poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 71

Ignorując myśli,które nasuwały się po rozmowie z Antoniem,zmierzałam do szpitala.Byłam już mocno spóźniona.
Tradycyjnie wiał silny wiatr,a z nieba spadały pojedyncze krople deszczu.Cóż - pogoda nie rozpieszczała Argentyńczyków.
Na szczęście na miejsce udało mi się dotrzeć w przeciągu dziesięciu minut.Szybkim,żwawym krokiem,śpieszyłam do sali,którą zajmował Javier.Tuż przed samymi drzwiami przypomniałam sobie o Germanie.Wzdychając wyciągnęłam komórkę i wybrałam jego numer.Zamiast głosu w słuchawce,usłyszałam znajomy alarm niedaleko mnie.Dobiegał z pokoju chłopczyka.Zdziwiona weszłam do środka.Tam zastałam rozczulający widok.
Na szpitalnej podłodze siedział Javier,a obok niego... mój szwagier.Oboje bawili się rozsypanymi dookoła klockami.
-Ten tutaj..A ten tam.. - German pomagał chłopcu ułożyć wieżę.
Ukochany kolejny raz udowodnił mi,jak rodzinnym jest człowiekiem.Na każdym kroku mnie zaskakuje,codziennie odkrywam jego nowe tajemnice.Teraz utwierdziłam się w przekonaniu,że mimo braku rodziny,Violetta miała dobre dzieciństwo.German dawał jej wszystko,co najlepsze.Był i jest dobrym ojcem.- Angie.. - Wstał,zauważając mnie.
-Cześć,chłopaki. - Zawołałam wesoło,zsuwając z ramion fioletowy płaszcz. - Co tam kombinujecie?
W odpowiedzi maluch z dumą wysunął w moją stronę budowlę z kolorowych klocków.
-Świetna. - Pochwaliłam go.
-Wujek German mi pomagał,bo on jest tym..tym..no..inożnierem.
-W przyszłości będzie z ciebie lepszy inżynier,niż ze mnie. - Gładko poprawił go mój szwagier. - To może teraz zbudujemy most,hmm? - Zaproponował,klaskając w dłonie,na co Javier ochoczo przystanął. - Świetnie.To ty przygotuj nam materiały,a ja chwilę porozmawiam z Angie,dobrze? - Mrugnął do mnie porozumiewawczo.
Już po chwili stałam razem z Germanem na korytarzu,wśród krzątających się pielęgniarek.
-Wszystko w porządku? - Zapytał ukochany,gładząc uspokajająco moje ramię. - Jesteś jakaś nieobecna..Przez telefon wydawało mi się,że coś cię gryzie.
-Zmęczona. - Sprostowałam,słabo się uśmiechając. - A właściwie to wykończona.W Studiu mamy urwanie głowy,nałożyli nam dodatkowe godziny w związku z wyjazdem Pabla..Ach,nie ważne.Sam dobrze wiesz,jak działa praca. - Musnęłam dłonią jego policzek. - Ale widzę,że doskonale sobie poradziłeś z Javierem. - Przygryzłam dolną wargę,a  twarz mężczyzny lekko zaróżowiała.
-German,ty się rumienisz! - Pisnęłam,jak małe dziecko,które otrzymało,jakiś niezwykły prezent.
-Ja?Nie,skądże. - Odwrócił wzrok,zawstydzony. - Ale masz racje-doskonale dogaduję się z małym.Wiesz..?To niebywałe.Taka mała,porzucona istotka...Bezspornie zasługuje na miłość i rodzinne ciepło. - Kiwał lekko głową,a zmarszczka na jego czole sugerowała,że coś planuje. - Masz ochotę na sok? - Palnął w pewnym momencie.
-Ee,tak,bardzo. - Szeroko się uśmiechnęłam.
-W takim razie zaraz wracam. - Oddalił się korytarzem,natomiast ja wróciłam do chłopca.
Malec już nie zajmował się nowym prezentem,teraz spokojnie leżał na łóżku.
-Odpoczywasz? - Przysiadłam obok niego,głaskając blond czuprynkę. - Nic dziwnego,po tak ciężkiej pracy.Może pójdziesz już spać? - W odpowiedzi Javier przecząco pokręcił głową. - Nie? - Roześmiałam się. - Chłopiec ponowił swój czyn. - No dobrze,więc na co masz teraz ochotę?
-Może opowiesz mi bajkę? - Zaproponował z uroczym błyskiem w oku.Po chwili wahania zdecydowałam się na jedną,z tych,które opowiadała mi Maria.
-A,więc ułóż się wygodnie i posłuchaj. - Przykryłam go kołdrą. - Dawno,dawno temu w krainie baśni mieszkał młodzieniec o niebywałej urodzie.Narcyz,bo tak owy chłopiec się nazywał,uchodził wśród mieszkańców za idealnego.Sam również szczycił się swoimi wdziękami,uważał za najlepszego w każdej dziedzinie.Wzdychały do niego wszystkie nimfy,lecz on miał tylko jedną ukochaną i starannie odrzucał zaloty każdej.Pewnego dnia ,gdy młodzieniec pochylił się nad strumykiem,aby ulżyć swojemu pragnieniu - ujrzał w tafli wody swoje odbicie.Widok,który tam ujrzał oczarował go i Narcyz zakochał się od pierwszego wejrzenia w .. samym sobie.Niestety nie mógł odwzajemnić uczucia do własnej osoby,dlatego codziennie z  przychodził zerkać w źródło.Tak długo,aż to trwało,kruszyło się serce młodzieńca.W końcu zdruzgotany - umarł z tęsknoty.Wktótce po złożeniu go do ziemi,na grobie Narcyza wyrósł kwiat o błękitnych płatkach i żółtym środku.Niezwykłą roślinę nazwano jego imieniem.
-Gdy skończyłam,malec już spał,a jego maleńka dłoń wciąż zaciskała moje palce.Rozczulona słodką minął chłopczyka,jeszcze szczelniej nasunęłam na niego kolorową narzutę.
-To było piękne. - Na biodrach poczułam dłonie Germana.Musiał od dawna mi się przysłuchiwać.
-A ty to nie miałeś zaraz do nas wracać? - Zapytałam z uśmiechem i nutką przekąsu w głosie.
-Nie chciałem ci przeszkadzać. - Odgarnął część moich włosów i pocałował w szyję.
-Dziecko śpi - Skarciłam go. - Chodź. - Chwyciłam płaszcz i torebkę,po czym ostrożnie pogłaskałam policzek Javierka i razem ze szwagrem,opuściłam szpitalną salę.



-Czy państwo wiedzą,która jest godzina?! - Tym wyrzutem przywitała nas Olga. - Nie?!21! - Rzuciła nam wściekłe spojrzenie. - Specjalnie dla państwa zrobiłam deser truskawkowy,a tu się nie pojawiają.Ani na obiedzie,ani na kolacji.Musiałam sama użerać się z tym pana pierdlem,przyjacielem. - Gestykulowała,natomiast ja i German staraliśmy się zamaskować wybuchy śmiechu. - Nic zabawnego. - Oburzyła się. - Violetta już dawno śpi. - Prychnęła,po czym obrażona powędrowała w kierunku kuchni.
-Chyba nie zobaczymy jedzenia przez co najmniej tydzień. - Skwitował inżynier,obejmując mnie w pasie. - Jesteś głodna,przemycić coś?Swego czasu byłem dobry w harcerskim wykradaniu flagi przeciwnika. - Dumnie uniósł głowę.
-Wiesz,skarbie,myślę,że Olga lodówki strzeże lepiej niż oboźny. - Zakpiłam,chichocząc. - Idę pod prysznic. - Zawołałam,uwalniając się z uścisku z łobuzerską miną.

_______________________________
71 :D
Bajkę dla Javierka zaczerpnęłam z mitu greckiego o Narcyzie. :D
Jak Wam się podoba?

Besos.♥
Wiktoria

15 komentarzy:

  1. Szczera bajka :P
    Fajny rozdział.. Szkoda, że taki krótki. Błędów nie wyłapałam... Bo zazwyczaj ich nie ma.
    Ciekawie, kiedy wróci Pablito. :D
    Oj, ten nasz Anotnio.
    ♥ Next! ♥ Zapro do mua ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Pablo już niedługo się u mnie pojawi, cierpliwości.. :)
      Wpadnę.. :D

      Usuń
  2. Odjazd supcio wspanialy rozdzial
    CZEKAM NA NEXTA moj blog http://historia-germangie.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. MOże po tym prysznicu Angie, coś się ciekawego zdarzy mmmmmm???? Hahaha, miewam ostatnio dziwne myśli, musicie mi to wybaczyć:d ale taki Germangie junior by się przydał c: nieeeeeee??Rozdział spoko, co ja mówię cudowny, czekam z niecierpliwością na następny :D ♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zobaczymy, zobaczymy. :D
      Sierota junior? Ciekawe.. :)

      Usuń
  4. Genialny *,*
    Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  5. Supper.
    Czy German planuje zaadoptować Javiera?
    Czekam na next'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ♥
      Wszystko wyjaśni się..po nowym roku ;)

      Usuń
  6. Super rozdział :)
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział po prostu genialny, jak zawsze ^^
    Historia Javierka już totalnie mnie wciąglęła :)
    Jak ja uwielbiam Twoje teksty *,*
    Z niecierpliwością czekam na next'a. :)

    OdpowiedzUsuń