- Nie śpisz? - Po długich minutach ogłuszającej ciszy, usłyszałam głos mężczyzny, i aż podskoczyłam ze strachu.
- Przestraszyłeś mnie. - Zmarszczyłam czoło, odkładając książkę, której akcja pochłonęła mnie doszczętnie.
- Ach, przepraszam. - Wyszczerzył zęby, nabijając się z mojej przerażonej,a zarazem zdenerwowanej miny. - Tchórzliwa, płochliwa, a na dodatek bojaźliwa. No, no, Angie. - Kpił z głupkowatym uśmieszkiem, za co już po chwili został skarcony ciosem poduszki. -
A to tak chcesz się bawić? - Zmrużył oczy, podnosząc opadłą na podłoge poduszkę.- German, nie. - Klęknęłam na łóżku, aby mieć łatwą drogę ucieczki. Jego mina zdradzała zamiary. - Ger.. - Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo w tym samym momencie zostałam przygnieciona przez pierzasty worek. Gdy oderwałam go od twarzy, moim oczom ukazała się zbliżająca sylwetka inżyniera. Złośliwie chichocząc, zaczął mnie łaskotać. - Proszę, dość. - Śmiałam się do rozpuku, miotając po łóżku.
- To za karę. - Wołał głosem małego dziecka, które zrobiło rodzicom, jakiegoś psikusa.
Powoli brakowało mi tchu, a brzuch pękał od nadmiaru skurczy. Wariując, turlałam się po łóżku, jak opętana.
- Może tak ciszej? - W drzwiach stanęła zniecierpliwiona Violetta. German natychmiastowo mnie puścił, podrywając się do pozycji siedzącej. To samo, lecz bardziej niechlujnie zrobiłam ja.
-Ymm, przepraszamy, kochanie. - Zmierzwiłam dłonią rozczochrane włosy. - Wracaj do spania. - Uspokoiłam ją.
Dziewczyna z lekkim grymasem, ale też zauważalnym rozbawieniem, pogroziła nam palcem, po czym wróciła do swojego pokoju. Ja natomiast poprawiłam pościel i wygodnie ułożyłam się na miękkim materacu. Czułam na sobie zawiedzione spojrzenie ukochanego.
- Znowu będziesz się obrażać? - Prychnęłam złośliwie z nutką śmiechu. - Spać.
Pan domu posłusznie wyciągnął się obok mnie, owijają wokół palca pasmo blond loków.
- Jak ci minął dzień? - Zapytał, przyciągając mnie do siebie. Nie stawiając oporu, położyłam głowę na jego torsie i głębiej wtuliłam się w mężczyznę.
- Cudownie. A wszystko dzięki pewnemu mężczyźnie. - Uśmiechnęłam się czarująco.
- Zdradzasz mnie? - Udał przerażonego.
- Ups, wydało się. - Zakryłam dłonią usta, chichocząc. - Dziękuję. - Przewróciłam się na brzuch, patrząc Germanowi w oczy. - Dzięki twoim radom zdecydowałam się porozmawiać z Pablo. - Wyjawiłam. - I wiesz? Wygląda na to, że wszystko zmierza ku dobremu.
- Ciesze się. - Czule pogładził mój policzek. - Mówiłem, że wszystko prędzej, czy później się ułoży. - Powiedział i zamilkł.
- A ty? Wybaczyłeś mu? - Chciałam wiedzieć, co było przyczyną wstawiennictwa mojego szwagra, za przyjacielem.
- Zrozumiałem, że nienawiść i złość nie prowadzi do niczego dobrego.. Nauczyłaś mnie. - Pogładził mój policzek opuszkami palców. - Zmieniłem się przy tobie..Jeszcze parę miesięcy temu nie miałem pojęcia, że kiedyś może nastąpić we mnie coś tak niewyobrażalnego.. Hmm, a teraz.. - Westchnął. - Kobieto, co ty ze mną zrobiłaś. - Zaśmiał się, kręcąc głową.
W odpowiedzi szturchnęłam go w ramię, przekręcając się na drugi bok.
- Śmiej się, śmiej. - Prychnęłam, unosząc brew.
- Hej, obrażalska.. - Przeciągnął German, obejmując mnie od tyłu. Po chwili usłyszałam ciche mruczenie tuż przy swoim uchu, gdzie spoczywała głowa mężczyzny. Trzymając mnie w talii, zaczął lekko kołysać na boki. I znowu mu uległam, wsłuchując w jego miarowy oddech, muskający mój policzek. Czułam się, jak w transie, zachipnotyzowana dotykiem ukochanego.
Kojącą ciszę przerwał krzyk Olgi. Zaalarmowana, razem z panem domu zbiegłam se schodów. O frontowe drzwi opierała się gosposia, ściskajaca w dłoniach kawałek papieru. Nie wyglądałą raczej na smutną, lecz.. szczęśliwą.
- Cardozo, mój Cardozo! - Wołała, unosząc ręce ku górze. W oczach miałą łzy, a na jej twarzy gościł szeroki uśmiech.
- W porządku? - Zapytałam, gładząc rękę kobiety. Olga spojrzała na mnie ze wzruszeniem, po czym zacisnęła w swoich ramionach. Po chwili jednak zaczęła tłumaczyć swoje zachowanie.
- Nie miałby pan nic przeciwko zatrzymaniu się tutaj Cardoza? - Zwróciła się do Germana. Szwagier przecząco pokręcił głową. - Ach, danke, danke! (dziękuję) - Kilkakrotnie ucałowała policzki mężczyzny.
- Wystarczy. - Wydusił, uwalniając się z objęć pracownicy. Kobieta podśpiewując pod nosem, odeszła w stronę kuchni.
- Będzie wesoło. - Mruknęłam, śmiejąc się.
***
Pozostało siedem dni do świąt, dokładny tydzień. W tym czasie w całym Studio miały trwać próby do bożonarodzeniowego koncertu kolęd i pastorałek. Mi przypadło prowadzić starszą grupę, z którą wybrałam dwa przepiękne utwory. Pierwszym była : " Campana sobre campana " , a kolejną : " Noche de paz ". ( "Cicha noc" )
Praca szła całą parą , młodzież włożyła w przygotowania całe swoje serce, w pełni się zaangażowali. Z pomocą Beto, wspólne udało się nam przygotować nowy podkład do wybranych tekstów. Gregorio oraz Jackie przygotowywali inscenizację, a Pablo z pomocą pierwszaków pracował nad wystrojem szkoły.
Gdy przechodziłam korytarzem w oczy rzuciło mi się bujne, iglaste drzewko, stojące w centrum holu. Dyrektor wraz z kilkoma uczniami zawieszał przeróżne, kolorowe ozdoby. Od kokardek, mikołajów, bombek, do łańcuchów, migoczących światełek. Na szczycie choinki zabłysła przepiękna gwiazda. Drzewko idealnie odzwierciedlało magiczne chwile, które z każdą sekundą stawiały ku nam coraz większe kroki.
Z zadowoleniem uniosłam kciuk, napotykając spojrzenie przyjaciela.
Świąteczny klimat dało się wyczuć już teraz. Panowała miła i rodzinna atmosfera. Wszystko zmierzało ku lepszemu.
__________________________________
"Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta..Co raz bliżej naa-as ! Nanananana!" :D
76 rozdział za nami. :D
Chociaż po ostatniej liczbie komentarzy zacznę myśleć, że mnie nie lubicie. ;>
Love,
Wiktoria
My cię nie lubimy. My cię...KOCHAMY!!!
OdpowiedzUsuńRozdział jest supperowy.
Nie wierzę, że dopiero 76 rozdział.
Niby tak dużo, a jednak mało.
Myślałam, że Viola przyłączy się do łaskotkomani Germiego.
Czekam na next.
MIŁYCH I SŁODKICH SNÓW
DOBRANOC ŻYCZY WIKA
Ooo, jak miło. :)
UsuńSzczerze, to sama nie wierzę w ten upływ czasu. :)
Dziękuję, miłego wieczoru. ♥
Nie czuje tych świąt ;/
OdpowiedzUsuńMiło, że w twoim opowiadaniu jest wręcz przeciwnie c:
Rozdział taki radosny bez żadnych żadnych smutnych rzeczy ;D
Cardozo jako kuzyn Olgi.. Hmm, może być ciekawe c:
Cudowny rozdział i czekam na następny :)
Saludo c;
Atmosfera świąteczna również mi się nie udziela, więc pocieszam się na blogu. :)
UsuńA sielanka potrwa sobie do Sylwestra, później nie będzie już tak wesoło. ;)
Taaaaaaak samo jak Kierka, nie czuje tych świąt :C
OdpowiedzUsuńGermangie <3 Aż się miło zrobiło podczas czytania :3
Ja cię uwielbiam, więc wiesz :D
Genialny i czekam na next'a <3
Dziękuję. ♥
UsuńJa mam przeciwnie te swieta sa najlepsze bo wracam do polski na swieta (mieszkam i ucze sie w niemczech)
OdpowiedzUsuńA wracajac, swietny rozdzial czekam na NeXtA # )
Ooo, no widzisz - dla Ciebie święta to szczególny powód do radości. :D Udanej podróży. :)
UsuńDziękuję.♥
super czekam na enxta
OdpowiedzUsuńDziękii. ♥
UsuńSuperowy ten rozdział :)
OdpowiedzUsuńJuż jestem ciekawa tego koncertu (mam nadzieję, że go opiszesz )
Czekam na nexta :**
Dziękuję. ♥
UsuńHmm jakby padał śnieg to bym czuła święta,ale tak to prawie w ogóle...
OdpowiedzUsuńJak narazie zamiast śniegu grzyby i stokrotki wyłażą xD
Eh.. Globalne ocieplenie.. Czyżby koniec świata?? :D:D
Niezwykle miła i sielankowa rozmowa Germangie<3 Miłooo..
No niestety pogoda nas ... rozpieszcza? nie rozpieszcza?
UsuńDziękuję. :)
Nie było mnie i momentalnie zabrakło komentów. Ale przybyłam z odsieczą! Mój komentarz może być trochę nieskładny (jak zwykle), bo mam doskonały humor. :D Zaiste wonderfu XD Taki cudowny rozdział, że aż mam ochotę wejść na dach i poskakać po kominie. XD I co najlepsze - nie żartuję. Ale nie wejdę, bo jest zimno, a nie chce mi się zakładać butów (pójdę boso, pojdę boso....). Ubawiłam się z Olgi z tego i poprzedniego rozdziału i w ogóle. Święta się zbliżają. Choinki uciekają. Bombki się tłuką. Domy się sprzątają. I tak dalej. Nie wiem czy się jeszcze przeczytamy, więc składam ci życzenia, tak na zaś:
OdpowiedzUsuńSzczęścia, zdrowia, pomyślności, wielu książek, Germangie, śniegu, zamkniętej szkoły, masy czytelników, fajnych nauczycieli, szczelnych okien, ciepłych kaloryferów, kakao, niewykręconych żarówek (długa historia XD), zabawnych sytuacji - dla ciebie zabawnych, tyyyyyyyylu prezentów pod choinką (trafionych), spotkania Jorge, Clary, Facundo i całej reszty, której z lenistwa nie wypisuję, czarodziejskiej różdżki i spełnienia marzeń - tego ci życzę. I pamiętaj, żeby się ciepło ubierać - zima jest. Pozdrawiam - B.
Ach, i na koniec komentarz cudownej B. :D
UsuńDziękuję i dziękuję. :)
Również życzę radosnych świąt, wszystkiego dobrego. ♥
Haha nie mogę się powstrzymać od kolejnego komentarza,ale zajeb**** tło!!
OdpowiedzUsuńIdealnie pasuję;nic dodać nic ująć !! :*