- Chcesz u mnie zapunktować, zostając po godzinach? - Zaśmiał się.
W odpowiedzi uniosłam prawą brew, a przy tym kąciki ust.
- Jeśli to wiąże się z podwyżką, to mogę choćby przez miesiąc.
- Bardzo mnie to cieszy, ale teraz na chwilę zwolnimy. - Mówiąc to usiadł na skraju stołu i wyjął z moich rąk katki. - Zmizerniałaś.
- Oj, Olga mi na to nie pozwala, uwierz. - Zachichotałam.
- W takim razie ostatnio chyba zaniedbała obowiązki. - Ciągnął z poważną miną. - Dlatego poczuwam się sprawować pieczę nad twoim zdrowiem i zapraszam cię na obiad. Wspomnę, że jako przełożony i najlepszy przyjaciel nie przyjmuję odmowy. - Dodał, widząc, jak chcę coś wtrącić. Wciąż pamiętałam, o słowach, podejrzeniach, a wręcz oskarżeniach Germana.
Mimo wahań musiałam przyznać, że popołudnie spędzone na papierkowej robocie nie należało do najmilszych scenariuszy.
- No nie daj się prosić.. Kiedy ostatnio spędziliśmy razem czas poza pracą? Poza tym przyda nam się chwila odpoczynku.. - Mrugnął prawym okiem, ukazując szereg białych zębów. W odpowiedzi zgarnęłam z biurka porozrzucane dokumenty, chowając je do teczek i chwyciłam torebkę.
- No to w drogę.
Pogoda dopisywała; potężnego Heliosa nie śmiał zasłonić ani jeden obłok, a przy tym powiewający wiatr stanowił ochłodę.
Szliśmy powoli, nie spiesząc się i napawając swoją obecnością. Pablo miał rację, odkąd się rozstaliśmy i każde z nas zaczęło układać swoje życie na nowo, coraz rzadziej się widywaliśmy. Nasze rozmowy ograniczały się jedynie do spraw związanych ze Studiem i przelotnego "cześć", mijając się na korytarzu. A przecież był moim przyjacielem, zależało mi na nim.
Brunet zaproponował stolik na zewnątrz, aby w codziennym biegu zaczerpnąć trochę świeżego powietrza i przyjemnych promieni słonecznych. Przez myśl przemknęło mi, że przejeżdżając, German może nas zauważyć, choć nie chciałam się ukrywać. Skąd więc takie paranoiczne myśli?
Parę sekund po tym, jak zajęliśmy miejca na wiklinowych krzesłach, podeszła do nas kelnerka. Aby odwrócić myśli od ewentualnych kłopotów ze szwagrem, przyjrzałam się rozmówczyni Pabla. Kobieta, a raczej dziewczyna miała około dwudziestu lat, długiego brązowego kucyka do pasa i piwne oczy. Była mniej - więcej wzrostu mojego przyjaciela, a przy tym bardzo szczupła, wręcz chuda. Ukradkiem spojrzałam na mężczyznę. Jego twarz zdobił rumieniec, a oczy błyszczały, niczym przy gorączce. Młodą kobietę chyba równie zainteresował Galindo, bo nie odrywając od niego wzroku, kąciki jej ust mimowolnie unosiły się w górę.
- Co nam pani poleci? - Przerwałam ciszę, sięgając po menu.
- Dzisiaj w cenie jest milanesa, a na na deser polecam pastelles.. - Wyrecytowała jednym tchem, wpatrując się w Pabla. - To słodkie pierożki z nadzieniem.
- Pani jest słodka.. - Palnął mężczyzna. Kobieta zachichotała, jeszcze bardziej się czerwieniąc, natomiast ja wytrzeszczyłam oczy i powróciłam do wertowania karty dań. Po krótkich wahaniach złożyłam zamówienie, a odurzony Pablo przystanął na mój wybór. Kelnerka spisała listę i niechętnie wycofała się w głąb resteuracji.
- Spodobałeś się jej.
- Tak myślisz? - Oczy mężczyzny rozbłysły. - To znaczy.. Ee tam. - Machnął ręką.
- Mhm. - Zaśmiałam się, rozbawiona jego reakcją.
- Jak z Germanem? - Rzekł po krótkiej ciszy.
- Porozmawialiśmy.. Jest dobrze. - Wzruszyłam ramionami.
- Nie brzmisz przekonująco.. A jak ty się czujesz?
- Jestem tylko zmęczona.. - Odparłam szybko. Nie chciałam obarczać go swoimi problemami.
- Teraz jest ci ciężko, ale ja..
- Wiem. - Posłałam mu ciepły uśmiech, głaszcząc grzbiet jego dłoni.
Naszą konwersację przerwało pojawienie się młodej kobiety wraz z zamówieniami. Dania wyglądały bardzo zachęcająco, a przy już lekkiej rozmowie i miłym towarzystwie smakowały jeszcze lepiej.
W domu panowała cisza, ale po chwili z kuchni dobiegły mnie dźwięki obijanych naczyń. Z pewnością gosposia pilnowała swojej twierdzy.
- O, aniołku! - Zawołała na mój widok. - A gdzie ty byłaś, obiad dawno wystygł!
- Dziękuję, Olgo, zjadłam na mieście. Przepraszam za kłopot..
- To moje jedzenie już ci nie smakuje? - Posmutniała.
- Skądże, po prostu spędziłam lunch z Pablo. - Wyjaśniłam. - A twoich dań mogą pozazdrościć ci najlepsze resteuracje. - Przytuliłam ją, a twarz kobiety momentalnie się rozpromieniła. - A gdzie wszyscy?
- Violetta wyszła z koleżankami, a pana Germana nie widziałam od rana.. Myślałam, że do panienki dzwonił..
- Aa, no tak, zapomniałam! - Skłamałam. - Mówił, że ma coś do załatwienia.. Dziękuję. - Wypaliłam, po czym w ekspresowym tempie pomaszerowałam na górę, gdzie aż do wieczora spędziłam czas na czytaniu powieści.
Tuż przed kolacją w domu pojawił się German. Gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, natychmiastowo udałam się do jego gabinetu, gdzie zaraz po wejściu podążył.
- Gdzie byłeś przez cały dzień? - Wypaliłam do progu, starannie zamykając za sobą drzwi.
- Miałem parę spotkań. - Rzucił bez przejęcia.
- Wiesz, to raczej dziwne, bo Ramallo twierdzi, że kazałeś mu wszystkie odwołać..
- Jak zwykle coś pokręcił. Porozmawiam z nim, kochanie. - Posłał mi nieco wymuszony uśmiech i całując mój policzek, wyszedł z gabinetu.
- Akurat.
_____________________
Dobry wieczór, dzień dobry! :)
Jest i next, a przy tym trochę Pangie i odrobina Sieroty oraz uroczej kelnereczki. :3
Cóż to kombinuje Geremek? :O
Niedługo setka!
Dziękuję za przeczytanie,
Wiktoria
- Porozmawialiśmy.. Jest dobrze. - Wzruszyłam ramionami.
- Nie brzmisz przekonująco.. A jak ty się czujesz?
- Jestem tylko zmęczona.. - Odparłam szybko. Nie chciałam obarczać go swoimi problemami.
- Teraz jest ci ciężko, ale ja..
- Wiem. - Posłałam mu ciepły uśmiech, głaszcząc grzbiet jego dłoni.
Naszą konwersację przerwało pojawienie się młodej kobiety wraz z zamówieniami. Dania wyglądały bardzo zachęcająco, a przy już lekkiej rozmowie i miłym towarzystwie smakowały jeszcze lepiej.
W domu panowała cisza, ale po chwili z kuchni dobiegły mnie dźwięki obijanych naczyń. Z pewnością gosposia pilnowała swojej twierdzy.
- O, aniołku! - Zawołała na mój widok. - A gdzie ty byłaś, obiad dawno wystygł!
- Dziękuję, Olgo, zjadłam na mieście. Przepraszam za kłopot..
- To moje jedzenie już ci nie smakuje? - Posmutniała.
- Skądże, po prostu spędziłam lunch z Pablo. - Wyjaśniłam. - A twoich dań mogą pozazdrościć ci najlepsze resteuracje. - Przytuliłam ją, a twarz kobiety momentalnie się rozpromieniła. - A gdzie wszyscy?
- Violetta wyszła z koleżankami, a pana Germana nie widziałam od rana.. Myślałam, że do panienki dzwonił..
- Aa, no tak, zapomniałam! - Skłamałam. - Mówił, że ma coś do załatwienia.. Dziękuję. - Wypaliłam, po czym w ekspresowym tempie pomaszerowałam na górę, gdzie aż do wieczora spędziłam czas na czytaniu powieści.
Tuż przed kolacją w domu pojawił się German. Gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, natychmiastowo udałam się do jego gabinetu, gdzie zaraz po wejściu podążył.
- Gdzie byłeś przez cały dzień? - Wypaliłam do progu, starannie zamykając za sobą drzwi.
- Miałem parę spotkań. - Rzucił bez przejęcia.
- Wiesz, to raczej dziwne, bo Ramallo twierdzi, że kazałeś mu wszystkie odwołać..
- Jak zwykle coś pokręcił. Porozmawiam z nim, kochanie. - Posłał mi nieco wymuszony uśmiech i całując mój policzek, wyszedł z gabinetu.
- Akurat.
_____________________
Dobry wieczór, dzień dobry! :)
Jest i next, a przy tym trochę Pangie i odrobina Sieroty oraz uroczej kelnereczki. :3
Cóż to kombinuje Geremek? :O
Niedługo setka!
Dziękuję za przeczytanie,
Wiktoria

GRRRR CZYŻBY JĄ ZDRADZA? Jeśli tak to nie ręcze za siebie - siekiera czy topór? C:
OdpowiedzUsuńTak btw. Wiesz że Apollo jest bogiem słońca, gdyż rzymianie odsunęli go od tego, by nie było jeszcze więcej świątyń? :D Nie? To już wiesz ^^ I on jeździ taka fajna bryką co rano i co wieczór! :D
Pablo ma branie hahaaha :D Jaka beka.. Ej my musimy się dogadać z tym blogiem eh :/
Świetny rozdział i czekam na nexta..
Kierka dołączam się.
UsuńPangie ♥
OdpowiedzUsuńCzekam na next'a :3
GERMAN JĄ ZDRADZA, JAK NIC. XD
OdpowiedzUsuńKierko: Siekiera. XD Siekierom, siekierom, zajebiemy go razem siekierom! (na melodię "Te creo" XD).
Wracając do rozdziału - genialny. :D
Pabluś i kelnereczka, hahaha.
Czekam na neeeext. :D
Mam wrażenie, że German planuje coś na 100 rozdział :P Czekam na next'a, oby był tak dobry jak ten rozdział :D
OdpowiedzUsuńTo co knuje Sierota pewnie ma coś wspólnego z nadchodzącym 100 rozdziałem :D
OdpowiedzUsuńA ten dzisiejszy jest extra :D
Trochę Pangie i Pakelnerki xD
Czekam na nexta i zapraszam do mnie
http://opowiadania-ina.blogspot.com/
Mmm nowy romansik. Pablo z kelnerka xd nie znam jej imienia wiec nazwę ich Pablerka. Haha xD
OdpowiedzUsuńA co do sieroty. .na pewno ją zdradza! Zabić siekierą!
Czekam na next i zapraszam do mnie (wiem że czytasz, ale lubię to pisać na końcu :D )
Sierota i jego zachowanie =Angeles Saramago/Carrara, cz uczynisz mi ten zaszczyt (tak to jest bprawdziwy zaszczyt) i zostaniesz moją żoną w 100 rozdziale? - zgadłam? V
OdpowiedzUsuńSuper czekam na next :)
HAHAHAHAH! JEBUT!
OdpowiedzUsuńRozdział GE-NIAL-E'S!
Pablo :3 Czemu on się nie rumieni na moim blogu? Aaa.. No tak. Bo jest na drugim kontynencie.. :(
Wracając. German jak zawsze coś ukrywa.. Zabić go! Jak here... Tzn, siekierą! *Za dużo reign'a się obejrzałam* Ja wiem! Angeles ma urodziny!