piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 82

W domu przywitały nas niepokojące 'dźwięki'. Z kuchni słychać było stukanie garnków, a z góry dobiegał czyjś śpiew. Głosy zaczęły się wyostrzać, aż w końcu naszym oczom ukazał się rozhulany teatrzyk. Do salonu 'grając', a raczej waląc chochelką o patelnię, weszła tańcząca Olga, za nią, trzymający kobietę w talii Ramallo, następnie ciocia Melania i Cardozo. Cała czwórka wydzierała się coś w stylu latynoskiej piosenki "La cucaracha" ("Akukaracza") , wymachując przy tym rękami i nogami. Rozweseleni, śmiali się w niebogłosy. Na nasz widok przystanęli, lecz wciąż lekko podrygiwali.
- Oo, pan Anges i panienka Germinka, ohoho, jak miło państwa widzieć! Dołączą państwo? - Zatrzebiotała Olga.
- Olguś, to nie Angie, tylko Elvisek. - Dołączyła Melania, łapiąc zniesmaczonego inżyniera za policzki. - Puci, puci, kto jest najsłodszym bobo na świecie? - Targała jego uszy.
- Czy ciocia piła? - Wyjąkał German.
- Auuoo, moje maleństwo ma mnie za alkoholiczkę! - Kobieta z miejsca wybuchła płaczem. - Jestem taką złą ciotką! - Łkała w ramię siostrzeńca.
- Mela, cii. - Podszedł Cardozo. - On tak nie myśli, super babka z ciebie jest.
- Ejeje! - Wtrącił się Ramallo. - Gdzie z łapami? Przecież jesteś z Olgą!
- Co? Hahahahah! Ty, dziadek lepiej ogranicz z tym małym mleko w proszku, bo ci się w główce przewraca. - Zakpił.
Melania dalej płakała w tors zażenowanego Germana, Cardozo, kłócąc się z Ramallo, pocieszał ją, Olga śpiewała, a mnie olśniło.
- Javier! Gdzie jest Javier?!  - Przerażona pobiegłam do pokoju chłopca, jednak tam go nie zastałam. Inne pomieszczenia także były puste. Ogarnięta strachem,  zbiegłam z powrotem do salonu, gdzie w dalszym cągu trwały lamenty ciotki głowy rodziny.
- Nie ma go. - Wyjąkałam płaczliwym głosem. - Boże jak ja mogłam zgubić dziecko?! - Nerwy nie pozwalały mi usiedzieć w miejscu. Błąkając się po salonie, starałam pozbierać logiczne myśli.
- Angie, spokojnie. - German nareszcie wyswobodził się z uścisku krewnej. - Sprawdź jeszcze raz w domu, a ja zbadam ogród. - Polecił, wychodząc na zewnątrz.
Zgodnie z ustaleniem, ponownie udałam się na piętro. Począwszy od sypialni chłopca, wertowałam każdy pokój. Na próżno.
- I jak? - Z nadzieją stanęłam w ogrodowych drzwiach. Inżynier również nie miał wesołej miny. 
- Sprawdźmy na parterze. - Oznajmił, kierując się do jadalni, a następnie kuchni. Ja natomiast opadłam na fotel w gabinecie szwagra. Chowając twarz w dłoniach, rozmyślałam o wątpliwej kryjówce dziecka. Wtem rozległo się wołanie Germana. Jak oparzona wyskoczyłam z pokoju, biegnąc w stronę, skąd dobiegał głos.
Gdy dobiegłam do kuchni, mężczyzna klęczał obok stołu. 
- No spójrz. - Zaśmiał się. Mnie nie było wesoło. Pełna mieszanych uczuć kucnęłam obok niego. Pod blatem umorusany czekoladą, z wielkim kubłem lodów, spał Javier. - Biedne dziecko, schowało się przed zgrają rozchełstanych dziadów. - Chichotał German, ostrożnie podnosząc malca.
- Patologia. - Mruknęłam już nieco bardziej rozluźniona. Inżynier zaniósł chłopca na górę, a ja postanowiłam okiełznać imprezowiczów.
- Dobrze, a czy ktoś może mi teraz wyjaśnić, co się tu działo? - Zapytałam, krzyżując ręce na piersiach. Nieco skruszeni balangowicze, jak jeden mąż zasiedli na kanapie.
- Wyluzuj, seniorita. - Bąknął Cardozo.
- Ja ci dam wyluzuj.. - Obok mnie stanął German. Z surową miną zmierzył domowników.
- Elvisku, bo my tylko.. - Usprawiedliwiała się Melania.
- No ten. Hahahahaha. - Bełkotała gosposia, popijając trzymane w ręku wino. 
- Stary. - Do akcji wkroczył Ramallo. - I o co taka spina, ziom? - Poklepał jego ramię.
- 'Spinę' to będziesz miał ty, jak ci pojadę po pensji. - Warknął rozzłoszczony inżynier. - A co do reszty. - Wskazał palcem na siedzących. - Wasze zachowanie było niedopuszczalne, tym bardziej, że jest z nami Javier. Jak mogliście pozwolić, żeby dziecko było świadkiem takich scen? Ciociu, na tobie szczególnie się zawiodłem. Mam nadzieję, że to więcej się nie powtórzy. - Powiedział surowym tonem. - I radzę wam odpocząć, dzisiejszego dnia już raczej nic nie zdziałacie. - Stwierdził, odchodząc. Oczy słuchaczy zwróciły się na moją osobę.
- No, German ma rację. - Wzruszyłam ramionami, podążając w ślad za panem domu. Mężczyzna stał przed gablotką z alkoholem.
- Zaproponowałbym ci drinka, ale zważywszy na sytuację, ktoś musi tu trzeźwo myśleć. - Zaśmiał się, gdy weszłam do gabinetu.
- Kto by się spodziewał, prawda? - Uniosłam kąciki ust, lecz ciężar, który je obarczał, natychmiastowo to skorygował. Odwróciłam głowę. - Idę spotkać się z Pablo, w końcu są święta. - Powiedziałam. Twarz Germana przybrała nieco bardziej różowawy odcień, lecz nie skomentował. Pocałowałam jego zaczerwieniony policzek i zgodnie z postanowieniem opuściłam willę.


_______________________
Co gryzie Angie?
Tego dowiecie się po rozpoczęciu dramatów. :D
Swoją drogą mam już dość tego chłamu i tylko czekam na żale! Haha! :P
Pijana Olga, mmm, chciałabym to zobaczyć w serialu.:D

Cariños,
Wiktoria

19 komentarzy:

  1. Elvis! OIgita - dyskwalifikacja z domu Castillo gwarantowana.
    Super rozdział.. Javier ♥
    Ale że co, że co gryzie Angie? Sweter może..

    Super rozdział! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Nie mogę się doczekać spotkania Angie z Pablo.. Będzie gorąco :D
      Zaczerwieniony German :3

      Usuń
    2. Ach, Olga - człowiek-odpał. :D
      Spotkanie z Pablitem już uwieczniłam. Czekaj, czekaj. :)
      A Germi.. Lubię, jak się denerwuje. :)
      Dziękuje.♥

      Usuń
  2. Hahha "Ziom" xd Rozwalił mnie ten rozdział xD
    Świetny i czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahaha :D
    Padłam! :)
    "Puci, puci" <-- ma ulubiona zabawa z rodzeństwem. :D
    To jak? Petycja do reżysera o pijaną Olgitę? ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co doi petycji jestem za :D

      Usuń
    2. Mi tak robi koleżanka. :D
      Chcecie, żeby Saban zgorszył bohaterów? ;))

      Usuń
  4. Co gryzie Olgę? Sweter. Dzięki ci Asahamati :D Ja obstawiałabym odpowiedź German, ale on gryzie Fran... A Nie, to Fran jego. Wiem, to brzmi bez sensu, choć go ma. Pijana Olga, Ramallo jako równy ziomal i moja ulubiona Melania. Dżampreza na całego widzę. Czy w domu Castillo jest łazienka? Oni nigdy nie chodzą do łazienki i dziw, że Viola ma tłuste włosy. Matyldo, teraz stwierdzisz, że zwariowałam. Elvisek jak zawsze spoko. Co mogę powiedzieć? "Genialne" i "Javier, zostaw mi trochę lodów". Panienka Germinka :D Rozwalający rozdział :D Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szweter, szweter, hmm ;)
      Dziękuję. ♥
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  5. Hahah genialne. Pjana Olga xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahahahha tez bym chciala zobaczyc pijana olge hahaha
    az spadlam ze kszesla Rozdzial superowy
    czekam na nexta <33333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ♥
      Z pewnością zaszłabym się przed telewizorem, widząc taki odpał Olgity w "Violetta3". A może popadnie w depresje po wyjeździe Angie i wejdzie w nałóg alkoholowy? :D

      Usuń
  7. Boski rozdział *-* Uśmiałam się :D Masz świetnego bloga. Zarówno tego jak i drugiego (oczami Germana). Zapraszam na mojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń