środa, 5 marca 2014

Rozdział 99

Podczas kolacji panowała niezręczna cisza. Violetta z markotną miną utkwiła nos w swoim talerzu, natomiast Olga i Ramallo obserwowali mord, jaki wzrokiem czyniłam na Germanie. Ten zaś udawał, że nie widzi mojej bezpośredniej złości i podobnie, jak córka - ze spuszczoną głową wertował sałatkę.
- " Cóż, i tak w końcu dowiem się, o co chodzi.. "

- German.. - Szepnęłam, obejmując go od tyłu. Policzek przytuliłam do jego szyi, a dłonie splotłam na wysokości umięśnionego brzucha. Stał przy oknie, beznamiętnie obserwując czarną otchłań, panującą na zewnątrz.
Po kolacji willa zamilkła, podobnie jak zadumany inżynier. Nawet po ciężkich minutach, trwając w moim uścisku, nie wydobył z siebie ani słowa.
- Porozmawiamy?
Znów odpowiedziała mi cisza, jednak tym razem, poczułam, jak klatka piersiowa mężczyzny nieco bardziej, niż dotychczas unosi się w górę. Już chwilę potem siła inżyniera rozerwała splot moich dłoni, a on sam zmierzył w kierunku drzwi.
- Idę się położyć. - Rzekł, zanim opuścił gabinet.
Mimo stłumionego pytania z jego strony o moje poczynania, zamilkłam, naśladując jego ruchy sprzed kilkunastu sekund. German wyczuwając napięcie, bez słowa wyszedł z gabinetu, pozostawiając mnie samą. W osłupieniu, niczym mój ukochany przed niespełna minutą, wpatrywałam się w zaślepiony ciemnością ogród, starając się, doszukać w jego głębi czegoś niezwykłego i nadzwyczaj interesującego. Tkwiąc tak w bezruchu, straciłam poczucie czasu i orientacji. Ciemność zawładnęła moim ciałem, podobnie jak głucha cisza. W tamtych chwilach nie myślałam, nie czułam. Byłam lewitującym piórem na szalach przestworzy, a jednocześnie tonęłam w obłędzie.
"Cześć. - Mój towarzysz,usiadł na stojącym obok łóżka krześle. - Jestem wujek German. A ty zapewne jesteś tym dzielnym podróżnikiem, co? - Połaskotał jego kolano. - Żółwik! - Wysuną przed siebie zaciśniętą pięść, która już po chwili stykała się z malutką dłonią Javiera. Malec niepewnie skinął głową."
Wtedy wszystko było prostsze. Między mną, a Germanem znacznie się polepszyło, Javier też czuł się szczęśliwy..
"Przez następne godziny German i Javier znacznie się do siebie zbliżyli.Nie pamiętałam,żeby mężczyzna,którego niegdyś uważałam za tyrana i despotę,może tak świetnie obchodzić się z małymi dziećmi.Co prawda nie miał on syna,ale doskonale porozumiewał się z chłopczykiem.Chyba brakowało mu takiej beztroskiej zabawy - Violetta już dawno wyrosła z szaleństw z ojcem.
(...) Nić,która zawiązała się między malcem,a Germanem,była jak "miłość od pierwszego wejrzenia".
To było niewiarygodne.Człowiek na pozór chłodny,oschły skrywa tyle warstw. Ciągle mnie zaskakuje.
Odkąd poznałam go drugi raz, zamieszkałam w jego domu nawet,jako guwernantka,stopniowo odkrywałam tajemnicę,jaką chowa.Niczym bohater "Pięknej i Bestii", zmieniał się w moich oczach, odsłaniał oblicze czułego i uczuciowego romantyka. "
- Angie?
Nagły trzask drzwi sprowadził mnie za ziemię. Do gabinetu weszła moja siostrzenica.
- Violu, wystraszyłaś mnie. - Wysapałam, dotykając dłonią klatki piersiowej. - Wszystko w porządku? Dlaczego nie śpisz?
- O to samo chciałam zapytać ciebie..
- Jest dobrze. - Zapewniłam, siadając w fotelu Germana.
Nastolatka nie odpuściła i zajęła krzesło naprzeciw mnie.
- Ciociu.. Czy między tobą, a tatą coś się.. zepsuło?
Odgarnęłam kosmyk włosów za ucho i spuściłam głowę, lecz zaraz ponownie zerknęłam na dziewczynę.
- Nie martw się, kochanie. Po prostu oboje potrzebujemy czasu po tym wszystkim, co się ostatnio działo.
Violetta zamilkła, wlepiając wzrok w podłogę. Po chwili ciszy wypaliła:
- To przeze mnie, gdybym nie wpakowała się w te kłopoty z Diego..
- Nie wolno ci tak myśleć. - Przerwałam. - To nie jest twoja wina, rozumiesz? W końcu wszystko się ułoży, zobaczysz. - Posłałam jej ciepły uśmiech, co niepewnie odwzajemniła. - A teraz spać. - Zakomenderowałam i razem z siostrzenicą opuściłam gabinet.

O poranku miało miejsce wydarzenie sprzed ubiegłej nocy; German, jak poprzednio po cichu ulotnił się z sypialni, a następnie wyszedł z domu. Swoim zachowaniem wzbudzał miliony podejrzeń, nawet tych z lekka absurdalnych. Mimo wahań wróciłam do łóżka, zastanawiając się nad dziwnym poczynaniem inżyniera. Wiedziałam, że już nie zasnę, choć czułam przenikliwe zmęczenie. Pokój w tamtym momencie był najgorszym więzieniem, a minuty zdawały się trwać w nieskończoność. W końcu rozdrażniona postanowiłam wstać i zająć się przygotowaniem śniadania, nic innego nie przychodziło mi do głowy.

Od samego przyjścia do Studia rzuciłam się w wir pracy, starając stłumić złość. Niestety - z każdą sekundą ona tylko narastała.
- No nie..
Przykucając poczęłam zbierać z podłogi pozostałości po niebieskiej filiżance, niechlujnie wrzucając je na szufelkę. W pewnym momencie jeden z odłamków szkła umiejscowił się wewnątrz mojego palca wskazującego.
- Niezdara. - Burknął wchodzący do pokoju nauczycielskiego Gregorio. Zaraz po tym zwinął dziennik i mamrocząc coś pod nosem, ulotnił się tak samo szybko, jak się pojawił.
Z mojego palca popłynęła strużka krwi, wiodąca przez wnętrze dłoni, aż do nadgarstka. Rana szczypała niemiłosiernie, a ja czułam, że widok ognistoczerwonej cieczy przyprawia mnie o zawrót głowy. Wtem ktoś z hukiem wszedł do środka.
- Angie? - Rozpoznałam głos Pabla. Mężczyzna przykucnął obok mnie, ujmując poszkodowaną dłoń.
 - To tylko draśnięcie..

 Pablo nie zważając na moje słowa pomógł mi wstać, a następnie zaprowadził do umywalki, chłodząc moją rękę wodą. Syknęłam z bólu, próbując ją wyrwać, jednak Galindo nie ustępował. 
- Spokojnie..
Jego opanowany głos podziałał na mnie kojąco, sprawiając, że przestałam się wierzgać i poddałam działaniom przyjaciela. Już po chwili poczułam, jak unosi moją dłoń i delikatnie całuje zraniony opuszek. Moje ciało przeszyły przyjemne dreszcze, powodując że spojrzałam na Pabla nieco inaczej. Zerknęłam w brązowe oczy przyjaciela, pragnąc nagle dotykać jego ust. Dzieliły nas centymetry, które zaczęłam powoli zwalczać. Nie myśląc, zetknęłam nasze wargi w dość niezgrabnym pocałunku. W tamtej chwili odczułam dziwne.. szczęście. Było mi dobrze, choć nie rozumiałam tego. Także reakcja ze strony mężczyzny, a raczej jej brak mocno mnie zdziwił. W pewnym momencie jego dłoń spoczęła na moim policzku, a on sam dość zdecydowanie zaczął się odsuwać.
- Nie w takiej sytuacji, Angie.. Nie chce roli chwilowego pocieszyciela.. Pójdę po plaster.
Wtedy dotarło do mnie, że to, co zrobiłam było niewłaściwe. Nie powinnam była go całować, ani nawet dopuszczać do takiej sytuacji. 
Po paru chwilach Pablo wrócił i milcząc, zaczął bandażować mój palec. 
- Przepraszam. Ja..
- Wiem. - Przerwał mi, posyłając ciepły uśmiech. - Wszystko rozumiem, jesteśmy przyjaciółmi. 
W odpowiedzi rzuciłam się mu na szyję. Nie musiałam długo czekać, aby mężczyzna odwzajemnił uścisk. Byłam mu dozgonnie wdzięczna za to, że przy mnie jest i wspiera mimo przeszłości, którą za sobą mieliśmy. Miałam przy sobie przyjaciela, brata, na którego zawsze mogłam liczyć.

____________________________
Dziś dla odmiany serwuję Pangie, mam nadzieję, że mnie za to nie zlinczujecie. :P
Big kiss, a w komentarzach piszecie o domniemanej zdradzie Germiątka. XD
Setka wszystko wyjaśni. :3

Saludo,
Wiktoria

10 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc to ja się boję tej setki ;-; Mam złe przeczucie xD
    Rozdział świetny. Tylko mało germangie a dużo Pangie :( No ale jakaś odmiana musi być ;)
    Błagam napisz nexta jak najszybciej ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli esmeralda wkracza na plan to ugh... super czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne, ale... Pangie :( XD Violu, to nie Twoja wina. To nie Twój kolega serwował Ci narkotyki na imprezie, na którą poszłaś. Nie, Violciu, wcale XD Kurczę, Angie ma cierpliwość do naszej tłustki. XD Rozdział oczywiście boski :D Wkrótce...SETKA :D Musisz w 100 znów zrobić Germangie. Prroooooooooooszę :D Uszanowanko - B :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pangie *-* Ale nie psuj Germangie, bo pewnie jak się domyślasz, wszyscy Cię zabiją XD Już niedługo setka :3
    Super rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Buahaha! Gdzie jest przycisk ME GUSTA?
    "Nie psuj Germangie, bo pewnie jak się domyślasz, wszyscy Cię zabiją xD"
    TO JA CIĘ OBRONIE *Wyskakuje z mieczem i tarczą*

    Aż na tych wspomnieniach mi się jakoś dziwnie zrobiło.. *Gwałtownie ociera łezkę w oku*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj i tak na początku pisałaś coś o ślubie z Esmeraldą więc zdrada byłaby na miejscu i w czasie :) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak pisalam? o.O Nie przypominam sobie, aczkolwiek planow nie zdradze. XD

      Usuń
    2. owszem pierwszy rozdział no nie o ślubie ale oświadczynach Germana

      Usuń
    3. Aaaa. XD Ale tam zaraz ślub.. XD Powoli, wszystko wyjaśni się niebawem. :P

      Usuń
  7. Za to Pangie to powinnam iść na ciebie z siekierą i toporkiem, ale ponieważ chcę wiedzieć co będzie w setnym rozdziale więc odłożę je (siekierę i toporek) z powrotem pod łóżko. Wiec, że jestem przygotowana!!!xD
    A co do rozdziału to Cudowny jak zawsze <3
    + Ma być Germangie...

    OdpowiedzUsuń