Wszystko zaczynało zmierzać ku lepszemu.
- Aniołeczku,dlaczegóż to jeszcze nie śpisz? - Do pomieszczenia weszła Melania i natychmiastowo wyrwała mnie z zadumy.
- Jakoś tak..Ymm..Nie mogę.. - Wydukałam,przecierając oczy. - A pani?
- Oj,gwiazdeczko,w moim wieku,nocne czuwanie jest codziennością. - Zaśmiała się.
Nastała chwila milczenia,którą przerwałam.
- Chyba już się położe.Jutro czeka mnie praca.
- Naturalnie,skarbeńku. - Odrzekła. - Wracaj do Germusia,będzie się niepokoić. - Drugi raz,wprowadziła mnie w sołupienie.
- Ale ja..To znaczy my..To znaczy ja..On..Ee.. - Jąkałam się.
- Moje dziecko,może i jestem głuchawa,ale nie ślepa. - Zachichotała.
Nie wiedziałam,co mam powiedzieć.Odebrało mi mowę,brakowało słów.
- Nie da się niezauważyć tak gorącej miłośći. - Ciągnęła. - Na kilometr widać,że nie możecie bez siebie żyć.Cieszę się,że mój ukochany siostrzeniec jest szczęśliwy,ty też na taką wyglądasz. - Musnęła palcem mój nos,na co zareagowałam szczerym uśmiechem. - Idź już spać,idź.Może doczekam się kolejnego,małego Castillo. - Rzuciła,rozbawiona,gdy wychodziłam z kuchni.
- Dobrej nocy. - Pożegnałam się i w znakomitym nastroju pomaszerowałam do pokoju.
***
Mimo,że zasnęłam dość późno,dzień powitałam wczesnym rankiem.Na niebie królowały śnieżnobiałe obłoczki i powiewał lekki wiatr.
W dobrym nastroju zeszłam na śniadanie.Wchodząc do salonu,dobiegła mnie codzienność,czyli kłócący się Olga i Ramallo.
- Czy państwo powariowali?Wrzeszczeć od samego rana!Obudzą państwo panią Melanię!Broń złóż i marsz do stołu! - Zakomenderowałam,po czym sama udałam się w stronę kuchni,zastępując gosposię w jej obowiązkach.
Już po niedługim czasie stół ustrojony był przeróżnymi smakołykami,a do jadalni zaczęli się schodzić domownicy.
Posiłek przebiegał w miłej atmosferze,nawet Olga i Ramallo starali się nie skakać sobie do gardeł.
Niestety sielankę przerwało wyjście do Studia.
- My przepraszamy,ale spóźnimy się na zajęcia. - Powiedziała Violetta,wstając od stołu.
- Aaa,tak.Dziękujemy. - Przetarłam usta serwetką i również się podniosłam. - A może zechciałaby pani pójść z nami? - Zwróciłam się do Melanii. - Szkoła nie jest daleko,lekcje nie trwają długo.
W oczach starszej pani pojawił się zachwyt.
- Z wielką chęcią! - Klasnęła w dłonie,po czym z zawrotną prędkością popędziła na górę,wyjaśniając w drodze,że idzie się przebrać.
Wymieniłam z Violettą uśmiechy i zgodnie usiadłyśmy na sofie,oczekując cioci Castillo,po chwili jednak moja siostrzenica,zniecierpliwiona opuściła salon i udała się do kuchni.Chwilowo zostałam sama,lecz długo nie cierpiałam na brak towarzystwa,bowiem swoją obecnością zaszczycił mnie German.
- Uratowałaś mnie przed całodniowym towarzystwem ciotki. - Przysiadł obok mnie,muskając mój policzek.-Mój aniele..
- Zaraz przyjdą.. - Zaśmiałam się,ignorując jego "mruczenie".
- Chrzanić to. - Powiedział,po czym ujął mój podbródek i namiętnie pocałował.
Więcej nie protestowałam.Starałam się z równą czułością i ostrożnością oddawać jego zbliżenia.Każde muśnięcie było inne..Każde na swój sposób niezwykłe..Każde skrywało tajemnicę..Owiane magią i niepowtarzalnym uczuciem lekkości..Za każdym miałam wrażenie,jakbym przekraczała granicę innego świata..
Nie wiem ile czasu zatracaliśmy się w sobie,ile byliśmy odurzeni strzałą Amora,przypominając sobie o Melanii,Violetcie i Studiu,niechętnie oderwałam od siebie Germana..
- Spóźnię się do pracy.. - Szepnęłam i nie dając mu dojść do słowa,wyprostowałam się na dźwięk stukotu obcasów ciotki ukochanego.
Kobieta była ubrana w białą sukienkę w drobne,czerwone kwiatuszki i granatowy kapelusz z pawim piórkiem.W dłoniach trzymała małą torebkę.
- Możemy iść. - Oznajmiła rozpromieniona.Gołym okiem było widać,że cieszy się z wycieczki do Studia.
Posłałam szwagrowi ciepły uśmiech i wołając Violettę,razem z jej ciotką,opuściłam dom.
W drodze do szkoły na zmianę z Violettą,opowiadam Melanii o Buenos Aires.
Na twarzy kobiety malowało się ogromne skupienie i zainteresowanie,podczas wysłuchiwania różnych legend i historyjek.
W końcu dotarłyśmy przed budynek Studia 21.
Stojąc przed budynkiem,nieoczekiwanie podszedł do nas Pablo.
- Dzień dobry. - Przywitał się,lekko zdziwiony obecnością starszej pani.
- Witaj,synku. - Odpowiedziała ciepło,po czym dostojnym ruchem wyciągnęła dłoń w jego stronę,którą mężczyzna szarmancko ucałował.
- To jest ciocia Melania. - Wyjaśniła Violetta.
- Nie będziesz miał nic przeciwko,jeśli oprowadzimy ciocię po Studiu? - Zapytałam od niechcenia.
- W żadnym przypadku. - Odpowiedział,patrząc na mnie "obolałą" miną.
- Świetnie.W takim razie chodźmy. - Chciałam uniknąć dalszej konwersacji z Pablem,choć w głębi duszy brakowało mi go.Mimo wszystko nadal chowałam w sobie urazę.
Idąc szkolnym korytarzem,napotkałam się ze wzrokiem uczniów,bacznie obłupiających spojrzeniem Melanię.
Po krótkiej chwili dołączyła do nas Camila i Francesca,które zostały przedstawione przez Violettę.
Rozmowy przerwał nam dzwonek.Całą piątką udałyśmy się do klasy,gdzie parę minut później rozpoczęły się zajęcia.
Praca przebiegała w miłej atmosferze.Młodzież zachowywała się niezwykle kulturalnie pod wpływem obecności starszej pani.
Końcem lekcji dzieciaki wykonały piosenkę,dedykowaną Melanii.
- "Yo necesito que mi música,me diga que buscando.Buscando en mí.. "
W oczach kobiety widać było przejęcie.Muzyka chwyta za serce..
- Przepięknie..Przepięknie..-Krewna Violetty otarła łzę wzruszenia,po czym przytuliła każdego z uczniów.Nawet Ludmiła nie protestowała.
W klasie zapanowała rodzinna atmosfera.Poczułam się,jak w zakończeniu pewnej bajki z happy end'em.Brakowało tylko księcia..
-A co to ja widze..-Usłyszłam męski głos.Do sali wszedł Pablo..
__________________________
Pablito księciem Angie? ;)
Chyba się naraziłam fankom Germangie.;D
No,ale B i Asia nam dosłodziły,więc..^.^
Pozdrawiam.♥
Wiktoria
PS.Jak Wam się podoba dubbing Esmeraldy? ;) Brzmi,jak Fiona ze Shreka.xD
Nastała chwila milczenia,którą przerwałam.
- Chyba już się położe.Jutro czeka mnie praca.
- Naturalnie,skarbeńku. - Odrzekła. - Wracaj do Germusia,będzie się niepokoić. - Drugi raz,wprowadziła mnie w sołupienie.
- Ale ja..To znaczy my..To znaczy ja..On..Ee.. - Jąkałam się.
- Moje dziecko,może i jestem głuchawa,ale nie ślepa. - Zachichotała.
Nie wiedziałam,co mam powiedzieć.Odebrało mi mowę,brakowało słów.
- Nie da się niezauważyć tak gorącej miłośći. - Ciągnęła. - Na kilometr widać,że nie możecie bez siebie żyć.Cieszę się,że mój ukochany siostrzeniec jest szczęśliwy,ty też na taką wyglądasz. - Musnęła palcem mój nos,na co zareagowałam szczerym uśmiechem. - Idź już spać,idź.Może doczekam się kolejnego,małego Castillo. - Rzuciła,rozbawiona,gdy wychodziłam z kuchni.
- Dobrej nocy. - Pożegnałam się i w znakomitym nastroju pomaszerowałam do pokoju.
***
Mimo,że zasnęłam dość późno,dzień powitałam wczesnym rankiem.Na niebie królowały śnieżnobiałe obłoczki i powiewał lekki wiatr.
W dobrym nastroju zeszłam na śniadanie.Wchodząc do salonu,dobiegła mnie codzienność,czyli kłócący się Olga i Ramallo.
- Czy państwo powariowali?Wrzeszczeć od samego rana!Obudzą państwo panią Melanię!Broń złóż i marsz do stołu! - Zakomenderowałam,po czym sama udałam się w stronę kuchni,zastępując gosposię w jej obowiązkach.
Już po niedługim czasie stół ustrojony był przeróżnymi smakołykami,a do jadalni zaczęli się schodzić domownicy.
Posiłek przebiegał w miłej atmosferze,nawet Olga i Ramallo starali się nie skakać sobie do gardeł.
Niestety sielankę przerwało wyjście do Studia.
- My przepraszamy,ale spóźnimy się na zajęcia. - Powiedziała Violetta,wstając od stołu.
- Aaa,tak.Dziękujemy. - Przetarłam usta serwetką i również się podniosłam. - A może zechciałaby pani pójść z nami? - Zwróciłam się do Melanii. - Szkoła nie jest daleko,lekcje nie trwają długo.
W oczach starszej pani pojawił się zachwyt.
- Z wielką chęcią! - Klasnęła w dłonie,po czym z zawrotną prędkością popędziła na górę,wyjaśniając w drodze,że idzie się przebrać.
Wymieniłam z Violettą uśmiechy i zgodnie usiadłyśmy na sofie,oczekując cioci Castillo,po chwili jednak moja siostrzenica,zniecierpliwiona opuściła salon i udała się do kuchni.Chwilowo zostałam sama,lecz długo nie cierpiałam na brak towarzystwa,bowiem swoją obecnością zaszczycił mnie German.
- Zaraz przyjdą.. - Zaśmiałam się,ignorując jego "mruczenie".
- Chrzanić to. - Powiedział,po czym ujął mój podbródek i namiętnie pocałował.
Więcej nie protestowałam.Starałam się z równą czułością i ostrożnością oddawać jego zbliżenia.Każde muśnięcie było inne..Każde na swój sposób niezwykłe..Każde skrywało tajemnicę..Owiane magią i niepowtarzalnym uczuciem lekkości..Za każdym miałam wrażenie,jakbym przekraczała granicę innego świata..
Nie wiem ile czasu zatracaliśmy się w sobie,ile byliśmy odurzeni strzałą Amora,przypominając sobie o Melanii,Violetcie i Studiu,niechętnie oderwałam od siebie Germana..
- Spóźnię się do pracy.. - Szepnęłam i nie dając mu dojść do słowa,wyprostowałam się na dźwięk stukotu obcasów ciotki ukochanego.
Kobieta była ubrana w białą sukienkę w drobne,czerwone kwiatuszki i granatowy kapelusz z pawim piórkiem.W dłoniach trzymała małą torebkę.
- Możemy iść. - Oznajmiła rozpromieniona.Gołym okiem było widać,że cieszy się z wycieczki do Studia.
Posłałam szwagrowi ciepły uśmiech i wołając Violettę,razem z jej ciotką,opuściłam dom.
W drodze do szkoły na zmianę z Violettą,opowiadam Melanii o Buenos Aires.
Na twarzy kobiety malowało się ogromne skupienie i zainteresowanie,podczas wysłuchiwania różnych legend i historyjek.
W końcu dotarłyśmy przed budynek Studia 21.
Stojąc przed budynkiem,nieoczekiwanie podszedł do nas Pablo.
- Dzień dobry. - Przywitał się,lekko zdziwiony obecnością starszej pani.
- Witaj,synku. - Odpowiedziała ciepło,po czym dostojnym ruchem wyciągnęła dłoń w jego stronę,którą mężczyzna szarmancko ucałował.
- To jest ciocia Melania. - Wyjaśniła Violetta.- Nie będziesz miał nic przeciwko,jeśli oprowadzimy ciocię po Studiu? - Zapytałam od niechcenia.
- W żadnym przypadku. - Odpowiedział,patrząc na mnie "obolałą" miną.
- Świetnie.W takim razie chodźmy. - Chciałam uniknąć dalszej konwersacji z Pablem,choć w głębi duszy brakowało mi go.Mimo wszystko nadal chowałam w sobie urazę.
Idąc szkolnym korytarzem,napotkałam się ze wzrokiem uczniów,bacznie obłupiających spojrzeniem Melanię.
Po krótkiej chwili dołączyła do nas Camila i Francesca,które zostały przedstawione przez Violettę.
Rozmowy przerwał nam dzwonek.Całą piątką udałyśmy się do klasy,gdzie parę minut później rozpoczęły się zajęcia.
Praca przebiegała w miłej atmosferze.Młodzież zachowywała się niezwykle kulturalnie pod wpływem obecności starszej pani.
Końcem lekcji dzieciaki wykonały piosenkę,dedykowaną Melanii.
- "Yo necesito que mi música,me diga que buscando.Buscando en mí.. "
W oczach kobiety widać było przejęcie.Muzyka chwyta za serce..
- Przepięknie..Przepięknie..-Krewna Violetty otarła łzę wzruszenia,po czym przytuliła każdego z uczniów.Nawet Ludmiła nie protestowała.
W klasie zapanowała rodzinna atmosfera.Poczułam się,jak w zakończeniu pewnej bajki z happy end'em.Brakowało tylko księcia..
-A co to ja widze..-Usłyszłam męski głos.Do sali wszedł Pablo..
__________________________
Pablito księciem Angie? ;)
Chyba się naraziłam fankom Germangie.;D
No,ale B i Asia nam dosłodziły,więc..^.^
Pozdrawiam.♥
Wiktoria
PS.Jak Wam się podoba dubbing Esmeraldy? ;) Brzmi,jak Fiona ze Shreka.xD

Dla mnie głos Esmeraldy jest głupi! : D i świetny rozdział
OdpowiedzUsuńPopieram moją siostrzyczkę :D Jak z nią gadałam to śpiewałam "Esme ma zjeba.." i tak dalej xD
UsuńRozdział świetny :D Oczekuje nexta i zapraszamy do nas!
Esmeralda jest glupia!
Usuńsuper rozdział czekam na nexta
OdpowiedzUsuńJa się cieszę, że Esme ma głupi głos, bo jej nienawidzę.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału był cudowny.
Daj dziś next.
Ahhh.... Germangie i "strzała Amora" to takie romantyczne...
OdpowiedzUsuńCo do Pabla to rzeczywiście trochę podpadłaś :D
A co to Esme to zgadzam się w 100%- TO JEST FIONA xD
Czekam na nexta :)
Zrobiłaś Pabla księciem?! I nie wymiguj się naszym słodzeniem! :D Jakoś nie zwracam uwagi na głos esmeraldy - niech gada jak chce i tak jej nie lubię :D Uwielbiam Melanie :D I było Germangie <3 Ale Pablo księciem? :D
OdpowiedzUsuńYeah Babe! Jest moc!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział... Chrzanić to!
Przez ciebie zmieniłam pogląd patrzenia na Esmeraldę.. Do tej pory jej dubbing mi się podobał... (Chyba ja jako jedyna nie patrzyłam na jej kochany charakter... No nic, żyje się dalej!)
Koszmar jest z Larą moim zdaniem.. Zrobili z niej babę a nie nastolatkę.
Czekam na next... Nie wiem jak ty, ale ja już nie daje rady .. Jestem zajechana.
Świetny rozdział, nawet nie wiesz jak bardzo się na niego nakręciłam *-*
OdpowiedzUsuńCo do dubbingu Esmeraldy... mi jej głos nie przeszkadza, bo i tak jej nienawidzę całym sercem ://
Czekam na kolejny ciąg wydarzeń z niecierpliwością i pozdrawiam♥