środa, 9 lipca 2014

Rozdział 115

- Dziękuję za miły wieczór. - powiedziałam, nerwowo się uśmiechając.
- To ja dziękuję. Cieszę się, że udało nam spędzić trochę czasu razem. - mówiąc to zbliżył swoje usta do moich warg i delikatnie je musnął, co niepewnie odwzajemniłam.
- Lecę, dobranoc. - Pomachałam mu i czekałam, aż się oddali. Gdy zniknął za rogiem korytarza, gwałtownie wpadłam do mieszkania. - Ivi?!
Odpowiedziała mi cisza. Przestraszona rozejrzałam się po salonie, ale po nastolatce nie było ani śladu. To samo w kuchni i sypialni. Zaczęły trząść mi się ręce, a bicie serca ciągle przyspieszało. Nagle w głowie zaczęły tworzyć się miliony czarnych scenariuszy z udziałem mężczyzny z napadu. Nawołując, jeszcze raz przeszukałam mieszkanie. Nagle drzwi do łazienki otworzyły się..
- I czego się tak drzesz? - burknęła dziewczyna. Miała na sobie szlafrok, a włosy owinięte ręcznikiem.
- Boże, Ivi. - odetchnęłam z ulgą, przyciskając ją do siebie.
- Wyluzuj.. - uwolniła się z uścisku i minęła mnie, przeczesując włosy na kanapie.
- Możesz mi wyjaśnić, co robił tu tamten człowiek? - przybrałam nieco ostrzejszy i poważniejszy ton.
Dziewczyna spuściła wzrok, milcząc. Wiedziałam co to oznacza.
- Obiecałaś. - Pokręciłam głową. - Jak mogłaś znowu mnie oszukać..
- Był głodny! - wykrzyczała. - Przez cztery lata opiekował się mną, a teraz, kiedy mam szansę na nowe życie, nie mogę go tak po prostu zostawić..
- To przestępca.
- Tylko w twoich oczach! - warknęła, wstając z miejsca. - Nie wiem, co tu robię, jesteś taka sama, jak wszyscy; płytka i powierzchowna. - Minęła mnie w drzwiach i zaszyła się z powrotem w łazience.
Westchnęłam, rozbierając się. Zaparzyłam sobie herbatę i owinięta kocem, usiadłam w fotelu. Pomyślałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie przemilczeć sprawę, Ivi nie będzie obrażać się wieczność.

Następnego dnia obudziłam się dosyć wcześnie. Tuż po wstaniu z łóżka odczułam ten sam, tępy ból głowy, lecz tym razem postanowiłam nie dawać o nim znać.
Za oknem znacznie się rozpogodziło, choć na niebie wciąż górowały ciemne chmury. Mimo to termometr skoczył w górę. Założyłam czarne jeansy i bordową, zwykłą bluzkę z rękawami do łokci. Na szyi zawiesiłam sowę na dłuższym łańcuszku, podkręciłam loki i zrobiłam lekki makijaż. Dziś była sobota, 5 czerwca. Trafiłam do szkoły Luisa na początku drugiego semestru, dlatego przygotowania corocznego spektaklu na zakończenie roku spadły na moją głowę. Co prawda z pomocą dzieciaków powstały już dwie, nowe piosenki, ale było to wciąż za mało. Scenariusz miał wiele do życzenia, nie mówiąc o choreografii i scenografii, ale nad tym pracowali już inni nauczyciele. Dziś miał się odbyć dzień otwarty dla przyszłych uczniów akademii. Moi podopieczni mieli zaprezentować kilka choreografii do piosenek, które ze mną ćwiczyli. Wiedziałam, że są doskonale przygotowani, ale mimo to odczuwałam lekkie spięcie, jak przed każdym występem moich uczniów. Momentalnie przypomniały mi się chwile spędzone w Studio. Violetta, Camilla i Francesca zawsze chichotały w kącie sali, próbując zniwelować stres, Naty obgryzała paznokcie, a Ludmiła lamentowała z powodu nieotrzymania głównej roli. Chłopaki powtarzali kroki taneczne, Andres sprawdzał sprzęt. Brakowało mi też paniki Beto i uspokajających przemów Pablo.
Gdy Ivi wstała przypomniałam jej o zasadach, które ustaliliśmy wyjątkowo chłodnym tonem. Wciąż miałam jej za złe wczorajszy wieczór, choć mocno siliłam się na uśmiech. Dziewczyna podobnie, jak ja nie przywiązała większej wagi do rozmowy. Z obawami, apartamentowiec opuściłam przed jedenastą.

W szkole panował miły gwar. Uczniowie biegali po korytarzach, w poszukiwaniu części strojów, czy zgubionych wśród tłumu przyjaciół. Przed budynkiem czekał na mnie Emilio, ale po wejściu szybko się rozstaliśmy. Przed pokojem nauczycielskim natknęłam się też na Luisa, ale nasz kontakt ograniczył się do posłania sobie wzajemnych uśmiechów - mężczyzna zaaferowany był rozmową z rodzicami.
Od razu skierowałam się na salę widowiskową, gdzie za kurtyną pomogłam uczniom z kostiumami i udzieliłam kilku ostatnich rad. Jako pierwszy na scenie pojawił się dyrektor. W paru słowach zachęcił do obejrzenia występu i ustąpił miejsca dzieciakom. Nastolatkowie po kolei wybiegli na środek, wykonując piosenki i choreografie, których nauczył ich Benett - nauczyciel tańca i zupełne przeciwieństwo znerwicowanego Gregoria.
Z uśmiechem wysłuchałam wszystkich występów, po których na scenie ponownie pojawił się Luis. Wygłosił mowę zachęcającą do umieszczenia młodzieży w tej placówce i podsumował nie zakończony jeszcze rok szkolny. Oba występy zostały nagrodzone brawami, a następnie wszyscy zostali zaproszeni na poczęstunek.
- Świetnie wam poszło! - pogratulowałam przeciskającym się w moją stronę nastolatkom. Kątem oka zauważyłam, że Luis kiwa ręką w moją stronę.
- Grazie molte, arrivederci. - Przeprosiłam jednego z opiekunów i podążyłam w stronę mężczyzny.
- Mam chwilę. - szepnął namiętnie tuż przy moim uchu i pociągnął mnie za rękę.
Szliśmy szkolnym korytarzem, mijając wielu kłaniającym się nam uczniów i ich rodziców. W końcu znaleźliśmy się w tylnej części budynku, gdzie znajdowały się głównie magazyny i archiwa. Luis otworzył przede mną drzwi do jednego z nich. Tuż po ich zatrzaśnięciu gwałtownie mnie do nich przyparł, przyciskając swoje usta do moich ust, szyi, obojczyka. Błądziłam dłońmi po jego plecach i palcami między gęstą czupryną, aż w końcu dosięgłam guzików jego koszuli. Całowaliśmy się żarliwie, bez żadnych zahamowań, dzieląc się uśpioną namiętnością.
W pewnym momencie rozległ się sygnał telefonu Luisa.
- Słucham? - Szepnął namiętnie do telefonu, nie zaprzestając pieszczot, na co zachichotałam. Jego rozmówca mógł się przestraszyć. - Jasne, zaraz będę. Dzwonił Emilio, rodzice czekają na mnie w gabinecie. - Tym razem zwrócił się do mnie.
Ponownie schował komórkę do kieszeni i ujął w dłoniach moją twarz, całując mnie po raz kolejny. Bawiła mnie jego porywczość i to, że za każdym razem musiałam go lekko odpychać, gdy za bardzo dał się ponieść emocjom.
- German.. - zachichotałam, mnąc kołnierz jego koszuli. Ułamek sekundy potem zdałam sobie sprawę z tego, co powiedziałam.
- Jak mnie nazwałaś? - Mężczyzna gwałtownie się odsunął. Na jego twarzy dostrzegłam złość.
Widziałam, że zaczyna władać nim gniew. Nie pierwszy raz zdarzyła się taka sytuacja. Za pierwszym razem uszło mi to na sucho, za drugim też zdołałam się wykręcić, ale teraz miałam złe przeczucia.
Luis popatrzył na mnie pogardliwie i zapinając koszulę, ruszył do wyjścia.
- Zejdź mi z drogi. - warknął, gdy wciąż opierałam się o drzwi.
- Luis..
- Nie rozumiem tego! Szepczesz jego imię, ale nie chcesz powiedzieć mi kim jest. - Rzekł błagalnym tonem. - Angie, kocham cię, porozmawiajmy.. - Złapał mnie w ramiona.
Chciałam coś powiedzieć, ale w chwili gdy otworzyłam oczy, poczułam jak zaczynam osuwać się wzdłuż ściany. Luis w porę ujął moje plecy i podtrzymał mnie w górze. Powoli traciłam świadomość. Obraz rozmazywał się i wyostrzał, widziałam raz oddalającą się, raz przybliżającą twarz Włocha. Mówił coś do mnie, ale nie byłam w stanie odpowiedzieć. Czułam, jak spadam. Spadam, ale nikt mnie nie trzyma.

____________________
*BUM* i 115- tka. :D 
Kolejne  problemy w raju, haha. 
Czyżby powrót do BA? 
O tym w next'cie. 
Do następnego!

Wiktoria

16 komentarzy:

  1. i znowu świetnie napisany rozdział, powrót do BA było by miło ;D czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Powrót do BA? Tak, Tak, Tak, Tak, TAK!!!
    3 razy tak, dziękujemy, widzimy się w Buenos Aires :D
    Rozdział, jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieee ;D Niech nie wraca do BA :D Uwielbiam Luisa. Jest taki... Niebezpieczny i uroczy. Jakoś tak XD Ivi jak zawsze cudowna :D Rozdział prześwietny, ale co jest z tą Angie? :D Mdleje no, zamiast ściskać Lutka XD Ach, bredzę XD Pozdrawiam ~B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopsz, zostanie. XD Luis i tak ma tam dobrze. XD Dzięki. :D

      Usuń
  4. Tak powrót do BA tak tak zdecydowanie tak

    OdpowiedzUsuń
  5. LUDZIE KOMENTUJCIE BO JUTRO TAK TO BĘDZIE ROZDZIAL!!!
    ŚWIETNY SUPER <333
    CZEKAM NEXTA ALE JESTEM CIEKAWAAAAA <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ♡♡♡
    Tak, tak, tak niech wraca do BA
    Czekam na nexta nie mogę się doczekać♡♡♡
    ~Asia♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieło ^^
    Cudowny rozdział :D Niech wraca! XD Czekam na dawkę Germangie (jak każdy chyba ;-;) i na następy równie genialny (a może i bardziej?) rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :D Co do Germangie.. nie zdradzę. :P

      Usuń
  8. Świetny rozdział ;)
    Tak! Powrót do BA :D
    Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń