Pozdrawiam Cię, Alfabetyczna Zagadko. ;)
-No,to jak?Zaczynamy?-Pisnęła podekscytowana Olga,gdy weszłam do kuchni.
-Tak,ale ciszej,proszę.-Uspokoiłam ją,śmiejąc się pod nosem.-Nakryję stół.
Rozkładając sztućce,talerze i serwetki,jeszcze raz rozmyślałam o podjętej decyzji.Niewątpliwie zależała od niej cała moja przyszłość.Już dzisiaj tak wiele miało się zmienić.
-Dzień dobry.-Do jadalni wszedł pan domu.Od razu było widać,że jest zadowolony i wypoczęty.-Jak się spało,kochanie?-Ucałował czoło Violetty,po czym głaskając moje ramie,usiadł przy stole.
Po chwili dołączyła do nas Olga i Ramallo,którzy ku mojemu zdziwieniu,w wielkiej zgodzie,zajęli miejsca obok siebie.
-Nie macie mi nic do powiedzenia?-Ciszę przerwał German.
Wymieniłam z Violettą porozumiewawcze spojrzenia.Doskonale wiedziałyśmy,co mężczyzna ma na myśli.
-Nie.-Nastolatka wzruszyła ramionami.-Aa co?
-Nic,nic.-Odchrząknął.
Przez resztę posiłku pan domu,zerkał kolejno to na mnie,to na Violettę,Olgę i Ramalla.Każde z nas starało się to ignorować.
-Dziękuję.-Moja siostrzenica wstała od stołu.
To samo zrobiłam ja,a następnie pozostali domownicy.
Wszyscy zebraliśmy się w ogrodzie przy huśtawce-umówionym miejscu.
-Ja nie mogę tej przybitej miny naszego pana!On był taki smutny!-Lamentowała gosposia.-To duży chłopiec.Trochę pocierpi,ale efekt końcowy będzie niezapomniany!-Gestykulował Lisandro.-Angie,co ma pani właściwie zrobi z Germanem przez ten cały czas?
-Ee..Ja też mam dla niego pewną niespodziankę.-Uśmiechnęłam się tajemniczo.-Dobrze moi drodzy,działamy według planu.-Zakomenderowałam po czym udałam się do swojego pokoju,gdzie przesiedziałam dobre parę godzin.
Wybiła 17.Jako,że mieliśmy jesień,za oknem robiło się szarawo.
Z coraz szybszym biciem serca postanowiłam przygotować się na wieczór.Po szybkim prysznicu,otworzyłam szafę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań.Z racji,że wieczór zapowiadał się z ciepłą temperaturą i wybierałam się nie na 'bale',wybrałam ciemne jeansy,fioletową tunikę i katanę.Poprawiłam makijaż,a loki zostawiłam rozpuszczone.Chwyciłam torebkę oraz ulotkę z atrakcjami miejsca,w które się wybierałam i pomaszerowałam do gabinetu szwagra.Gdy po ponurym "proszę",weszłam do środka,moim oczom ukazał się przygnębiony mężczyzna,siedzący w fotelu z markotną miną.
-Cześć.-Uśmiechnęłam się promiennie,na co German zareagował obojętnym grymasem.-Widzę,że nie masz ochoty na rozmowę,tak więc przejdę do rzeczy.Masz 15 minut na przebranie się w jeansy i t-shirt.Czekam przed domem.W grę nie wchodzi żaden garnitur,czy koszula.Nie czekając na odpowiedź,zostawiłam zdezorientowanego szwagra i zgodnie z zapowiedzią,przysiadłam na schodach willi.
Po wyzaczonym czasie,przed budynkiem stanął German.Wyglądał na zaskoczonego,ale nie protestując,posłusznie ruszył moim śladem.
-Powiesz mi,gdzie się wybieramy?Zaraz kolacja.Mówiłaś Oldze,że wychodzimy?-Zapytał w końcu.
W odpowiedzi,odwróciłam się i z rozbawioną miną,pokiwałam głową.-Ufasz mi?
-Co to za pytanie?-Zmarszczył czoło.-Dobrze wiesz,że..
-Cieszę się.-Nie dałam mu dokończyć.-A więc,chodźmy.-Chwyciłam jego ciepłą dłoń.
Po dziesięciominutowej wędrówce,dotarliśmy na...
-Przystanek autobusowy?-Zdziwił się mężczyzna.-Gdzieś jedziemy?
-Tak.-Zaśmiałam się,siadając na drewnianej ławeczce.
-Mogłaś powiedzieć,poprosiłbym Ramalla,żeby..-Wzruszył ramionami.
-O to właśnie chodzi,że nie.-Znów mu przerwałam.-Szisiaj masz się poczuć,jak zwykła osoba.
-Zabierasz mnie w podróż autobusem?-Zakpił.
-Otuż to.
Nastała chwila milczenia,przerwana przyjazdem kolorowego pojazdu.
Zajęliśmy miejsca.Dwadzieścia minut później,znajdowaliśmy się na obrzerzach miasta.Tu rozciągał sią wąski chodnik,a nieopodal znajdowała się rzeka.W oddali słychać było radosne okrzyki i muzykę.
-Zamknij oczy.-Zwróciłam się do Germana.
Mina mojego szwagra mówiła sama za siebie,jednak jak poprzednio,wykonał polecenie.
Zakrywając dłonią jego czekoladowe ślepia,pełniłam rolę przewodnika.W końcu dotarliśmy na miejsce.
-Możesz patrzeć.
Początkowo mężczyzna wyglądał na mocno zdziwionego,ale już po chwili,na jego twarzy zagościł szczer uśmiech.
Znajdowaliśmy się na polanie,na której mieściło się wesołe miasteczko.Z nieba dawno zniknęło słońce,a jego miejsce zastąpiły gwiazdy.Kolorowe światełka,pięknie prezentowały się na nocnym tle.Plac wypełniały tłumy.Gwar dodawał temu miescu przytulny charakter.
-Idziemy?-Zapytałam,obserwując zachwyt Germana.
Szwagier chwycił moją dłoń i razem,weszliśmy do "krainy zabaw".
___________________________________________________
57 rozdział za nami.^.^
Macie odpowiedź na to:"Gdzie Angie zabierze Germana?". :)
To nie koniec urodzin Sieroty.
Kiedy next?Otuż zdecydowałam sie na zawieszenie bloga.Nie chodzi nawet o szkołę..Sprawy się trochę pokomplikowały.Blog zniknie z sieci całkowicie,ale po (myślę,że)tygodniu wróci w takiej samej postaci z całym dotychczasowym archiwum itp.
Na pocieszenie mogę powiedzieć,że <tutaj> rozdziały będą pojawiać się częściej,a akcja zostanie rozwinięta.
Jutro już strona będzie niedostępna.
Nie gniewajcie się.
Pozdrawiam.♥
Wiktoria
Może napiszę po kolej jak się czułam:
OdpowiedzUsuń1. Euforia - ktoś, kto nigdy nie widział mnie na oczy, kto piszę genialnie zadedykował mi rozdział.
2. Jeszcze większa radość - jak ja uwielbiam jak Angie coś planuje.
3. 100% radość - Wesołe miasteczko, wspaniałe!
4. Dno rozpaczy - zawieszasz bloga? Nieeeeeeee! (okrzyk w stylu Luke w Star Wars)
5. Lekkie pocieszenie, bo będziesz pisała na 2 blogu.
6. Znowu radość, bo jeszcze raz przeczytałam dedykację. Czuję się tak zaszczycona... :D
Z racji, że stąd odchodzisz pozwolę sobie napisać, że ten blog to jeden z najlepszych jakie miałam zaszczyt czytać. Również cię pozdrawiam - B. ( znana także jako Alfabetyczna Zagadka) :D
Och,też mam mieszane uczucia.☺
UsuńZaskoczyłaś mnie ogromnie.; )
Nie odchodzę stąd na zawsze.^.^ Blog znika tylko na chwilę.:)
Dziękuję za miłe słowa.♥
Chwila bez twoich tekstów to wieczność dla czytelników :D Ale teraz nie mam już czym zaskakiwać ludzi :D
Usuńszkoda super rozdział da się przeżyć że zawieszasz nieno kogo ja chce oszukać niezawieszaj chyba przeboleje ten tydzień
OdpowiedzUsuńZa to rozwinę tego o Germanie. ;)
UsuńJestem calutki czas na Bloggerze.Blog o Angie powróci,a wraz z nim nowe przygody.^^
*Wystukuje na klawiaturze w komisariacie*
OdpowiedzUsuń-... WIEM, GDZIE MIESZKASZ! - Uważaj, bo już po Ciebie idę. Zasługujesz na śmierć, bo uprawiałaś czary i zaczarowałaś nas Wszystkich swoim opowiadaniem.
Nie dość, że przerywasz w najfajniejszym momencie, czuję się jakbym oglądała "W-11 Wydział Śledczy", lub "Detektywi", czy "M&P" to na dodatek chcesz robić przerwę..
Nie odzywam się już więcej do Ciebie!
Jestem tak zaskoczona i zarazem rozdarta, że nie wiem co Ci tutaj napisać, naprawdę. Z jednej strony jestem szczęśliwa, bo rozdział. Z drugiej jednak smutna, bo zawieszasz(?) bloga. Medal ma niby tylko dwie stony, ale ja tworzę jeszcze trzecią... stronę nadziei. Nadzieja na to, że wytrzymam bez Twojego opowiadania ten tydzień, a następnie wszystko wróci do normy. Liczę na szybki powrót i przypływ weny do pisania kolejnych wspaniałych rozdziałów! Pozdrawiam ;-)
OdpowiedzUsuńEhkhem... Urocze <3 Wiem że coś między nimi zajdzie ! :D A po drugie.... SZKODAAA.... :(( Że zawieszasz... Ale jak wrócisz to mam jakąś pociechę i znowu pociecha będziesz wrzucała tam częściej rozdziały :D Pozdro. Nefii :D
OdpowiedzUsuńProszę dodaj jeszcze jeden rozdział dokończ urodzinki sieroty pls
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, ale szkoda,że zawieszasz bloga :(
OdpowiedzUsuń