niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 74

Wychodząc odkryłam,że nie byłam jedyną osobą przesiadującą w Studiu - ze swojego gabinetu właśnie wychodził Pablo.Nasze drogi się skrzyżowały.
- Próbujesz wykupić moje łaski,zostając po godzinach? - Rzucił,a mnie zamurowało.Skąd w nim tyle kpiny?
- Chyba się przesłyszałam. - Zignorowałam jego słowa,zwiększając tępo.W duchu jednak, to co powiedział,uderzyło we mnie całą swoją okazałością,dało do myślenia.
Przez resztę drogi do domu analizowałam dziwną wymianę zdań z dyrektorem Studia.Jego słowa tak mnie pochłonęły,że nawet się nie obejrzałam,a stałam przed willą.
- Cześć. - Po wejściu do budynku,od razu skierowałam się do gabinetu Germana. Mężczyzna siedział za biurkiem,bawiąc się tabletem.Kiedy uchyliłam drzwi pokoju,uniósł głowę.
- Hej.. - Momentalnie się uśmiechnął.Jego łagodny wyraz twarzy wzbudził we mnie przyrost endorfin.Wstał,zmierzając w moim kierunku.Kiedy dzieliło nas kilka centymetrów,ostrożnie ujął mój podbródek,a na policzku złożył delikatny pocałunek. - Wracasz coraz później. - Zaglądał mi w oczy.Sama zaś,odwracałam wzrok. - Co się dzieje? - Zapytał z niebywałym przekonaniem.Dawno przyzwyczaiłam się do tego,że nic się przed nim nie ukryje. - Nawet nie próbuj kłamać. - Bezbłędnie rozszyfrował moje myśli,ciągnąc w stronę kręconego fotela.
Z cichym westchnieniem streściłam sprawę z Pableo,choć wiedziałam,że mężczyzna nie jest zachwycony słysząc o nim.Doceniałam fakt,że mimo odrazy do Galindo, chce mi pomóc.
- Wiem,że to trwa już dość długo,ale przecież nie wszystko stracone. - Uśmiechnął się.Jego słowa wprawiły mnie w osłupienie.Próbował usprawiedliwić Pabla? - Myślę,że on szczerze żałuje swojego czynu,a ty poniekąd jesteś dla niego za ostra.Stara się,widać.To jak teraz zachowuje się wobec ciebie,to zwykła bezsilność.Może nawet go rozumiem? - Wzruszył ramionami. - W końcu stracił miłość swojego życia.Dokładnie wiem,jak to jest.Sam nie umiałbym pozwolić ci odejść,a on..A on musiał..Ta rozłąka na pewno dała mu do myślenia i była karą samą w sobie.Powinniście porozmawiać. - Złapał moje dłonie.
-Chwila,chwila. - Pokręciłam głową. - Kim jesteś i co zrobiłeś z moim Germanem? - Usiadłam na jego kolanach,obejmując kark i zatapiając w oszałamiająco brązowej głębinie. - Hmm,to nadal ty. - Żartobliwie zmarszczyłam czoło.
- Tak,ja. - Roześmiał się,przewracając oczami. - Powiedziałem ci to,bo wiem,co facet musi czuć. - Musną mój policzek czubkiem nosa. - Poza tym widzę,ile Ciebie to kosztuje.Tęsknisz za nim. - Stwierdził,a jego tęczówki przez ułamek sekundy dziwnie zamigotały.
- Dziękuję za to,co robisz. - Mocno do niego przywarłam. - Ciesze się,że mam w tobie oparcie.
German nie odpowiedział.Jeszcze mocniej objął moje plecy i przycisną do siebie.Wiedziałam,co chce mi powiedzieć.To miało być zapewnienie,że mogę na nim polegać,że zawsze przy mnie będzie.
- Kocham cię. - Usłyszałam tuż przy swoim uchu.Usta inżyniera ślepo zmierzały ku moim,a już po chwili odnalazły punkt styczności.Mogłabym w nieskończoność opisywać każdy nasz pocałunek i różnice,które je dzielą.Żadne muśnięcie nie powtarzało się dwa razy..Z każdym zakochiwałam się w nim od nowa..


                                                               
                                                                               ***

Nazajutrz,natchniona optymizmem wesoło powitałam dzień.Wiele rzeczy zdawało się być weselszych. Nawet  spór Olgi i Ramalla złagodniał. Było to spowodowane wyjrzeniem zza chmur słońca,czy może ukojeniem w ramionach Germana?
Z uśmiechem na twarzy prowadziłam zajęcia, mijające w przyjemnej atmosferze. Uczniowie również byli,jakby pozytywniej nastawieni.
Gdy skończyłam lekcje, a moja sala wprost lśniła, mogłam udać się do domu. Nim jednak to zrobiłam, moje myśli ukierunkowały się w stronę dyrektora szkoły muzycznej.
- Pablo .. - Jęknęłam, opadając na krzesło.
W środku byłam kłębkiem nerwów i nielogicznych wizji. Może German miał rację, mówiąc o wybaczeniu? To przecież nie był koniec świata. Taka błahostka nie mogła przekreślić lat przyjaźni i wzajemnego wsparcia. Wybaczenie samo w sobie nie jest niczym złym Oboje cierpieliśmy, lecz żadne nie zarzucało tematu. Nastała pora,aby to zmienić.



- "Co ja robię " - Przemknęło mi przez myśl, gdy skora do rozmowy, stanęłam przed gabinetem Pabla.
Bezmyślnie wpatrywałam się w tabliczkę wiszącą na drzwiach, opierając się chęci ucieczki.
- "Nie bądź tchórzem, Angeles. - Skarciłam się w duchu, po czym delikatnie zapukałam. Odpowiedziało mi zachrypnięte " Proszę ". Nie było już odwrotu.
Po przekroczeniu progu , wzrok mężczyzny momentalnie skierował się na moją osobę. Nieśmiało uniosłam kąciki ust.
- Cześć. -  Podeszłam do biurka przy, którym siedział. - Znajdziesz dla mnie chwilkę?
- Jasne.Proszę, siadaj. - Wskazał krzesło, trzymanymi w ręce dokumentami.
Był inny. Jego twarz  blada i pociągła, a ciemna czupryna zaskakująco rozmierzwiona. Dwa węgielki, zwane oczami pociemniały jeszcze bardziej.Dopiero teraz,przyglądając się mu uważnie zauważyłam tę zmianę. Na próżno doszukiwałam się w nich choć iskierki tego samego, co kiedyś na codzień w nich dostrzegałam.
- Co słychać? - Uśmiechnęłam się.
Pablo popatrzyła na mnie zdumiony. Na jego twarzy widać było zmęczenie.
-W porządku..-Lekko podniósł kąciki ust.
-To dobrze..
Nastała chwila milczenia.Wlepiając wzrok w buty, w mojej głowie mieszały się różne myśli,nie pozwalające wyodrębnić jednej,konkretnej odpowiedzi.
- Powiesz, o co chodzi? - Zapytał chłodno, lecz jego głos minimalnie się załamał. Przez chwilę się zapomniałam.
- Nie sądzisz, że czas na rozmowę? - Uniosłam wzrok, oczekując odpowiedzi.
- Tak.. -

 Rzucił, podchodząc do okna. Ja również wstałam.
- Trochę to trwało, ale w końcu wszystko wnikliwie przemyślałam i doszłam do pewnych wniosków, które oboje możemy wyciągnąć z tej ... sytuacji. - Przełknęłam ślinę. Mężczyzna wciąż stał odwrócony do mnie plecami. Z niewiadomych przyczyn bardzo się denerwowałam. - Tęsknie.. - Powiedziałam,choć rozum podpowiadał mi zupełnie coś innego. Nie tak to planowałam..
Zauważyłam, że ciało Pabla lekko wzdrygnęło, lecz nadal zwrócony był ku oknu. Czyżby się wahał?
- Ja też.. - Pierwszy raz od bardzo dawna spojrzał na mnie z tym swoim zniewalającym.. czymś. Po chwili też trzymał mnie w swoich ramionach.
Nie wiedziałam, czy to pot zdenerwowania osuwa się po moim karku, czy to jego łzy.. W tamtej chwili, gdy jego ręce oplatały moje plecy  czułam się szczęśliwa, znacznie mi ulżyło. Tyle tych kłótni, nieporozumień,intryg, aż w końcu odzyskaliśmy się nawzajem. Wraz z jego dotykiem uświadomiłam sobie, jak bardzo mi go brakowało. Uśmiechu, wspólnej chińszczyzny między lekcjami i ciepłego "Hej, nalać ci kawy?" .
Druga część mnie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że stracone zaufanie nie jest tak łatwo odbudować, na to potrzeba szczególnego czasu, lecz przecież żadne przeszkody nie mogły nas ograniczać. "Together we can do it.". Są momenty, w których dumę musimy schować w kieszeń w imię czegoś.. W moim przypadku była to przyjaźń, którą teraz na nowo razem z Pablem będziemy kształtować.

________________________________
Czy fani Germangie czują się zagrożeni?
A może wszyscy, zgodnie cieszycie się z powrotu Pablita? :)
Mi osobiście go brakowało. :D

Miłego popołudnia! :)
Wiktoria

15 komentarzy:

  1. Czo ten German :O
    Osobiście mi Pablita nie brakowało >.<
    Rozdział Genialny <3
    Czekam na next'a :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. :)
      No mi tam Misia jednak brakowało. :D

      Usuń
  2. Super rozdział ;)
    Cieszę się, że relacje Pabla i Angie się polepszyły... oby tylko nie za bardzo ;)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu zbliżają się święta i w opowiadaniu i w rzeczywistości. :) Poza tym poruszyło mnie ich zerwanie, które odświeżyłam sobie na YT.
      Dziękuje :)

      Usuń
  3. Hmm szczerze to za szczególnie Pabla mi nie brakowało; nie miałam nawet czasu myśleś co się z nim dzieję,bo Germangie całkowicie pochłoneło moją uwagę:-)
    I "OMG-Co Jest Grane!?"-tego rozdziału to bezbłędna rada Germana! Normalnie szok!
    Chyba powoli okleślenie "sierota" przestaje być uzasadnione....
    No,ale przed nim jeszcze długaaaa droga zanim zmienie o nim zdanie^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony Germangie jest fajne,ale powoli staje się nudne. ;)
      A co do naszego inzyniera, to czasem ma takie przebłyski. ;) Np. gdy w 2 sezonie pomagał Angie z Pablo. ;D

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc nawet nie zauważyłam, że Pabla nie ma.
    Powiecie, że jestem ślepa ale naprawdę tego nie zauważyłam.
    Rozdział genialny.
    Z niecierpliwością czekam na next.

    MIŁYCH I SŁODKICH SNÓW
    DOBRANOC

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam się ciesze, że Pablito wrócił.. Choć oczekiwałam na nieco dłuższą rozmowę i rozdział.
    Co ja Ci mogę więcej napisać?
    Czekam na next.. U mnie też pojawił się wczoraj..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już się Pablo pojawił, to na pewno będzie go więcej. :D
      Już do Ciebie biegnę! :D

      Usuń
  6. Cześć! Przybyłam z porcją optymizmu i zmieszania. Zmieszania, bo Pangie. Z jednej strony są idealną parą, ale z drugiej blokują Germangie, które jest tak emejzing, że aż zęby wypadają. Cóż, dziwaczne te wypadające zęby. Ale trudno. :-). Ale szybko się już robi ciemno. Nie ma jednak tego złego - szybciej jest pierwsza gwiazdka, Wigilia i tak dalej. Oby na Święta spadł śnieg. Ciekawe czy Clara lepiła kiedykolwiek bałwana... I z kim spędzi grudzień...(odp. Z Diego). Znowu zeszłam z tematu. I potem czytasz przez godzinę komentrz o pogodzie. W zasadzie Pablo jest tak dla mnie nieistotny, że go nie zauważam. Rozdział cudowny. Zaiste wonderful. Oczekuję nexta. Pozdrawiam - B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam kiedyś zdjęcie Clary, gdzie była obrana zimowo,a wokoło śnieg. Więc może tak. :D
      Pangie, Germangie - nie dogodzisz. :D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  7. świetny blog! :) zapraszam do mnie http://angie-saramego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń