środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 101

Ciepłe promienie słońca, przebijające się przez fioletową zasłonę łaskotały moje nagie ciało. Pod ich wpływem uniosłam powieki i z na wpół rozchylonymi ustami, niemrawo  wpatrywałam się w sufit. Czułam przyjemne szczypanie skóry ramion i ud, nagrzewanych przez słońce. Moja głowa spoczywała na torsie Germana,  który pochrapując cicho, cały czas obejmował mnie ramieniem, jakby bał  się, że uciekne. Ostrożnie uniosłam głowę, spoglądając na mężczyznę. Wyglądał tak niewinnie uroczo. W domu panowała idealna cisza, słychać było jedynie miarowy stukot zegarka, który wskazywał godzinę 5:02. Wiedziałam, co muszę zrobić, jednak po nocy spędzonej z Germanem moje plany zostały podburzone. Znów poczułam, że przegrywam z własnymi słabościami. W końcu kochałam go, mając świadomość, że nigdy nie przestanę. Było mi przy nim dobrze, choć doskonale zdawałam sobie sprawę z przeszłości i tego, że związku nie można budować na porywczych emocjach.
Moja głowa wciąż spoczywała na piersi mężczyzny, a dłoń na umięśnionym brzuchu. Powoli podniosłam się, aby nie obudzić Germana i opierając na łokciu obserwowałam, jak śpi. W duchu zapragnęłam, aby zabrał mnie do swojej krainy snu, gdzie wszystko jest takie łatwe. Żebyśmy zostali tam już na zawsze z dala od trosk, problemów.
Czas mijał, a ja czułam się coraz gorzej. Nie mogłam znieść sprzecznych myśli. Poderwana emocjami wstałam z łóżka. W tym samym momencie inżynier wzdrygnął się, rozkładając na łóżku, jednak wciąż spał. Pośpiesznie nałożyłam na siebie porozrzucane po pokoju ubrania, przeczesałam włosy dłońmi i odszukałam torebkę. Następnie udałam się do pokoju siostrzenicy, gdzie siadając przy biurku zaczęłam bazgrać na kawałku kartki.

Violu!

Wiem, że możesz znienawidzieć mnie za słowa, które chcę Ci tu przekazać,
lecz wierzę, że jako dorosła osoba zrozumiesz.
Wszyscy wiemy, że sprawy ostatnimi czasy mocno się skomplikowały.
Dlatego muszę wyjechać na jakiś czas.
Chcę jednak, żebyś wiedziała, że jestem przy
Tobie, zawsze możesz do mnie zadzwonić, napisać
Jesteś moją księżniczką, bardzo Cie kocham.


                                                           Angie

Gdy skończyłam pisać łzy swobodnie spływały po mojej twarzy, mocząc kartkę. Złożyłam list na pół i ułożyłam go na poduszcze obok głowy siostrzenicy. Następnie, odgarnąwszy z jej czoła kosmyk ciemnych włosów pocałowałam ją w skroń. 
Chwilę potem ponownie wróciłam do sypialni Germana. Jego widok wzbudziłil we mnie jeszcze większy żal. Zaczęłam dławić się łzami, nie mogąc złapać oddechu. Żal rozdzierał moje serce, a w gardle poczułam nieznośną gulę. Czym prędzej podeszłam do łóżka i usiadłam na jego krawędzi, tuż obok 
Germana. Drżącą ręką pogładziłam jego policzek i powoli zbliżyłam twarz do jego.
- Kocham Cię. - Szepnęłam, po czym musnęłam wargami  usta iżnyniera, aby dobrze zapamiętać ich smak. 
Następnie zdjęłam z palca pierścionek, który kiedyś mi podarował. 
Doskonale pamiętałam chwilę, w której mi go wręczał. Wtedy oboje miotaliśmy się z uczuciami, żywiącymi do siebie. Znaczące spojrzenia, uśmiechy, podchody. Aż w końcu pierwszy pocaunek.. 
Jeszcze kilkakrotnie obróciłam w palcach złoty krążek, po czym wsunęłam go w dłoń Germana. 
Ostatni raz spojrzałam w jego stronę i chwyciwszy wcześniej spakowane walizki wyszłam z pokoju, a następnie z willi. Od dziś musiałam nauczyć się żyć bez mojego osobistego anioła..


Taksówka, którą jechałam mijała kolejne uliczki Buenos Aires, a po moich policzkach spływały kolejne łzy. Kołnierz białej koszuli był już cały mokry, a mimo to wchłaniał coraz to nowe potoki smutku.

- Niech pani nie płacze, nie ten, to inny. - Dobiegł mnie głos taksówkarza.
- Słucham? - Powtórzyłam, wyrwana z amoku. Starszy mężczyzna, siedzący za kierownicą podał mi paczkę chusteczek.
- Wytrzyj nos, dziecko. - Polecił. 
- Dziękuję. - Posłusznie wykonałam polecenie, zerkając w podręczne lusterko. 
Wyglądałam wprost okropnie; od oczodołów, aż do brody moją twarz pokrywały czarne smugi tuszu, włosy przypominały słomkową miotłę, a rozmazana, różowa szminka nieudolnie rozprowadzona była poza krawędziami warg. Pospiesznie namoczyłam chusteczkę wodą, otrzymaną od kierowcy i zmyłam resztki makijażu. Rzęsy poprawiłam tuszem, a włosy porządnie rozczesałam. W przeciwieństwie do nastroju mój wygląd prezentował się nieco lepiej. Uporałam się z nim w samą porę, bo taksówka własnie się zatrzymała.
- Proszę. - Kierowca zwinnym ruchem wyciągnął z bagarznika moją walizkę. - Jak ty sobie poradzisz z takim olbrzymem?! - Zaśmiał się. 
- Dam radę, jeszcze raz panu dziękuję. - Słabo się uśmiechnęłam, chwytając rączkę torby. - Zapomniałabym. - Z ramienia zsunęłam brązową torebkę i zaczęłam doszukiwać się portfela. 
- Nie trzeba, proszę pani. Powiedzmy, że chcę wynagrodzić złamane serce. - Skinął głową. 
- Ale..
- Nie ma o czym mówić! - Przerwał mi, zanim zdążyłam zaprotestować. 
- Wie pan co, tutaj w pobliżu jest budka z kawą, ja mam jeszcze trochę czasu. Może zdołam się zrekompensować. 
- Skoro piękna dama zaprasza, zgrzeszyłbym odmawiając. 
- Więc proszę tego nie robić. - Pierwszy raz szczerze się uśmiechnęłam. Mężczyzna zapakował moje bagarze spowrotem do samochodu i oboje ruszyliśmy ku stoisku. 


- A więc przed czym pani ucieka? - Padło pytanie, gdy popijaliśmy kawę, oparci o maskę samochodu.
-  Przed problemami, przed przeszłością, przed sobą.. - Rzuciłam bez zastanowienia.
Może byłam tchórzem, jakim nazwałam Germana, ale czułam, że zostając w tym miejscu nie zacznę nowego życia, o jakie się ubiegałam. 
- Po prostu się boję. 
Mężczyzna sapnął znacząco. 
- Nie musi pan tego rozumieć, nikt nie musi. Proszę tylko o uszanowanie mojej decyzji..
- Doskonale rozumiem. Wiem, jak to jest próbować zostawić w tyle balast przeszłości. Ale wiem też, co się dzieje, kiedy za bardzo się o to staramy. To wraca i wraca, aż w końcu zdaje ci się, że popadasz w obłęd. Lecz czasami może spotkać cię przełom.. Pytanie tylko jak bardzo chcesz zapomnieć. 
- Na tyle, ile jest to możliwe. - Szepnęłam.- Chyba muszę już iść. - Stanęłam na nogi. 
- Rozumiem i w takim razie życzę ci, żebyś osiągnęła to, o czym marzysz. Ale nie zapominaj, że serca nie oszukasz. - Uśmiechnął się, wyciągając w moją stronę dłoń. - I dziękuję za pyszną kawę.
- To ja panu dziękuję, będę pamiętać. - Uścisnęliśmy ręce.
- Jeśli jednak kiedyś postanowisz skonfrontować się z problemem i będziesz potrzebowała podwózki - pytaj o Billego Franksa. - Zawołał za mną.
- Angeles. - Odrzuciłam, machając mężczyźnie na pożegnanie, po czym zniknęłam za drzwiami budynku jednego z lotnisk w Buenos Aires.

______________________________________
I jest 101 rozdział. :D 
Jak widzicie - kontynuuję historię, o co niektórzy pytali.
Kolejny punkt można odhaczyć - wyjazd
A dokąd Angeles się udaje? Tego już dowiecie się w następnym rozdziale. :) 
Komentujcie!

Wiktoria

10 komentarzy:

  1. No dokąd Ty chcesz mi wysłać tą naszą Angusię? :(
    W sumie to równy gość z tego taksówkarza. Spotkać takiego - to cud!
    Przynajmniej ja zawsze trafiam na takich.. Nie ten tegos... Nie miłych. ;_;
    Jestem mega niecierpliwa ostatnio.
    Więc trza cos zrobić, być miała mnóstwo weny.
    Czekam na nexcika :D
    Tak, wiem. Skomentowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieeeeeeeeeeeeee angie se ve nie mam nadziwje że zobacze jeszcze germangie genius czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutny rozdział i biedna ja. Ciekawe jaka będzie reakcja Germana kiedy zobaczy, że jego ukochanej nie ma. Uuuu biedny.
    Rozdział cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni byli taką cudowną parą.. <3 I tak wiem że ich spikniesz :D
    Czekam na nexta i mam nadzieje że Angie nie pojedzie na Antarktyde xd
    Coś mi odwala. O.o

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czemu, ale sądzę, że to będzie Paryż lub Rzym. Ale to są tylko moje przypuszczenia ;)
    To było takie smutne gdy się z nimi "żegnała" (jeżeli można to tak nazwać)
    No to długo mam czekać, bo tu akcja się rozwija?
    Lepiej daj szybko next, bo nerwy mi padną.
    A tak w ogóle czadowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Błagam, tylko nie do Francji, ona jest wszędzie! Wiem, że to nawiązuje do serialu, ale na boga, jest tyle innych ciekawych miejsc! A co do rozdziału, to zgadnij jaki ci wyszedł :D Przejadły mi się te wszystkie miłe słówka, które pisze w komentarzach (o ile w ogóle je pisze :P), więc zacznij źle pisać abym mogła ci nawtykać! Albo lepiej nie, bo uwielbiam twojego bloga... Najlepiej mnie nie słuchaj ;) Czekam na next'a :)
    PS. Miło, że dodajesz w miarę często. Jestem z reguły dość niecierpliwa, a większość fanfiction' ów o Angie dodaje rozdziały stosunkowo rzadko :/ Tak więc DZIĘ-KU-JĘ :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział, ale szkoda że rozdzielłaś Germangie. Dodaj szybko next!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, jakie to wszystko piękne... :D
    Ale ja się pytam, co ty najlepszego zrobiłaś? No jak mogłaś no.. ;-; Nie ma Germangie. Jest German i Angie. (CO JA PISZE? 0.0)
    No dobra, musze się ogarnąć.
    Świetny rozdział, szkoda tylko że brak Germangie. I szybko dodałas nexta :)
    Czekam z niecierpliwością na następny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo;) Liczę jeszcze na Germangie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Niech Ona nie wyjeżdża XD Znów.
    A sorry, no tak ... Chyba masz nową fankę ! Hejooo ! :D
    Trafiłam na twego bloga przypadkiem i cieszym mordkę ! <3
    Milutko się czyta ^.^
    Nie chcę nic mówić ale Paryż (bo czuję że chcesz ją tam wysłać ;>) to już przereklamowane :I Niech pojedzie może do Niemiec ? xD A tam zaatakuję ją niemiły Niemiec ? XD Nwm, mam dziwne wymysły :>
    Idę nadrabiać rozdziały. :>
    A przy okazji zapraszam do mnie ! <3 ;D

    OdpowiedzUsuń