- Z miłą chęcią. - Odparłam, rumieniąc się.
- Może być.. dwudziesta?
- Idealnie.
Mężczyzna odpowiedział mi promiennym uśmiechem, po czym obdarował mój policzek całusem i zaszył się w swoim gabinecie. W kuchni nie pozostałam sama na długo, bo minąwszy się z inżynierem, do pomieszczenia bezceremonialnie wparowała Olga.
- To jak, wychodzi panienka z panem Germanem? Ten to ma klasę, pewnie zabierze panienkę do jakieś wykwintnej resteuracji.. - Ciągnęła, a moja twarz kolejny raz zaróżowiała.
- Ach, młodzi, zakochani. - Nie wiadomo skąd przy kuchennym stole pojawiła się Melania. Razem z gosposią snuły różne scenariusze naszej przyszłości.
- To kiedy ślub? - Wypaliła Olga, a mnie zatkało.
- A dzieci? - Dorzuciła ciotka pana domu. - Elvisek młodszy się nie robi..
Szczerze powiedziawszy nie lada przeraziła mnie wizja macierzyństwa. Choć zawsze pragnęłam zostać matką, nagłe ziszczenie się dziecięcych planów wprawiła mnie w lekką panikę.
- Pomyślimy o tym, a w kwestii ślubu- zapewniam was, że pierwsze dowiecie się, jeżeli coś będzie na rzeczy. - Wydukałam. Niezwykle interesującą konwersację przerwało wejście Cardozo. Kuzyn Olgi na szczęście odwrócił uwagę od przyszłości mojej i Germana, dzięki czemu niezauważona ulotniłam się z kuchni.
Zmierzyłam do pokoju siostrzenicy. Dziewczyna siedziała na łóżku z markotną miną, a wokół jej osoby walały się stosy ubrań.
- Widzę, że robisz porządki. - Uśmiechnęłam się, odgarniając ze skraju łóżka kilka spódniczek, aby móc usiąść.
- Nie do końca. - Mruknęła. - Próbuję znaleźć coś na dzisiejszą imprezę. Wiesz, to moje pierwsze takie wyjście.. No i tato się zgodził.. Chce wyglądać jakość wyjątkowo..
- A to nie przypadkiem, dlatego, że na tym przyjęciu będzie Diego? - Rozbawiona, uniosłam brwi.- Wcale nie. - Pisnęła, lecz po chwili jej twarz złagodniała, a kąciki ust powędrowały w górę. - Może trochę..
- Czyli to z Leonem, to..
- Koniec.
Spojrzałam na jej ponownie smutną minę i lekko szturchnęłam, próbując rozweselić.
- To może wspólnie poszukamy czegoś fajnego? - Zaproponowałam. Z podłogi uniosłam naręcz pastelowych spódniczek, a z fotela- różnorakie bluzki. Violetta momentalnie rozpromieniała i dołączyła do porządków.
- Może ta? - Uniosłam turkusową tunikę na ramiączka.
- Ee, niee. Szukajmy dalej.
- A ta? - Tym razem pokazałam fioletową spódniczkę. Nastolatka ponownie pokręciła nosem. - Violu, przekopałyśmy całą szafę. - Zaśmiałam się, opadając na łóżko.
- Wiem, wiem.. - Mruknęła. - O! Co byś powiedziała na tę czerwoną i.. te czarne szpilki? - Spod sterty ubrań wyłowiła kusą sukienkę do połowy uda i parę nie noszonych butów.
- Wiesz, kochanie, myślę, że twój tato nie byłby zadowolony, gdybyś tak mu się pokazała.
- Za wyzywająco.. Z resztą czym ja bym wypchała górę? Skarpetkami, czy papierem toaletowym? - Westchnęła, kładąc się obok mnie. - Ładny mam sufit, co? - Powiedziała, po czym obie wybuchnęłyśmy gromkim śmiechem. Chichoty przerwało pukanie do drzwi.
- W porządku, dziewczyny? - W progu stanął zdziwiony German. Nasze wybuchy musiały go zaalarmować.
- Tak, już się uspokajamy.
- Przepraszamy. - Zadźwięczałam, zdmuchując z czoła opadającą grzywkę.
- Moje wariatki. - Mruknął. - Kocham was.
- A my ciebie. - Odpowiedziała Violetta. Ja nie dodałam nic, tylko kolejny raz- rumieniąc się, z uśmiechem wlepiłam wzrok w podłogę. Na ziemię sprowadził mnie dopiero stukot klamki. Mężczyzna wyszedł.
- To, jak? Szukamy dalej?
Do obiadu zasiedliśmy w doskonałych humorach. Konsumując pieczonego indyka, nie szczędziliśmy rozmów. Podczas posiłku wyszły też na na jaw plany domowników na sylwestrowy wieczór. Za zgodą Germana jego ciotka,Cardozo, Ramallo i Olga mieli pozostać na miejscu i sami urządzić sobie kameralne przyjęcie. Tym razem obiecali nie nadużyć alkoholu i pozostawić budynek w całości.
Gdy skończyłam jeść razem z inżynierem udałam się w odwiedziny do Javiera. Skoro mieliśmy spędzić Sylwestra poza szpitalem, wolałam zobaczyć go jeszcze dziś, w starym roku.
Podczas jazdy samochodem z radia płynęły dźwięki jeszcze świątecznych pastorałek, jak i karnawałowych hitów, zagrzewających do hucznej zabawy. Muzyka zawsze wprawiała mnie w dobry nastrój, tak było i teraz.
Malca zastaliśmy pogrążonego w głębokim skupieniu nad kolejnym obrazkiem. Cała ściana jego sali pokryta już była rozmaitymi rysunkami. Jedne przedstawiały zwierzęta, drugie krajobrazy, ludzi, czy zwykłe przedmioty. Gdy chłopiec nas zobaczył, oderwał wzrok od kartki i zeskakując w krzesła, podbiegł do mnie. Od razu wzięłam go na ręce, mocno ściskając. German zmierzwił jego czuprynę, również się witając.
- Linda mówiła, że dzisiaj dziadziuś stary rok odchodzi, żeby mógł przyjść dzidziuś- nowy. Szkoda, że umiera.. - Westchnął malec, sadowiąc się na moich kolanach.
- On nie umiera. - Pokręciłam głową. - Idzie na emeryturę.
- I ma taki domek z piernika? Albo może jego bratem jest Święty Mikołaj i na starość mu pomaga! - Marzył.
- Wszystko możliwe. - Dodał inżynier. - Teraz przychodzi do nas całkiem nowy rok. Silny, zdrowy i pełen energii. Taki, który może udźwignąć na swoich plecach maaasę dobrych rzeczy, które spotkają nas w następnych dniach.
Czas z Javierem zawsze mijał bardzo szybko, tak też było i tym razem. Dobiegała siedemnasta i robiło się późno. Z sal chorych wychodziły tabuny ludzi, byliśmy jedną z niewielu pozostałych osób.
- Musimy już iść, słoneczko. - Powiedziałam niechętnie. - Ale jutro, zaraz rano, ponownie cię odwiedzimy. Możemy sie tak umówić?
- Obiecujecie?
- Oczywiście. - Wsparł mnie German.
Uściskałam mocno chłopca, a mężczyzna opatulił jego ciało kołdrą.
- Jeśli nie będziesz jeszcze spał, to Linda o północy pokaże ci kolorowe fajerwerki za oknem. - Pocieszył go. - A teraz odpocznij, dobrze? Kiedy nadejdzie ten maluszek i zajmie miejsce starego roku, wszystko zmieni się na lepsze. Zaczniemy swoją historię od nowa.. - Ostrożnie pocałował jego czoło, po czym machając chłopcu na pożegnanie- wyszliśmy z sali.
Na korytarzu zaczepiła nas znajoma pielęgniarka. Widać tej nocy pełniła dyżur w szpitalu.
- I jak tam plany na wieczór? - Zapytała, a mój towarzysz zdradził jej przebieg wydarzeń.
- Zostajesz tutaj?
- Tak.. Zawsze w święta, Sylwestra jestem na oddziale. Nie mam rodziny, ani przyjaciół, więc to lepsze od samotnego siedzenia w domu. - Wyjaśniła.
- Siostro, potrzebujemy pomocy. - Z zaplecza wyłoniła się młoda dziewczyna w białym kitlu. Wyglądała na początkującą stażystkę, za to wyglądem bez wątpienia zaimponowała Germanowi, który bacznie się jej przyglądał. Ukradkiem szturchnęłam go w biodro.
- Wybaczcie, praca wzywa. Także, życzę wam udanej zabawy. Nie martwcie się niczym, wyszalejcie, Javier jest pod dobrą opieką.
- Dziękujemy. - Uśmiechnęłam się. - I już na zaś- wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku. - Dodałam. Linda zawtórowała mi tym samym, po czym zniknęła za drzwiami jednej z sal. Ja i German zrobiliśmy podobnie, opuszczając szpital.
Gdy z powrotem znaleźliśmy się w domu, zastaliśmy już wspaniale udekorowany salon. Wszędzie walały się kolorowe balony, a z sufitu i karniszy zwisały błyszczące serpentyny. Także Ramallo czynił ostatnie poprawki, sprawdzając działanie wieży stereo.
Kiedy odwiesiliśmy na wieszak swoje nakrycia, po schodach zeszła gotowa do wyjścia Violetta. Dziewczyna wybrała idealny dla siebie strój na zabawę, jakim była sukienka do połowy uda, całkowicie pokryta szaro- złotymi cekinami oraz zabudowane pantofelki na niewysokim obcasie. Włosy pozostawiła rozpuszczone, a makijaż niecodziennie bardziej wyzywający.
- Masz tak zamiar ludziom się pokazać? - Huknął, nieco rozdrażniony mężczyzna.
- Daj spokój, tato, mamy Sylwester.
- German.. - Szepnęłam, kładąc na silnym ramieniu swoją dłoń. - Odpuść..
Inżynier westchnął głęboko, a jego rysy twarzy zacznie złagodniały. Nim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć, rozbrzmiał ryk dzwonka. Jako osoba stojąca najbliżej drzwi, zbliżył się, po czym je otworzył. Do środka wszedł wysoki chłopak o ciemnej, bujnej czuprynie i kpiącym spojrzeniu. Miał na sobie bordowy t-shirt, skórzaną kurtkę i czarne jeansy. Nie można było zaprzeczyć, że był przystojny.
- Dzień dobry, jestem Diego. - Powiedział z hiszpańskim akcentem, wyciągając rękę w stronę inżyniera. Ten jednak nie zamierzał wykonywać przyjaznego gestu. - Przyszedłem po Violettę, czy jest?
- Jest. - Burknął mój ukochany, spoglądając na kolegę córki spod przymrużonych powiek. Postanowiłam interweniować.
- Cześć, miło mi, nazywam się Angie. Może kojarzysz mnie ze Studia, uczę tam, jednak nie mamy razem lekcji. - Uśmiechnęłam się zachęcająco. Młodzieniec zbliżył się w moim kierunku, po czym ujął moją wysuniętą w jego stronę dłoń i szarmancko ucałował jej grzbiet.- Tak, widziałem panią parę razy na korytarzu. Poza tym Violetta dużo opowiadała mi o swojej utalentowanej i jakże pięknej cioci. - Skomplementował mnie, głęboko zaglądając w oczy. Speszona, zabrałam rękę, stając obok poczerwieniałego ze złości Germana.
- To my już pójdziemy. - Wtrąciła nastolatka. - Miłego wieczoru, kochani. Do zobaczenia w Nowym Roku!
- Bawcie się dobrze. - Dodałam, odprowadzając wzrokiem parę. Gdy zniknęli za drzwiami pocałowałam wściekle bordowy policzek ukochanego, po czym uciekłam na górę szykować się na wyjście.
Rozpoczęłam od długiej, relaksującej kąpieli , a po której dokładnie rozczesałam i wysuszyłam włosy, a następnie podkręcając je na lokówce, związałam gumką i podpięłam wsuwkami na kształt koka. Całość wyjątkowo potraktowałam lakierem. Postanowiłam też zmienić kolor lakieru na paznokciach u stóp i dłoni. Teraz przyszedł czas na najprzyjemniejszą, a zarazem najtrudniejszą część przygotować; garderoba.
- "No tak, Violi doradzałam, a sama jestem w polu.." - Mruknęłam pod nosem.
Po kilkakrotnym przewertowaniu szafy, w końcu zdecydowałam się na ciemnozieloną sukienkę z jednym ramiączkiem. W połowie, odkąd jej dół cechował się artystycznym pomięciem przepasałam brązowy pasek. Makijaż uczyniłam nieco mocniejszym niż dotychczas.
A więc byłam gotowa. Zegar ścienny wskazywał za kwadrans dwudziestą, dlatego do niewielkiej torebki wsunęłam chusteczki, szminkę i komórkę, a następnie potykając się na szpilkach, zeszłam na dół. Tuż przy schodach czekał na mnie German. Na mój widok uśmiechnął się i całując wypudrowany policzek, szepnął do ucha:
- Pięknie wyglądasz.
Zachichotałam, podając mu dłoń. Mężczyzna ostatni raz znacząco popatrzył na stojących w rzędzie domowników, po czym opuściliśmy willę.
- Miłego wieczoru! - Dolatywało zza naszych pleców.
____________________________
Jak już się rozpisałam, tak nie mogłam skończyć. Cóż - ferie służą. :D
Diego podrywa Angie.. Ach, nasi cudowni.
Germi jednak się nie oświadczył..
Dzieci? German, ciąża Angie, Esmeralda ojcem, Ambar dziadkiem, Gregorio babcią, Beto wróżką chrzestną w landrynkowej kiecce i małpio zarośniętych nogach, Violka babcią 2, Pablo ciocią. Nie pytajcie, pozdrowienia dla Kasi.
Abrazo,
Wiktoria
Szukanie ciuchów dla Violki. Hah. xD
OdpowiedzUsuńDiego podrywający Angie... Nie ładnie... :)
Sierota jak zwykle - zazdrosny. :D
Rozdział genialny i czekam na next'a. <3
Haha Beto w kiecce. ;__; My to chyba wymyślałyśmy na jakimś haju... xD
Ps. Dzięki za pozdrowienia. ♥
Taa, Violka w czerwonej kiecce i czarnych szpilach. Ach. :D XD
UsuńBato i tak wyglądałby lepiej. :P
Dziękuję. :)
WIEDZIAŁAM WIEDZIAŁAM! Zostanę wrozbita Maciejem *o*
OdpowiedzUsuńOks, na razie spoko, ale coś się martwie, że zrobisz coś tak złego po tym sylwestrze :/
Diego mrrr i Angie jeszcze większe mrrr
Bordowy German mega mrrrr xDD
No cóż czekam na ten sylwester :D
Weny i w ogóle xD
Kierko.. Ty już lepiej nic więcej nie mów i to telepejszym zostaw dla siebie. XD Dziękuję. ;)
UsuńGenialneee ;D
OdpowiedzUsuńVioletta w czerwonej kiecce i czarnych szpilach? Tego jeszcze nie było :D
Ochhh . :D Diengie ! Jakież to romantyczne ^^
Bordowy German hahaha :D
Czekam z niecierpliwością na next. Życzę weny ;*
Hah xD
OdpowiedzUsuńVilu i ta jej "stylizacja" mogłyby przyprawić Germana o zawał :D
Brak zaręczyn ;_; no cóż da się przeżyć :>
ciąża Angie, Esme ojcem? WT kurcze F ?? :D
Beto w kiecce?
Dobra lepiej nie pytam co jarałaś wymyślając to xD
Czekam na next :)
Nie było zaręczyn, płaczem, pocieszaniem jest Diegoletta mrrrrrrr (kocham ich).
OdpowiedzUsuńGermangie :3, czuję że będzie się działo i znowu nocy będzie brakowało, będzie głośno, będzie radośnie. Dobra, no to ja przejdę do komentowania. Super, genialnie, czekam na next'a :3 :p
Sjuper :3 Czekam na next'a. ;)
OdpowiedzUsuń