środa, 16 października 2013

Rozdział 59


-Chyba wszyscy już śpią.-Powiedział German,gdy staliśmy przed willą.
Po upojnych pocałunkach na szczycie koła młyńskiego,razem ze szwagrem jeszcze przez  godzinę błąkałam się po mieście.Ciesząc się swoją obecnością,jak dzieci szaleliśmy nie zważając na zdegustowanych naszym zachowaniem przechodniów.Trzymając się za ręce,spacerowaliśmy  uliczkami uśpionego Buenos Aires.To było cudowne uczucie móc bez zahamowań korzystać z życia.Jednak co dobre-zawsze się kończy.Teraz wchodziliśmy do niepokojąco spokojnego domu.
W mieszkaniu panowała nieskazitelna cisza.
-Niespodziankaa!-Rozległo się,po zaświeceniu światła.
Zza kanapy wyskoczyła Olga i Ramallo,a za nimi pojawiło się kilka kobiet i mężczyzn,których nie znałam.Oprócz nich,w salonie znajdowała się rudo-siwowłosa kobieta o niebieskich oczach.Miała na sobie bordową sukienkę w białe groszki i jako pierwsza podbiegła do pana domu.
-Germuś!Jak ty wyrosłeś,maluchu!No proszę,kiedyś taki pulpecik,a teraz,wyrośnięty chłopoczek!-Tarmosiła  policzki mężczyzny,który ze skwaszoną miną,rzucał mi błagalne spojrzenie.
-Ciocia Melania..-Wydusił.
Rozbawiona obserwowałam dalszy rozwój wydarzeń.Następnie z życzeniami podbiegła Violetta,a później znajomi jej ojca.
Z głośników popłynęła rytmiczna muzyka,którą poprzedził występ Violetty,śpiewającej "Sto lat".Na fortepianie,akompaniował jej Leon.
-Feliz cumpleańos,feliz cumpleańos!-Śpiewali goście.
Następnie przyszedł czas na rozpakowywanie prezentów.Poza drogocennymi upominkami od przyjaciół-biznesmenów,wśród podarków znalazł się czerwono-żółty szalik z włóczki oraz para pstrokato-zielonych papci od cioci Melanii.
-Podoba ci się,Elvisku?-Zapytała kobieta,trzepocząc rzęsami.
Mało co,a wybuchłabym śmiechem na widok grymasu Germana.
-Elvisku?-Powtórzyła rozchichotana Violetta.
-O tak,skarbeńku!Twój tatuś w młodości słuchał największego króla popu.A jak wywijał w białych dzwonach starej Beti!-Opowiadała,a we mnie wzbierała się chęć tarzania się po podłodze.
Pozostali goście także wyglądali na rozbawionych.
Następnie przyszedł czas na prezent Violetty.Nastolatka pobiegła do pokoju,aby po niecałej minucie wrócić z płaskim zawiniątkiem,które podała ojcu.
Z każdą chwilą rwania papieru,w oczach Germana pojawiały się coraz wyraźniejsze łzy,Widać,że podarunek córki mocno go wzruszył.
-To jest cudowne,kochanie..-Przytulił dziewczynę,dyskretnie ocierając wilgotne oczy.-Dziękuję.
Silna dłoń mojego szwagra ściskała żółto-czerwony album,w którym mieściły się zdjęcia z różnego okresu życia pana Castillo.Począwszy od dzieciństwa,kończąc na współczesności.Kilka kolejnych kartek było pustych,tam miały mieć miejsce przyszłe wspomnienia.
W opasłym klaserze znajdowały się fotografie Marii,małej Violetty,Germana,a nawet mnie i moich rodziców.
Od początku pomysł Violetty bardzo mi się podobał.Reakcja jej ojca utwierdziła mnie tyko w przekonaniu,że to był strzał w dziesiątkę.
Przez następną godzinę poznałam kilku znajomych mojego szwagra,pracodawcy,a zarazem...chłopaka?Partnera?Sama nie wiem,jak mam go określać.W końcu przedstawiał mnie jako swoją szwagierkę,co delikatnie mnie uraziło.Ale przecież oboje ustaliliśmy,że nasz związek pozostanie tajemnicą.Nie zdążyliśmy dokładnie porozmawiać o tym,co się wydarzyło,jednakże czułam,że oboje tego chcemy i nie ma potrzeby zagłębiać się w temat.
Goście powoli się rozchodzili,a w końcu w willi zostali tylko domownicy oraz krewna Germana
-A ciocia to na długo przyjechała?-Zapytał pan domu.
-Och,żałuję,ale nie,pysiaczku.Jutro wracam do siebie,bo wiesz,Bonifacy to strasznie nie lubi samotności!
-Wyszła ciocia za mąż?-Zdziwił się "Pysiaczek".
-Głuptasie,to moja kiciunia!-Roześmiała się starsza kobieta.-Ale do jutra będę miała czas na poznanie tej przeuroczej dziewuszki.Ęłżi,tak?
-Angie..-Poprawiłam ją,uśmiechając się ciepło.
-Angie,ach tak!-Przytuliła mnie,odbierając prawo oddechu.-Koniecznie musimy pójść kiedyś na zakupy razem z naszą Violecią.Babski dzień!-Zamachnęła rękoma.-I znaleźć wam jakiś kawalerów.Nie mogę pozwolić,żeby takie dwie ślicznotki skończyły tak,jak ja.
-Może ja cioci pokażę pokój.-Przerwał lekko podirytowany propozycjami Melani,German.Czyżby był zazdrosny?
Zważając na dość późną porę,postanowiłam pomóc Oldze w sprzątaniu,a następnie położyć się spać.
Wchodząc do kuchni,usłyszałam strzępki obraźliwego monologu gosposi,pod adresem przyjaciela mojego szwagra.
-Dość!-Podniosłam głos,wchodząc do pomieszczenia.Ktoś musiał zażegnać ten konflikt.-Państwo zachowują się,jak dzieci!Gorzej!Ramallo-Zwróciłam się do mężczyzny.-Proszę powiedzieć coś miłego Oldze.
Lisandro wyglądał,jakby ugryzł niedojrzałą cytrynę,ale po chwili na jego twarzy pojawił sie łobuzerski uśmiech.
-Pani nogi,przypominają nogi sarny.-Powiedział z nutką szyderczości.
-Takie zgrabne?-Ucieszyłam się krokiem w stronę zgody.
-Nie.Takie owłosione.-Rzucił,a moje oczy mało nie "wylazły"na wierzch.Zaskoczona,obserwowałam reakcję Olgi.
-Ach,te pana oczy...Zupełnie jak gwiazdy.-Wydęła wargi.-Jedno wyżej,drugie niżej..-Wycedziła,po czym oboje warcząc pod nosem,rozeszli się do swoich sypialni.
W kuchni zostałam sama ze stosami brudnych naczyń.Spojrzałam na zegarek,który wskazywał 23:14.Wzdychając,zabrałam się za mycie.
W domu panowała cisza nocna,dlatego nie mogłam sobie pozwolić na podśpiewywanie.
Nagle,na karku,poczułam ciepłe wargi,a do moich nozdrzy uderzył zapach męskich perfum.Nie musiałam zgadywać kto za mną stoi.
Usta tajemniczej osoby wędrowały po mojej szyi,wywołując na moim ciele fale ciarków.
-Sprzątam..-Zaśmiałam się.
-Daj spokój,dochodzi pierwsza.-Usłyszałam cichy szept.
Dłonie Germana znalazły lokum na moich biodrach,płynnym ruchem obracając mnie w jego stronę.
Bystre spojrzenie natychmiastowo mnie orzeźwiło.
Mężczyzna powoli zbliżył swoją twarz do mojej.Teraz wyraźnie czułam jego oddech na swoim policzku,który został obdarzony kilkoma pocałunkami.Stałam tam z lekko rozchylonymi wargami,oddając się czułym zbliżeniom Germana.W chwili,gdy nasze usta miały się połączyć,do kuchni niespodziewanie weszła..

_________________________________________________
Bim,bam bom,bim-bam tararra.: D Kto taki "wparował" do kuchni w najmniej spodziewanym momencie? :)
Czy związek Germana i Angie zostanie odkryty przez tajemniczą osobę? :)
Olga i Ramallo na wojennej ścieżce-ciąg dalszy.:D

Wiktoria

PS.Przypominam o ankiecie,znajdującej się po prawej stronie.

18 komentarzy:

  1. Hahahahahaha :D Chyba więcej nie będę jadła przed komputerem xD W sumie to i tak niezdrowe :)
    Jadłam sobie obiad (szpinak, mniaaaaaan ^^) i zaczęłam czytać Twój rozdział. Myślałam, że padnę ze śmiechu! HAhahaha :D Śmiejąc się oplułam cały monitor, dostałam opiernicz, musiałam myć xD
    Dzięki Tobie w moim sercu zamiast smutku, gości radość, dziękuję ;*
    Ach... To Germangie ^^
    Tylko szkoda, że ktoś im przeszkodzi...
    Rozdział boooski <333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach,jak ja lubię poprawiać humor.^.^
      Dziękuję.♥

      Usuń
  2. Fajne.
    Ciekawa jestem kto to wszedł.
    Myślę, że albo ciocia albo Viola.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te myślę, że to ciocia... I te mi szkoda, że im przeszkodzi :>
    Rozdział bardzo super :)
    Ha, ha! HA! Glebłam i nie powstanę! xD Olga i Ramallo są TB!
    Zapraszam do mnie, czekam na nexta :*
    Sorry, że tak mało, ale ręce mi zdrętwiały, a za pół godziny wychodzę na jakąś du..Głupią debatę na temat mediów i ich oddziaływań na dzieciaki.. Wkręciła mnie w ten szajs moja kochana nauczycielka, tak samo, jak na jutrzejszy konkurs z dolnego Ślązaka :/
    Pozdro! Trzymajta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.♥
      Olga i Ramallo niedługo rozpętają III wojnę światową.^.^

      Usuń
  4. Melania? Hahahahha :D Rozbroił mnie ten rozdział. :D Teksty Ramalla i Olgi...Nie wiem skąd bierzesz takie genialne pomysły. Oczy jak gwiazdy :D I "densujący" Geremek :D Rozdział miód, cukinia! :D CU-DO-WNE :D Czekam na next :D Hahaha :D Nie moge przestać chichotać przez ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak,Melania.^.^
      Cieszę się,że uśmiech zagościł na Twojej twarzy.:)
      Dziękuję.♥

      Usuń
  5. Co to za kobitka? Czyżby Angie?! (czyt. Angela Merkel). xD
    Hahahaha, tekst o nogach sarny - GENIALNY. :D
    Myślę, że weszła Merkel, boże znaczy ciocia jak-jej-tam. Może być zabawnie.;D
    Niecierpliwie wyczekuje nexta. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstra rozdział śmieszny , romantyczny super kocham takie opowiadania . Czekam na kolejne rozdziały mam nadzieje że tak samo śmieszne i romantyczne .

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział, jakoś wyjątkowo nie mogłam się doczekać i powiem szczerze... nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie! Co do tego, kto wszedł wtedy do kuchni... może to oczywiste, ale strzelam na Melanie!
    Czekam na kontynuację i pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Awww Germangie <3333
    Tak mi słodko, że się zbełtam! :D
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń