poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 97

Stojąc na środku korytarza, wpatrywałam się w to drzwi sypialni Germana, to mojego starego pokoju. Po raz setny wahałam się, które pomieszczenie mam wybrać. Także kolejny raz wyręczył mnie German.
- Nie wchodzisz? - Jego ciepłe dłonie owinęły się wokół mojego pasa, a lekko chropowaty policzek zetknął się z moim. Następnie poczułam, jak chwyta mnie za rękę i ciągnie w głąb pokoju. Tam razem usadowiliśmy się na łóżku. Mężczyzna objął mnie ramieniem, abyśmy wtuleni w siebie odpłynęli w głęboki sen..

Otaczała mnie nieprzenikniona ciemność, tak, jakbym znajdowała się w mrocznej, bezkresnej kopule. Zewsząd rozlegały się spłoszone piski, rozsadzające moją czaszkę. Przerażające krzyki kaleczyły moje ciało, wprawiając w strach i obłęd. W pewnym momencie pośród wrzasku wyodrębnił się dobrze mi znany, dziecięcy głos.
"Angie!" - Dudniło z oddali. Głos był taki chłodny i przestraszony, przepełniony smutkiem. - "Angie" - Jeszcze kilkakrotnie, a następnie bez przerwy dolatywał mnie jego krzyk. - "Pomóż mi!"
 Zaciskając zęby i przytykając uszy, osunęłam się na ziemię, zwijając w kłębek. Chciałam, żeby nieznośne wołania ustały, lecz one zdawały się tylko nasilać. Okalający świst był niczym dźwiękowa  pułapka, której żaden głos nie mógł przezwyciężyć.. 

- Javier!

Gwałtownie poderwałam się do pozycji siedzącej. Drżącą ręką przejechałam po spoconym czole i karku. Moje ciało trzęsło się niczym w febrze. Głos zmarłego chłopca wciąż dudnił mi w głowie, wzmagając panikę. Koszmary powróciły, jak Czarek i karcące sumienie związane ze śmiercią dziecka. Byłam przerażona nawrotem sprawy.
Wodząc ręką po prześcieradle ze zdziwieniem odkryłam, że miejsce obok mnie jest puste. Gdzie zatem podział się German?
Niespodziewane wstrząsnął mną stłumiony huk drzwi. Za oknem panował bury półmrok, Słońce jeszcze nie wzeszło. Komu spieszyło się z wyjściem o takiej porze?
Ostrożnie wychyliłam głowę na korytarz. Z łazienki wychodził German. Pomyślałam, że obudziło go pragnienie, lecz kwestionował to jego ubiór; miał na sobie jeansy i t-shirt, a w ręce ściskał sztruksową kurtkę.
Przez niewielką szparę obserwowałam poczynania mężczyzny. Inżynier rozejrzał się wokół siebie, a następnie na palcach zmierzył ku schodom. Gdy był w bezpiecznej odległości podążyłam za nim. German wyciągnął klucze i płynnym ruchem otworzył drzwi wyjściowe. Sekundę potem już go nie było. Marszcząc brwi jeszcze chwilę wpatrywałam się w miejsce, w którym zniknął, a następnie wróciłam do pokoju.


Gdy ponownie uniosłam powieki był już ranek, a sypialnie rozświetlał górujący Helios. Przetarłam oczy i rozciągnęłam zastałe kończyny. Prawa strona łóżka w dalszym ciągu była pusta.
- "A więc to nie był sen." - Pomyślałam.
- Angie, śpisz? - Niespodziewanie rozległo się pukanie, a ułamek sekundy potem do pomieszczenia zaglądnęła Violetta.
- Nie, dzień dobry. - Uśmiechnęłam się, leniwie ziewając. Skinieniem ręki wskazałam, aby usiadła obok. Dziewczyna posłusznie zastosowała się do zachęty. - Czy teraz powiesz mi, co się wczoraj wydarzyło?
Twarz nastolatki momentalnie spochmurniała, a usta wykrzywiły się w grymasie. Odchylając głowę w tył, westchnęła.
- Chodzi o Diego. - Burknęła. - Wiesz, myślałam, że łączy nas coś niezwykłego, a tym razem kolejny raz się zawiodłam. Do tego Leon robi mi wyrzuty..
- A próbowałaś z nim porozmawiać?
- Tak, ale nie chce słuchać. Nawet Fran się włączyła, niestety ją też zbył.. - Mina mojej siostrzenicy mówiła sama za siebie. Ach ta Violka i jej problemy sercowe. 
- Słuchaj, skarbie, musisz dać Leonowi czas. Ta sytuacja dla niego też nie była łatwa, musi sobie wszystko poukładać. Gdy będzie gotów, sam poprosi o rozmowę. - Tłumaczyłam. - No i pamiętaj, że świat nie kończy się na Diego, czy Leonie. Poznasz jeszcze wielu chłopców, aby w przyszłości wybrać tego jedynego.. 
Dziewczyna nieśmiało uniosła wzrok, a kąciki jej ust  powędrowały w górę. Głowę usadowiła na moich kolanach, kładąc się na skraju łóżka. Ja natomiast jedną ręką gładziłam opadające na jej czoło tłuste  włosy.
- Mówisz, jak mama.. 
Niewinny szept nastolatki, sprawił, że moje serce wywinęło potężnego fikołka.  Poczułam radość, ale też nagły smutek. Co by powiedziała Maria? Najpierw zabieram jej męża, a teraz dziecko.. Mimo wszystko cieszyło mnie to, że Violetta mi ufa i nie ma pretensji o zażyłość między swoim ojcem, a ciotką. Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem.
- Chodźmy na śniadanie.

Na dole zastał nas pełen komplet domowników na czele z Germanem. 
- " Więc może jednak nocne wędrówki były senną iluzją? " - Przeszło mi przez myśl, całując policzek mężczyzny. Wyjątkowo pozostawiony był na nim jednodniowy zarost.
W wielkiej zgodzie zasiedliśmy do stołu, konsumując przygotowane poprzedniego dnia bułeczki. Na dobry początek dnia gosposia zaserwowała również po kawałeczku drożdżowego ciasta, a kilka sześcianków zapakowała mi do pracy. 

- Mm, pięknie pachnie. 
Po pokoju nauczycielskim rozszedł się apetyczny zapach wypieku Olgi. Momentalnie na szklany talerzyk zrzucili się nauczyciele. Nawet Jackie nie pokręciła nosem, jedynie Gregorio odmówił poczęstunku, twierdząc, iż "z pewnością chcemy go otruć". Lekcje zatem rozpoczęły się bezkonfliktowo, humor zdaje się dopisywał  każdemu z wyjątkiem mnie. W głowie wciąż miałam wspomnienie nocnego koszmaru i błagalnego wołania Javiera. Jego twarz mimowolnie sunęła mi się przed oczami, nie dając skupić na wykonywanych zajęciach. Z każdym dniem miałam coraz więcej pytań i mniej odpowiedzi. Moje życie powoli zaczynało przypominać psychologiczny dramat z podtekstem komediowym i szczyptą horroru oraz akcji. Nie zwykło mi się to podobać.
- Jesteś jakaś dziwna. - Stwierdził Pablo, podczas jednej z przerw. - Na pewno wszystko w porządku?
- Oczywiście. - Skłamałam gładko, wymuszając uśmiech. Obarczanie go swoimi problemami było najmniej zamierzonym efektem.
Mężczyzna chyba nie do końca dał wiarę moim słowom, jednak zważywszy na dzwonek lekcyjny - nie oponował. Do klas rozeszliśmy się w ciszy i spokoju.

____________________________
Taka jakaś nijaka ta dziewięćdziesiątka siódemka. 
Cóż, opinię pozostawiam Wam, kochane czytelniczki. :3

Besitos,
Wiktoria

7 komentarzy:

  1. Rozdzialik spoczko. ;)) Tylko, że taki krótki sie wydaje... :/
    Pozdrowionka od irminki (mam dzikie imie, tak, wiem...XD)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie komentowałam xD O ile nie nigdy, choć czytam od zawsze....
    No nic.
    Rozdział cudowny - jak zawsze!
    Tłuste włosy Violki xD (Ona je w ogóle myje?)
    Javier :C
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Za te rozdzialiki to cię po prostu kocham :*
    Czekam na next :*
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahah Viola tłustowłosa xD
    Niejaki? A mi się bardzo podoba. :)
    Tylko tak mi szkoda Javiera. Przywróć Javiera tak jak Katherine Stan zrobiła zmartwychwstanie Marii xD Dopiero ranek a ja juz się dziwnie zachowuje o.O
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam czasu na długi komentarz więc krótko będzie:
    G-E-N-I-A-L-N-Y
    Ś-W-I-E-T-N-Y
    B-O-S-K-I ( a zwłaszcza sen)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Tłuste włosy Violi <3 XD
    Czekam na next'a.

    OdpowiedzUsuń