piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 69


Wskazówki przesuwały się bardzo szybko.Nim się obejrzałam nastała godzina osiemnasta.
-Zasiedziałam się. - Mruknęłam sama do siebie.W pokoju nauczycielskim nie było już nikogo.
Ociężale podźwignęłam się z krzesła,zbierając z biurka stosy kartek z nutami,ćwiczeń dla uczniów oraz przeróżnych dokumentów.Wszystko włożyłam do teczki i schowałam w jednej z szafek.Uporządkowałam obszerny stół,po czym chwyciłam płaszcz oraz torebkę i wyszłam ze Studia.
Wlokąc się,dokładnie stawiałam nogę,za nogą,celowo opóźniając powrót do domu.Niestety droga,która zwykle nie wydawała się zbyt krótka,dziś jak na złość minęła mi w błyskawicznym tempie.
Stałam przed willą.W wielu oknach paliło się światło,zlewające z blaskiem lampek,ułożonych po obu stronach alejki.Kostka chodnikowa prowadziła pod same schody,dziś była niezwykle interesująca.

-Angie? - Z zamyślenia wyrwał mnie skrzyp drzwi,a zza nich wychylił się German. - Co robisz?
-Ja..Ee..Ładny chodnik. - Wypaliłam bez namysłu,a moja twarz spłonęła rumieńcem.Z miną mówiącą "masz mnie",spojrzałam na ukochanego.Mężczyzna opierał się o ścianę,uśmiechając się litościwie.
-Kochanie.. - Podszedł do mnie powoli.W jego ustach to słowo nabierało jeszcze większej pieszczotliwości. -Nie bój się.. - Ostrożnie mnie do siebie przycisnął.Czułam,jak jego silne ramiona stopniowo coraz bardziej dygoczą,cały się trząsł.Nic w końcu dziwnego - miał na sobie tylko koszulę.
-Rozchorujesz się. - Oderwałam się od niego. - Jest zimno,wracajmy.
-Czyli nie chcesz się wycofać? - Zawołał,gdy miałam wchodzić do środka.
-Nigdy tego nie powiedziałam. - Uśmiechnęłam się,unosząc brwi. - No,chodź. - Skinęłam ręką,znikając za dębowymi drzwiami.Zaraz za mną pojawił się German.
Równo z odłożeniem przeze mnie płaszcza i torebki,w całym domu rozległo się wołanie gosposi na kolację.Nerwowo przełknęłam ślinę.Już miałam zaszyć się w kuchni,kiedy na biodrach poczułam dłonie inżyniera.
-Nie uciekaj mi. - Pogroził palcem. - Swoją drogą nie myślałem,że jesteś taka tchórzliwa,Angeles. - Zaśmiał się pogardliwie.
-Ja?Tchórzliwa?Chyba kpisz! - Prychnęłam,oburzona.
-Właśnie to udowadniasz. - Wzruszył ramionami.
-Serio?No to patrz! - Rzuciłam tuż przy jego twarzy,po czym z uniesioną głową ruszyłam do jadalni.Tuż przed stołem nadeszło otrzeźwienie i dopadła mnie panika.Z wściekłym spojrzeniem,odwróciłam się w stronę nadchodzącego pana domu. - Podpuściłeś mnie,Germanie Castillo. - Wycedziłam przez zęby.
-A państwo nie siadają? - Z kuchni wyszła Olga,a za nią pojawił się Ramallo i Violetta.Cała trójka zasiadła przy stole.Tylko ja i German,staliśmy sparaliżowani.
-Jestem przy tobie. - Usłyszałam stłumiony szept z tyłu głowy,a następnie poczułam,jak palce inżyniera lekko zaciskają moje. - Kochani. - Rzekł tym razem do zebranych,którzy ze zdziwieniem wpatrywali się w nas. - Ja..To znaczy ja i Angie..Mamy wam coś do przekazania. - Wziął głęboki oddech. - Może wydawać się wam to lekko dziwne,jeszcze ten wczorajszy reportaż telewizyjny..Ale ja i Angeles doszliśmy do wniosku,że nie ma sensu dalej się ukrywać,należy wam się prawda.. - Ponowił nabranie powietrza,po czym zerknął na mnie. - Ja i Angie od niedawna jesteśmy razem. - W końcu to powiedział.Teraz czekaliśmy tylko na reakcje pozostałych.
-Jesteście chorzy! - Jako pierwsza wyrwała się Violetta. - To nienormalne!Moja ciotka i mój ojciec! - Wykrzykiwała. - Już zapomniałeś o mamie?! - Rzuciła w stronę Germana. - A ty?! - Wskazała na mnie. - Zdradzasz własną siostrę!Jesteście okropni,nienawidzę was! - Wrzasnęła,wybiegając z pomieszczenia.Zbladłam.
-Nie do przyjęcia,nie do przyjęcia.No jak państwu nie wstyd?! - Oburzył się Ramallo,również wstając od stołu.
-Pathologie, Ende der Welt! (Patologia,koniec świata!) - Za Lisandrem podążyła gosposia.
Załamana,opadłam na krzesło.Tego właśnie się obawiałam - braku akceptacji.I co dalej?
- Ja i Angie od niedawna jesteśmy razem... - Powiedział German,z uśmiechem spoglądając na rodzinę.
-To wspaniała wiadomość!Jejku,tak się cieszę! - Pisnęła Violetta,ściskając nas oboje. - Angie i tata,tata i Angie. - Zachwycała się z błyskiem w oku.
-Ja też wam serdecznie gratuluję. - Powiedział Ramallo. - W końcu moje starania matrymonialne nie poszły na marne! - Uniósł ręce w geście modlitwy.Jego entuzjazm przerwało pochlipywanie gosposi.
-Olgo,co się stało? - Zaniepokoiłam się.
-Ach,nic..Tylko..moja gwiazdeczko.. - Rzuciła mi się w ramiona,szlochając w ramię. - To ze szczęścia,to ze szczęścia. - Oderwała się po chwili,przytulając również mojego szwagra. - Moi kochani! - Ucałowała nasze dłonie. - Upiekę tort czekoladowy!Albo dwa!Nie,trzy!- Jeden na ślub panienki Angie z panem Germanem,drugi na Violi i Leonka,a trzeci na mój i tego starego marudy! - Wyliczała na palcach.
-Olgo,może z tym poczekajmy. - Wtrącił się German,zaalarmowany sugestiami małżeństwa jego córki.
-All right! (No,dobrze) - Zgodziła się. - A teraz zapraszam na zapiekankę.
Wszyscy posłusznie wykonaliśmy polecenie gosposi,kolejno nakładając na swoje talerze ziemniaczano-warzywnej potrawy.
Dalsza część posiłku przebiegała w miłej atmosferze.Od czasu do czasu napotykałam radosne spojrzenie ukochanego.Moje przypuszczenia się nie potwierdziły - związek z Germanem nie spotkał się z dezaprobatą domowników,Bóg nie zesłał w prezencie piorunów,a my oboje nie musieliśmy się już kryć ze swoją miłością.Tego wieczoru nie tylko zmieniłam miejsce przy stole - od teraz w spokoju mogłam wieść normalne,spokojnie życie.  A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało..

_____________________________________
Tak,tak 69 rozdział za nami. :D I jak?
Pewnie domyślacie się,że pierwotna reakcja domowników była wyobrażeniem Angie. :D
Dzisiaj Mikołajki i piątek- podwójna radość. :D

Saludos! ♥
Wiktoria


6 komentarzy:

  1. Fajny :D
    Pierwsza reakcja domowników mnie trochę... Bez komentarza, ale coś takie miałam przeczucie.
    Też dziś postaram się dodać nexta, co będzie wielkim dla mnie wyczynem..
    NEXT!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny :D
    Olgita the best :3
    Czekam na next'a <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;)
    Co ma znaczyć to ostatnie zdanie?
    No cóż.. Czekam na nexta ;)
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. 69 xd xd
    extra rozdział.więcej takich. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem mega śpiąca więc się streszczę. Rozdział Angielistyczny (doskonły). Nieźle mnie wystraszyłaś tym wyobrażeniem. Chodniki rządzą :D I weź mi nie psuj sielanki :D Mikołajki są, czapkujemy, świętujemy, pizzę jemy, szalejemy... Pozdrawiam - B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaskoczyłaś mnie! Ta pierwsza reakcja domowników wydała mi się tak niesamowicie nierealistyczna, że myślałam, że Angie przysnęła w Studio nad tymi papierami i to jest jej sen ;D Ale jej wyobrażenie też jest OK ;)
    Rozdział jest jak zwykle odjazdowy ;D Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń