Zdrada-świadome(?)zadanie bólu,cierpienia drugiej osobie.Podeptanie miłości
Czy jesteśmy w stanie ją wybaczyć?
Można zdradzić żonę,męża,przyjaciela..Są zdrady na linii matka-córka,przyjaciel-przyjaciel..
Każda ze zdrad będzie miała różny wymiar..Różny charakter,styl..Ale każda wspólny wynik,którym okaże się nadwyrężenie zaufania..W każdym razie,osoba zdradzona,odczuwa złość,smutek,gniew i niewyobrażalny ból..Zawiodła się na bliskiej osobie,której zaufała.Nie ma znaczenia,czy bliski,zdradził sekret,dokonał skoku w bok,wyrzekł się jej-efekt jest ten sam."Zdrada to operacja na otwartym sercu".
Jak dalej żyć u boku osoby,która dopuściła się wręcz niewybaczalnego częstu czynu?Jak patrzeć jej w oczy?
Czy zdradę można wybaczyć?Można.A czy można zapomnieć?Nie.
Nie da się wymazać z pamięci czegoś,co zostawiło uszczerbek w naszym sercu.
-Proszę,zajmijcie miejsca.Która para jako pierwsza chce się zaprazentować?-Zapytałam,wodząc wzrokiem po uczniach.Ku mojemu zdziwieniu,nikt się nie zgłosił.-Nie przygotowaliście się?-Zapytałam,zaskoczona.Znowu nikt mi nie odpowiedział.-W porządku,sama wybiorę.Widzę,że bardzo chce..O!Bardzo chce Andres i Camila!Zapraszam.
Wyznaczone przeze mnie osoby,podeszły do biórka,a po chwili,rozległy się dźwięki,uwielbianej przeze mnie piosenki.Melodnia "Algo suena mi",wprawiła mnie w doskonały nastrój.-"Encuentro todo en mi musica,porque estoy siempre bailando.Y necesito que mi musica.."
Reszta studentów też wydała się rozruszać.
Po zakończonym występie moim oczom,ukazał się las rąk.
Reszta lekcji,minęła w przyjemnej atmosferze.Wszyscy chętnie brali udział w zajęciach i bez przeszkód mogłam prowadzić zajęcia.
-Hej,Angie.Gotowa-Nawet nie zauważyłam,że w drzwiach sali,stoi Violetta.
-Już ta godzina?-Zdziwiłam się.Dzień w Studiu,minął mi niespodziewanie szybko.-Okej,idziemy.-Chwyciłam torebkę i razem z siostrzenicą,skierowałam się do wyjścia.
W holu minęłyśmy Pabla,który obrzucił mnie błagalnym spojrzeniem.Starałam się to zignorować,mimo nieocenionego skurczu serca.
Droga do szpitala,minęła równie szybko,jak poczucie winy dotyczące Pabla.
Gdy miałyśmy przekroczyć próg sali,w której leżał Javier,zatrzymał nas znajomy głos pielęgniarki.
-Dzień dobry.-Przywitała się.-Przyszłyście do Javierka?W tej chwili jest na badaniach.-Poinformowała nas Linda.-Jutro zabieramy go do Almagro na chemioterapię.Jeśli chcecie,to zaczekajcie w jego sali.
Siedząc na fotelu koło szpitalnego łóżka,miałam okazję bliżej zapoznać się z jednoosobowym pokojem Javierka.
Wnętrze nie należało do najprzytulniejszych.Na szaro-beżowych szafkach,umieszczonych pod oknem,leżały białe serwety.Dwa duże fotele obok regałów,przykryte były szarym kocem.Nawet pościel miała biały,smętny kolor.Gdyby nie jasnozielone ściany,przyozdobione kwiatuszkami i słoneczkami oraz namalowana przy drzwiach Myszka Miki,sala miałaby całkowicie ponury charakter.Żadnej zabawki,żadnego pluszaka..
Wtem do mojej głowy,przyszedł pewien pomysł.
-Violu,zostaniesz tutaj sama?Muszę gdzieś wyjść.Obiecuję,że wrócę najszybciej,jak się da.-Rzuciłam i nie czekając na odpowiedź,szybkim krokiem opuściłam szpital.
Los tym razem mi sprzyjał,na taksówkę nie musiałam czekać długo i w ciągu niecałych dziesięciu minut,byłam w domu.Z zawrotną prędkością wbiegłam do budynku,a następnie do swojego pokoju.Przykucając koło łóżka,wyłowiłam spod niego kartonowe pudełko.Pomijając pamiątki po Marii,pamiętnik,zdjęcia i inne drobiazgi,dokopałam się do małego,pluszowego pieska.Moja przytulanka z dzieciństwa..
Misiek co prawda miał lekko odstający ogon i niedbale zawiązaną kokardkę wokół szyi,lecz nie stracił dawnej wyjątkowości..Jako dziecko był moim przyjacielem.Bronił mnie przed nocnymi duchami,towarzyszył podczas pierwszego dnia w szkole..
-Pamiętasz,jak Maria przyszywała mu ucho?-Obok mnie,klęczał Czarek.-Albo wyprawianie przyjęć dla lalek!
Na myśl o zmarłej siostrze,poczułam uścisk w gardle.Bardzo mi jej brakowało..
Chwyciłam maskotkę i biegiem,ruszyłam do wyjścia.
-"Pienso que las cosas suceden.Y el porque esta en mi mente.."-Usłyszałam,przekraszając próg sali Javiera.
Gdy weszłam do środka,moim oczom ukazał się wzruszający widok:Violetta,leżała na szpitalnym łóżku,a obok niej,opierający głowę o jej brzuch-Javier.
Malec z wypiekami na twarzy,przysłuchiwał się jej głosowi.Zaś Violetta,troskliwie głaskała jego blond czuprynkę.
-Hej.-Powiedziałam łagodnie,przysieradając obok nich.
-Angie!-Chłopiec natychmiastowo zerwał się z miejsca i rzucił w moje ramiona.
-Cześć,Javierku.Jak się dzisiaj czujesz?-Ucałowałam jego czoło.
-Dobrze.-Odparł,sadowiąc się na moich kolanach.-Czekałem na ciebie.
-Przecież obiecałam,że przyjdę.-Uśmiechnęłam się,łaskocząc go.
-Eeej.-Zachichotał malec.
Do wygłupów,przyłączyła się też Violetta.Teraz cała nasza trójka,szalała,śmiejąc się w niebogłosy.Wariacjom nie było końca.Nawet nie zauważyłam,kiedu się ściemniło.
-Violu,już późno.-Powiedziałam,trzymając się za brzuch,który mrowił od nadmiaru łaskotek.
Dziewczyna ciężko westchnęła,zsuwając się z łóżka.
-Idziecie?-Zapytał Javier z żalem w głosie.Do jego oczu,napłynęły łzy.-Zostańcie!-Objął udo Violetty,mocząc jej sukienkę.
Siostrzenica,popatrzyła na mnie smutno.W odpowiedzi przecząco pokręciłam głową.
-Wiesz kochanie..-Przypomniałam sobie o pluszaku.-Mam coś dla ciebie.
Javier,nieśmiało odwrócił się w moim kierunku.
-Poznaj Pinto.-Wyciągnęłam misia z torebki i podałam chłopcu.-Pinto mieszkał u mnie dosyć długo,ale teraz nie mogę się nim zajmować.Był moim przyjacielem.Na pewno się zaprzyjaźnicie.Czy mógłbyś się nim zaopiekować?
Maluch,ostrożnie ujął misia swoimi malutkimi dłońmi i głęboko spojrzał w jego koralikowe oczy.-Pinto powiedział,że chętnie ze mną zostanie,ale będzie za tobą tęsknił.-Powiedział,przytulając zabawkę.
-Jestem pewna,że nie dasz mu długo za mną rozpaczać.Będzie mu z tobą dobrze.-Pogłaskałam policzek chłopca.-Teraz niestety musimy już iść,wiesz?-Obserwowałam,jak oczy Javiera,ponownie wypełniają łzy.-Ale przecież Pinto jest z tobą!Bedzie cię pilnował.-Przeczesałam palcami jego loki.-Tylko czy mógłby z tobą spać?On bardzo nie lubi samotności.-Szepnęłam.
Javier energicznie pokiwał głową,a na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Świetnie.-Ucieszyłam się,ściskając chłopca.-Możesz go zabrać jutro do Almagro.Linda,powiedziała mi,że pojedziesz z nią na wycieczkę,dlatego jutro się nie zobaczymy,ale po twoim powrocie znów cię odwiedzimy,dobrze?
-Yhy..-Przytaknął Javier.
-W takim razie do zobaczenia wkrótce.Przyjemnej podróży,skarbie.Razem z Pinto,odkryjecie nowe miejsca.-Musnęłam palcem jego malutki nosek.
-Pa,maluchu.-Moja siostrzenica,ucałowała główkę chłopca i przekładając torebkę przez ramię,stanęła w drzwiach.-Pamiętaj!Jak wrócisz,to wznawiamy lekcję czytania.-Uśmiechnęła się życzliwie.
-Tak!-Roześmiał się Javier.-Papa.-Pomachał nam ręką na pożegnanie.
Razem z Violettą,niechętnie opuściłyśmy szpital.
Gdy wróciłyśmy do willi,mieszkańcy zasiadali do stołu.Idąc w ślad za nimi,umyłyśmy ręce i zajęłyśmy swoje miejsca.
-Jak wam minął dzień?-Zapytał pan domu.
-Eeyy..W porządku..Studio i tak dalej..-Powiedziała Violetta.Ja się nie odezwałam.Javier nie był tajemnicą,ale po co miałam mu o nim opowiadać?
Po skończonej kolacji poczułam się niezwykle senna,lecz mimo to postanowiłam zajrzeć do pokoju siostrzenicy.Dziewczyna leżała na łóżku i zawzięcie pisała coś w swoim różowym pamiętniku.Zza niewielkiej szpary,obserwowałam jej skupioną i zamyśloną minę.
-Wejdź,Angie.-Powiedziała Violetta,nie odrywając wzroku od notatnika.
-Co słychać?-Zapytałam,przysiadając obok niej.
-Wiesz..-Zamknęła pamiętnik.-Myślę o Javierku..Tak bardzo mi go szkoda..-Westchnęła.-Angie..A co jeśli on..Co jeśli..
-Nie myśl tak.-Pocałowałam grzbiet jej dłoni.-Javier jest pod bardzo dobrą opieką.Poza tym jego stan się poprawia.Nie musisz się martwić.-Uśmiechnęłam się.-Aa..Twój prezent dla taty jest już gotowy?-Zmieniłam temat.
Ostrożnie ściągnęłam papier,oglądając przedmiot.
-No,no.-Zaśmiałam się.-Cudowne.Tato na pewno się ucieszy.-Z powrotem,zapakowałam prezent.-Teraz odpocznij.Jutro musimy dopracować nasz plan.Śpij dobrze.
-Dobranoc.-Usłyszałam,opuszczając sypialnie siostrzenicy.
***
Nazajutrz podczas przygotowań do śniadania,wtajemniczałam Olgę w plan urodzin Germana.
-Ramallo już o wszystkim wie i również pomoże.-Zapewniłam.
-No,dobrze.To ile już naszemu panu stuknie?Pięćdziesiątka?Sześćdziesiątka?
-Olgo,German nie jest aż taki stary.-Roześmiałam się.
-Jasne,jasne.On przynajmniej dostrzega pani miłość,a tamtemu dziadkowi,potrzeba okularów najwidoczniej.
Zarumieniłam się,chichocząc pod nosem.
-Dziękuję,że zgodziłaś się nas wspomóc.-Poklepałam ją po ramieniu i rozbawiona,ruszyłam do jadalni.
Podczas posiłku,Violetta i Lisandro co chwila wymieniali porozumiewawcze spojrzenia,natomiast ja,kontrolowałam sytuację z Olgą.
-Jesteście jacyś dziwni.-W pewnym momencie,wypalił mój szwagier.-Ukrywacie coś przede mną?Ramallo.Jesteś moim przyjacielem,o co chodzi?
-Oj,tatoo..-Przeciągnęła nastolatka.-Skąd ci przyszedł do głowy taki głupi pomysł?-Ucałowała jego policzek.-Angie,idziemy?
-Tak,oczywiście.-Chwyciłam jabłko i podążyłam za siostrzenicą.
-Uff,o mały włos.-Odetchnęła z ulgą Violetta,gdy byłyśmy już poza domem.-Tato zaczyna coś podejrzewać.Mam nadzieję,że Ramallo nie piśnie słówkiem.
-Na pewno nie.-Uspokoiłam ją.-Wszystko się uda.
Przez resztę drogi do Studia,zawzięcie dyskutowałyśmy o przebiegu niespodzianki dla Germana.Wszystko zdawało się być dopięte na ostatni guzik.Czułam,że się nam powiedzie.
Do szkoły,weszłyśmy równo z dzwonkiem,dlatego każda z nas,od razu udała się na swoje zajęcia.
Poprzedziłam pójście do swojej klasy,"zwinięciem"dziennika z pokoju nauczycielskiego i mogłam zaczynać lekcje.
***
Wybiła 15.Do tego czasu,zdążyłam uprzątnąć dokumenty,zalegające na moim biurku i z ułożonym kalendarzem popołudnia,ruszyłam do wyjścia.
Dziwnym trafem,nie napotkałam dzisiaj Pabla.
-"Łód szczęścia?Przypadek?"
Bez dłuższych przemyśleń,ostrożnie zapukałam do drzwi gabinetu dyrektora.Mimo kilkuminutowego wyczekiwania na odpowiedź,nie otrzymałam jej.Niepewnie zajrzałam do środka.Moim oczom,ukazał się szokujący widok..Kałuża krwi,szczątki literatki i butelka po whisky..A na fotelu..Na fotelu z zakrwawioną twarzą,leżał Pablo..
____________________________________________________
Hej,hej!:)
Urodziny sieroty już niedługo. :)
Czy przez wypadek(?),samobójstwo(?)Pabla,odbędą się?Co stało się z naszym "Misiem"?
Wiktoria
PS.Czy możliwe jest,że Angie odeszła na cały 2 sezon,ale wróci w 3?












