niedziela, 20 października 2013

Jednorazówka:"Znał ją tylko z opowiadań.."

On i Ona..Dwójka przyjaciól.Nierozłączni ludzie,cieszący się swoją obecnością w każdej sekundzie godziny,w każdym dniu miesiąca..
Od dzieciństwa.Wspólne zabawy,klasa,ławka,studia,praca..I te obietnice : "Jesteś dla mnie tak ważną osobą..".I nadszedł rozłam.Wyjechała.Pochłonęła ją chęć pieniędzy,szczęścia,sławy,którą w Madrycie mogła osiągnąć.Zostawiła ukochanego przyjaciela..
- "Obiecuję,że nigdy nie stracimy kontaktu.Kocham cię,moja bratnia duszo." - Słowa rzucone na wiatr?Nic nie znacząca otucha?
Czy to miało sie tak potoczyć?E-maile,listy,sms'y,video-rozmowy..Codziennie,co tydzień,miesiąc,aż w końcu nadeszło ograniczenie do kartek świątecznych..Czy tak miało być?Każde pochłonięte pracą,codziennością,cierpiące na brak wytchnienia..Każde zabiegane z tysiącami zmartwień..Ale w tej szarpaninie nie zapomnieli o sobie..Przynajmniej On na to liczył..Czuł jej obecność,łudził sie,że wróci,że myślami jest przy nim,że jej nie stracił..Czy było odwrotnie?
Słoneczny Madryt,kariera,trasy..Poznała kogoś.Wysoki,umięśniony szatyn o czekoladowych oczach w niczym nie przypominał Jego..Ale Ona i tak go kochała.Już w niedalekim czasie miała wyzbyć się nazwiska Saramego,przyjmując nowe,inne..Miała nazywać się Castillo.Takie było jej przenaczenie?Zapomnieć o starym przyjacielu?
Czy tęskniła?Myślała?Tego nie wiedział.Żal rozdzierał jego dusze...Osoba,która byłamu tak bliska,teraz jakby zniknęła..Czy jej nie było?Skąd..Istniała..Ulokowana wewnątrz jego serca,gdzieś między aortą wspomnień,a tętnicą zranionych uczuć.Kim byli przyjaciele z Bueonos Aires przy Niej-osobie widywanej przez internet,ale jakże bliskiej jego sercu..Cierpiał..Każdy jej ruch sprawiał mu ból.Spod przyćmionych powiek spoglądał na ekran komputera,ukazujący nowe fakty o życiu przyjaciółki,któtych dowiadywał się z wiadomości.Codziennie wieczorem zerkał na kontakt "Kochanaaaaa Angeles" ,codziennie od nowa uświadamiając sobie,że Ona już nie wróci,że czasu nie da się cofnąć.Nie była taka sama,jak kiedyś..Karmelowe jabłka zastąpiła wytwornymi daniami,a zwykłą,plecioną bransoletkę-cennymi łańcuszkami..A On nadal zastanawiał sie,czy ją ma..Czy tak,jak przed laty zerka na nią i przypomina sobie Jego twarz.
Każda myśl,każde wspomnienie melodyjnego głosu,każdy ruch w społecznym świecie Go dobijał.Jej najmniejszy  krok,obserwowany z internetowej oddali był kolejnym ostrzem..Batem,doprowadzającym do upadku.Ale on klęcząc,piął się w górę..To było silniejsze.Samowolnie katując się artykułami "Angeles Saramego wychodzi za mąż!" , "Pani Castillo i jej życie",bezkresnie kupował coraz to nowe gazety.

Czy da się zapomnieć o przyjacielu?
"Kiedy przyjaciel zadaje nam ból, cierpimy, ale pomimo tego nadal z całego serca Go kochamy. Ponieważ prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko."
- "Nie było nam dane?"- Zadręczające myśli. - "Być może.."
Więc dlaczego to tak boli?Czy można przyzwyczaić się do tej straty?
Może z czasem przestaniemy myśleć,czytać stare listy,spoglądać na prezent z okazji kolejnej rocznicy,ale nie zapomnimy.Po jakimś czasie podniesiemy się,spojrzymy w niebo,dumnie mówiąć: "Don't worry,be happy.."

Zapytacie : "Co z Nim?Jak potoczyło się jego życie?"
Nie znam odpowiedzi..Nie wiem,jak zakończy sie ta historia,co było potem.
Czy tęsknota doprowadziła go do szaleństwa,czy teraz na nowo zdobywa szyczty..
Może ułożyl swoje myśli,a może wciąż zna ją tylko z opowiadań.

___________________
Zamiast rozdziału prezentuję impulsywną jednorazówkę.Kiepski zamulacz. : >
Swoją drogą nie wiem,kiedy pojawi się kolejna notka,mam trochę problemów zdrowotnych,ale postaram się dodać,jak zwykle.

Miłego dnia,udanego poniedziałku.^.^
Saludos.♥
Wiktoria

9 komentarzy:

  1. Super jednorazówka :) Może i jest trochę zamulająca ale to nie ważne
    Wzruszyła mnie historia (jak przypuszczam) Pabla
    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rety! TO było poruszające. Niemal czułam ból Pabla, jego emocje, uczucia... I mam ochot przeżyć to jeszcze raz. Ot, kolejny dowód na to, jak zabawną istotą jest człowiek. Lubi czuć emocje, ale tylko te zamknięte za szklanym ekranem. O rety! Nieźle mnie zamuliło - zaczęłam filozofować. Udany poniedziałek? Raczysz żartować. Ten dzień jest sam w sobie porażką. Choć z drugiej strony... VIOLETTA! :D Tak, dalej trzymam się nadziei na cudowną zmianę scenariusza w polskim tłumaczeniu. Ale się rozpisałam. Minimalizuje szansę, że to przeczytasz. No trudno (tak, tak, znowu zaczynam zdanie od no). Czekam niecierpliwie na kolejną porcję emocji. :D Do napisania - B.

    OdpowiedzUsuń
  3. takie se... ;)
    pisze się piął, a nie pią, tak samo np. uśmiechnął, bo ty zawsze zapominasz o tym ł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli piszę,jakiś wyraz bez literki "ł",bądź przez "l",to znaczy,że jestem na laptopie,który nie ma polskiej klawiatury.

      Usuń
  4. Wow. Wspaniale. Jakby ktoś to czytał w skupieniu po prostu czuł emocje, czucia Pabla.
    Czekam z niecierpliwością na nową dawkę emocji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne! Aż się łezka w oku kręci! :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mnie zamurowało *,* To jest G-E-N-I-A-L-N-E

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna jednorazówka , po prostu genialna .

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle super! Twoje opowiadania poprawiają mi humor.
    Czekam na nexta. I oczywiście życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;)

    OdpowiedzUsuń