sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 96

Jak przypuszczałam, German od świtu pogrążony był w pracy, popijając nie wiadomo kiedy zaparzoną kawę. Słysząc stukot drzwi lekko się wzdrygnął, jednak nie silił na uniesienie wzroku, czy słowo. Suma summarum nie dziwiło mnie to.
Milcząc, usiadłam w fotelu przed biurkiem mężczyzny. Po około minutowej ciszy, zaczęłam:
- Chciałam cię przeprosić..
Jak na zawołanie, trzymany przez Germana długopis, opadł na dębowy blat. Inżynier przetarł twarz dłońmi, opierając łokcie na biurku, po czym westchnąwszy, spojrzał na mnie spod swoich długich, ciemnych rzęs.
- Nie, Angie. - Wychrapał. - To moja wina, może zareagowałem zbyt impulsywnie.. Czy jest szansa, żebyśmy mogli do tego nie wracać?
Lekko przekrzywiając głowę, spojrzałam mu w oczy. Były jakieś inne, jak on sam. To nie był German sprzed półtorej roku, tylko nowa, zaskakująca kopia.
Na znak zgody kiwnęłam głową. W tym samym momencie mężczyzna wstał i opierając ręce na poręczach fotela, uniemożliwił drogę ucieczki. Czułam jego gorący oddech na podbródku i dolnej części ust. Czekoladowe oczy pochłaniały całą mnie. Mężczyzna zbliżył swoje wargi do mojego czoła i powoli je musnął, po czym bez słowa wyszedł z gabinetu. Ja też szybko opuściłam pomieszczenie, spiesząc się do Studia.

- Angie!
Już od progu pokoju nauczycielskiego, dobiegł mnie głos Pabla. Momentalnie kilka par oczu, zwróciło się na moją osobę, lecz nie na długo, gdyż ciągnięta przez Pablo za rękę - wycofałam się na korytarz.
- Też się cieszę, że cie widzę. - Uśmiechnęłam się gładko. Mężczyznę zdaje się zdziwiło moje zachowanie, gdyż przekrzywiając głowę w lewo, wykonał zabawny grymas.
- Wszystko w porządku? Co z Germanem? - Strzelał pytaniami.
- Jest dobrze, Pablo. - Powiedziałam, choć sama nie byłam pewna swoich słów. - O nic nie musisz się martwić. - Po tym zdaniu ucałowałam policzek przyjaciela i wyminąwszy go, udałam się na zajęcia.

Do domu wracałam z Violettą, która skarżąc się na ból głowy, zwolniła z ostatniej lekcji. Obserwując ją kątem oka, w końcu nie wytrzymałam.
- Violu, co się stało?
Dziewczyna wymamrotała coś niezrozumiałego pod nosem i zamachnęła się w powietrzu na znak zaprzeczenia. Mimo moich wielokrotnych próśb i namów, nie chciała wyjaśnić swojego zachowania. Resztę drogi spędziłyśmy na milczeniu, aby w domu rozejść się do swoich pokoi.

Wieczór spędziłam w kuchni z Olą. Razem przygotowywałyśmy kolację i ciasto orzechowe na jutrzejszy deser, według jej rodzinnego przepisu. Miałam też okazję przysłuchiwać się jej opowieściom o dzieciństwie, niemieckich obyczajach i ciekawostkach. Doszłam do wniosku, że kraj, skąd pochodzi jest na prawdę ciekawy, a jej słowa łamały wszelkie stereotypy mu przypisane. Ciekawiło mnie tylko, dlaczego Olga opuściła Europę. W końcu moja niezwyciężona ciekawość wzięła górę i zapytałam ją oto. 
- Kiedyś miałam młodszego brata. - Westchnęła ciężko, odkładając trzymane sztućce. Po kilkusekundowej ciszy, kontynuowała: - Uwielbiałam się z nim bawić, sorgen. opiekować Gdy pewnego razu wracałam z nim ze spaceru poboczem, rozpędzony samochód omal mnie nie zabił. Cudem zdołałam wykonać unik, lecz auto potrąciło Fabiana. - Powiedziała, a jej głos z każdym wyrazem był coraz bardziej roztrzęsiony. - Moi rodzice nie mogli pozostać w Blumergu*, było to zbyt bolesne. Później ojciec dostał propozycję pracy w Argentynie. No i.. wyjechaliśmy.
Cały monolog gosposia rozprawiała ze wzrokiem utkwionym w podłodze. Czułam, że tym razem mogłam ugryźć się w język. 
- Nie powinnam była.. - Położyłam dłoń na jej ramieniu. 
- Aniołku, nawet nie wiesz, jak mi ulżyło. Trzymałam w sobie tę historie, a teraz, gdy mogłam się nią z kimś podzielić - czuję, jakby cały ciężar zniknął.
Doskonale ją rozumiałam. Obie straciłyśmy ukochane rodzeństwo i równocześnie część naszego świata, obie opuściłyśmy swoją ojczyznę, aby dorastać i uczyć się życia w innym, obcym miejscu.. 
Czasami interesujemy się sprawami odległymi, nie zwracając uwagi na te, które ukrywają najbliżsi.

_________________
Krótki rozdział, ale jest. :D
* Blumerg to niemieckie miasto.
A teraz coś dla fanów Dielari, ale nie tylko. Otóż jak niektórym wiadomo lub nie, nasza cudowna para brała udział w sesji zdjęciowej. Niestety złośliwa autorka udostępni je, jeśli dobijemy do 15 tys. polubień na jej fanepagu na Facebooku. Zatem jeśli chcecie zobaczyć najnowsze efekty pracy Rocy, Domingueza i Alonso - klikajcie like! Facebook/CarolaRocaFotografia Każde polubienie się liczy!

Dziękuje za przeczytanie,
Wiktoria

16 komentarzy:

  1. Biedna Olgitka :(
    Świetny rozdział, mam nadzieję, że przez zmianę zachowania Germangie będzie!
    Co znowu Violka połknęła :_;
    Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooolgita. Przypomniało mi się, jak przeczytałam pierwszy rozdział u Ciebie i się zdziwiłam "Olga? Niemką?". xD Ale jest naprawdę genialnie.
    Świetny rozdział, naprawdę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OJJOJ biedna Olga :( Aż mi się przykro zrobiło.
    Germangie pogodzone <3
    Ej, Viola coś brała czy mi się wydaje? ;__;

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak Germangie pogodzone... jupiii
    Viola pewnie znów się naćpała ... hahaha... powiedz, że tak
    Olgita - jej historia mnie zdziwiła ( w dobrym sensie tego słowa) - ale miała koszmarnie... widziała jak umiera jaj brat
    Już czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no nie wiem. XD
      Biedna Olga i jej trauma. XD

      Usuń
  5. Super rozdział, jak zwykle *3* Biedna Olgita. Germangie pogodzone. I pokazał się też Pablito :D Czekam na next'a c:

    OdpowiedzUsuń