środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 68

(...) -"Co teraz z nami będzie?
German westchnął głęboko,siadając obok mnie.
-Kocham Cię. - Złapał moje dłonie,patrząc mi w oczy. - Kocham cię. - Powtórzył. - Ten reportaż..To nic nie znaczy..Głupie słowa jakiegoś dziennikarzyny od siedmiu boleści.Nie wierz w to,co mówią.. - Szepnął,zwracając uwagę na mój niepewny wyraz twarzy.
-Co jeśli będą nas prześladować?Co jeśli będziemy na każdej okładce czasopisma,jako 'sławna patologia'? - Pomyślałam.
-Ja się nie boję. - Stwierdził German.Chyba jednak powiedziałam to na głos. -Żadne tabloidy nie wyrzucą cię z mojego serca..

Czasami go nie rozumiałam..Zaskakiwał.Jeszcze rok temu wyśmiałabym osobę,sugerującą łagodne oblicze pana Castillo.A teraz?Sama odkrywałam zakamarki jego serca.
-Przy tobie się zmieniłem. - Ciągnął. - Otworzyłaś mi oczy na pewne rzeczy..Nauczyłaś mnie kochać..
Każde słowo wypowiadał z niezwykłym przekonaniem,czułością.Wierzył w to,co mówił.
Czyny zastąpiły  słowa.Ujęłam w dłonie lekko chropowate policzki szwagra i czule pocałowałam.Chciałam przekazać mu w ten sposób wszystko,czego nie umiałam dotąd wyrazić.Skupiłam na nim całą swoją miłość,wszystkie uczucia.Przenosząc ręce na jego szyję,wyraźnie czułam smak pocałunku.Jego rozgrzane usta delikatnie muskały moje,idealnie współgrając.Każdy dotyk,otarcie rozpalał nowe pragnienia.Oboje zatraciliśmy się w tej chwili.Nie licząc sekund,minut,odpływaliśmy.Jedność,którą tworzyliśmy była niepowtarzalna.Wzajemny dotyk doprowadzał obojga do szału.W końcu jednak oderwaliśmy się od siebie,łapczywie zażywając oddechu.Nadal stykając się nosami,patrzyliśmy w swoje oczy.Wtedy German zrobił coś,czego bardzo potrzebowałam - przytulił mnie.W jego ramionach czułam się bezpieczna,wiedziałam,że nic mi nie grozi.
-Powiedzmy im.. - Szepnęłam,ponownie zatapiając się w czekoladowych ślepiach ukochanego. - Powiedzmy im o nas. - Sprostowałam widząc jego zdziwioną minę. - Powinni wiedzieć. - Uśmiechnęłam się.
-Jesteś pewna? - W oczach Germana dostrzegłam błysk,rozjaśniający nawet najgłębszą otchłań.
-Na sto procent. - Przytaknęłam. - Niczego już nie ukrywajmy.
-Cieszę się. - Mój policzek został obdarzony kilkoma pocałunkami.
-Ogłosimy to jutro,zgoda?Przy kolacji. - Zaproponował.
Zadowolona z podjętej decyzji pomaszerowałam na górę.Po kąpieli,dołączył do mnie German,zaciągając do swojej sypialni.
-To również twój pokój. - Wyjaśnił,gramoląc się na łóżko.Cóż - nie miałam wyboru,naśladując inżyniera posłusznie ułożyłam się po jego prawej stronie.
Słabe światło padające z lampki nocnej,dawało jedyny blask rozjaśniający dokładnie urządzone wnętrze.
Każdy pokój w domu Castillo był inny,pełen innych emocji,nastrojów.Z każdego buchała inna energia.
Ukojona rytmicznym biciem serca ukochanego -zasnęłam.

                                                                     
                                                                          ***

Następnego dnia po lekcjach,przed budynkiem Studia,pojawił się niespodziewany gość.
-German,co tu robisz? - Podeszłam do siedzącego na ławce mężczyzny.
-Nie cieszysz się,że mnie widzisz? - Zapytał z głupawym uśmieszkiem.
W odpowiedzi pocałowałam go w policzek.
-Oczywiście,że się cieszę. - Dodałam,obejmując dłońmi jego kark. - Ale czemu zawdzięczam sobie te wiztytę?
-Stęskniłem się. - Wyszczerzył zęby. - A na poważnie? - Uniosłam brwi,śmiejąc się z jego miny.
-No skoro chcesz wiedzieć,to porywam cię na obiad. - Powiedział z szelmowskim uśmiechem. - I nie przyjmuje odmowy. - Dodał,widząc,jak marszczę czoło.
-Nie obraź się,ale mam jeszcze trochę papierkowej roboty. - Przejechałam dłonią po jego policzku.
-Praca zaczeka. - Stwierdził,ciągnąc mnie w kierunku parku. - Nie daj się prosić. - Błyskotliwy urok mężczyzny nie pozwalał na dłuższe opory.Zaczarowana głosem Germana,posłusznie ruszyłam za nim.
Nie śpieszyliśmy się,spokojnie krocząc alejką wyścieloną kolorowymi liściami.
Ukochany przez cały czas trzymał moją dłoń,dumnie rozglądając się wokoło.Zdawało się,że niczym się nie przejmuje,kąciki jego ust uciekały do góry.
Mnie jednak nie opuszczała frustrująca myśl,że zaraz zza rogu wyskoczy,jakiś paparazzi i zrobi nam zdjęcie do  upokarzającego reportarzu.
Jak na zawołanie palce Germana jeszcze bardziej zacieśniły się na moich.Mężczyzna odwrócił głowe w moją stronę.Teraz swobodnie mogłam zerkać w jego kasztanowe oczy,które błyskawicznie mnie onieśmieliły i pozbawiły wszelkich obaw.
Zajęliśmy miejsce przy stoliku koło okna.Z tego miejsca dokładnie widać było rynkową fontannę.
W pomieszczeniu oprócz naszej dwójki był tylko mężczyzna samotnie popijający kawę oraz dwie kelnerki.Na zamówienia nie czekaliśmy długo.
-Denerwujesz się? - Ni to stwierdził,ni zapytał mój towarzysz.
-Nie wiem,o czym mówisz.. - Skłamałam,chociaż dobrze wiedziałam,że miał na myśli dzisiejszy wieczór.
-Violetta gorąco nam kibicuje,Olga uważa nasze życie za najlepszą telenowelę,a o Ramallo już nie wspomnę. - Ciągnął. - Chociaż przyznam,że zdziwił mnie ich brak zainteresowania podczas wczorajszego.. "seansu". - Miłość nie zna stereotypów. - Złapał moją dłoń.
-Wszystko w porządku,German. - Uśmiechnęłam się. - Kocham cię i chcę być z tobą,to najważniejsze.
Następne minuty spędziłam na beztroskiej rozmowie z ukochanym.Czas w jego towarzystwie mijał mi bardzo szybko.Człowiek na pozór tak mi odległy,a jednak tak bliski..
-Muszę skończyć uzupełniać listy uczniów. - Spojrzałam na zegarek,ociężale podźwigając się z krzesła.To samo zrobił German.
-Chcesz mnie eskortować? - Zapytałam,przekrzywiając głowę.
-W rzeczy samej. - "Puścił mi oczko",po czym wyciągnął z kieszeni opasły portfel i ruszył w kierunku lady.
Ja natomiast wyszłam przed budynek.
Dzisiaj pogoda nieco się poprawiła.Oprócz niezmiennych chmur i wiatru,nareszcie wyszło słońce.Jego blada postać była porównywalna do konsystencji zwiędłego słonecznik,lecz lepsze to niż nic.
-Odprowadze cię do Studia i wracam do domu.Zadzwoń,kiedy będziesz wracać. - Usłyszałam szept tuż przy uchu,czemu wtórowały ręce,oplecione wokół mojego podbrzusza.Chwile potem na mojej skroni poczułam ciepłe wargi mężczyzny.
-Idziemy? - Wymamrotałam,oszołomiona jego dotykiem.
-Idziemy. - Przytaknął inżynier,po czym wspólnie ruszyliśmy w kierunku szkoły muzycznej.


___________________________________
Taa-daaam. :)
Jak Wam sie podoba?
Nie mogło się obyś bez romantycznego akcentu. :D
Uściski. :)

Wiktoria


18 komentarzy:

  1. Germangie <3
    Genialny :3
    Czekam na next'a ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny. Szkoda tylko, że krótki.
    "Żadne tabloidy nie wyrzucą cię z mojego serca" - BEST

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki romantyczny. W mojej było by od razu... Oooooo.
    Łezka w oku się kręci.
    Cudowny rozdział.
    Też podoba mi się ten fragment.
    "Żadne tabloidy nie wyrzucą cię z mojego serca."
    Zakochałam się po prostu w twoim blogu.
    Czekam na następny rozdział.
    Życzę ci weny.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. *.* Booskie :D
    Taki romantyczny ten rozdział...
    Po prostu super ;)
    Nie mogę się doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Huehuehuehue :D Germangie <3 Zacieszajam się (tradycyjnie) ;D Przecudomantyczne (<3 neologizmy <3) Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to musimy wprowadzić to do słownika. :D
      Dziękuję.♥

      Usuń
  6. super genialne czekam na next tu moj blog i komentucie http://germangie-nazawsze-razem.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czadowe, super, niezwykle, romantyczne
    Germangie. Awwww <3

    /Wikaa

    OdpowiedzUsuń
  8. You Only Live Once ♥
    German : She Look So Perfect
    Angie : Last First Kiss
    ~Ciro Mangusto

    OdpowiedzUsuń