Popatrzyłam na zegarek. Dochodziła 5:30. Wiedziałam , że już nie zasnę , ale jednak z pewnymi trudnościami zwlokłam się z łóżka.
Ubrałam szare dresy oraz bluzę w tym samym kolorze , adidasy , a włosy związałam w "koński ogon" i wyszłam z pokoju.Starałam się poruszać jak najciszej , żeby nikogo nie obudzić . Kiedy byłam już przy drzwiach poczułam , że ktoś chwyta mnie za rękę . Gwałtownie się odwróciłam . Zobaczyłam Germana , który stał przy mnie niebezpiecznie blisko..
-Angie,wszystko w porządku? Gdzie idziesz?-Zapytał.
Zauważyłam,że on również nie jest w piżamie.Tak jak ja,miał na dobie dresy.
-Yyy..Nie mogę spać,więc postanowiłam pójść pobiegać.A ty?
-To samo.-Roześmiał się.-Ja co ranka trenuję.Może pobiegamy razem?Będzie nam raźniej.
Na słowo "razem",zrobiło mi się gorąco,ale przystałam na propozycję szwagra.
Czas leciał nam bardzo szybko.Goniliśmy się jak małe dzieci,nie zwracając uwagi na nic.W końcu zmęczeni i zasapani,opadliśmy na ławkę. Jakimś cudem na moją ulubioną.
German łagodnym ruchem,odgarną z czoła kosmyk moich włosów.Jego dotyk sprawił,że przeszedł mnie dreszcz.
-Nie pamiętam,kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłem.-Powiedział mężczyzna.
Schlebiało mi to,że dobrze czuł się w moim towarzystwie.
-Tak,ja też.-Szepnęłam cicho,prawie niedosłyszalnie.-Nie przypuszczałam,że masz tak dobrą kondycję.-Zmieniłam temat.
-Mimo mojego wieku,co?-Rozśmiał się.
-Nie,nie twierdzę,że jesteś stary,po prostu jestem zaskoczona.-Ja także się uśmiechnęłam.
Przez moment siedzieliśmy wpatrzeni w siebie.
-Wracajmy.-Powiedziałam po chwili.
Oboje wstaliśmy,kierując się w stronę domu.
Myśleliśmy,że domownicy jeszcze śpią,ale kiedy doszliśmy na miejsce,wszyscy siedzieli już przy stole.
-Jak randka?-Zapytała Violetta.
-Dobrze.-Rzuciłam,przekonana,że pyta o trening. Gdy dotarło do mnie co naprawdę powiedziała i jaką dałam odpowiedź,zaczerwieniłam się. Spojrzałam na Germana. Miał iskierki w oczach.-Yyy.My..
-Jesteśmy strasznie głodni,co tam macie?-Uratował mnie szwagier.
Naśladując go,umyłam ręce i zabrałam się za śniadanie. Z racji,że wszyscy już zjedli,w jadalni zostaliśmy sami. Posiłek spożywaliśmy w ciszy. Po Germanie widziałam,że chce coś powiedzieć,lecz ani razu się nie odezwał. Ja też milczałam. Gdy zjedliśmy i szybko się odświeżyliśmy,każde z nas zabrało się za swoją pracę; German poszedł na spotkanie,a ja z Violettą do Studia.
Mina dziewczyny zdradzała,że chce mnie zapytać o poranny spacer z jej ojcem,jednak wahała się,a ja sama nie zaczynałam rozmowy,unikając zakłopotania.
W końcu ciekawość zwyciężyła.
-Angie,co ty i tato robiliście dzisiaj rano?
-Umm..Wybraliśmy się na poranny jogging.-Odpowiedziałam zgodnie z prawdą,chociaż czułam się lekko zmieszana. -Żadne z nas nie mogło spać,a oboje spadliśmy na ten sam pomysł spożytkowania czasu.
Violetta wydawała się być zawiedziona moimi słowami.
-Mam nadzieję,że między wami do czegoś dojdzie.-Powiedziała dziewczyna,po chwili zastanowienia.
Chciałam coś dodać,ale właśnie dotarłyśmy do Studia i każda,poszła w swoją stronę.Miałam kilkuminutowe spóźnienie,dlatego od razu poszłam do klasy.
Po lekcjach znowu zajrzałam do Pabla.Jego twarz nie była już taka spuchnięta,a ból zmalał,co pozwoliło mu swobodniej mówić.
-Przyniosłam ci zupę.Podkradłam trochę Oldze,z garnka.-Powiedziałam,wyjmując z torebki słoik.-Odgrzać ci teraz,czy zjesz później?
-Wiesz,że jestem głucha na na takie teksty.-Uśmiechnęłam się.-Jak się czujesz?
-Fizycznie lepiej,psychicznie,nieco gorzej,ale będę żył.
Westchnęłam,gładząc jego ramię.
-Mimo wszystko za nią tęsknię.-Powiedział,wlepiając wzrok w podłogę.
Nagle zbliżył się z zamiarem pocałowania mnie.
-Nie,Pablo.Nie pocieszaj się w ten sposób.Nie poddawaj się chwili słabości.-Powiedziałam,odpychając go lekko.-Pójdę już.
-Angie,proszę,nie odchodź.Przepraszam
-Na razie,Pablo.-I wyszłam.
____________________________________
Z racji tego,że jest roztrzepaną osobą,dopiero dzisiaj dziękuję Angie4ever , ze umieszczenie mojego bloga w TOP10. Dziękuję. :)
Tak jak obiecałam,dzisiaj to już drugi rozdział :)
W zeszycie wydawał się być dłuższy ; 3
Liczę na szczere opinie. ;)
Świetny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńTylko to Germangie... tak blisko, a jednak tak daleko... :x
Mam nadzieję, że ich w końcu połączysz.
Czekam na kolejny. :)
Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńGermangie będzie zaskakiwać ; ))
Kaa.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDzięki za Germangie !
OdpowiedzUsuńKiedy next ?
Dzisiaj to już drugi rozdział,kolejny będzie jutro rano ;))
UsuńSuper rozdział :D Z niecierpliwością czekam na next. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ; *
UsuńKaa.
Nonono! Świetnie piszesz, dlatego odwiedzam Twój blog codziennie. :3 Jestem zadowolona z tego (jak z wszystkich zresztą), bo było Germangie hahaha. A Pablito nasz, ach żal mi go niech sobie kogoś znajdzie, a nie zarywa do Angie! :P Czekam na next... ^^
OdpowiedzUsuń~Ans
Dziękuję ; ))
UsuńW kolejnych rozdziałach,również nie zabraknie,naszego biznesmena ^_^
Kaa.
Super. Naprawdę świetnie piszesz !
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, ale mogłabyś zaobserwować bloga? Bardzo proszę, ja twojego też ^^
violetta689.blogspot.com
Dzięki :D
UsuńWiesz,skomentowałam Twój wpis,bo blog mi się spodobał.
Jak przejrzę całego,to zobaczę ;)
Pozdrawiam!
Kaa.
Ale super!!!!!!!!!Najlepszy blog!!! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa,chociaż nie najlepszy.Są osoby, z którymi nie mogę się równać. ; ))
Usuń