Windą zjechałam na szykownie urządzony parter, gdzie przywitał mnie poznany wcześniej portier. Już po wyjściu przed budynek doleciał mnie przyjazny gwar.
Ulica zapełniona była mieszkańcami i przejezdnymi turystami. Sam wyraz twarzy Włochów napawał człowieka optymizmem. Nic w końcu dziwnego, rodzinne miasto Francesci przepełnione było radosnym tchnieniem.
Idąc powolnym krokiem podziwiałam wspaniałe budynki, wystawy sklepów i okoliczne bazary. Na widok jednego ze stoisk z ręcznie wykonywaną biżuterią poczułam lekkie ukłucie w sercu. Przypomniałam sobie bowiem, jak niegdyś German podarował mi plastikowy wisiorek z jednego z takich kramów. Czy to nie było śmieszne? Uciekałam przed wspomnieniami, a tymczasem one wracały do mnie nawet na innym kontynencie.
Westchnęłam cicho, maszerując dalej. Tu, we Włoszech nawet powietrze miało inny zapach. Nie chodziło jednak o woń kwitnącej wiśni, perfum dolatujących z pobliskiego sklepu, czy kuszących wypieków. Czułam coś, czego nie da się opisać słowami. Czy tak właśnie może przejawiać się wolność? Czy ja byłam wolna?
Słońce powoli kierowało się ku horyzontowi. Postanowiłam wracać, zauważając, iż znacznie oddaliłam się od apartamentowca. Nic jednak straconego - jutro znów miałam powrócić na włoskie ulice.
Po wejściu do mieszkania od razu powędrowałam prosto do łazienki. Tam napuściłam do wanny gorącą wodę i po dodaniu ulubionego olejku, zanużyłam się w niej, oddając ciepłu, które migiem rozeszło się po moim ciele. Mimowolnie się uśmiechnęłam, z zadowoleniem przymykając oczy. Dawno nie relaksowałam się w ten sposób, choć od dzieciństwa uwielbiałam długie kąpiele, a w wannie najlepiej się myślało, czego wolałam uniknąć. Aby odciążyć mózg od zbędnych zagwostek, przywołałam obraz czerwonej kropki na białej ścianie, starając się skupić na wyobrażonym obiekcie. W końcu nie da się w zupełności nie myśleć o niczym.
- Próbujesz samodzielnie się leczyć? - Doleciał mnie drwiący głos.
Gwałtownie zadrżałam, chwytając się poręczy wanny. Na jej oparciu siedział Czarek. Znałam go i przyzwyczaiłam się do jego obrazu, jednak za każdym razem, gdy się pojawiał odczuwałam niepokój.
- Nie mam pojęcia, co masz na myśli. - Odrzuciłam, zachowując obojętny ton. W odpowiedzi usłyszałam pogardliwy śmiech.
- Angeles, spójrzmy prawdzie w oczy. Nie jesteś normalną osobą, wypierasz się siebie, próbujesz zwalczyć. Im usilniej tego próbujesz, tym to zachłanniej zabija cię od środka. - Szepnął, po czym zniknął.
Cała ochota na kąpiel odeszła w ułamku sekundy. Wyrwana z zamyślenia opatuliłam się ręcznikiem, przechodząc do dalszych czynnyści.
Włochy spowił już całkowity mrok, a na ulicach tętniło życie. Możnaby rzecz, że dopiero teraz rozpoczynał się prawdziwy, rzymski dzień. Ludzie beztrosko spacerowali deptakami, trzymając się za ręce, śmiejąc, dowcipkując, a jednak nikt nie interweniowął. Przeciwnie - wszyscy byli dla siebie uprzejmi, witali się z uśmiechem, życzyli miłego wieczoru. Zupełnie inny świat.
Z mojego balkonu doskonale widać było panoramę miasta. Wysokie budynki otaczały kolorowe światła, mieniące się z oddali, a na mrocznym niebie rozciągały się galaktyki gwiazd. Widok wprost zapierał dech w piersiach. Otulona kocem usiadłam na wiklinowym fotelu, głęboko nabierając oddech. Temperatura nieznacznie tu spadła, lecz odczułam orzeźwiający chłód, czerwieniący moje policzki.
- "When the evening shadows,
And the stars appear,
And there is no on there
To dry your tears,
I could hold you
For a milion years,
To make my feel my love.." - Zanuciłam, chcąc wyrzucić z siebie zbędne emocje.
Robiło się coraz chłodniej, a ja śpiewałam coraz głośniej, aż w końcu z rozległ się niespodziewany krzyk.
- Cicho tam, ludzie chcą spać! - Wrzasnął starszy mężczyzna po francusku, stojący na balkonie piętro wyżej, a tuż obok mnie wylądował jego kapeć..
- Przepraszam.. - Wydukałam, pospiesznie chowając się wewnątrz mieszkania. Tam, skulona usiadłam w kącie kanapy. Dopiero teraz odczułam zmęczenie po licznych atrakcjach dzisiejszego dnia. Wyczerpana, ostatni raz rzuciłam okiem na zaokienny świat i poczłapałam do sypialni. Nie miałam siły rozmyślać o tym, że to moja pierwsza noc w innym kraju, że właśnie rozpoczynałam nowy etap, że coś się skończyło. Wyczerpana poddałam się działaniom Morfeusza.
Obudziwszy się, poczułam napływ radości. Do mojej sypialni wdzierało się światło, a zza okna dolatywał przyjemny, uliczny szum. Przeciągnęłam się leniwie, uśmiechając sama do siebie. Zegarek wskazywał zaledwie 8, jednak miałam wrażenie, że dawno nie wypoczęłam tak, jak tej nocy. Czy to zmiana otoczenia, klimatu, czy nadmiar wrażeń tak na mnie wpłynął?
Natchnięta optymizmem, z lekkością podniosłam się z łóżka. W chwili, gdy wsuwałam stopy w miękkie balerinki, rozległ się dzwonek do drzwi. Zdziwiona, niepewnie podążyłam, aby otworzyć. Kto i co mógłby ode mnie chcieć z samego rana? Gdy zajrzałam przez dziuplę, wszystko stało się jasne - na korytarzu stał Emilio.
- O nie.. - Jęknęłam. Zupełnie zapomniałam, że byliśmy umówieni.
W ekspresowym tempie pobiegłam spowrotem do sypialni i niedbale zarzuciłam na siebie aksamitny szlafrok. Jedną dłonią przeczesałam potargane włosy, zaś drugą nieudolnie próbowałam zawiązać pasek narzuty.
- Cześć. - Powitałam gościa szerokim uśmiechem. On sam nie pozostał mi dłużny. Ułamek sekundy potem mogłam oglądać rząd jego śnieżnobiałych zębów.- Dzień dobry, bella. - Odparł z przeuroczym akcentem. Momentalnie moje policzki pokryły rumieńce.
- Wejdź, zapraszam.
Mężczyzna szarmancko kiwną głową, przekraczając próg. Odpowiedziałam mu uśmiechem, skinieniem ręki zapraszając do przejścia do kuchni.
- Przepraszam za mój wygląd, ale trochę mnie zaskoczyłeś.
- O no, to ty musisz mi wybaczyć. Wpadam bez zapowiedzi, nie chciałem być.. sfacciato, nachalny. - Tłumaczył się.
- Nic nie szkodzi, cieszę się z odwiedzin. - Przekonałam. - W takim razie może.. rozgość się, a ja w tym czasie się przebiorę.
Tak, jak powiedziałam, udałam się do sypialni, gdzie mogłam przygotować się do wyjścia. Nie miałam wiele czasu, więc nałożyłam na siebie, jako pierwszą wypatrzoną, białą sukienkę do połowy uda, a na ramiona zarzuciłam chabrowy sweterek. Wszystko dopełniłam lekkim makijażem, a dokładnie rozczesane włosy pozostawiłam rozpuszczone. Niecały kwadrans potem mogłam dołączyć do Emilio, niestety ku mojemu zdziwieniu, nie było go w kuchni. Kierowana instynktem, podążyłam na balkon. Tam moim oczom ukazał się niespodziewany widok. Stół okrywał biały obrus, a na nim rozłożone było jedzenie.
- To nasz taki włoski zwyczaj: witanie gości. - Powiedział Emilio, widząc moje wymowne zdziwienie.
- Czyli wszystkich obcokrajowców tak witasz? - Zaśmiałam się, przygryzając dolną wargę.
- Tylko piękne kobiety.. - Odparł z nutką przekąsu i satysfakcji w głosie, sprawiając, że moje policzki natychmiastowo się zaróżowiły. - Zapraszam. - Szarmancko odsunął przede mną wiklinowy fotel, który miałam zająć.
- Na prawdę nie wiem, co powiedzieć..
- Wystarczy mi twój uśmiech.
Speszona utkwiłam wzrok w drewnianej miseczke, gdzie leżały świeże bułki. Ich kuszący zapach drażnił mój nos, wzbudzając głód. Emilio pomyślał o wszystkim - na stole znalazły się świeże truskawki, warzywa, dżemy, twarożki. Mężczyzna zadbał oto, by kuchnia włoska przeplatała się z tą, znaną mi na codzień.
- A więc smacznego.
_____________________________
Egkhem. XD
Czarek w podróży do Włoch, Emilio się rozkręca. (Jego sylwetka pojawiła się w zakładce Bohaterowie)
A co wyniknie z tej znajomości - się zobaczy.
Jakieś sugestie? :D
Wiktoria
.gif)
super czekam na nexta
OdpowiedzUsuńFajne fajne. Zdjęcie Emilio nie pasuje mi do mojej wizji, dlatego zostanę przy swoim. Czarek jest genialnym, małym psychologiem podglądającym Angeles w łazience... Ale te dzieci są zboczone w dzisiejszych czasach :P
OdpowiedzUsuńJa mam sugestię, nawet kilka. Dokładnie to nowa praca Angie i cosioktoś, aby nie czuła się samotna. Może zwierzaczek? Albo niewolnik? Jak kto woli, ja nie oceniam.
Dobra kończę, bo święta i obecna na nich strawa chyba nie działają dobrze na mój mózg. W każdym bądź razie, czekam na next'a jak zwykle i do napisania.
Ja w sumie też inaczej wyobrażałam sobie postać Emilio, ale nie mogłam znaleźć odpowiednio wyrażającego moją wizję zdjęcia. Pozostałam więc przy Theo James'ie. :D
UsuńJob będzie, będzie. Przecież Emilio to właśnie współpracownik Angie. :P Dziękuje. :)
FOCH! Jest dużo ładnych mężczyzn, mogących być Emiliem - Johny Deep, Dean O'Gorman, A W SZCZEGÓLNOŚCI AIDAN TURNER I ORLANDO BLOOM :D
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny. Oby Angie nie zapomniała ściągnąć z balkonu tego kapcia i oddać go właścicielowi. Pozdrawiam
*Upadła już* Ciotka Ash
A to podrywasz z tego Emilio XD Cudnie opisujesz te wszystkie przeżycia Angie i w ogóle :D
OdpowiedzUsuńCzekam na next! ♥
Co jak co, ale ja wciąż czekam na Germana, a Emilia Ci nie wybaczę. ;_;
OdpowiedzUsuńA rozdział świetny, długo na niego czekałam. ♥
Czekam na następny, pozdrawiam. ^-^
Cudowny :) Poczekamy,zobaczymy (nie chętnie poczekam)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na następny rozdział :D
Zapraszam do mnie na nowy blog o Angie ;)
http://zapach-sosny.blogspot.com/
Super rozdział! Uwielbiam twojego bloga! Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPS Czy mogę zareklamować swojego bloga o Germangie? Założyłam go dosłownie 15 minut temu! http://moja-historia-germangie.blogspot.com/
Dziękuję. :)
UsuńCo do bloga, to chętnie zajrzę. Jeśli mogę coś Ci poradzić, to udostępniaj link w komentarzach na różnych stronach, a wtedy szybciej zdobędziesz czytelników. :)
Ej z ktorego odcinka sa te zdiecia w tle? Super rozdzial ale niech Angie chociaz z Viola porozmawia wkoncu to jej siostrzenia :) I mam nadzieje ze nie dlugo wroci germangie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, wszystko w swoim czasie. ;)
UsuńZdjęcia pochodzą z 11 odcinka 2 sezonu - aresztowanie Germana.
Dziekuje :)
UsuńEjjj...
OdpowiedzUsuńA chce Germangie <3
Dawaj nwxta!
http://opowiadanie-angeles.blogspot.com/ ps: zaglądniesz na tego bloga? Świetny. ! Naprawde warto!