- Dobrze, dzieciaki, podejdźcie tu! - Reżyser udzielał aktorom ostatnich rad przed rozpoczęciem nagrywania, jednak dwudziestotrzylatek w żaden sposób nie mógł skupić się na słowach przełożonego. Jego wzrok błądził gdzieś po widowni, wertując każdego z osobna. W końcu ciemne tęczówki spoczęły na jej sylwetce. Stała obok kamer, przebrana już w swoją prywatną odzież, na wpół rozchylonymi ustami i ciepłym uśmiechem posyłanym w kierunku jakieś nieznanej kobiety.
Kim była ruda okularnica z punktu obsługi? Alonso nie bez powodu wdała się z nią w dyskusję, jednak nie chodziło o nawiązanie kontaktów, lecz odwrócenie uwagi od szatyna. Tamten zaś, jak w amoku obserwował każdy jej wdzięczny ruch, obnażając spojrzeniem. Oboje na ziemię sprowadził dopiero ryk dzwonka. Diego zajął wyznaczone miejsce, podobnie jak Martina, która po kilku chwilach zaczęła zbliżać się do chłopaka z udawaną złością.
" Niezbyt wychodzą ci dramatyczne sceny. " - przeszło przez myśli chłopaka, jednak kontynuował swoją rolę.
- Violu, Leon nie jest ciebie wart. Taka wspaniała dziewczyna, jak ty zasługuje na kogoś lepszego..
Nastała ta chwila.. Ze skrywaną niechęcią Diego ujął w dłonie twarz nastolatki, po czym ostrożnie, zwklekając z każdą sekundą musną jej wargi swoimi. Choć za wszelką cenę próbował wyobrazić sobie, że przed jego osobą stoi Ona i całuje właśnie te usta, Martina cały czas dawała o sobie znać.
Tymczasem po drugiej stronie planu rozgrywającą scenę obserowała Clara. Jeszcze przed dwoma minutami była przekonana, że pocałunek głównych bohaterów "Violetty" przyniesie jej wiele śmiechu, lecz z tamtą chwilą zamiast rozbawienia, odczuła dziwny uścisk w klatce piersiowej. Mimowolnie spuściła głowę, a myśli starała się ukierunkować na inny tor. Niezrozumiałe doznanie było dla niej zagadką.
Nagle dobiegł ją głos reżysera.
- Tini, skarbie, spokojnie, możemy to powtórzyć..
Dopiero teraz spostrzegła, jak pełna złości Stoessel odmawia dalszej współpracy.
- Jeszcze raz to samo ujęcie!
Kobieta nie dociekała, co było przyczyną zachowania siedemnastolatki, wiedziała jednak, że kolejnej sceny nie zniesie. W pośpiechu rzuciła oszołomionemu brunetowi ostatnie spojrzenie, które jako jedyne dzisiejszego dnia zdążył uchwycić, po czym opuściła plan.
Sama do końca nie zdawała sobie sprawę z tego, co przed kilkoma sekundami miało miejsce. W duchu zadawała sobie setki pytań, lecz na żadne nie znała odpowiedzi. Jej serce dziwnie wyrywało się z piersi, a wnętrze ciała rozpierało dziwne uczucie, którego nigdy dotąd nie doświadczyła. Lekko zagubiona skręciła w nieznaną uliczkę, wyczuwając jak w ślad za nią udaje się jej menadżerka. Choć była jej dość bliską osobą, teraz potrzebowała chwili swobody.
Dzielnica, w której aktualnie się znajdowała była znacznie mniej zalundniona, także można było odetchnąć od ulicznego tłoku. Choć Clara mieszkała w Buenos Aires długie lata, wciąż istniały zakątki, które były jej nieznane. To miasto skrywało wiele głęboko ukrytych tajemnic.
Zmęczona pracą i szybkim marszem przysiadła na pobliskiej ławce, obserwując przechodniów. Deptakiem spacerowały starsze małżeństwa, turyści, czy zabiegani rodzice, popędzający swoje dzieci do szkoły.
W pewnym momencie uwagę kobiety przykuła kilkuletnia dziewczynka, samotnie wlekąca za sobą plecak. Jej widok przywołał wspomnienia, które Clara dawno odrzuciła. Kiedyś i ona była takim osamotnionym dzieckiem, aczkolwiek wolnym od kłopotów. Dziś, jako dorosła już kobieta musi borykać się z wieloma zmartwieniami, a smak beztroskiej zabawy pozostał jej nie znany. Sława w brew pozorom nie była czymś, za co wielu ludzi oddałoby duszę. Cała kariera dusiła ją i sprawiałając, że czuła się osaczona. Czasami miała ochotę rzucić wszystko, wyjechać, zapomnieć.. wrócić do normalnego życia i przestać obawiać się każdego kroku, który śledzą paparazzi w oczekiwaniu na potknięcie.
W tamtych chwilach była równie zagubioną osobą, jak ta mała dziewczynka, która błąkała się po ulicy. Choć wszystko wydawało się duże i trudne obie nie wiedziały jeszcze, co przyniesie z sobą przyszłość..
_____________________________
Chyba się nie doczekacie rozdziału, zadręczę Was jednorazówkami. :P
Takowa dotycząca Dielari będzie mieć jeszcze jedną, lub dwie części, czego do końca nie jestem pewna.
Abrazo,
Wiktoria
PS. Widzę, że walka pomiędzy Rzymem i Paryżem jest wyrównana.
Boskie :D Tini mieli jęzorem, Clara smuta, a Diego... On jak zawsze XD Nie no, nie mogę się skupić. Chciałam napisać rozsądny, dowcipny i elegancki komentarz, a tu śmieję się jak głupia z mielącej Tini XD Cudo XD ~B
OdpowiedzUsuńSwietny rozdział! Zapraszam tutaj http://tylko-germangie.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńG-E-N-I-A-L-N-E :D
OdpowiedzUsuń" Mieląc jęzorem, jak krowa trawę" - hahahahaha, jak ty na to wpadłaś to nie wiem
Weź napisz tylko jeszcze jedną część jednorazówki, błagam...
A kiedy będzie ten rozdział 100 bo tu tylko same jednorazówki???
Ps. Bierz Paryż - miasto zakochanych <3
Mrrr. Męcz nas jednorazówkami, męcz... Byle było Dielari... : ***
OdpowiedzUsuńBoooskiee <3/Ty wiesz kto piszee <3
OdpowiedzUsuń