale ok.. jakby co nie mam na imię tak haha.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest za brzydkie hahah :D ~Emka.

    OdpowiedzUsuń