Dlaczego? Dlaczego to właśnie ona? Dlaczego ten samolot? Dlaczego w tym momencie? Choć na próżno zadawali sobie te pytania, rozmowa z samym sobą nieznacznie łagodziła ból, pozwalała wyrzucić z siebie skrywane emocje.
Willa ucichła, domownicy zamilkli, ich światy pogrążyły się w koszmarnym śnie, przynoszącym fale bólu. Niestety to nie był kolejny łudny horror, tylko nieodzowna realia.
Przez lata emigracji w Europie obraz ukochanej przywoływał jedynie widok Violetty. Z całego serca nie chciał znienawidzieć dziecka za przykre doświadczenia, jednak problem, z którym się borykał był z byt wielki. Najmniejszy melodyjny dźwięk wywoływał szał i złość, przyćmiewającą resztki dobra w jego sercu. Córce zakazał wszelkiego kontaktu z muzyką, śpiewem, separując ją od społecznego życia.
Mijały lata, a on pogrążając się w rozpaczy po stracie żony brnął w swoich upartych przekonaniach. Wraz z upływem czasu dorastała Violetta, aby w końcu, w dniu 17 urodzin dowiedzieć się długo skrywanej prawdy.
Nadszedł 24 kwietnia. Przepych panujący w wynajętej na bal urodzinowy resteuracji był nie do opisania. Ogromną przestrzeń wypełniały wspaniałe dekoracje, uginające się pod stosami różnorakich potraw, stoły i pełen skład orkiestry. Brakowało tylko gości, których role mieli pełnić przedsiębiorcy z otoczenia pana domu, tak nieodpowiedni dla dorostającej dziewczyny.
Były tańce, śpiewy, stosy prezentów i sztucznych uśmiechów. Nastolatka nie do końca tak właśnie wyobrażała sobie swoje siedemnaste urodziny - wśród obcych ludzi. Jej marzenia dotykały matki i rodzinnego ciepła.
W pewnym momencie rozległ się dzwonek. Zaskoczeniem dla zebranych była reakcja wdowca, który z prędkością światła popędził do drzwi, które parę sekund potem przekroczyła około dwudziestopięcioletnia kobieta. Uwagę zebranych od razu przykół jej nietypowy, jak na tę uroczystość i klasę wygląd - miała na sobie jasnoniebieskie jeansy i biały t- shirt, a kruczoczarne włosy upięte w swobodnego kucyka. Żeńska część zebranych z pewnością mogła pozazdrościć jej urody, idealnej figury i śnieżnobiałej cery. Nic więc dziwnego, że oczy Germana cały czas zwrócone były na jej sylwetkę.
W końcu goście powrócili do swoich zajęć, aby pan domu mógł przedstawić przybyłą solenizantce.
- Mario, przedstawiam ci moją córkę Violettę. Skarbie, poznaj swoją nową guwernantkę.
Kobieta obdarowała nastolatkę promiennym uśmiechem, lecz ta nie odwdzięczyła się równym entuzjazmem. Miała już dziesiątki nauczycielek, z których żadna nie różniła się od drugiej.
- Miło mi. - Powiedziała z wymuszonym uśmiechem, tym samym dając Marii do zrozumienia, że nie ma ochoty na bliższe stosunki.
- Ee, walizki przyjadą jutro rano, póki co nasza gosposia przygotowała ci pokój i ubrania zastępcze. A teraz czuj się jak u siebie.
Dziewczyna spod przymróżonych oczu obserowała, jak jej ojciec i jego nowy nabytek wymieniają znaczące spojrzenia. Dobrze wiedziała, co może wyniknąć z tej znajomości i że świeżo upieczona mieszkanka willi prędzej, czy później zostanie kolejną kochanką gospodarza. Przez lata miała wiele ciotek, z których każda odchodziła w cień po kilku miesiącach. W jej mniemaniu tak miało być i teraz.
- Ja też mam dla ciebie drobny prezent. - Powiedziała szatynka, gdy wieczorem tłum gości opuścił dom Castillo. Z torebki wyciągnęła niewielki pakunek i podała go dziewczynie.
Violetta niepewnie odwinęła papier, wyławiając ze środka zawartość.
- Pomyślałam, że jak większość nastolatek polubiłabyś prowadzenie pamiętnika..
Prezentem od Marii miał być dziennik wielkości książki w dziewczęcej, fioletowej oprawce. - Nie trzeba było.. Poza tym to dziecinne. - Odburknęła Violetta obojętnym tonem, choć w duchu poruszył ją gest kobiety. Poza drogimi upominkami nigdy nie otrzymała czegoś od serca, wyrażającego życzliwość i przyjazne intencje.
- Może z czasem zmienisz zdanie. - Guwernantka mrugnęła zachęcająco w stronę podopiecznej i przeprosiwszy udała się do swojej sypialni.
Miała to być jej pierwsza noc w domu szwagra. Teraz, gdy nareszcie została sama mogła spokojnie przeanalizować emocjonujące wydarzenia. Dziś od tak dawna ujrzała swoją siostrzenicę, Ramallo, Olgę. Zadziwił ją stan w jakim się znajdowali. Gołym okiem widać było jak zmienili się przez lata. Przede wszystkim Violetta wyrosła na piękną dziewczynę, tak bardzo przypominającą matkę. Miała jej oczy i wyraz twarzy, tak więc zapewne odziedziczyła też wspaniały talent Angeles.
Dla Marii zachowanie siostrzenicy nie było czymś zaskakującym. Nastolatka wyglądała na zagubioną. W końcu nikogo nie znała w Buenos Aires, jej rodzina uległa zdekompletowaniu, a ojciec nie wykazywał specjalnej inicjatywy, aby polepszyć ich stosunki.
Germana kobieta również zapamiętała inaczej. Widząc go poraz pierwszy, gdy uznał ją za kandydatkę na nauczycielkę pomyślała, że się zestarzał, ale przy tym ani trochę nie ubyło mu uroku osobistego i uwodzicielskiego taktu. Ona sama nie rozumiała, czy spotkanie po tak długim czasie wzbudziło u niej ogrom emocji, czy czyniło to towarzystwo Germana.
- O czym ty myślisz? - Mruknęła sama do siebie, pukając się w czoło.
Wiedziała, że teraz musi skupić się na swojej siostrzenicy i jej przyszłości, w której miała odgrywać tak ważną rolę.
I choć jeszcze nie wiedziała, że kilka miesięcy później spotka dawnego przyjaciela, jej kłamstwa wyjdą na jaw, wda się w romans ze szwagrem, a później zostanie jego żoną, aby niespełna rok po założeniu rodziny podzielić los siostry, teraz patrzyła z optymizmem w oczy czasu.
__________________________
Wiem, że dopominacie się o rozdział i choć obiecywałam go na ten weekend podaję 2 część jednorazówki.
Musicie mi to wybaczyć, nie mam jak dokończyć setki.
Jak też widzicie końcówka w wielkim skrócie.
Saludo,
Wiktoria
Ty Chyba Żartujesz xD Ja się pytam gdzie jest rozdział? ;)
OdpowiedzUsuńGenialna ta jednorazówka <3
Z niecierpliwością czekam na 100 rozdział.
Zapraszam do mnie. (Wiem że czytasz xd)
Jednorazówka-arcydzieło... *-* ryczę... wolę jednak żyjącą Angeles... ;c
OdpowiedzUsuńŻyczem dużo weny, potrzebnej do napisania rozdziału. Byle ta setka nas zaskoczyła. ;))
Fajne :)
OdpowiedzUsuńTekst o pamiętniku.. Podobał mi się.. Miał w sobie to 'coś'. Bad Violetta? :D
Szkoda, że tylko dwie części.