wtorek, 22 października 2013

Rozdział 61

Następny dzień od rana zapowiadał się bardzo miło.Drugi i ostatni dzień weekendu.Za oknem górowało już słońce,a ludzie leniwie przechadzali się ulicami Buenos Aires.Na niebie nie widać było ani jednej chmurki,ani jedenego przyćmiewającego Heliosa obłoczka.
Od chwili,gdy otworzyłam oczy,poczułam,jak wypełnia mnie niewyobrażalne szczęście.Z uśmiechem na twarzy,cała w skowronkach,postanowiłam dorównać wspaniałej pogodzie.Nie chwaląc się,zwiewna,błękitna sukienka,balerinki i luźno opadające loki prezentowały się dziś efektownie.Ja też odnosiłam wrażenie,że zaszła we mnie zmiana.Nie czułam dziwnego przyćmiewania żołądka,które towarzyszyło mi od dość dłuższego czasu,nie obudziłam się z obrazem Czarka pod powiekami i wypisanym na ustach "Będzie dobrze,Angeles.".Wszystko wydawało się teraz inne,piękniejsze.
-Dzień dobry.-Przywitałam się wesoło z domownikami,siedzącymi już przy stole.Już miałam zwrócić się do Germana "Kochanie",lecz w porę się powstrzymałam.Mężczyzna obdarował mnie szczerym uśmiechem,porozumiewawczo kiwając głową.
-Witajcie moi mlusińscy!-Zawołała od schodów,zaspana Melania.Starsza pani,przeciągając się i ziewając raz po raz zasiadła przy stole.-Jak wam się spało?
-Dziękujemy,ciociu,dobrze.-Odparł pan domu.
-To się cieszę.Zanim jednak zaczniemy jeść,chciałabym was o coś prosić.-Rzekła tajemniczo.-Może jeszcze nie wiecie,ale w Domu Kultury,do którego chodzę wieczorami,odbywają się warsztaty plastyczne.Tam właśnie poznałam Augusto,który twierdzi,że mam niebywały talent malarski.No,ale nie ważne.Moim podziękowaniem za gościnę będzie wasz wspaniały portret,który zawiśnie na ścianach tego domu.Co wy na to?-Zaproponowała z zachwytem w oczach.
Widziałam po Germanie,że nie jest ucieszony wizją pozowania,ale chcąc-nie chcąc,przystaną na propozycję cioci.
-No i oczywiście zakochani!-Dokończyła Melania.-Violeciu,zaprosisz tego swojego Leonka,o którym mi tak wczoraj rozprawiałaś.A ty,droga Angusiu..-Zwróciła się do mnie.-..przyprowadź tego przystojniaczka,co to wasze wspólne zdjęcia masz na komodzie w sypialni.
Na wspomnienie Pabla,momentalnie poczerwieniałam,a jednocześnie zbladłam.
"Jak miałam się wykręcić z niewygodnej sytuacji?Dlaczego ciotka Germana buszowała po moim pokoju?"-Te myśli krążyły po mojej głowie.-"I nasza wspólna fotografia..Zupełnie o niej zapomniałam.."
Spojrzałam na szwagra,którego twarz przypominała przesadnie dojrzałego pomidora.Wyglądał,jakby zaraz miał wybuchnąć.
-Wie pani..-Zaczęłam ostrożnie.
-Ale jaka pani?!-Roześmiała sie starsza kobieta.-Ja jestem Mela,słoneczko.-Ucałowała moje policzki,pozostawiając na nich ślad wściele różowej szminki.
-Dobrze..-Uśmiechnęłam się słabo.-W takim razie,Melanio..-Imię krewnej Germana ledwo przeszło mi przez gardło.-Chyba ściągnięcie tu Pabla nie jest najlepszym pomysłem.On jest dyrektorem szkoły muzycznej,ma mnóstwo pracy.Jestem pewna,że nie miałby czasu.-Wykręciłam się.
-Nic nie szkodzi.-Ciocia Germana,machnęła ręką,śmiejąc się tajemniczo pod nosem.-Elvisek z tobą zapozuje,w końcu wolicie razem..
Po słowach kobiety mało nie spadłam z krzesła.Mój szwagier też wyglądał na zaskoczonego.
-Ale nic,nic.-Wybuchnęła śmiechem.-Smacznego.-Chichotała.
Lekko zdezorientowani domownicy,zabrali się za jedzenie.Wymieniłam z panem domu porozumiewawcze spojrzenia,po czym spuściłam głowę i również zaczęłam "dziubać" swoją sałatkę.


Po południu nadszedł czas na "malowanie nowej ozdoby pięknego domku "Pysiaczka".
Pierwsi byli Violetta i zaproszony na tę okazję Leon.Para,instruowana przez Melanię,przybierała coraz to nowe pozy.
-Ręka wyżej,słodziutki.-Rozkazywała ciocia Germana,przymróżając oczy.-O tak,Violeciu!No,obejmij ją,Leonku!Bliżej,bliżej!
Cała sytuacja była dość komiczna.Także mina mojego szwagra mówiła sama za siebie.Złość,zazdrość i zażenowanie,wprost kipiała z mężczyzny.Ze złośliwą miną poklepałam go po ramieniu,śmiejąc się pod nosem,na co "pokazał mi język".
-Bo ci odpadnie.-Szepnęłam namiętnie do jego ucha,po czym skierowałam się do kuchni.
Sącząc sok pomarańczowy,dobiegły mnie wołania krewnej Germana.
-Ęłżulsiu,teraz twoja kolej!-Usłyszałam.
Rozbawiona wizją modelingu,pomaszerowałam do salonu.Tam czekała już na mnie Melania przebrana w nowy płaszcz przeciwdeszczowy,dwie sztalugi i tafle farb oraz dziwnie wyginający się German.
Opierając się wybuchowi śmiechu,do moich oczu napłynęły łzy,które płynym ruchem otarłam.Chichocząc,obserwowałam poprawki wprowadzane przez krewną mojego szwagra.
-To może w ciągu malowania naszego Elviska,pójdę sprawdzić co u młodzieży.-Zaproponowałam.
-Ależ nie!-Zaprzeczyła starsza kobieta.-To miały być portrety dwuosobowe.Angiuniu,stań obok Pysiaczka.-Powiedziała słodkim głosem.
Posłusznie stanęłam obok Germana,który po chwili,instruowany przez ciocię,obiął mnie w pasie.
-No dalej,Germi!Z uczuciem!Przyciśnij ją do siebie!-Komenderowała.
Ja natomiast oparłam głowę na ramieniu szwagra i lewą dłoń umieściłam na jego torsie.
Staliśmy tak w bezruchu przez dobrą godzinę.Gdy jednak w końcu Melania oznajmiła,że "arcydzieło" jest gotowe,mogliśmy się rozluźnić.
Przeciągnęłam się i usiadłam na kanapie.Podobnie postąpił German.Niby stanie w jednym miejscu to nic wielkiego,a muszę przyznać,że jest męczące.
Wzdychając,oparłam się o miękkie poduszki i przymknęłam oczy.Nie było mi jednak dane odpocząć.
-Paczcie,słoneczka,co dla was mam!-Pisnęła Melania,obkręcając w naszą stronę sztalugę.
Widok był dość zaskakujący.Zamiast wyobrażanych sobie przeze mnie postaci,ujrzałam multum mieszających się kolorów.Wściekłe barwy zlewały się,tworząc w niektórych punktach jedność,a w innych odrębne kształty.Jednak musiałam przyznać,że ta abstrakcja była wyjątkowo interesująca.
-Ppiękne.-Wydusiłam.
-No,jestem pod wrażeniem.-Zawtórował mi German.
W oczach starszej kobiety zauważyłam iskierki radości.To było cudowne uczucie widzieć szczęśliwego człowieka.
-Jak miło,że wam się podoba.-Uroniła łzę.-Dlatego Germusiu,będzie wisieć w waszej sypialni!-Zawołała wesoło,a mnie zatkało.
Czy ona powiedziała "naszej"?
-Słucham?-Zpytał German,wytrzeszczając oczy,ale Melania była już na schodach.
Popatrzyłam na niego pytająco,na co wzruszył ramionami.
-I jak ci się "widzi" nasz "portret"?-Zakpił,całując mnie kilka razy w szyję.
-Dość oryginalny.-Zaśmiałam się,odpychając go.-Jeszcze ktoś zobaczy..-Szepnęłam,po czym rozglądnęłam się dookoła i z prędkością światła,musnęłam usta Germana.-Zobaczę czy Ramallo i Olga się nie pozabijali.-Powiedziałam,idąc w stronę kuchni.
________________________________________
Udało mi się dopaść laptopa chociaż na moment,a więc oto 61 rozdział za nami. :D
Jak Wam się podoba? :)
Przyjaciółka chce przeprowadzić ze mną wywiad na polski,jako z "pisarką". :O xD
Do następnego.:*
Trzymajcie się.

Wiktoria

 
 

8 komentarzy:

  1. Ekstra :D !
    Ja pisałam dzisiaj sobie spokojnie na przerwie jeden z rozdziałów. Aż tu nagle podchodzi Wrześniowa (Polonistka) i wyrywa mi ten zeszyt i czyta :O I powiedziała mi że do gazetki szkolnej chciałaby ze mną wywiad przeprowadzić. :O Ja tylko "Nie... Dziękuję" i na tym się skończyło xD
    Wracając do rozdziału - genialny, boski, Germangie mrrah ^^ :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa! Cudne :D Kocham Melę! ;) Rozbroiło mnie "pozowanie" i "obraz" :D Wasza sypialnie :D Hahahaha :D Weny życzę! Pozdrawiam - B. (Alfabetyczna Zagadka - nie wiem, którą nazwę wolisz :D )

    OdpowiedzUsuń
  3. Supperowe!!!
    Dawaj next
    PS
    Napiszesz ten wywiad na blogu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :>
    Chcę więcej @.@

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :)
    Wiem, że nie często komentuje, ale nie mam jak ;)
    Germangie <333
    Kierka :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział genialny, uśmiałam się jak nwm co!
    Życzę weny i czekam na neta :))

    OdpowiedzUsuń