poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 67

Czas spędzony na zabawie z Javierem minął bardzo szybko.Towarzystwo małego dziecka niezwykle relaksuje i odpręża,niestety jak wszystko,co dobre - szybko się kończy.Równo z wybiciem dziewiętnastej,opuściłam szpital.
Było dość chłodno i ponuro.Słońce,które zmierzało ku horyzontowi,eskortowały szaro-bure chmury.Tempa nadawał im porwisty wiatr.
Już po pierwszym kroku na powietrzu,przeszły mnie dreszcze.Pocierając dłonią o dłoń,naciągnęłam na głowę kaptur fioletowego płaszcza.Szłam żwawo,starając się,jak najszybciej pokonać odległość dzielącą mnie od willi.
Gdy otwierałam dębowe drzwi,poczułam na twarzy zimne krople.Już po chwili rozpętała się ulewa,której towarzyszyły grzmoty,pochodzące jeszcze z oddali.Miałam szczęście - zdążyłam przed burzą.
Wchodząc do korytarza,odwiesiłam torebkę oraz nakrycie i podążyłam do łazienki,aby umyć ręce przed kolacją.
-"Pewnie czekają tylko na mnie" - Pomyślałam,pospiesznie wycierając dłonie.
Tak jak przypuszczałam w jadalni zebrali się już wszyscy.U szczytu stołu siedział pan domu,po lewej stronie - Violetta,zaś na drugim końcu,po prawej - Olga i Ramallo.
-Dobry wieczór. - Przywitałam się,opadając na krzesło. - Przepraszam za spóźnienie,dziękuję,że zaczekaliście.
-W pani towarzystwie od razu lepiej się je. - Powiedział asystent Germana,a na twarzy jego przyjaciela pojawił się krzywy grymas.
-Zostaw w spokoju tę biedną dziewuszkę,stary dziadku.Za wysokie progi.. - Rzuciła  zniesmaczona Olga.
Mimo oczywistej złości,Lisandro nie skomentował słów gosposi i od niechcenia zaczął skubać swoją porcję pieczeni.
-A.więc smacznego. - Uśmiechnęłam się w stronę jedynej zadowolonej osoby - Violetty.
-Smacznego. - Zawtórowała mi.

Po kolacji leniwie rzuciłam się na kanapę.W salonie panowała nieskazitelna cisza,przerywana od czasu do czasu stukotem talerzy,dolatującym z kuchni.
Masowe krople deszczu dźwięcznie bębniły o szyby i dach,wprawiając w refleksyjny nastrój.
Aby nie zapaść w jesienną depresję,włączyłam telewizor.Przeskakując z kanału na kanał,moją uwagę przykuł pewien reportaż,a właściwie słowa,które w nim padły.
-Maria Castillo - światowej sławy piosenkarka,wzór przepięknej osobowości,jaka na prawdę była przyczyna jej śmierci?
Pobudzona kontrowersyjnym sloganem,poderwałam się do pozycji siedzącej.
-Kto taki głuchy?! - Do salonu wpadła zdenerwowana Olga.Trzymając się za uszy,miała minę,jakby ugryzła niedojrzałą cytrynę.Po chwili dołączył do niej German i jego asystent.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego,że mimowolnie ustawiłam największą skalę głosu.Szybko skorygowałam swój błąd.
-Przepraszam. - Wyszeptałam,nie odrywając wzroku od ekranu.
-Znana na całym świecie Argentynka odeszła w tragicznych okolicznościach.Jej młody wiek nie był adekwatny do decyzji Boga,jednak on uważał inaczej.Maria Castillo zginęła w wypadku samolotowym,podczas podróży do Dubaju,gdzie miała wystąpić na koncercie charytatywnym.Był to wielki cios zadany jej fanom oraz rodzinie.
Artystka osierociła dwuletnią wówczas córkę,która po tym tragicznym wydarzeniu pozostała pod opieką ojca-Germana Castillo-światowej klasy inżyniera.Kilka miesięcy po śmierci piosenkarki odszedł również jej ojczym,który z kolei zostawił żonę i młodszą siostrę Marii-Angeles.Co w czasie teraźniejszym dzieje sie z rodziną artystki?Ujawniamy zaskakujące fakty!Nasi reporterzy od dłuższego czasu przyglądali się najbliższym sercu Marii.Jej mąż i dorosła już córka,po latach rozłąki z Buenos Aires,powrócili do
rodzinnego miasta.Nowością jest zamieszkanie w domu Castillo,siostry zmarłej - Angeles Saramego.Zaraz,zaraz..Saramego,czy również Castillo?Czy nauczycielka śpiewu w szkole muzycznej zajmie miejsce u boku męża denatki? - Po tych słowach na ekranie mignęło parę zdjęć moich i Germana. - Inżynier oraz wchodząca gwiazda muzyki.. - "Jaka gwiazda?" - ..od dawna żyją ze sobą w związku.Niezrażeni nieetycznym zachowaniem zapomnieli o żonie,siostrze.Teraz razem zaczęli nową kronikę,w której nie ma miejsca na zmarłą.To przykre i nieludzkie.Tysiące fanów Marii,zdegustowani są zachowaniem pary.Skandal!Ileż musi się wycierpieć biedna córka naszej ukochanej artystki?Szwagier i szwagierka!Widać,że panna Saramego i pan Castillo nic sobie nie robią z zaistniałej sytuacji.Brak moralności.
-Eee tam,nie warto tego słuchać. - Stwierdziła gosposia,niespodziewanie wyłączając telewizor.
-Wierutne kłamstwa. - Podsumował Ramallo,podążając za wychodzącą Olgą. - Dzwonić do adwokatów? - Szepnął do ucha również oszołomionego Germana.
W przeciwieństwie to tamtej dwójki - ja nie wiedziałam ,co o tym myśleć.Podobnie,jak zadumany pan domu.W głowie mieszały się różne nielogiczne myśli.
-Powiedz coś.. - Doleciał mnie zachrypnięty,męski głos.

-Nie wiem..Nie wiem,co.. -Słabo poruszyłam ustami,odwracając głowę w jego kierunku.German wciąż stał za moimi plecami,opierając się rękami o tył kanapy. -Co teraz z nami będzie?

_________________________________
Dobry wieczór! :)
Poniedziałek za nami,no to z górki. :)
67 rozdział.Jak Wam się podobał?Macie uwagi?Piszcie! :)
Abrazo! :*

Wiktoria

9 komentarzy:

  1. Cudny rozdział :)
    Zdziwiło mnie to, że Olga i Ramallo tak się zachowali i że nie wzięli tego na poważnie o.O
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ma problem!!! Czemu przerwałaś w takim momencie?! Dodaj krótki bonusik, ploseee... <3 A tak to super rozdział i jeszcze raz PROSZĘ o ten bonusik :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,jestem nieludzka. :D
      Oj,nawet,gdybym chciała dodać,to kolejny rozdział leży sobie u mnie w biurku. ;) Może jutro uda mi się go przepisać. :)
      Dziękuję za opinie. :)

      Usuń
  3. Świetne.
    Nie musieli aż tak ich obsmarowywać w telewizji.
    Chcieli żeby nikt się nie dowiedział, ale chyba im nie wyszło.
    Myślałam, że Olga i Ramallo wezmą to na poważnie i zaczną im gratulować związku.
    Ciekawe co si stanie jak Viola si o tym dowie?
    Czekam na next'a.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział bardzo intrygujący zarówno jak i ciekawy.
    Obsmarowanie całej rodziny Castillo w telewizji.
    Postawa Ramallo i Olgi mnie zadziwiła.
    Czuję jednak ból, że skończyłaś rozdział w takim momencie, ale wiadomo o to chodzi.
    Czekam na dalsze losy Germangie i resztę świty.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mogłaś? Jak mogłaś przerwać w takim momencie?
    Rozdział świetny <3
    Czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny :D He he.. Wycówam majóweckę.. Chociaż, że to dopiero grudzień.
    Zastanawia mnie tylko stwierdzenie "osierociła". Sierotą nazywa się chyba osobę bez obojga rodziców :/
    Weny! Nie schrzań tego! O.O

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyłożyłaś optymizmem, nie ma co.... Żartuję! Każdy tekst, który:
    - napiszesz,
    - jest z Angie
    jest cudowny. Radosny czy smutny, krótki czy... i tak dalej. Podziwiam i czekam na nexta. Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właścicielka tego bloga ( http://angie-moj-pamietnik.blogspot.com/2013/12/rozdzia-2.html?showComment=1386173644027#c5158452863167778950) miała 2 grudnia urodzinki. Złóżcie jej życzonka. Co do rozdziału Super. Czekam na next.

    Pozdrowionka;*

    OdpowiedzUsuń