poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 6

Kiedy się ocknęłam German leżał obok mnie,cicho pochrapując. Wstałam z łóżka, kierując się do swojej sypialni , po świeże ubrania.Gdy się przebrałam, ponownie weszłam do pokoju Germana. W sumie nie wiem , dlaczego..
W chwili , gdy pociągnęłam za klamkę , drzwi gwałtownie się otworzyły , uderzając mnie w głowę. Znowu straciłam przytomność.

Tak jak poprzednio , obudziłam się na łóżku , w pokoju mojego szwagra. Tym razem , poczułam , że ktoś delikatnie wyciera moje czoło mokrą

chusteczką.-zapiekło-German zauważył grymas bólu na mojej twarzy , gładząc uspokajająco , ręką moje włosy.Zamknęłam oczy,walcząc z bólem.Udawałam , że śpię.Wtedy German pochylił się nade mną , muskając kącik moich ust..I znowu...Za trzecim razem nieśmiało odwzajemniłam pocałunek,który stopniowo stawał się coraz bardziej namiętny. Nie wiedziałam czy jest to spowodowane dwukrotną utratą świadomości , czy będąc całkiem przy zdrowych zmysłach,  pragnęłam więcej.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
Oboje szybko się wyprostowaliśmy , siadając na skraju łóżka.
-Proszę-wymamrotał oszołomiony German .
Do pokoju weszła Violetta. Zdziwiona moją obecnością w sypialni jej ojca , popatrzyła na mnie pytająco.
-Eee.. Śniadanie gotowe , Olga prosi. - powiedziała lekko speszona.
-Śniadanie?To ile ja spałam?-zapytałam zaskoczona.
-Od poprzedniego popołudnia , aż do teraz.-Wyjaśnił mi German.
-A Studio? Spóźnimy się!
-Angie , dzisiaj jest przecież sobota. - roześmiała się nastolatka. - A jak się czujesz?
-Umm..W porządku. Chyba tylko trochę boli mnie głowa.
-Głowa?Przecież tata cię złapał , nie upadłaś.- Oboje zaczerwieniliśmy się , na myśl o wydarzeniach , mających miejsce chwile temu.
-"Hmm..German Castillo - Mój Anioł Stróż"-uśmiechnęłam się , wyobrażając sobie Germana w białej albie , skrzydłach i aureoli nad głową.
Razem z Violettą zeszliśmy na śniadanie,które przebiegło w spokoju.Także reszta dnia upłynęła mi bez przeszkód.

Kiedy kładłam się spać , moja komórka zadzwoniła.To był Pablo.
"Czego może chcieć ode mnie o tej porze?"
-Halo , Angie?
-Tak,Pablo, to ja.Coś się stało?
-Nie,nie.Tylko..-urwał..
-Halo,Pablo?Jesteś tam?
-Tak,jestem.Tylko dzwonię , żeby życzyć ci dobranoc.-"Ooo..kochany.."
-Dobranoc Pablo.-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy, rozłączając się.

Pablo..Mój kochany przyjaciel.Zawsze wie czego potrzebuję.Ma doskonałe wyczucie czasu.Umie mnie pocieszyć , rozbawić.. - z zamyślenia , wyrwało                                                   mnie pukanie do drzwi.
-Proszę..
W drzwiach stanął German.Zdziwiła mnie jego obecność tutaj , o tej porze.
-Wszytko w porządku? -o to samo pytałam przed chwilą Pabla.
-Tak,tak.Tylko..przyszedłem życzyć ci dobranoc.-gdzie ja to słyszałam ..
-Dobranoc Germanie - powiedziałam , posyłając mu ciepły uśmiech.

Z miłym uczuciem ciepła,szybko zasnęłam.

________________________________
Przepraszam,że taki krótki i że później niż obiecałam.
Mam nadzieję,że mi to wybaczycie.

Wiktoria

Rozdział 5

- Angie, to ja, mogę wejść? - usłyszałam głos Violetty, poprzedzony pukaniem.
- Tak, proszę. - odparłam.
- Śniadanie już jest na stole, dlaczego nie schodzisz?
Czwartkowy poranek. Po wczorajszym "zajściu" z Germanem nie miałam ochoty, ani odwagi zejść na dół i jak gdyby nigdy nic patrzeć mu w oczy. Czułam wstyd, ale i ból.. Ten pocałunek.. To był mój szwagier.. Od dawna już nie tak obojętny..
- Halo, Angie? Powiesz mi wreszcie co się dzieje? Chodzi o tatę, nie mylę się? - Dociekliwość to drugie imię mojej siostrzenicy. Tylko co ja miałam jej powiedzieć ?! 
"Violu, skarbie, z wzajemnością  kocham się w Twoim ojcu, a moim szwagrze ?!" To miałaby ode mnie usłyszeć?! 
- Ciociu?
Po tym słowie, jak na zawołanie wybuchnęłam płaczem. Byłam taka żałosna. Rozkleiłam się przed siedemnastolatką. Starałam się szybko opanować sytuację.
- Nie, twój ojciec nie ma z tym nic wspólnego. - skłamałam - Źle spałam i jestem zdenerwowana. W dodatku ostatnio gorzej się czuję. To chyba grypa. - wciskałam jej pierwszą - lepszą bajeczkę, modląc się, by uwierzyła. Na szczęście dziewczyna zrozumiała , że staram się ją spławić i wyszła.
Zostałam sama z tysiącami różnych myśli w głowie. Ubierając się, czesząc, malując, w drodze do Studia, na zajęciach - myślałam tylko o jednym: o Germanie i o tym jak bardzo nasze relacje są skomplikowane.

-Angeles Saramego , gdzie podział się twój piękny uśmiech?-Nawet nie zauważyłam , że drogę do pokoju nauczycielskiego zagrodził mi Pablo.
Nie miałam ochoty na żarty.
-Angie.. Co się dzieje?-na widok mojej przygnębionej miny  Pablo od razu spoważniał. - Coś z Violettą? Z mamą?
- Nie. - Zaprzeczyłam, pociągając nosem. - German.
Mimo, że Pablo był moim najlepszym przyjacielem, i że nie byliśmy już razem, to krępowałam się opowiadać mu o swoich problemach sercowych.
Mężczyzna westchnął głęboko, siadając obok mnie  i otaczając mnie ramieniem. Wtuliłam się w niego, jak w pluszowego misia. Wystarczała mi sama jego obecność, żeby poczuć się lepiej. Byłam tak zmęczona, że powoli zaczynałam zasypiać  na ramieniu przyjaciela. Nie zauważyłam nawet , że do sali weszła Jackie. Rozwścieczona tym co zobaczyła, zawróciła trzaskając drzwiami.
- Jackie, to nie tak jak myślisz. Jackie! - Pablo natychmiastowo pobiegł za ukochaną.
"Rozwaliłam nasz związek, teraz pozbawię go kolejnej kobiety." - Znużona poszłam do swojej klasy. Nikogo tam nie zastałam, więc postanowiłam poprawić sobie humor piosenką.


La gente va, los opuestos se atraen y el amor es. Esto es lo que nos une es como un sueño, como un cuento de hadas soñado. Uchwyćmy ella. Disfrute el momento y hacer una pausa por un momento, sin dar a conocer el sentimiento .. - Po pierwszej zwrotce dołączył do mnie Pablo.
Vayamos donde nadie nos encuentre, no vamos a afectar cuestiones. Cuando la sensación de los besos de acariciar. Olvídate del mundo, corriendo lejos! La tierra de los sueños .. 

Muzyka zawsze była dla mnie odskocznią od problemów. Dzięki niej byłam wstanie normalnie funkcjonować.

- Nowy utwór? - zapytał Pablo , gdy skończyliśmy śpiewać. - Widzę, że miałaś wenę, a raczej biorąc pod uwagę tekst - właściwą inspirację. Lubię cię słuchać. Masz piękny głos. - mój przyjaciel sprawił, że lekko się zarumieniłam.
Patrzyłam na niego jak na obrazek, uśmiechając się.
- Co? No co? Mam coś na twarzy? - zapytał zdezorientowany Pablo.
- Nie, nie. - śmiejąc się, rzuciłam się mu w ramiona. - Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że cię mam..
- No soy ave para volar - "Podemos" w wykonaniu Pabla wywołuje u mnie gęsią skórkę.
- Y en un cuadro no se pintar - dołączyłam .
Kiedy zabrzmiał refren, Pablo szarmancko się ukłonił i poprosił mnie do tańca. Wirowaliśmy w rytm piosenki, podśpiewując.
Miłe chwile przerwała znowu ta sama osoba.
- Ha! No proszę! Przepraszam, że przerywam tą sielankę, ale mam dokumenty dla Pabla. - wrzasnęła, piskliwym głosem, rzucając na stół teczkę. - Już sobie nie przeszkadzajcie. Od teraz masz Pabla całego dla siebie! - To było skierowane do mnie.
- Jackie.. Poczekaj - już drugi raz, dzisiejszego dnia wywołałam kłótnie. Słyszałam strzępki rozmów. 
"Wiem , mówiłaś " (...)"Rozmawialiśmy już o tym"(... )"Angie to tylko moja przyjaciółka"(...)"Jackie!"(...)"Mnie też".
Krzyki umilkły, a do klasy ponownie wmaszerował Pablo. Jego mina mówiła sama za siebie. Ze łzami w oczach  przytuliłam go. Teraz to on potrzebował mojego wsparcia.
- Wszystko gra? - zapytałam, po chwili milczenia.
- Ten związek i tak nie miał przyszłości.. - mruknął z zawodem w głosie. - Za dużo nas różniło. - Mimo , że mój przyjaciel związał się z kobietą zimną i oschłą , to zrobiło mi się przykro. Czułam, że to przeze mnie się rozstali. Pablo jak zwykle odgadł moje myśli.
-To nie twoja wina, nie przejmuj się. - Jeszcze delikatnie pocałował mnie w policzek i odszedł.

Wracałam ze Studia z nadzieją, że w domu nie natknę się na Germana, nie chciałam z nim rozmawiać, bo wiem do czego by zmierzał. Kiedy weszłam do środka, doleciał mnie zapach spalenizny. Przestraszona wbiegłam do kuchni, sprawdzić co się dzieje.
- Olgo! Olgo, kurczak!- Nie usłyszałam odpowiedzi. Nie czekając na gosposię, wyciągnęłam z piekarnika naszą kolację.
Po kuchni rozniósł się żrący dym. Kasłając, pootwierałam okna. Oczy zaczęły mnie szczypać, a obraz niebezpiecznie przyspieszał. Nie pamiętam co było dalej.. Czułam jak ktoś ostrożnie bierze mnie na ręce..

Obudziłam się w łóżku.. Ale nie w swoim pokoju, tylko w.. Germana?!
Próbowałam wstać, ale ilekroć  podnosiłam głowę, przenikliwy ból  rozsadzał mi czaszkę.
- Spokojnie, kochanie. Spokojnie. - Ujrzałam zarys dobrze zbudowanego mężczyzny.
- German, ja. - Przerwał mi duszący kaszel.
- Ciii. Już dobrze, leż spokojnie. - German podał mi szklankę wody, którą wypiłam duszkiem. Od razu lepiej mi się oddychało.
Ponownie opuściłam głowę na poduszkę i zasnęłam ..

______________________________
I jak? :D
Małe wyjaśnienie piosenki, przetłumaczonej na hiszpański przez moją kuzynkę:
"Ludzie odchodzą , przeciwieństwa się przyciągają, a miłość zostaje. To, co nas łączy, jest jak sen, jak   bajka. Uchwyćmy go. Ciesz się chwilą, zatrzymując na moment, zaufaj uczuciu .
Przenieśmy się tam , gdzie nikt nas nie znajdzie , nie znajdą nas troski , problemy . Tam , gdzie uczucie pielęgnujemy pocałunkami . Zapomnijmy o świecie , ucieknijmy daleko ! Do krainy ze snów i bajek.

Dziękuję za uwagę,
Wiktoria

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 4

Siedzieliśmy przy stole, jedząc kolację, gdy nagle usłyszeliśmy trzaskanie drzwi.
- Włamywacz! - Przerażona Olga pobiegła po miotłę, którą zaatakowała nieproszonego gościa.
- Olgo, co ty wyprawiasz?! - uśmiechnęłam się na dźwięk znajomego głosu.
- Verzeihung. (Przepraszam.) Myślałam, że to złodziej. - dolatywało z salonu.
- Tato! - krzyknęła Violetta, rzucając się ojcu w ramiona. Ja też wyrażałam taką chęć, ale w moim wykonaniu byłyby to lekko niestosowne. Tak więc przystanęłam na uśmiechu i zwykłym "Dobry wieczór". German stał przez chwilę w miejscu, patrząc na mnie jak na wspólnika, z którym ma podpisać bardzo korzystny kontrakt.
- Eee.. Tato, ja idę z Leonem do kina. - powiedziała Violetta, ale ojciec w ogóle nie zwrócił na nią uwagi.
- Tak, tak, idź.. - wymamrotał, nadal wpatrując się we mnie.
Gosposia  orientując się, o co chodzi dziewczynie zaszyła się w kuchni razem z Ramallo. W jadalni zostałam tylko ja i mój szwagier. Kiedy się w końcu ocknął, dosiadł się do mnie. W milczeniu jedliśmy kolację, raz po raz spoglądając na siebie. Oboje czuliśmy się nieco niekomfortowo w tej sytuacji. Ciszę przerwał telefon do Germana. Wykorzystałam jego nieobecność i wymknęłam do ogrodu. Podziwiając różne, nietypowe rośliny i przechadzałam się między drzewami. Mieszkałam tu tyle czasu, a nigdy nie dostrzegłam piękna tego miejsca. Przysiadłam na jednoosobowej, białej huśtawce, umocowanej na gałęzi ombu. Lekko odepchnęłam się od ziemi. Wiatr rozwiewał moje włosy, czułam słodki zapach kwiatów. Przymknęłam powieki i odchyliłam się do tyłu. Wsłuchałam się w dźwięczny śpiew ptaków. Wszystko było takie magiczne.. Czułam się jak w "Zaczarowanym Ogrodzie" lub "Krainie Czarów"..
Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie w talii..
- Tu się schowałaś - usłyszałam głos Germana.
Zatrzymując huśtawkę, staną przede mną, nadal trzymając w pasie. Wzajemnie tonęliśmy w swoich oczach, zapominając o Bożym świecie..Wiedziałam, że to do czego oboje skrycie dążyliśmy, nie miało prawa się wydarzyć. Tak bardzo nie chciałam do tego dopuścić.. Nagle zbliżyliśmy się jeszcze bardziej, a nasze usta spotkały się w pocałunku..Wtedy zrozumiałam,że nie obawiałam się samego całowania, lecz poczucia winy, z którym będę musiała się później zmagać. W jego objęciach czułam się.. szczęśliwa. Jakbym wznosiła się w powietrze. Pocałunki były lekkie i niepewne, a zarazem namiętne. Czułam ciepło bijące od Germana, zapach jego skóry. Każde muśnięcie było inne, wyjątkowe.. Ale każde tak delikatne, jak dotyk motyla.. Bez namysłu się im poddawałam, zachłannie chcąc więcej.. Kiedy się od siebie odkleiliśmy, German czule wyszeptał słowa , których tak bardzo pragnęłam , a zarazem, których nie chciałam słyszeć z jego ust..
- Kocham cię, Angie .. - powiedział to przejętym głosem, który lekko się załamał przy wypowiadaniu mojego imienia.
Każda kobieta na Ziemi  pragnie usłyszeć  te dwa , wyjątkowe słowa, ale nie każda ma okazję usłyszeć to z ust własnego szwagra.
Moja broda lekko zadrżała , a do oczu zaczęły napływać łzy. Nie chciałam, żeby widział, jak płaczę, dlatego odwróciłam głowę w drugą stronę i pobiegłam do domu.

Wpadłam do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Kucając, oparłam się o nie i ukryłam głowę między kolanami. Rozległo się pukanie. Wiedziałam, że to był German, jednak nie chciałam wpuścić go do środka.
-Angie! Angie, w porządku ? Proszę, otwórz drzwi. - Przez następne kilka minut namawiał mnie na rozmowę. Bezskutecznie. Szlochając, udawałam, że nie słyszę jego czułych słówek. W końcu zrezygnowany odszedł.. Czy było warto wznosić się do gwiazd w zamian na cierpienie? Każdy kolejny pocałunek, rozdzierał kolejne rany. Moja bluzka była cała przemoczona od łez, które nie przestawały spływać po policzkach.
Gorsza od braku miłości , jest miłość bez przyszłości..

____________________________
I jak? :)
Of kors, Germangie nie zabrakło. ♥

Besos, 
Wiktoria

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 3

Leżałam na łóżku, już w świeżej bluzce, nucąc "Tienes Todo", gdy nagle przypomniałam sobie o bardzo istotnym szczególe. Właściwie to nie był szczegół, a raczej..
- Violetta! - Z tego wszystkiego zapomniałam o dziecku. - Z prędkością światła zbiegłam na dół  do drzwi.
- Angie, gdzie idziesz? Zaraz będzie kolacja - Usłyszałam znajomy głos.
- Viola! - krzyknęłam, przytulając dziewczynę.
- Udusisz mnie. - Nastolatka była wyraźnie rozbawiona.
- Przepraszam cię, skarbie. Wiem, że miałam na ciebie poczekać.
- Nie przejmuj się, odprowadził mnie Leon. Rozumiem, że masz swoje sprawy. 
Przytuliłam Violettę jeszcze mocniej i z wyraźną ulgą zasiadłyśmy do stołu, czekając na posiłek.

Wieczorem znów wróciły do mnie wspomnienia ostatnich wydarzeń. Pablo i Jackie.. A teraz German.. Przewracając się z boku na bok zastanawiałam się, jak wybrnąć z tych sytuacji. Opiekuńczy, troskliwy, przystojny. Tylko mówiłam o Germanie czy Pablu ? Z żadnym z nich nie mogłam być. Straciłam swoją szansę.
Nie mogłam zasnąć, co bezlitośnie wykorzystywały kłębiące się w mojej głowie myśli. W końcu zirytowana zaświeciłam światło i wyciągnęłam z pod łóżka pudełko z pamiątkami po Marii.
Przeglądając zdjęcia natrafiłam na fotografię mnie i mojej siostry.
Byłyśmy takie beztroskie. Szczególnie Maria. Zawsze umiała cieszyć się życiem. Zarażała uśmiechem. 
Wspomnienia z nią związane bolały, ale nie potrafiłam wyrzucić ich z pamięci.
- Bardzo za tobą tęsknie, siostrzyczko. - wyszeptałam, trzymając w rękach jej zdjęcie.
Dalej natknęłam się na fotografię rodzinną.
"Ostatni raz kiedy byliśmy razem. Szczęśliwi.- Zalałam się łzami, przypominając sobie tragiczny wypadek Marii. Ojciec nalegał, żeby odbyła ostatnią trasę koncertową, A ona chciała zająć się córeczką. Po tym wszystkim German.. - Zadrżałam na wspomnienie o szwagrze - ..zabrał małą. Wywiózł z kraju. Odciął od rodziny.. Wkrótce po tym zmarł mój ojciec. Gdyby zobaczył Violettę, byłby dumny ze swojej wnuczki . "
Na samym dnie pudełka leżał pamiętnik Marii. Tak jak Violetta - nigdy się z nim nie rozstawała. Dziewczyna jest taka podobna do matki.
Posiedziałam tak jeszcze chwilę, po czym odłożyłam wszystkie bibeloty z powrotem na miejsce. 
Czułam, że dalej nie zasnę. Ponownie się podniosłam, w celu pójścia do kuchni. Szłam po cichu, starając się nikogo nie obudzić. Po omacku, żeby światłem nikomu nie przeszkadzać. Nagle na coś wpadłam.
- Au!
- Ała! - "Raczej na kogoś." - Angie? Wszystko w porządku? - "No nie, German!" - Nic ci nie jest?
German Castillo. Na pozór oschły i stanowczy, a w środku wrażliwy i troskliwy.
- Nie. To znaczy tak. Wszystko gra. - wyszeptałam.
Kiedy spróbowałam zrobić krok naprzód, poczułam ból w stopie.
-Ałć! -zawyłam.
German uciszył mnie, zatykając moje usta dłonią.
- Boli ! - wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
Po chwili ciszy, German jedną ręką złapał mnie za nogi, a drugą objął plecy. Nie wiedząc, o co chodzi zaczęłam się wyrywać, lecz po chwili zaprzestałam szamotaniny. Mężczyzna zaniósł mnie do mojego pokoju i ostrożnie położył na łóżku. Sam wyszedł z pokoju, ale po upływie kilku minut wrócił z dwoma kubkami herbaty. Przysiadł na moim łóżku i ująwszy moją stopę, zaczął ją masować.
- Ał! - jęknęłam - German, nie musisz.. Naprawdę..
Ale on nie zważając na moje słowa, z jeszcze większą ostrożnością zajął się tą poszkodowaną częścią mnie. Zauważyłam, że co chwile na mnie zerka. Za którymś razem nasze spojrzenia się spotkały, a ja automatycznie się zarumieniłam. Żadne z nas nie miało  odwagi się odezwać. 
Nagle poczułam się bardzo zmęczona. Zamknęłam oczy, obiecując sobie, że to tylko na moment. Nieświadoma, zasnęłam..

Kiedy się obudziłam był już ranek, a po Germanie ani śladu. A co jeśli to był tylko sen? Aczkolwiek bardzo przyjemny. Spojrzałam na stopę. Była zabandażowana. Czyli to wszystko: ból nogi, German, masaż - to mi się nie przyśniło.
Zegarek wskazywał równo 9, a to oznaczało, że godzinę temu zaczęłam pracę! Jak oparzona wyskoczyłam z łóżka, zapominając o zwichnięciu, które szybko dało o sobie znać. Zmagając się z bólem  popędziłam do sypialni Violetty. Ku mojemu zdziwieniu pokój był pusty, a łóżko zaścielone. Zbiegłam do salonu, gdzie siedział Ramallo i spokojnie popijał kawę.
- Ramallo, gdzie Violetta? Zaspałyśmy!
Przyjaciel mojego szwagra zupełnie nie przejął się moimi krzykami, tylko, ani na chwilę nie odrywając głowy od dokumentów wyjaśnił mi, że German sam zawiózł córkę do Studia, a mi załatwił urlop.
- Ale jak to? Co? German .. - Nie wierzyłam.
- Yhm, tak, tak.
Znowu pomyślałam, że mój szwagier pod płaszczykiem powagi  skrywa wiele tajemnic.
-Aha, panienko Angie. - Ramallo podniósł wzrok i skierował go na mnie. - German zostawił dla panienki coś w gabinecie.
Zaciekawiona poszłam do pracowni szwagra. Rzeczywiście. Na biurku leżała mała paczuszka, a na niej koperta  podpisana moim imieniem. Bez zastanowienia otworzyłam list. W środku była wiadomość:

Angie!

Skoro to czytasz, to znaczy, że Ramallo wyjaśnił Ci już wszystko.
Mam nadzieję, że z Twoją nogą już lepiej, korzystaj z urlopu.
W pudełku znajdziesz maść, którą obficie nakładaj na stopę. 
Udzielam Ci tych instrukcji, bo wcześnie rano wyjechałem w delegację,
a Ty.. tak uroczo spałaś.
                                                        
                                                                                   Wracam jutro.
                                                                                      Ko Ściskam,
                                                                                            German
                                                          
"German jest taki opiekuńczy, taki troskliwy.. Ale to nadal Twój szwagier, Angie !" - skarciłam się w duchu.
Nie zauważyłam, że przez uchylone drzwi  patrzy na mnie Olga z takim dziwnym wyrazem twarzy. A ja się cieszę jak głupi do sera. Schowałam karteczkę do pudełka i poszłam się ubrać. 
Zjadłam śniadanie i.. co dalej? Postanowiłam zadzwonić do Pabla. Już miałam wybierać numer, kiedy przypomniałam sobie o naszej wczorajszej kłótni. Zrezygnowana zabrałam się za uzupełnianie zaległych papierów.
Nie minęło 5 minut, kiedy , moja komórka zaćwierkała. SMS od Pabla:
                                               
Dalej się gniewasz?
Jak noga?
Porozmawiajmy.

- Ciekawe, co mnie jeszcze dzisiaj zaskoczy. - mruknęłam do siebie.
Mimo, że byłam na niego zła, nie chciałam dłużej się z nim kłócić.

Noga - lepiej.
Humor - lepiej. 
O 15 w parku? 
                                             
Po chwili przyszła wiadomość, potwierdzająca spotkanie.
Opuściłam dom za dziesięć trzecia. Szłam w umówione miejsce z mieszanymi uczuciami. Kiedy dotarłam na miejsce różne myśli przelatywały mi przez głowę. Usiadłam na ławce. Nagle spostrzegłam Pabla idącego w moją stronę.
-Cześć Angie.
- Witaj. - odparłam.
- Jak się czujesz?
- Bez wstępu, Pablo. Ale w porządku, dziękuję. Po co chciałeś się spotkać? -zapytałam, chociaż dobrze znałam odpowiedź.
- Angie, ja nie chcę się z tobą kłócić. Chce mieć przy sobie dwie najważniejsze kobiety w moim życiu.
Ciebie i Jackie. Zależy mi na naszej przyjaźni. - Doskonale wiedział, że czuję to samo. W końcu znał mnie nie od dziś. - Nie proszę cię , żebyś się od razu z nią zaprzyjaźniła , ale przynajmniej zaakceptuj ją jako moją dziewczynę. - Z uwagą obserwowałam zmarszczkę na jego czole. Pojawiała się zawsze, ilekroć się czymś martwił. Nazywałam ją Edward. 
- Oj Pablo, nie w tym rzecz. - Mężczyzna najwyraźniej zbaraniał. - Zabolało mnie to, że od razu mi nie powiedziałeś, że kogoś masz. Nawet jeśli to jest Jackie. Jako twoja przyjaciółka miałam prawo wiedzieć. Myślałam, że mi ufasz, a widocznie się pomyliłam. - Chciałam wstać, ale Pablo mnie powstrzymał.
- Ufam ci. Tylko.. Zwyczajnie bałem się Twojej reakcji. Wiem, że lekko mówiąc nie przepadacie za sobą z Jackie. Przepraszam.
- Ja też. - westchnęłam.
Pablo tylko się uśmiechnął, po czym mocno mnie przytulił. Brakowało mi jego ciepłego uścisku. Nie wiedzieliśmy się zaledwie jeden dzień, a już zdążyliśmy odczuć swój brak.
- Tęskniłem, przyjaciółko. - szepną Pablo,myśląc, że nie usłyszałam. Jednak wiedziałam, że jemu też mnie brakowało.

__________________
Rozdział 3 [X]
Jak się podobał? 
Pangie znów pogodzone. :D
Posty będę dodawać nieregularnie do czwartku. Od 25 rozdziały będą pojawiać się według zasady - jeden na dzień.

Saludo,
Wiktoria

Rozdział 2

Rozstałam się z Violettą przed Studiem. Ona pobiegła do czekającego na nią Leona, a ja skierowałam się w stronę pokoju nauczycielskiego. Tam przywitał mnie Pablo i aromatyczny zapach kawy, którą wspólnie popijaliśmy co ranka. To była nasza tradycja. Dzisiaj nie miałam czasu na dłuższą rozmowę z przyjacielem, bo zaraz zaczynałam zajęcia. Wzięłam ostatni łyk kawy i popędziłam do klasy, gdzie czekali już na mnie uczniowie.
Lekcje upłynęły mi niespodziewanie szybko. Pomyślałam, że poczekam godzinę na Violettę i razem wrócimy do domu, dlatego poszłam do gabinetu Pabla. Szłam tam z poczuciem winy, bowiem od pewnego czasu go zaniedbywałam. Po zerwaniu oboje się zmieniliśmy. Bałam się, że już nigdy nie będziemy czuli się tak dobrze w swojej obecności jak kiedyś. Na szczęście po czasie wszystko wróciło do normy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zależy mi na nim, na naszej przyjaźni. Kochałam go jak brata.Z zamyślenia wyrwał mnie piorunujący widok. Ujrzałam Pabla całującego się z..
- Jackie ?! - krzyknęłam nie dowierzając,ale szybko zakryłam usta ręką.
Niestety usłyszeli mnie i gwałtownie od siebie odskoczyli. Stałam tam zdezorientowana. Czułam, że do oczu zaczynają napływać mi łzy
- Ee, przepraszam, nie przeszkadzajcie sobie. - wymamrotałam, wycofując się.
Usłyszałam, że Pablo coś mówi, ale nie zrozumiałam co, bo szybkim krokiem opuściłam Studio. Przysiadłam na ławce w parku i próbowałam przeanalizować to co zobaczyłam. Czułam złość. Po moim  policzku spłynęła pojedyncza łza.
" Pablo i ta wiedźma?! "- myślałam.
Byłam na niego wściekła, jak on.. Ale zaraz.. Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi, dawno się rozstaliśmy. Zresztą to ja go zostawiłam. Więc , dlaczego jestem zazdrosna? Uniosłam głowę do góry i przymknęłam oczy. Promyki ogrzewały moją twarz, dając poczucie bezpieczeństwa. Nagle ktoś przysłonił mi światło. Otworzyłam oczy. Przede mną stał Pablo.
- O wilku mowa - mruknęłam do siebie.
- Mówiłaś coś? - zapytał, przysiadając obok mnie.
- Wydawało ci się. - rzuciłam z przekąsem.
Nastała chwila ciszy.
- Posłuchaj, Angie.. - zaczął niepewnie mężczyzna. - To co zobaczyłaś.. Chodzi o to.. Od jakiegoś czasu spotykam się z Jackie.
To mnie dobiło. Od jakiegoś czasu? Czy on powiedział: Od jakiegoś czasu?
- Myślałem, że skoro to ty zakończyłaś nasz związek, to nie będziesz miała problemu z zaakceptowaniem tego, że kogoś mam. Rozumiem, że możesz być zazdrosna, ale..
- Ja? Zazdrosna?! - parsknęłam śmiechem, przerywając mu. - Ja nie jestem ani trochę zazdrosna.
- Angie, widzę co się dzieje. Ale przecież ustaliliśmy, na twoje zresztą życzenie, że nic między nami nie będzie. - Ton Pabla robił się coraz głośniejszy. - Sądziłem, że będziesz się cieszyć z tego, że na mojej drodze pojawił się ktoś wyjątkowy, a ty masz do mnie pretensje. Myślałem, że jesteś moją przyjaciółką i będziesz mnie wspierać..
- Masz rację, przepraszam. - spuściłam głowę. - Zachowałam się samolubnie.
- Naprawdę nie musisz czuć się zagrożona.
Wtedy nie wytrzymałam.
- Wcale nie o to chodzi! - teraz to ja krzyczałam. - Cieszę się, że jesteś szczęśliwy, nawet jeśli to szczęście daje ci Jackie. Ale nie o to chodzi!
Kątem oka spostrzegłam, że grupka dzieci patrzy na mnie jak na idiotkę. Angie - furiatka.
Rozwścieczona wstałam z ławki i odeszłam, zostawiając Pabla samego. Błądziłam przez dobrą godzinę po mieście, aż w końcu wróciłam do domu. Wchodząc wpadłam na Germana. Filiżanka z gorącą kawą, którą niósł, wypadła mu z ręki, plamiąc moją bluzkę.
- Prze. przepraszam. To moja wina. Pozwól, że pomogę. - Przerażony szwagier zabrał mnie do kuchni, gdzie ściereczką  próbował zmyć plamę.
- Poradzę sobie, dziękuję. - Próbowałam wyrwać mu z ręki szmatkę.
- Nie, to ja narobiłem bałaganu, pozwól. - upierał się.
- German, puść ! - wrzasnęłam. Mężczyzna popatrzył na mnie pytająco.
Westchnęłam głęboko. Ponownie  moje oczy zalały się łzami.
- Przepraszam , nie chciałam na ciebie nakrzyczeć. Po prostu miałam dzisiaj ciężki dzień. - tłumaczyłam, połykając łzy.  Było mi wstyd, że się przed nim rozkleiłam. - Jestem zdenerwowana, jestem zła, jestem zmęczona..
Wtedy German zrobił to czego bardzo potrzebowałam. Przytulił mnie. Od razu zrobiło mi się lżej. Delikatnie gładził moje plecy, trzymając mnie w objęciach. Zrobiło mi się głupio i uwolniłam go z uścisku.
Nic nie mówił tylko bawiąc się moimi włosami, głęboko patrzył w oczy. Poczułam się dobrze, mogąc swobodnie zatapiać się w brązowej głębi. Uśmiechnęłam się niewinnie, tym samym wywołując uśmiech na twarzy Germana. Nasze usta były coraz bliżej. Dzieliła je coraz mniejsza przestrzeń, która była strażniczką do stanu ukojenia, i którą oboje pragnęliśmy pokonać. Serce waliło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
Wpatrywał się w moje usta głodnym wzrokiem. Wtedy German pochylił się jeszcze bardziej. Poczułam tylko dotyk jego ust, minimalne otarcie. Chwilę, którą żadne z nas nie chciało przerwać zniszczyła Olga. Odskoczyliśmy od siebie tak samo szybko jak.. Pablo i Jackie. Znowu posmutniałam.
Gosposia stojąc z mopem w ręku, przyglądała nam się bacznie.
- Oj, przepraszam. Verzeihung. (Przepraszam.) Już sobie idę. - powiedziała Olga.
- Nie! -krzyknęliśmy równocześnie.
- Ja.. Muszę iść popracować. - wymigiwał się German.
- Właśnie, chyba Ramallo cię woła. - ciągnęłam. - To ja idę się przebrać. Przepraszam.
Nie oglądając się pobiegłam do swojej sypialni .
Nawet jeśli przed chwilą do mojego serca przedzierała się radość, do drzwi znów dobijała się rzeczywistość .
_________________________
U mnie Olga jest Niemką, germańskie słówka wkradną się do tekstu nieraz. :P
Dziś trochę dłużej.
Next niebawem. ♥

Całusy,
Wiktoria

Rozdział 1

- Angie! Angie, bądź silna, słyszysz? Dasz radę! Nie poddawaj się.. - Słyszałam Pablo. Był mocno wystraszony.
- Panowie, na trzy! - Nie umiałam rozpoznać właściciela tego głosu - Raz, dwa.. Poczułam, że ktoś mnie podnosi. Otworzyłam oczy, żeby zobaczyć co się dzieje, ale oślepił mnie blask lampy.
- Przytomna! - zawołał mężczyzna, który przez chwilę trzymał mnie w powietrzu.
 Wokół mnie tyle się działo, a ja nie wiedziałam ,o co chodziło wszystkim tym ludziom krzątającym się w pobliżu i co chwile wykrzykujących dziwne zdania: "Tętno?", "Traci świadomość.", "Czy mnie pani słyszy?"
O, to ostatnie to było chyba pytanie do mnie.. Poruszyłam ustami, ale nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.. Nagle ciężkie powieki wygrały walkę z opierającą się im chęcią głośnego krzyku. Zasnęłam. 
Pod powiekami miałam obraz Violetty, Germana i jakiejś kobiety, a w uszach dźwięczały mi słowa szwagra: "Esmeraldo, wyjdziesz za mnie? "


Rok wcześniej 


Obudził mnie przeraźliwy ryk budzika. Była godzina 7:30, a to oznaczało, że za półtorej godziny zaczynam zajęcia w Studio 21. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki wziąć prysznic. Po szybkim odświeżeniu się i zrobieniu lekkiego makijażu stanęłam przed szafą w poszukiwaniu ubrań na dziś. Zdecydowałam się na białą bluzkę z kołnierzykiem, miętowy sweterek i jeansy. Włosy przeczesałam szczotką, po czym zeszłam na śniadanie.

 Przy stole siedziała już Violetta, German i Ramallo. Olga przynosiła na stół coraz to bardziej wymyślne dania. Czekali tylko na mnie.
- Dzień dobry - przywitałam się.
- Cześć - powiedziała Violetta.
- Witaj Angie. - odpowiedział mi pan domu, któremu zawtórowała Olga i Ramallo.
German uśmiechnął się do mnie, spoglądając w moją stronę życzliwym wzrokiem. Miałam słabość do jego dużych, czekoladowych oczu.. Mogłabym tonąć w nich całe wieki. Zajęłam miejsce koło siostrzenicy i zabrałam się za jedzenie. Kiedy sięgnęłam po mój ulubiony, truskawkowy dżem, niespodziewanie rękę po niego wyciągnął również German. W chwili, gdy nasze dłonie się spotkały, poczułam dreszcz przeszywający mnie od stóp do głowy. Nieśmiało popatrzyłam w jego czekoladowe oczy, w których dostrzegłam maleńkie iskierki. Szybko schowałam rękę pod stół.
- Proszę Angie, byłaś pierwsza . - On był zawsze taki szarmancki. Taki uprzejmy.. Taki ..
"Angie, co ty wyprawiasz?! " - zganiłam się w myślach. - "To twój szwagier, mąż zmarłej siostry. To niewłaściwe, niestosowne i nieetyczne. Ale z drugiej strony.. Dość! " - W myślach prowadziłam ze sobą wojnę, ale w końcu oprzytomniałam i szepcąc ciche "dziękuję", posmarowałam chleb dżemem. Jedliśmy w ciszy, którą przerwało przypomnienie Violetty, że za 15 minut zaczynamy lekcję. W locie dokończyłam kanapkę, biegnąc po torebkę .
- Miłego dnia. - zdążyłam jeszcze krzyknąć, zanim Violetta pociągnęła mnie w kierunku wyjścia.

____________________

I jak się Wam podoba I rozdział ?
Jeśli chodzi o ten początek - wrócę do niego w swoim czasie :)
Liczę na szczere komentarze !

Wiktoria

Prolog

"Nareszcie! Wszystko zaczyna się układać. Odnalazłam Violettę - moją siostrzenicę, mama jest szczęśliwa,że może poznać wnuczkę, Studio na nowo rozkwita. Wyjaśniłam sprawy z Pablo - moim przyjacielem.Ale czy tylko przyjacielem? Czy wszystko jest już jasne? Jest i German - mój szwagier. Ale czy tylko szwagier? 
Mimo wszystko jestem szczęśliwa. Otaczają mnie ludzie, których kocham. Znowu czuję, że żyję .. "

Ale kiedy myślałam , że wszystko mam już poukładane, okazało się, że los ma jeszcze dla mnie kilka niespodzianek..

___________________

To tak na wstępie .
Jeszcze dzisiaj dodam I rozdział , a kolejne będą pojawiały się z upływem dni .
Zapraszam do czytania! :)

Wiktoria