- Próbujesz wykupić moje łaski,zostając po godzinach? - Rzucił,a mnie zamurowało.Skąd w nim tyle kpiny?
- Chyba się przesłyszałam. - Zignorowałam jego słowa,zwiększając tępo.W duchu jednak, to co powiedział,uderzyło we mnie całą swoją okazałością,dało do myślenia.Przez resztę drogi do domu analizowałam dziwną wymianę zdań z dyrektorem Studia.Jego słowa tak mnie pochłonęły,że nawet się nie obejrzałam,a stałam przed willą.
- Cześć. - Po wejściu do budynku,od razu skierowałam się do gabinetu Germana. Mężczyzna siedział za biurkiem,bawiąc się tabletem.Kiedy uchyliłam drzwi pokoju,uniósł głowę.
- Hej.. - Momentalnie się uśmiechnął.Jego łagodny wyraz twarzy wzbudził we mnie przyrost endorfin.Wstał,zmierzając w moim kierunku.Kiedy dzieliło nas kilka centymetrów,ostrożnie ujął mój podbródek,a na policzku złożył delikatny pocałunek. - Wracasz coraz później. - Zaglądał mi w oczy.Sama zaś,odwracałam wzrok. - Co się dzieje? - Zapytał z niebywałym przekonaniem.Dawno przyzwyczaiłam się do tego,że nic się przed nim nie ukryje. - Nawet nie próbuj kłamać. - Bezbłędnie rozszyfrował moje myśli,ciągnąc w stronę kręconego fotela.
Z cichym westchnieniem streściłam sprawę z Pableo,choć wiedziałam,że mężczyzna nie jest zachwycony słysząc o nim.Doceniałam fakt,że mimo odrazy do Galindo, chce mi pomóc.
- Wiem,że to trwa już dość długo,ale przecież nie wszystko stracone. - Uśmiechnął się.Jego słowa wprawiły mnie w osłupienie.Próbował usprawiedliwić Pabla? - Myślę,że on szczerze żałuje swojego czynu,a ty poniekąd jesteś dla niego za ostra.Stara się,widać.To jak teraz zachowuje się wobec ciebie,to zwykła bezsilność.Może nawet go rozumiem? - Wzruszył ramionami. - W końcu stracił miłość swojego życia.Dokładnie wiem,jak to jest.Sam nie umiałbym pozwolić ci odejść,a on..A on musiał..Ta rozłąka na pewno dała mu do myślenia i była karą samą w sobie.Powinniście porozmawiać. - Złapał moje dłonie.
- Tak,ja. - Roześmiał się,przewracając oczami. - Powiedziałem ci to,bo wiem,co facet musi czuć. - Musną mój policzek czubkiem nosa. - Poza tym widzę,ile Ciebie to kosztuje.Tęsknisz za nim. - Stwierdził,a jego tęczówki przez ułamek sekundy dziwnie zamigotały.
- Dziękuję za to,co robisz. - Mocno do niego przywarłam. - Ciesze się,że mam w tobie oparcie.
German nie odpowiedział.Jeszcze mocniej objął moje plecy i przycisną do siebie.Wiedziałam,co chce mi powiedzieć.To miało być zapewnienie,że mogę na nim polegać,że zawsze przy mnie będzie.
- Kocham cię. - Usłyszałam tuż przy swoim uchu.Usta inżyniera ślepo zmierzały ku moim,a już po chwili odnalazły punkt styczności.Mogłabym w nieskończoność opisywać każdy nasz pocałunek i różnice,które je dzielą.Żadne muśnięcie nie powtarzało się dwa razy..Z każdym zakochiwałam się w nim od nowa..
***
Nazajutrz,natchniona optymizmem wesoło powitałam dzień.Wiele rzeczy zdawało się być weselszych. Nawet spór Olgi i Ramalla złagodniał. Było to spowodowane wyjrzeniem zza chmur słońca,czy może ukojeniem w ramionach Germana?
Z uśmiechem na twarzy prowadziłam zajęcia, mijające w przyjemnej atmosferze. Uczniowie również byli,jakby pozytywniej nastawieni.
Gdy skończyłam lekcje, a moja sala wprost lśniła, mogłam udać się do domu. Nim jednak to zrobiłam, moje myśli ukierunkowały się w stronę dyrektora szkoły muzycznej.
- Pablo .. - Jęknęłam, opadając na krzesło.
W środku byłam kłębkiem nerwów i nielogicznych wizji. Może German miał rację, mówiąc o wybaczeniu? To przecież nie był koniec świata. Taka błahostka nie mogła przekreślić lat przyjaźni i wzajemnego wsparcia. Wybaczenie samo w sobie nie jest niczym złym Oboje cierpieliśmy, lecz żadne nie zarzucało tematu. Nastała pora,aby to zmienić.
- "Co ja robię " - Przemknęło mi przez myśl, gdy skora do rozmowy, stanęłam przed gabinetem Pabla.
Bezmyślnie wpatrywałam się w tabliczkę wiszącą na drzwiach, opierając się chęci ucieczki.
- "Nie bądź tchórzem, Angeles. - Skarciłam się w duchu, po czym delikatnie zapukałam. Odpowiedziało mi zachrypnięte " Proszę ". Nie było już odwrotu.
Po przekroczeniu progu , wzrok mężczyzny momentalnie skierował się na moją osobę. Nieśmiało uniosłam kąciki ust.
- Cześć. - Podeszłam do biurka przy, którym siedział. - Znajdziesz dla mnie chwilkę?
- Jasne.Proszę, siadaj. - Wskazał krzesło, trzymanymi w ręce dokumentami.
Był inny. Jego twarz blada i pociągła, a ciemna czupryna zaskakująco rozmierzwiona. Dwa węgielki, zwane oczami pociemniały jeszcze bardziej.Dopiero teraz,przyglądając się mu uważnie zauważyłam tę zmianę. Na próżno doszukiwałam się w nich choć iskierki tego samego, co kiedyś na codzień w nich dostrzegałam.- Co słychać? - Uśmiechnęłam się.
Pablo popatrzyła na mnie zdumiony. Na jego twarzy widać było zmęczenie.
-W porządku..-Lekko podniósł kąciki ust.
-To dobrze..
Nastała chwila milczenia.Wlepiając wzrok w buty, w mojej głowie mieszały się różne myśli,nie pozwalające wyodrębnić jednej,konkretnej odpowiedzi.
- Powiesz, o co chodzi? - Zapytał chłodno, lecz jego głos minimalnie się załamał. Przez chwilę się zapomniałam.
- Nie sądzisz, że czas na rozmowę? - Uniosłam wzrok, oczekując odpowiedzi.
- Tak.. -
Rzucił, podchodząc do okna. Ja również wstałam.
- Trochę to trwało, ale w końcu wszystko wnikliwie przemyślałam i doszłam do pewnych wniosków, które oboje możemy wyciągnąć z tej ... sytuacji. - Przełknęłam ślinę. Mężczyzna wciąż stał odwrócony do mnie plecami. Z niewiadomych przyczyn bardzo się denerwowałam. - Tęsknie.. - Powiedziałam,choć rozum podpowiadał mi zupełnie coś innego. Nie tak to planowałam..
Zauważyłam, że ciało Pabla lekko wzdrygnęło, lecz nadal zwrócony był ku oknu. Czyżby się wahał?
Nie wiedziałam, czy to pot zdenerwowania osuwa się po moim karku, czy to jego łzy.. W tamtej chwili, gdy jego ręce oplatały moje plecy czułam się szczęśliwa, znacznie mi ulżyło. Tyle tych kłótni, nieporozumień,intryg, aż w końcu odzyskaliśmy się nawzajem. Wraz z jego dotykiem uświadomiłam sobie, jak bardzo mi go brakowało. Uśmiechu, wspólnej chińszczyzny między lekcjami i ciepłego "Hej, nalać ci kawy?" .
Druga część mnie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że stracone zaufanie nie jest tak łatwo odbudować, na to potrzeba szczególnego czasu, lecz przecież żadne przeszkody nie mogły nas ograniczać. "Together we can do it.". Są momenty, w których dumę musimy schować w kieszeń w imię czegoś.. W moim przypadku była to przyjaźń, którą teraz na nowo razem z Pablem będziemy kształtować.
________________________________
Czy fani Germangie czują się zagrożeni?
A może wszyscy, zgodnie cieszycie się z powrotu Pablita? :)
Mi osobiście go brakowało. :D
Miłego popołudnia! :)
Wiktoria
Super cekam na nexta
OdpowiedzUsuńDziękuje. :)
UsuńCzo ten German :O
OdpowiedzUsuńOsobiście mi Pablita nie brakowało >.<
Rozdział Genialny <3
Czekam na next'a :3
Dziękuje. :)
UsuńNo mi tam Misia jednak brakowało. :D
Super rozdział ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że relacje Pabla i Angie się polepszyły... oby tylko nie za bardzo ;)
Czekam na next
No w końcu zbliżają się święta i w opowiadaniu i w rzeczywistości. :) Poza tym poruszyło mnie ich zerwanie, które odświeżyłam sobie na YT.
UsuńDziękuje :)
Hmm szczerze to za szczególnie Pabla mi nie brakowało; nie miałam nawet czasu myśleś co się z nim dzieję,bo Germangie całkowicie pochłoneło moją uwagę:-)
OdpowiedzUsuńI "OMG-Co Jest Grane!?"-tego rozdziału to bezbłędna rada Germana! Normalnie szok!
Chyba powoli okleślenie "sierota" przestaje być uzasadnione....
No,ale przed nim jeszcze długaaaa droga zanim zmienie o nim zdanie^^
Z jednej strony Germangie jest fajne,ale powoli staje się nudne. ;)
UsuńA co do naszego inzyniera, to czasem ma takie przebłyski. ;) Np. gdy w 2 sezonie pomagał Angie z Pablo. ;D
Szczerze mówiąc nawet nie zauważyłam, że Pabla nie ma.
OdpowiedzUsuńPowiecie, że jestem ślepa ale naprawdę tego nie zauważyłam.
Rozdział genialny.
Z niecierpliwością czekam na next.
MIŁYCH I SŁODKICH SNÓW
DOBRANOC
Dziękuje. :)
UsuńDobranoc. :)
Ja tam się ciesze, że Pablito wrócił.. Choć oczekiwałam na nieco dłuższą rozmowę i rozdział.
OdpowiedzUsuńCo ja Ci mogę więcej napisać?
Czekam na next.. U mnie też pojawił się wczoraj..
Skoro już się Pablo pojawił, to na pewno będzie go więcej. :D
UsuńJuż do Ciebie biegnę! :D
Cześć! Przybyłam z porcją optymizmu i zmieszania. Zmieszania, bo Pangie. Z jednej strony są idealną parą, ale z drugiej blokują Germangie, które jest tak emejzing, że aż zęby wypadają. Cóż, dziwaczne te wypadające zęby. Ale trudno. :-). Ale szybko się już robi ciemno. Nie ma jednak tego złego - szybciej jest pierwsza gwiazdka, Wigilia i tak dalej. Oby na Święta spadł śnieg. Ciekawe czy Clara lepiła kiedykolwiek bałwana... I z kim spędzi grudzień...(odp. Z Diego). Znowu zeszłam z tematu. I potem czytasz przez godzinę komentrz o pogodzie. W zasadzie Pablo jest tak dla mnie nieistotny, że go nie zauważam. Rozdział cudowny. Zaiste wonderful. Oczekuję nexta. Pozdrawiam - B
OdpowiedzUsuńWidziałam kiedyś zdjęcie Clary, gdzie była obrana zimowo,a wokoło śnieg. Więc może tak. :D
UsuńPangie, Germangie - nie dogodzisz. :D
Dziękuję. :)
świetny blog! :) zapraszam do mnie http://angie-saramego.blogspot.com
OdpowiedzUsuń