sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 2

Rozstałam się z Violettą przed Studiem. Ona pobiegła do czekającego na nią Leona, a ja skierowałam się w stronę pokoju nauczycielskiego. Tam przywitał mnie Pablo i aromatyczny zapach kawy, którą wspólnie popijaliśmy co ranka. To była nasza tradycja. Dzisiaj nie miałam czasu na dłuższą rozmowę z przyjacielem, bo zaraz zaczynałam zajęcia. Wzięłam ostatni łyk kawy i popędziłam do klasy, gdzie czekali już na mnie uczniowie.
Lekcje upłynęły mi niespodziewanie szybko. Pomyślałam, że poczekam godzinę na Violettę i razem wrócimy do domu, dlatego poszłam do gabinetu Pabla. Szłam tam z poczuciem winy, bowiem od pewnego czasu go zaniedbywałam. Po zerwaniu oboje się zmieniliśmy. Bałam się, że już nigdy nie będziemy czuli się tak dobrze w swojej obecności jak kiedyś. Na szczęście po czasie wszystko wróciło do normy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zależy mi na nim, na naszej przyjaźni. Kochałam go jak brata.Z zamyślenia wyrwał mnie piorunujący widok. Ujrzałam Pabla całującego się z..
- Jackie ?! - krzyknęłam nie dowierzając,ale szybko zakryłam usta ręką.
Niestety usłyszeli mnie i gwałtownie od siebie odskoczyli. Stałam tam zdezorientowana. Czułam, że do oczu zaczynają napływać mi łzy
- Ee, przepraszam, nie przeszkadzajcie sobie. - wymamrotałam, wycofując się.
Usłyszałam, że Pablo coś mówi, ale nie zrozumiałam co, bo szybkim krokiem opuściłam Studio. Przysiadłam na ławce w parku i próbowałam przeanalizować to co zobaczyłam. Czułam złość. Po moim  policzku spłynęła pojedyncza łza.
" Pablo i ta wiedźma?! "- myślałam.
Byłam na niego wściekła, jak on.. Ale zaraz.. Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi, dawno się rozstaliśmy. Zresztą to ja go zostawiłam. Więc , dlaczego jestem zazdrosna? Uniosłam głowę do góry i przymknęłam oczy. Promyki ogrzewały moją twarz, dając poczucie bezpieczeństwa. Nagle ktoś przysłonił mi światło. Otworzyłam oczy. Przede mną stał Pablo.
- O wilku mowa - mruknęłam do siebie.
- Mówiłaś coś? - zapytał, przysiadając obok mnie.
- Wydawało ci się. - rzuciłam z przekąsem.
Nastała chwila ciszy.
- Posłuchaj, Angie.. - zaczął niepewnie mężczyzna. - To co zobaczyłaś.. Chodzi o to.. Od jakiegoś czasu spotykam się z Jackie.
To mnie dobiło. Od jakiegoś czasu? Czy on powiedział: Od jakiegoś czasu?
- Myślałem, że skoro to ty zakończyłaś nasz związek, to nie będziesz miała problemu z zaakceptowaniem tego, że kogoś mam. Rozumiem, że możesz być zazdrosna, ale..
- Ja? Zazdrosna?! - parsknęłam śmiechem, przerywając mu. - Ja nie jestem ani trochę zazdrosna.
- Angie, widzę co się dzieje. Ale przecież ustaliliśmy, na twoje zresztą życzenie, że nic między nami nie będzie. - Ton Pabla robił się coraz głośniejszy. - Sądziłem, że będziesz się cieszyć z tego, że na mojej drodze pojawił się ktoś wyjątkowy, a ty masz do mnie pretensje. Myślałem, że jesteś moją przyjaciółką i będziesz mnie wspierać..
- Masz rację, przepraszam. - spuściłam głowę. - Zachowałam się samolubnie.
- Naprawdę nie musisz czuć się zagrożona.
Wtedy nie wytrzymałam.
- Wcale nie o to chodzi! - teraz to ja krzyczałam. - Cieszę się, że jesteś szczęśliwy, nawet jeśli to szczęście daje ci Jackie. Ale nie o to chodzi!
Kątem oka spostrzegłam, że grupka dzieci patrzy na mnie jak na idiotkę. Angie - furiatka.
Rozwścieczona wstałam z ławki i odeszłam, zostawiając Pabla samego. Błądziłam przez dobrą godzinę po mieście, aż w końcu wróciłam do domu. Wchodząc wpadłam na Germana. Filiżanka z gorącą kawą, którą niósł, wypadła mu z ręki, plamiąc moją bluzkę.
- Prze. przepraszam. To moja wina. Pozwól, że pomogę. - Przerażony szwagier zabrał mnie do kuchni, gdzie ściereczką  próbował zmyć plamę.
- Poradzę sobie, dziękuję. - Próbowałam wyrwać mu z ręki szmatkę.
- Nie, to ja narobiłem bałaganu, pozwól. - upierał się.
- German, puść ! - wrzasnęłam. Mężczyzna popatrzył na mnie pytająco.
Westchnęłam głęboko. Ponownie  moje oczy zalały się łzami.
- Przepraszam , nie chciałam na ciebie nakrzyczeć. Po prostu miałam dzisiaj ciężki dzień. - tłumaczyłam, połykając łzy.  Było mi wstyd, że się przed nim rozkleiłam. - Jestem zdenerwowana, jestem zła, jestem zmęczona..
Wtedy German zrobił to czego bardzo potrzebowałam. Przytulił mnie. Od razu zrobiło mi się lżej. Delikatnie gładził moje plecy, trzymając mnie w objęciach. Zrobiło mi się głupio i uwolniłam go z uścisku.
Nic nie mówił tylko bawiąc się moimi włosami, głęboko patrzył w oczy. Poczułam się dobrze, mogąc swobodnie zatapiać się w brązowej głębi. Uśmiechnęłam się niewinnie, tym samym wywołując uśmiech na twarzy Germana. Nasze usta były coraz bliżej. Dzieliła je coraz mniejsza przestrzeń, która była strażniczką do stanu ukojenia, i którą oboje pragnęliśmy pokonać. Serce waliło mi jak oszalałe. Miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
Wpatrywał się w moje usta głodnym wzrokiem. Wtedy German pochylił się jeszcze bardziej. Poczułam tylko dotyk jego ust, minimalne otarcie. Chwilę, którą żadne z nas nie chciało przerwać zniszczyła Olga. Odskoczyliśmy od siebie tak samo szybko jak.. Pablo i Jackie. Znowu posmutniałam.
Gosposia stojąc z mopem w ręku, przyglądała nam się bacznie.
- Oj, przepraszam. Verzeihung. (Przepraszam.) Już sobie idę. - powiedziała Olga.
- Nie! -krzyknęliśmy równocześnie.
- Ja.. Muszę iść popracować. - wymigiwał się German.
- Właśnie, chyba Ramallo cię woła. - ciągnęłam. - To ja idę się przebrać. Przepraszam.
Nie oglądając się pobiegłam do swojej sypialni .
Nawet jeśli przed chwilą do mojego serca przedzierała się radość, do drzwi znów dobijała się rzeczywistość .
_________________________
U mnie Olga jest Niemką, germańskie słówka wkradną się do tekstu nieraz. :P
Dziś trochę dłużej.
Next niebawem. ♥

Całusy,
Wiktoria

5 komentarzy:

  1. Hej! Super rozdział, na pewno się rozkręcisz !
    Nie chcę cię urazić, ale znalazłam parę błędów stylistycznych ! Może pisz rozdziały na początku w Wordzie, tam te wszystkie błędy ci się poprawią!
    A co do blokady kopiowania :
    http://zapytaj.onet.pl/Category/007,010/2,17728116,Jak_zablokowac_kopiowanie_na_blogspot_.html
    I gotowe! :-D
    / Oliwia :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki . Z czasem się poprawię .
    Dziękuję za pomoc ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. Olga Niemką. :D Ja bym ją wzięła raczej za Ruskę (po imieniu), no ale nie wnikam. :D
    Rozdział świetny, naprawdę czytałam z czystą przyjemnością.
    Ale te kropki... Ech, chyba będę musiała przywyknąć. :P
    Cieszę się, że rozwijasz Germangie. ^^
    Życzę weny i oby tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję i wzajemnie ! :)
    Z czasem poprawię się w kwestii ortografii , stylistyki , interpunkcji .
    Zapraszam ponownie ! ; ))

    OdpowiedzUsuń
  5. Extra!!! Masz talent :*******
    Pozwodzenia ; p

    OdpowiedzUsuń