środa, 4 lutego 2015

Rozdział 133

Po opuszczeniu budynku udaliśmy się do Resto. Ivi, oddana pod opiekę Belli i Ricka pozwoliła mi i Emilio na spędzenie popołudnia w towarzystwie nauczycieli Studia. Po piętnastu minutach dotarł Pablo, prowadząc pod rękę Monicę.
- Za udany start! - Uniosłam lampkę z winem, czemu zawtórowali pozostali. Widziałam wzrok Emilio, jednoznacznie przestrzegający mnie przed alkoholem. - Tylko trochę, okazyjnie - szepnęłam wprost do jego ucha i krótko musnęłam chropowaty policzek. Poczułam na sobie spojrzenia przyjaciół, dlatego szybko zmieniłam temat. 
- Kochani, chcielibyśmy razem z Monicą oficjalnie ogłosić nasze zaręczyny - powiedział Pablo po skończonym obiedzie. W oczach jego narzeczonej błyszczały iskierki szczęścia. - Mamy nadzieję, że już w przyszłą sobotę, podczas ceremonii będziemy mogli cieszyć się waszym towarzystwem.
Rozległy się oklaski, a na stół wkroczył szampan, o dziwo zamówiony przez Gregorio. Sięgnęłam po lampkę, ale w tym momencie spotkałam się z wyraźną dezaprobatą Emilio. Pablo też spojrzał na mnie znacząco, więc odpuściłam i zdecydowałam się na łyk soku pomarańczowego.

Owinięta kocem ułożyłam się w łóżku. Zaraz po powrocie do domu poczułam się nieco gorzej, doskwierał mi ból głowy i stan podgorączkowy. Emilio nie krył niepokoju.
- Dziękuję. - Odstawiłam kubek z herbatą malinową, zaparzoną mi przez przyjaciela.
Ponownie opadłam na miękkie poduszki, a Włoch przyłożył do mojego rozpalonego czoła kontrast i pogłaskał po policzku.
- Odpoczywaj..
- Będziesz tu, kiedy się obudzę? - spytałam, niczym mała dziewczynka.
- Obiecuję. - Pocałował mnie w skroń i otuliwszy szczelniej kocem, wyszedł z sypialni, zamykając za sobą drzwi.

- Emilio - obudziłam się. Rozejrzałam się po pokoju, za oknem było widać świecące gwiazdy. - Emilio! - krzyknęłam jeszcze raz, wstając z łóżka i boso, opuściłam sypialnie. 
Cisza, chłonęła powoli moją odwagę, a jej miejsce zajmował strach. W przedpokoju nie było butów Ivi, ani Włocha. Mrugnęłam kilka razy i wycofałam się do salonu.
- Bu - rozległo się i przerażona upadłam na kanapę. Słyszałam tylko bicie mojego serca i mój nierówny oddech. - Nie spodziewałaś się mnie? - ten głos znałam dobrze. Aż za dobrze.
- Czarek - szepnęłam, a przede mną pojawił się chłopiec ze swoim uśmiechem. Nadal taki sam, nadal pojawiający się i znęcający się nad moimi myślami.
- Angie, co tam u ciebie? Emilio... no, no - zaśmiał się, znikając i pojawiając w drugim końcu pokoju, przyglądając zdjęcia na parapecie. - A co z nim? - znowu się pojawił przede mną, trzymając fotografię przedstawiające mnie i Germana.
- Zostaw to! - Wyrwałam mu z dłoni ramkę i delikatnie odłożyłam na miejsce.
- Och, no tak... obwiniasz go za to, że związał się z Esmeraldą - Czarek z udawanym smutkiem mnie obserwował. 

Odwróciłam wzrok na lustro. W moich oczach widziałam strach, zagubienie. Nagle za mną pojawił się German. Objął mnie w talii, a swoją głowę oparł o moję ramię. Mimowolnie westchnęłam, czując zapach jego perfum. Jego usta wylądowały na moim karku i pozostawiały mokre ślady, aż do szyi.
- Tęskniłem - powiedział, spoglądając kątem oka w lustro, na moją osobę.
- Ja też - szepnęłam, lecz tym razem do Emilio. Lekko wycofałam się do tyłu, patrząc na Włocha. Odgarnął kosmyk moich włosów, patrząc w moje oczy. Otworzyłam usta, chcąc coś powiedzieć, lecz sama nie wiedziałam co. To sen. Nie dam się tak łatwo omamić Czarkowi.
- Przestań, nie dotykaj mnie - wrzasnęłam, a Emilio zniknął.

Upadłam na podłogę, chcąc nie chcąc zaczęłam płakać. Chłopiec, pojawił się nade mną, śmiejąc się ze słabości, jakie ja posiadam.
- Niezdecydowana, nie mająca uczuć, bawiąca się wszystkim - szeptał, a ja jak dziecko, zakrywałam głowę rękoma, żeby tylko go nie widzieć i nie słyszeć.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam, wstając i chwiejąc się lekko. Czarek zniknął, lecz nadal słyszałam jego śmiech.


- Angie, Angie..

Otworzyłam oczy i gwałtownie poderwałam się w górę, jednak ostry ból głowy zmusił mnie do ponownego ułożenia się na materacu. Wciąż jednak szamotałam się, jak oszalała, czując przyspieszone bicie serca, duszące gorąco i pot na całym ciele.
- Przynieś wodę - usłyszałam, rozpoznając dłonie przyjaciela na policzkach. - To tylko sen, kochanie - szeptał, stopniowo coraz ciszej. - To tylko zły sen..
Uspokojona jego głosem i dotykiem, odetchnęłam głęboko, pijąc do dna kranówkę, przyniesioną przez Ivi.
- Posiedzę przy niej - powiedziała dziewczyna. Ułożyła się obok mnie i przykryła moją dłoń swoją.
Wzdrygnęłam się.
- Co się dzieje? - zapytała.
Płakałam z bezsilności, czując się coraz gorzej. Obserwowałam dłoń Ivi, która głaskała moją. Wyglądała jakby dopiero co wybiegła z łóżka. Jej rozczochrane, włosy zasłaniały połowę twarzy. Uspokoiłam się lekko, biorąc wdech i wydech.
- Lepiej? 

Kiwnęłam głową, pytając o godzinę.
- Siódma rano, nieźle nas wystraszyłaś. - Uśmiechnęła się brunetka, a do pokoju wszedł Emilio.
Ivi, musnęła mój policzek i wyszła, zostawiając mnie i Włocha samych. Jego zatroskona mina wyryła się już w moich myślach. Co ja zrobię bez niego? Co ja zrobię bez nich? Nagle ogarnęło mnie poczucie samotności i łzy powróciły.
- Oh Angie, cicho - Emilio objął mnie, i jak malutkie dziecko. - Za godzine dzwonie do Germana i odwołuje kolacje - oświadczył, a ja automatycznie wyprostowałam się na dźwięk imienia szwagra.
- Nie, nie, widzisz już mi lepiej... - wstałam z łóżka i podążyłam do kuchni, w której Ivi rozwiązywała krzyżówki. Lekko zaskoczona zainteresowaniem nastolatki otworzyłam lodówkę i wyjęłam jogurt.
- Angie, ale źle się czujesz, masz gorączke - Emilio wszedł do małego pomieszczenia, po czym położył dłoń na moim czole. Odepchnęłam go, i wkurzona wzięłam łyżkę.
- Mam się dobrze, poza tym bardzo chcę się zobaczyć z Olgą, Viole...
- Zapobiega czkawce, słowo na 6 liter - Ivi przerwała, i zwróciła wzrok na nas.
- Cukier - odrzekłam, po krótkim zastanowieniu. Nastolatka, zadowolona, wpisała hasło, a ja wróciłam do Włocha.
Jego wyraz twarzy przypominał skrzyżowanie troski i niechęci. Położyłam dłoń na jego chropowatym policzku.
- Obiecuję, jak się poczuje gorzej... to od razu wyjedziemy - Emilio uśmiechnął się lekko, a jego oczy zaiskrzyły. Odwzajemniłam uśmiech i musnęłam jego policzek, następnie omijając Włocha i powracając do sypialni.


- Jesteś pewna, że chcesz tam iść? - zapytał Emilio, gdy nasza taksówka stanęła przed willą. - Jeszcze możemy uciec - zaśmiał się, ale wyczułam napięcie w jego głosie.
- Chodźmy - zadecydowałam i wysiadłam z samochodu.
Włoch zapłacił kierowcy i pospiesznie do mnie dołączył.
- Nie musisz nikomu nic udowadniać!
- Mylisz się. - Stanęłam tuż przed schodami i obróciłam się ku niemu. - Chcę mu pokazać, że.. że mogę być szczęśliwa. Bez niego. - Wspięłam się na palce i musnęłam jego policzek, co sprawiło, że nieco się rozpogodził.
- No to idziemy. - Sięgnął dzwonka i już po chwili słyszeliśmy jego ryk. Nie minęła sekunda, a w drzwiach pojawiła się Olga.
- Angeles! - pisnęła i złapała mnie w objęcia. Posłałam Emilio znaczące spojrzenie. - Tak się cieszę, maleńka. Zmarniałaś, trzeba ci prawdziwej, niemieckiej zupy - stwierdziła stanowczo i pociągnęła mnie w głąb domu.
- Oleńko, a to jest Emilio, mój..
- Aha! - Zmierzyła go krytycznym wzrokiem. - Włoch z krwi i kości. Europejczyk to jednak Europejczyka zrozumie. No ładnie się urządziłaś, Angeles - szepnęła w moją stronę na tyle głośno, że blondyn zdążył to wychwycić i skomentować cichym chichotem. Spłonęłam rumieńcem, bo jednocześnie w tym momencie w salonie pojawił się German i Esmeralda.
- Jak miło, że jesteście! - zapiszczała kobieta. Mój szwagier zawtórował jej mocno wymuszonym uśmiechem. Doskonale wiedziałam, kiedy kłamie.
Aby oderwać myśli od pana domu, przyjrzałam się jego narzeczonej. Jak zwykle nienagannie ubrana; prosta, czarna sukienka przed kolano, wysokie szpilki w tym samym kolorze, krwistoczerwona szminka i sznur pereł, zawieszonych wokół szyi, a włosy zebrane w ciasnego koka.
Zerknęłam na swoje przetarte czubki balerinek i letnią, białą sukienkę. Lustro wiszące na ścianie, obok mnie ukazało nieład, powstały ze sterczących w każdą stronę loków. Tak bardzo się różniłyśmy, może German w każdym względzie szukał zmiany.
- Jesteś najpiękniejsza. - Usłyszałam szept przyjaciela tuż przy swoim uchu i przeszedł mnie przyjemny dreszcz, gdy poczułam, jak obejmuje mnie w talii.
- Bardzo dziękujemy za zaproszenie - odrzekł, a w duchu podziękowałam mu, że nie każe mi krztusić się słowami.
- Cała przyjemność po naszej stronie - rozległ się chłodny głos Germana. I bez tego wiedziałam, że nie ma ochoty na nasze towarzystwo.
- Proszę, siadajcie do stołu. Pani Schulz* zaraz poda kolację.
Zajęliśmy krzesła naprzeciw kuchennym drzwiom, tam, gdzie niegdyś było moje stare miejsce, a mi przez myśl przeszło pytanie, dlaczego Esmeralda zwraca się do Olgi po nazwisku.
Emilo nie obejmował mnie już w pasie, ale siedział wystarczająco blisko, żebym mogła czuć jego ciepło i co jakiś czas zerkał na mnie kątem oka.
Rozmowa nadzwyczaj się nie kleiła, Włoch i brunetka prowadzili zawziętą rozmowę na temat egzotycznych odmian kaktusów, a ja i German ukradkiem piorunowaliśmy siebie wzrokiem. Gdy nasze spojrzenia się spotykały, mężczyzna nerwowo odwracał głowę, po sekundzie ponownie kierując ją w moją stronę. I z powrotem..
Niezręczną sytuację przerwała gosposia, serwująca na stół zachęcająco pachnącego kurczaka.
- Od miesięcy nie widzieliśmy tu mięsa - zawołał wkraczający do jadalni Ramallo.
- A konkretnie od twojego wyjazdu, Angie - dodała nadchodząca Violetta.
Przywitałam się czule z nastolatką i mogliśmy rozpoczynać kolację. Chociaż nie byłam głodna. tym razem miałam konkretny pretekst, aby się nie odzywać.
W pewnym momencie poczułam kciuk przyjaciela, osuwający się o kącik moich ust.
- Sos - wyjaśnił, widząc moją zaskoczoną minę, po czym oboje serdecznie się roześmialiśmy. Otrzymałam krótki pocałunek poniżej miejsca ubrudzenia. Spłonęłam rumieńcem, zauważając, że wszyscy na nas patrzą, łącznie z purpurowym panem domu. Odczułam satysfakcję z faktu, iż jest zazdrosny. A może tylko mi się wydawało?
- Angie, może opowiesz nam, jak było we Włoszech? - Ciszę przerwała Esmeralda. Zauważyłam, jak German nerwowo na mnie zerka, co dodało mi sił.
- Och, wspaniale - odrzekłam. - Zwiedziłam tyle wspaniałych miejsc, dużo się nauczyłam, poznałam fantastycznych ludzi..
- W to nie wątpię - zaśmiała się kobieta, mrugając okiem. - Tworzycie przepiękna parę.. Jak to jest spotkać swoją drugą połówkę praktycznie na drugim końcu świata?
Odpowiedź przerwała mi gwałtowna reakcja krztuszącego się Germana. Mężczyzna zachłysnął się winem, poczerwieniał i wykrzywił twarz w grymasie bólu i niezadowolenia.
- Nic ci nie jest, misiu? - Esmeralda poklepała narzeczonego po plecach i przetarła jego brodę serwetką.
- Angie, mogę panią prosić do gabinetu?
Zanotowałam tylko, że zwrócił się do mnie poprzez per pani, po czym posłusznie wstałam od stołu i podążyłam za mężczyzna.
- Będzie kłótnia. - Zdążyłam jeszcze usłyszeć dość wyraźny szept Olgi, a następnie zniknęłam we wnętrzu pracowni szatyna.
- O co chodzi? - zapytałam, starając się brzmieć naturalnie, choć byłam niemalże pewna, że wychwycił moje zdenerwowanie.
Mężczyzna stał do mnie odwrócony plecami, skierowany twarzą do okna. Uważnie obserwowałam jego unoszące się i opadające ramiona oraz napięte mięśnie pleców.
- Powiesz mi, dlaczego mnie tu wezwałeś, czy będziemy tak stać do jutra? - rzuciłam z irytacją. Aby opanować roztrzęsienie i dodać swojemu wizerunkowi pewności, skrzyżowałam ręce na piersiach.
Nim zdążyłam wypowiedzieć kolejne słowa gorzkich pretensji, German gwałtownie się odwrócił, podszedł do mnie i ujmując moją twarz, nachalnie złączył nasze wargi w dość niezgrabnym pocałunku. Mimo szamotania, nie potrafiłam się mu oprzeć. Czułam, że jeszcze sekunda i ulegnę, zatopię palce w jego włosach i odwzajemnię pieszczotę. Ale nie mogłam sobie na to pozwolić. Dawna Angie z pewnością by tak postąpiła, ale jej już nie było. Nie istniała.
Z całej zebranej w sobie siły odepchnęłam mężczyznę i zamachnąwszy się, wymierzyłam mu siarczysty policzek. Popatrzył na mnie z żalem i wyrzutem. Momentalnie ogarnęło mnie poczucie winy, miałam ochotę podejść i z uczuciem pokazać, jak bardzo jest mi przykro. Ale..
- Przepraszam. - Spuściłam głowę. - Ustaliliśmy coś, a teraz sądzę. że nie tylko nie powinniśmy zostawać sami, ale w ogóle się widywać.
Uniosłam wzrok i zerknęłam na twarz szwagra. Z uporem wpatrywał się w podłogę, a na jego policzku malował się czerwony ślad. Wolnym krokiem zmierzyłam ku niemu i gdy byliśmy wystarczająco blisko, ujęłam jego twarz w dłonie, tak jak on moją przed paroma sekundami i zmusiłam go do kontaktu wzrokowego. Jego czekoladowe oczy przepełniał ból.
Zbliżyłam usta do miejsca, w które otrzymał cios i złożyłam na nim długi pocałunek. Czułam, jak pod wpływem mojego dotyku rozluźnia mięśnie i powoli wypuszcza powietrze. Przesunęłam kciukiem po jego brodzie, a następnie ostrożnie się odsunęłam i jeszcze raz popatrzyłam w ciemne tęczówki.
- Wracajmy - zarządziłam. Nie czekając na reakcję pana domu, niepewnym krokiem wróciłam do jadalni. Po przekroczeniu progu napotkałam zatroskane miny domowników.
- Wszystko w porządku? - Emilio zerwał się z miejsca. 
Obok mnie stanął German, do którego podbiegła Esmeralda. 
- Alfabetycznym - zaśmiałam się nerwowo, czemu zawtórował mój szwagier. Spojrzeliśmy na siebie zmieszani. 
- Jesteście w samą porę, zaraz deser - oznajmiła brunetka, przylegając do torsu narzeczonego. Odwróciłam głowę.
- O, grasz? - Emilio wskazał na stojący fortepian, zmieniając temat. Przyrzekłam sobie, że kiedyś odwdzięczę mu się za wybawianie z opresji. 
- Należał jeszcze do mojej żony, kiedyś jej akompaniowałem, nauczyłem fachu Violetty..
- Mogę? - zapytał blondyn.
Pan domu skinął głową, a Włoch zasiadł przed instrumentem, przywołując mnie gestem dłoni. Reszta zebranych też otoczyła muzyka.
- Gentili Signore e Signori.. (Szanowni państwo) 
Spod palców mężczyzny wypływały łagodne dźwięki. Od razu rozpoznałam graną melodię i bez wahania rozpoczęłam piosenkę. 

The day I first met you
You told me you'd never fall in love
But now that I get you
I know fear is what it really was

Now here we are, so close
Yet so far, haven't I passed the test?
When will you relize 
Baby, I'm not like the rest..


Ten utwór był mi bardzo dobrze znany. Nocna knajpka, do której często chodziliśmy we Włoszech oferowała amatorskie występy początkujących artystów. To była pierwsza piosenka, jaką wspólnie wykonaliśmy przed tamtejszą publicznością. 

W refrenie dołączył do mnie Emilio:

Don't wanna break your heart
I wanna give your heart a break
I know you're scared it's wrong
Like you might make a mistake
There's just one life to live
And there's no time to wait, to waste

So let me give your heart a break
Give your heart a break
Let me give your heart a break
Your heart a break..


Kątem oka zerknęłam na Germana, który piorunował nas wzrokiem, natomiast jego narzeczona wciąż uwieszona była na jego szyi i kołysząc się w rytm romantycznej ballady, pomrukiwała mu coś do ucha.

Przysunęłam się bliżej przyjaciela, sunąc otwartą dłonią po jego ramieniu i karku. Posłał mi ciepły uśmiech i odśpiewał kolejną zwrotkę, jego oczy śmiały się do mnie. Zapatrzeni w siebie nawzajem, wspólnie zakończyliśmy piosenkę.

On Sunday, you went home alone
There were tears in your eyes
I called your cell phone, my love
But you did not reply

The world is ours, if you want it
We can take it, if you just take my hand
There's no turning back now
Baby, try to understand..


Gdy dźwięki fortepianu umilkły, zostaliśmy zasypani falą braw i komplementów ze strony słuchaczy. Tylko mój szwagier stał z markotną minął i zaciśniętymi zębami, nawet na nas nie patrząc.

- Czujecie? - Violetta zmarszczyła nos.
- Moje ciasto! - pisnęła Olga i rzuciła się biegiem w stronę kuchni. W jej ślad podążyła nastolatka i Ramallo.
- German, gaśnica! - Po krótkiej chwili rozległ się głos Lisandra, przywołujący do kuchni pana domu, a za nim jego ogon  narzeczona. 
- Tyle wspomnień, co? - Zwróciłam się ku przyjacielowi, obejmując jego szyję. On zaś ułożył ręce na moich biodrach i głęboko spojrzał mi w oczy, delikatnie unosząc kąciki ust.
- Znowu mam sos na twarzy? - zaśmiałam się.
- Pięknie wyglądasz - westchnął bez zastanowienia.
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok, lecz mężczyzna ponownie uniósł mój podbródek i uważnie obserwował usta. Nasze wargi dzieliły milimetry.. Momentalnie zapomniałam o wszystkim. co sobie przysięgłam; że się nie zakocham, że się nie przywiążę.. Byłam zdeterminowana, aby w końcu poczuć jego wargi na swoich.
- No i po deserze! - Do salonu wpadła zrezygnowana Olga. 
Jak oparzeni odskoczyliśmy od siebie.
- Ups, przepraszamy. - Za Niemką pojawiła się kolejno Esmaralda, Violetta i inżynier ze swoim asystentem. Zauważyłam. jak mój szwagier zaciska pięści. 
- Nie szkodzi, będziemy się już zbierać - powiedział Emilio, sięgając po nasze płaszcze i pomagając mi się nim okryć. 
- Nie, Angie, zostańcie jeszcze! - zapiszczała nastolatka.
- Było tak miło.. - dodała Esmeralda.
- Na pewno będzie jeszcze okazja, Violu. - Pocałowałam ją w czoło. Mój przyjaciel wymienił uściski dłoni z domownikami i chwytając mnie za rękę, poprowadził do drzwi.
- Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie. - Zwróciłam się do pani domu. - Germanie. Dobranoc. 
Mój szwagier pożegnał nas skinieniem głowy i sekundę później staliśmy już pod osłoną sierpniowej nocy.

*U nas Olga jest Niemką
________________________

Ta- daaam, 133 rozdział za nami.
Mamy nadzieję, że wybaczycie nam dłuższą nieobecność.
Uraczyłyśmy Was wizerunkiem Emilio, który cały czas zmieniamy. XD Decyzja padła na Bradley'a James'a i tak już chyba zostanie. 
Z uwagi ferii liczymy, że w ciągu jeszcze tych dwóch tygodni pojawi się jeszcze rozdział i niespodzianka. 
A tymczasem pozostawiamy Was w niepewności; jak potoczy się historia choroby Angie? Czy ślub Pablo i Monici dojdzie do skutku? I jak zachowa się German na niespodziewaną wieść o nowym związku ukochanej?

Zapraszamy na kolejne rozdziały!
W&Z

7 komentarzy:

  1. No, no, no...
    Nooo...
    Chcę się wypowiedzieć jakoś subtelnie, jak ogon Germana, no ale... To nie możliwe... Hehee...
    Rozdział no cool, amazing, no brakuje mi przymiotników.
    Warto było tyle czasu czekać.
    A ten sen Angie... Taki... No ej no, nie mogę się wysłowić... A tak bym chciała. Jak na złość :/
    Więc tak.. Rozdział genialny, czadowy itp. Nie będę się rozpisywać...
    Pablito się żeni!! Jee... W końcu będzie"happy" :) a zróbcie coś że się nie hajtną, a trupy jesteście...!!!
    Mam nadzieję na więcej Germangie w kolejnym rozdziale... Albo przynajmniej niech mu jeszcze bardziej przywali. Ooo.. Marzenie... Ale nie że aż biedak padnie.xD
    Nooo...to czekam na next :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak ja lubię zazdrosnego Germana, nwm czemu ale Esmeralda przypomina mi taki typowy przesłodzony plastik 0_o, German ,,całuje" Angie, to tak fajnie wyglądało w mojej wyobraźni XD. Co tam Olga se wparuje do salonu i przerwie niedoszły pocałunek, czemu nie <:, super czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, Super, Super i jeszcze raz Super! :D
    Świetny rozdział :D
    Kolacyjka, piorunujące spojrzenia, dwie tony zazdrości, nieprzewidziany pocałunek i wouala! Rozdział genialy! ;D
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie trzeba się tu chyba rozpisywać! NORMALNIE SUPER! Pisz szybciej :'(

    OdpowiedzUsuń
  5. Super <3
    Kiedy next?
    Zapraszam--- http://germangieprawdziwamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. błagam no dajcie już tego nexta bo usycham !!!

    OdpowiedzUsuń