czwartek, 3 października 2013

Rozdział 56

-Pablo..
Zamarłam w bezruchu.Po zdrętwiałych policzkach,spłynęły łzy..
Bałam się zrobić krok w przód.Bałam się wykonać jakikolwiek ruch..W końcu,otrzeźwiałam i podbiegłam do przyjaciela.Bo przecież nim był.Bo przecież go kochałam.Jak miałam poradzić sobie z jego stratą?
-Pabloo..-Drżącą ręką,otarłam krwiste krople z jego policzka.-Pabloo..
Kątem oka,spojrzałam na jego zaciśniętą dłoń.Trzymał jakąś papierową kulkę.
Chlipiąc i trzęsąc się z płaczu,rozluźniłam jego palce i rozłożyłam świstek.


                                                           Kochana Angie!

                                                             Co mogę napisać?Co mogę powiedzieć?

                                                               Wybacz mi błędy moje,

                                                               Złamane serce Twoje.
                                                               Wybacz cierpienie,
                                                               Brak bycia w potrzebie.
                                                               Zawody,złości,
                                                               Krzyki,zazdrości.
                                                               Wszystkie niedoskonałości.
                                                               A teraz przypomnij,kochanie,
                                                               Zabawy w sianie,
                                                               Poranne spacery,
                                                               Nocne "tułajery".
                                                               I to,co dobre,ale i co złe.
                                                               Za to wszystko..

                                                               Przepraszam Cię..




                                                               Pablo.



-Nie..Nie!-Potrząsałam jego bezwładnym ciałem.-Proszę..
-Angie..
-Proszę,niee!
-Panienko Angie..
-Co?!Aaa!-Krzyknęłam,podrywając się do góry.-Gddzie..Gdzzie jestem?-Wyjąkałam dotykając swojego,spoconego czoła.
-Jak to gdzie?W domu.-Powiedziała zdziwiona kobieta.
Zdezorientowana,rozejrzałam się dookoła.Nie znajdowałam się w Studiu..Nie pochylałam się nad Pablem..Teraz nade mną stała Olga,a ja leżałam na kanapie w domu Castillo..
-Co?
-Nie 'co',tylko tak.Już wieczór.Panienka wstanie,zaraz kolacja.!No i trzeba jeszcze dopracować nasz plan.-Marudziła idąc w stronę kuchni.
Ja natomiast,starałam się połączyć fakty.
-Studio..Lekcje..No,tak!Rzeczywiście!-Przypomniałam sobie całą drogę do szkoły.
-"To cię zniszczy."-Wycedziła dobrze znana mi osoba.
-Daj mi spokój..-Warknęłam,masując skronie.
Ignorując "wykłady" Czarka,poszłam pomóc Oldze w nakrywaniu stołu.
Podczas wykładania talerzy,rozmyślałam o swoim śnie.
-"Może to swego rodzaju znak,że powinniśmy się pogodzić?A co jeśli ten koszmar stanie się faktem?"-Dramatyzowałam.-"Angeles,nie wolno ci tak myśleć".-Karciłam się w duchu.
-Cześć,dobry wieczór.-W jadalni pojawił się German,a zaraz za nim Violetta i Ramallo.


Posiłek przebiegł w spokoju,chociaż moją głowę,cały czas zaprzątał Pablo.
Starając się nie myśleć o tragicznej wizji przyszłości,zabrałam się za sprzątanie.Widać rzucenie się w wir pracy nie poskutkowało,bo nawet nie zauważyłam,że ktoś pomaga mi w wynoszeniu misek i talerzy.
Obejrzałam się za siebie i ujrzałam nikogo innego,jak swojego szwagra,ładującego naczynia do zmywarki.
-O czym tak myślisz?-Zapytał,nie patrząc na mnie,jednak już po chwili,oparty o kuchenny blat,zerkał w moją stronę.-A właściwie:"o kim"?
-Wiesz..-Zwinęłam usta w "dzióbek".-Jest taki ktoś..-Zaakcentowałam ostatnie słowo.
-A czy ten "ktoś"to mężczyzna?Czy jest przystojny,szarmancki..?-Wyliczał German,marszcząc żartobliwie czoło.
-Hmm..-Udałam zastanowienie.-Myślę,że nie znasz..Ale mogę dodać,że nie grzeszy skromnością.
-Ahaa..-Pokręcił głową.-Bo wiesz..Wybieram się na randkę z pewną nieziemsko piękną kobietą i myślałem,że może zamienilibyśmy to w podwójne spotkanie,ale skoro nie znam gościa,to..
-No,niestety.-Wzruszyłam ramionami.
-Trudno.-Powiedział German ze sztucznie zawiedzioną miną.Po chwili nasze udawane żale,przeistoczyły się w szerokie uśmiechy.
Mężczyzna zrobił znaczącą minę i powoli zbliżył się do mnie w oczywistym celu.
-Angie..
-Spóźnisz się na randkę-Rzuciłam ścierką w jego twarz,chichocząc.Jeszcze przez chwilę,patrzyłam na oburzonego Germana,po czym nadal śmiejąc się pod nosem,poszłam do pokoju siostrzenicy.
-Wszystko gotowe?-Zapytałam,siedząc na jej łóżku.
Violetta z wypiekami na twarzy,przedstawiła mi ostateczny plan działania co do jutrzejszych urodzin Germana.Muszę przyznać,że sprytnie wszystko zaplanowała.
-Angie,a co ty tak właściwie zrobisz z tatą przez ten czas?
Nie zastanawiając się długo,wyjaśniłam jej dokładnie na czym będzie polegał mój prezent..Pomijając..No,pomijając drobny szczegół,który wymagał jeszcze wnikliwych przemyśleń..
-Zaczynamy od samego rana,musisz być wypoczęta.-Ponagliłam ją do spania.
-Masz rację..Już nie mogę się doczekać.-Zaśmiała się,naciągając kołdrę.-Dobranoc.
-Dobranoc.-Odparłam zamykając za sobą drzwi.
Od razu skierowałam się do swojej sypialni.
Leżąc w łóżku,rozmyślałam o jutrzejszym dniu,Javierze,Pablu..Ale także o Violetcie,Mamie,Marii i Germanie..Bo właśnie ta ostatnia osoba była w centrum jutrzejszego zamieszania..Bo właśnie to jego życie mogłam tak bardzo zmienić..
Z ułożynym planem wydarzeń,zasnęłam.


                                                                            ***

Następnego dnia,mimo weekendu,obudziłam się dosyć wcześnie.
Wstałam i podwinęłam rolety.Słońce jeszcze nie wzeszło,choć w oddali,widać było mikroskopijny blask światła,zwiastujący nadejście Heliosa.
Póki co,po nieboskłonie krążą jedynie małe obłoczki,spychające gwiazdy,aby te ustąpiły miejsca słońcu.
A w końcu ono nadchodzi.Budzi uśpione szczyty domów,kamienic.Promienie,przedzierające się przez liście drzew,docierają do nawet najgłębszych zakamarków miasta,tchnąc w nich życie.
Świetlistym pyłem niweluje koszmary.I nie ma już nocy.Nie ma tajemniczych gwiazd i księżyca..
Wstaje nowy dzień.Ptaki zaczynają ballady,a na ulicach,pojawiają się pierwsi ludzie,natchnieni spojrzeniem płonącego olbrzyma.
Niebo zmienia swój kolor.Ze złowrogiego granatu,przechodzi w delikatny błękit.
Ukojona przyjemnym ciepłem,wspięłam się na parapet.
Słońce wznosiło się coraz wyżej i wyżej,napierając na szczyty drzew,które zdawały się płonąć,a wraz z nimi zdaje się,że spłonę i ja.Z każdą sekundą traciłam czucie.Oddech uciekał..Teraz już nie będąc człowiekiem,lecz feniksem,odradzałam się z popiołów nocy.Taka śmierć miała sens..Niewątpliwie.

__________________________________________
No i 56 rozdział za nami.: )
Nie stawiam wymogów co do komentarzy,ale nie ukrywam,że dodają mi weny,która bardzo się przyda,gdyż  zastanawiam się nad chwilowym zawieszeniem bloga.Jestem w okresie dwóch akademii,sprawdzianów,recytacji i wycieczki,na którą raczej się wybiorę.
Ale jeszcze zobaczę.: )
Mam nadzieję,że u Was jakoś lepiej.; D
Much love.:*

Wiktoria

PS.Czy może ktoś wie,gdzie German się wybiera z tą wielką walizą w zapowiedziach 74 odcinka?(Jeśli do Violetty,a nie po Angie,to strzelę..-.-)

PS.Około godziny 16,pojawi się tu nowy rozdział,na który serdecznie zapraszam:Oczami Germana Castillo. :D

16 komentarzy:

  1. Ekstra tylko jeszcze nie ma urodzin ! xD Za co powinnam cię zatłuc... A jeśli chodzi o walizki to on jedzie do Violetty bo sam krzyczał "OLGA RAMALLO JEDZIEMY DO HISZPANI!" i wybiegł. :/ Mam nadzieję że Angeles wróci na 3 sezon choćby na 3 sezon :///

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny rozdział ^^ Wierszyk przepiękny ;*
    Każdy rozdział czytam z zapartym tchem. Nie mogę się doczekać kolejnego! :D
    Życzę Ci duuużo weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział tylko nie zawieszaj bloga ;) Czas to nie problem, nauczysz nas cierpliwości. Współczuje akademii i recytacji. Mam taka tremę przez występami, że od razu robię się blada i ciężko mi oddychać. Raz nawet zemdlałam :P Ale od tego czasu nikt mnie już nie bierze ^^
    German niestety jedzie po Violettę a o naszej Angeles słuch zaginął. Miło by było gdyby chociaż zadzwoniła czy coś... Chyba zobaczymy ją dopiero w 3 sezonie jeśli w ogóle ją zobaczymy :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.:)
      Jeszcze zobaczę.Chodzi mi głównie o to,że mam mnóstwo na głowie i nie mam czasu na pisanie.
      Mnie niestety biorą do wszystkiego.: X
      No i to nurtujące pytanie:Gdzie Angie?! : C

      Usuń
  4. Super rozdział , Nie mogę się doczekać kolejnego . Proszę nie zawieszaj bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale miałam dylemat! Czy najpierw tu czytać czy na tym drugim. No, ale byłam zbyt ciekawa co z Pablo. :D Genialne :D I nawet polubiłam już Czarka :D Fajowe :D A pan skromny mnie rozwalił. Życzę weny! :D No ( Tak, tak, nie zaczyna się zdania od "no" ) i nawet nie myśl o zawieszaniu. :D My tu wiernie czytamy! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczny rozdział !!! Co do serialu Angeles musi wrócić

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww boski rozdział <33
    Zaciekawił mnie ten opis wschodu, na prawdę bardzo ciekawy :O
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń