sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 95

Moje serce gwałtownie przyspieszyło, jakby chciało wyrwać się z piersi. Kolejny raz poczułam, jak obraz zaczyna się chwiać i przyspieszać. Aby nie stracić równowagi, jedną dłonią oparłam się o kuchenny blat. W duchu modliłam się, aby moje oczy płatały mi figle, a obraz, który miałam przed sobą był tylko złudzeniem. Niestety Czarek nie był fatamorganą, a powracającym koszmarem, z którym przyszło mi zetknąć się na nowo.
- Dawno nie rozmawialiśmy. - Rzekł. Pusty, dziecięcy głos niczym nieme echo w studni, obijało się w mojej głowie. - Wyrzekłaś się mnie. Przyjaciele tak nie robią..
Z każdym jego słowem moje ciało przeszywały ciarki i nowe fale dreszczy. Bezwładnie poruszyłam ustami, lecz nie mogłam wydobyć z siebie najcichszego dźwięku.
- Nic mi nie powiesz? Co z tobą?
- Przestań! - Podniosłam głos. Byłam roztrzęsiona zaistniałą sytuacją. Kiedy myślałam już, że sprawę Czarka mam za sobą, on nagle wraca. - Czego chcesz?
- Ależ, gdzie twoja kultura, Angeles? Nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek była tak rozdrażniona.. Co się dzieje? A no tak! Teraz jesteś z Germanem! - Prychnął, kpiąco. - Chociaż.. Wasz związek i tak niedługo się rozpadnie.. 
- Dość!
- Uważaj, Angeles, bo kiedy wszyscy odejdął, zostanę tylko ja.. - Rzucił, całkiem ignorując moje słowa, po czym zniknął.
Wciąż oszołomiona, wpatrywałam się w miejsce, w którym się rozpłynął. Nie docierało do mnie, co przed chwilą się stało, tysiące różnych myśli przebiegały mi przez głowę.  W końcu jednak, wolno przełykając ślinę, powędrowałam do pokoju. Gdy powtórnie wsunęłam się pod kołdrę, poczułam. jak całe zmęczenie ustaje. Nagły przypływ adrenaliny spędził sen z moich powiek. Pusto wpatrując się w ścianę, obserwowałam kolejne smugi światła, przebijające się przez zasłonę. Promyki tańczyły na przeciwległej od okna ściany, tworząc różne wzory. Ich blask był niczym hipnotyzujący zawrót, do tego stopnia, że moje powieki, robiąc się coraz cięższe - opadły.

Dźwięk ćwierkającej komórki dochodził niczym z zaświatów. Leniwie otworzyłam najpierw jedno, a następnie drugie oko. Po omacku odszukałam telefon, którego wyświetlacz oznajmił mi, że otrzymałam wiadomość.


Wszystko w porządku?
Jak z Germanem?
Martwie się, proszę, oddzwoń,
                                       

Dopiero teraz dotarło do mnie, że ilość nieodebanych połączeń i sms - ów od przyjaciela łącznie przekracza 30. Wchwili, gdy sunąc palcem po ekranie chciałam wybrać jego numer, w głowie zadźwięczały mi słowa szwagra: " Myślisz, że nie wiem o tobie i tym marnym dyrektorzynie?!" Choć nie byłam skora do wyborów między nim, a Pablo, zawahałam się, wpatrzona w ikonkę kontaktu.
Postanowiłam napisać sms'a.

Trochę się posprzeczaliśmy.
Wszystko gra, nie martw się. :)
                                     

Po niecałej minucie od wysłania wiadomości, napłynęła kolejna:

Czuję się winny.
Możemy się spotkać?

Zakłopotana, przetarłam twarz dłońmi. Wczorajsza wymiana zdań z Germanem nie dawała mi spokoju. Czy on na prawdę posądzał mnie o zdradę? Nie miałam pojęcia, czy tak bardzo mi nie ufa, czy dałam mu powody do takiego myślenia. Nie chciałam dawać się podporządkować, jednak impulsywnie odmówiłam, po czym szybko schowałam komórkę pod poduszkę i wstałam z łóżka. Choć ścienny zegarek wskazywał 6:02, a ja miałam wolne, od śmierci Javiera wstawałam zawsze z samego rana. 
Dziś tak samo, jak od pewnego czasu, ubrana i odświeżona udałam się do kuchni, gdzie zaczerpnęłam łyku kawy. Starając się wyprzeć myśli o Germanie i nawiedzającym mnie Czarku, zabrałam sie za przygotowywanie śniadania. Choć Olga ze zmartwieniem obserowała przyozdobiony stół, twierdząc, iż popadam w jakiś dziwny przypadek depresji, lecząc się gotowaniem, nie odpuszczałam. Przy śniadaniu i tak spotykaliśmy się we czwórkę, gdyż od wyjazdu Melani i Cardozo, German rzadko pojawiał się podczas rodzinnych posiłków. Zwykle nie było go w domu, lub zaszywał się w swoim gabinecie, izolując od świata.
- Dzień dobry. - Punkt ósma - w kuchni pojawiła się gosposia. - Panienka znowu na nogach? No prosiłam, korzystać z wolnego! Ja się przecież wszystkim zajmę! - Ujęła, trzymany przeze mnie nóż.
- Olgo, nie wątpię, że na gotowaniu znasz się najlepiej na świecie, ale nie traktuj mnie, jak dziecko. - Uśmiechnęłam się do niej. 
- Oj, królewno. - Przytuliła mnie. - Wiesz, że..
- Wiem, dziękuję. - Dokończyłam. Cieszyłam sie, że mam oparcię w osobie takiej jak Olga, czy Ramallo. W prawdzie nie łączyły nas więzy krwi, a jednak byli, jak rodzina i najlepsi przyjaciele.
Jak na zawołanie do pomieszczenia wkroczył wystrojony Lisandro, gotowy do rozpoczęcia dnia. Chwilę potem dołączyła też zaspana Violetta. Dziewczyna wyglądała na zmęczoną i przygnębioną, lecz, jak pozostali - bez słowa zasiadła do stołu. Brakowało tylko Germana.. Wzdychając, skierowałam wzrok na drzwi jego gabinetu, a następnie na zajadających się domowników, po czym zamyślona, skierowałam się do pomieszczenia, w którym przebywał pan domu..

________________________
95 rozdział mozemy odhaczyć. ^.^ Swoją drogą zbliżamy się do setki. 
Angie i kuchenna depresja? XD Czarek, rozwalone Germangie..

Do przeczytania,
Wiktoria

PS. Oglądaliście twitcama Lodo? Polonia górowała! ♥

16 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale chcę więcej Czarka :D (to tylko sugestia :D) Podświadomość Angie górą. Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Czarek jeszcze się pojawi.
      Dziękuję. ♥

      Usuń
  2. Czarek - najlepszy...
    Super rozdział, tylko pogódź jak najszybciej Germangie - proszeee
    Niestety nie oglądałam twitcama Lodo, nie miałam czasu, ale słyszałam o górowaniu Poloni :)

    Dwa medale i to złote jednego dnia... nie mogę jeszcze uwierzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, z Germangie będzie.. różnie.:D
      Polacy - mistrzowie absurdu. :D
      Dziękii. ♥

      Usuń
  3. Czarek, Czareczek, Czarunio, Czarekałke <3
    Kocham :3333 Mimo iż męczy Angie.. Kocham.
    Błagam by było Germangie, bo ty tak ładnie je opisujesz :(
    No byłam na TC, świetny, najlepszy - z porównaniu z Tinka.
    No i igrzyska.. Ryczałam za szczęścia.
    Czekam na szybkiego nexta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kiereczko! ♥
      Czaruś speszjal for ju. :P
      Polacy górą! :D

      Usuń
  4. Jak mogłaś przerwać w takim momencie? ;-; Ten SMS Angie.... lekko się posprzeczaliśmy. Lekko? Moim zdaniem mocno :o Rozdział świetny! <3 ale pamiętaj że jak ich nie pogodzisz to Cię patykiem zadźgam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam się bać? XD
      Oj, tam lekka sprzeczka. :D
      Dzięki.♥

      Usuń
  5. Coś ostatnio czułam, że będzie ten rezolutny Czaruś, łoj czułam :D
    Tylko.. Germangie, Germangie, Germangieeeeeeeeeee ;(
    Brakuje mi ich :(
    I jak mogłaś skończyć w takim momencie...?
    Ale mimo wszytsko, rozdział genialny. :( ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Germangie -.- tylko tego potrzeba mi do szczęścia :)
    Chociaż... a nie, jednak to konieczne :>
    Czarek? Hmm ten mały potworek znowu miesza Angie w głowie
    Kuchenna Depresja? Ciekawe...
    Super rozdział :) czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Germangie.. ojć, nie wypowiem się. XD
      Dzięki. ♥

      Usuń
  7. He he.. Mocny rozdział.
    Czarek.. Uważaj, bo jeszcze ja będę miała koszmary, zaczynam się bać, tak samo, jak Twojego bloga.
    Kuchenna depresja best.,

    Nom.. Polonia, żeby tak Lodo nas odwiedziła.
    Do rozdziału! ♥

    OdpowiedzUsuń