niedziela, 8 września 2013

Rozdział 44

Targana dziwnymi emocjami,szukałam ubrań.Dzisiaj jakoś nic mi nie odpowiadało.Po długich zastanowieniach,wybrałam jasne rurki i miętową tunikę.Włosy,zebrałam w "koński ogon".Z równą niechęcią,jak przy wybieraniu ubrań,zrobiłam makijaż,po czym,zabrałam się za przygotowywanie śniadania.
Szczerze,nie miałam ochoty na jedzenie,ale mój żołądek był innego zdania.Wyciągnęłam,więc pieczywo i dżem truskawkowy,po czym z filiżanką kawy,zasiadłam do stołu.
Muszę przyznać,że jedzenie w samotności jest niezwykle..dołujące.Kiedy panuje grobowa cisza i nie ma się do kogo odezwać,z kim podzielić się plotkami.Zaczynało brakować mi Olgi i jej podśpiewywania przy gotowaniu,Ramalla,"trującego" o nowych inwestycjach,Violetty,pospieszającej mnie,w obawie,że spóźnimy się do Studia..No i German..Tak..Germana,poniekąd też mi brakowało..
Posprzątałam bałagan i orientując się,że jest już południe,chwyciłam za telefon.
-Jesteś pewna..?
-Daj mi spokój,Czarek!Muszę tam wrócić..Moja siostrzenica jest w potrzebie..
-Wracasz tam dla niej czy dla niego?
-Czego ty chcesz?!-Zdenerwowałam się.-Mieszasz mi w głowie!
-Chcę,żebyś posłuchała serca..-Powiedział,po czym zniknął.
Przesuwając palcem po ekranie,wybrałam numer szwagra.Po dwóch sygnałach,usłyszałam jego dziwnie zachrypnięty,smutny głos.
-Słucham?-Rozległo się w słuchawce.Ojciec Violetty,najwidoczniej nie spojrzał na wyświetlacz.
-German,tu Angie.-Powiedziałam.
-Angie!-Jego ton,momentalnie stał się żywszy i weselszy.-Tak się cieszę,że dzwonisz!
Uśmiechnęłam się sama,do siebie.Nie miałam pojęcia,że jeden,zwykły telefon,może sprawić komuś tyle radości.
-Wiesz..-Zawahałam się.A co jeśli,podjęłam złą decyzję?Co jeśli,powrót do domu Castillo,będzie błędem?-Przemyślałam twoją,ostatnią propozycję i jeśli jest ona nadal aktualna,to..
Przerwał mi,stłumiony okrzyk.German,zakrył głośnik dłonią,lecz mimo to,usłyszałam jego "reakcję",a po chwili,wrzask Olgi:"Co się pan wydziera?Pali się?".
-German?Jesteś tam..?-Roześmiałam się,ale po chwili,oprzytomniałam i kontynuowałam.
-Ttak,tak,jestem.-Niemalże krzykną,zadowolonym głosem.-To,jak?Kiedy mogłabyś się wprowadzić..ee..znaczy,wznowić pracę?-Dodał,trzeźwo.
-Hmm..Myślę,że zaraz po powrocie Violetty ze szpitala.
-Wspaniale!-Doleciał mnie kolejny radosny okrzyk.-Pomóc ci z bagażami?
-Dziękuję,poradzę sobie.-Odmówiłam.-Do zobaczenia.
-Do widzenia.-Zakończył rozmowę.
Nie było już odwrotu.Już wkrótce miałam,stanąć w progu domu Germana i być znowu guwernantką jego córki,a tym samym,jego pracownicą.
Aby nie roztrząsać sprawy,wzięłam się za sprzątanie.
Postanowiłam,że muszę podziękować Pablu,chociaż w jakiś drobny sposób.
Z szafki w łazience,wyciągnęłam ściereczki i płyn do kurzu.Ostrożnie,pościągałam rzeczy z półek i dokładnie je przetarłam.Po ułożeniu bibelotek,spowrotem na miejscu,przyszedł czas na podłogi.Ze schowka,wyłowiłam mopa,po czym przygotowałam wiadro z wodą,do którego dolałam płynu.Kilka skłonów,wymachów i parkiet błyszczał.
Spojrzałam na zegarek.Dochodziła trzynasta.Mieszkanie aż świeciło.
Zadowolona z efektu,przebrałam się w czyste ubrania.

Kolejną rzeczą,zabijającą czas,miało być ugotowanie obiadu.Tylko co miałam przygotować?
Przypomniałam sobie,jak kiedyś,pomagałam Oldze i udało mi się podpatrzeć prosty przepis na naleśniki z masą krówkową.Danie na osłodę życia Violetcie.Bardzo fajny.
Zabrałam się za wykonanie.Po niecałej godzinie,jedzenie było już gotowe.Z ochotą,zjadłam dwa naleśniki,a resztę,wsunęłam na talerzu do piekarnika.
-"Pablo,odgrzeje sobie,jak wróci."
Z racji,że miałam wolne,chwyciłam torebkę i wyszłam z mieszkania w celu,udania się do szpitala.
Po drodze,wstąpiłam do sklepu, którego,wyszłam dużymi,czerwonymi lizakami oraz reklamówką pomarańczy.Dodatkowo,dokupiłam blok rysunkowy,plastelinę i kredki dla Javierka.
-"Nie będzie się nudzić."
Moją uwagę,przykóły książki,leżące w wielkim koszu pod ścianą.Wybrałam dwie i po zapłacie za zakupy,mogłam spokojnie iść w odwiedziny do siostrzenicy i malca.

Zdecydowałam,że pierwszego,odwiedzę Javierka.Mijając na korytarzu,znajomą pielęgniarkę,weszłam do sali numer 8.Chłopiec,leżał na łóżku z markotna miną.
-Cześć.-Przywitałam się,uśmiechając troskliwie.
-Angie!Już myślałem,że nie przyjdziesz!-Zawołało dzieko,podnosząc się do pozycji siedzącej.Jego twarz,momentalnie się rozjaśniła.
-Przecież obiecałam.-Przysiadłam obok niego.-Spójrz,co dla ciebie mam.-Z torebki,wyciągnęłam zakupione rzeczy.
-To dla mnie?-Zrobił wielkie oczy.-Wszystko?Na prawdę?
-Na prawdę.-Zaśmiałam się.-Będziesz mógł sobie malować,kiedy będziesz się nudzić.Albo czytać.
-Dziękuję!-Zachwycał się.-Ale..-Spóścił głowę.-Ja nie umiem czytać.-Szepną,smutno.
-Nic się nie martw,ja mogę,gdy będę cię odwiedzać.Co ty na to?
-Czyli jeszcze tu przyjdziesz?-W głosie malca,słychać było ekscytację.
-Oczywiście.-Pocałowałam jego maleńką główkę.
Kolejne trzy godziny,spędziłam na rysowaniu,śpiewaniu,czytaniu i opowiadaniu bajek.Po pewnym czasie,Javier zasnął,a ja przypomniałam sobie,dla kogo głównie tu przyszłam.
Otuliłam chłopca kołdrą i skierowałam się do sali Violetty.
-Cześć,kochanie.-Powiedziałam,całując nastolatkę w czoło.
-Hej,Angie..Myślałam,że o mnie zapomniałaś..-Już dziś,usłyszałam to z czyiś ust.
-Skarbie,jakbym mogła.-Złapałam siostrzenicę za rękę.-Wiesz..Coś ci przyniosłam.-Na stoliku obok łóżka,położyłam słodycz w kształcie ogromnego kwiatu.-To tak na osłodę.
Prezentem,wywołałam niky łuśmiech na twarzy Violetty.Ku mojemu zdziwieniu,radosna twarz dziewczyny,została zalana potokiem łez.
-Ej,mała,co się dzieje?-Otoczyłam ją ramieniem.-Hmm?
Nastolatka,odpowiedziała mi cichym chlipaniem.
-Bbo..Angie..Tak cię kocham..-Szlochała.-Ii,zdałam sobie sprawę,z ttego,jaka jjesteś dla mnie wważna..Rodzinna..I tak mi szkoda taty..Przez Jade..I tta sytuacja z Leonem i Francescą..
Widać było,że mocno przeżywa to,co się dzieje dookoła.Fakt,nie było jej łatwo.Jej ojciec,żeni się z kobietą,która zatruwa jej życie,a dodatkowa kłótnia z bliskimi nie ułatwia życia..
-Wszystko się ułoży..Twój tata jest dorosły,wie co robi,a..-Przerwało mi pukanie.
Odwróciłam się.W drzwiach,stała Camila,Francesca i Leon.
-Cześć Violu,możemy wejść?-Zapytała dziewczyna o kasztanowych włosach.
-To ja już będę lecieć..-Pocałowałam siostrzenicę w czoło.-Wiesz,kiedy dostaniesz wypis?
-Ymm..Lekarz mówił,że jeszcze dzisiaj.Tato po mnie przyjedzie.-Westchnęła.-Nie mogłabyś..
-Do zobaczenia.-Opuściłam salę,zanim Violetta,dokończyła swoją prośbę.
Jutro,wracałam do Studia.Kończyło się moje zawieszenie.Mimo iż urlop trwał bardzo krótko,zdążyłam odczuć brak gwarnych korytarzy i przekrzykującej się młodzieży.
Pablo,wspominał,że ma zamiar,zostać dzisiaj dłużej w szkole,dlatego wstąpiłam do mieszkania i zapakowałam obiad w miseczki,z myślą,że zaniosę mu go do pracy.
Plac przed Studiem,był pusty.W końcu,była prawie 19.
Od razu po przekroczeniu progu,udałam się do gabinetu dyrektora.Drzwi były uchylone.
-Nie rozumiesz,że się wyprowadza?!-Krzyczał Pablo,do telefonu.Z kimś rozmawiał.Czyżby o mnie?-Zostawia mnie!Wprowadza się z powrotem do was!-Co?-Tak,Jade.Nasz plan nie był dosyć skuteczny.
-"Zaraz,zaraz..Czy on powiedział "Jade"..?"Nasz plan"..?"
Powoli,zaczynało do mnie docierać,co się stało.Wszystko,zaczęło się ukłądać w jedną całość.
"Nie udawaj..Dostałem od ciebie sms'a..".."Widziałem was przed Studiem"."Specjalnie mnie tam zwabiłaś,żebym to zobaczył.."Dlaczego nie powiedziałaś,że jesteś z Pablem?"
Wszystko było już jesne..
-Jak mogłeś?!-Krzyknęłam.

_________________________________________________________
Co narobił ten Pablo? : O
Dalej przeżywam zaręczyny Germana i Esmeraldy..: /

Wiktoria

21 komentarzy:

  1. Nie tylko ty przezywasz ;__; Żeby German kutwa ogarnął się przed tym ślubem !
    Co do rozdziału.. Nie wiem dlaczego ale uwielbiam Javiera :3 I Pablo co za .. Apff.. Myślałam że jest taki spoko, a tu takie rozczarowanie :c I jeszcze rozmowa przez telefon Germana i Angie :D Usmiechalam się do ekranu!
    Krócej.. Super rozdział i czekam na następny :*
    Ps. Zapraszam do siebie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.♥
      Ech,szkoda gadać co do sytuacji Germangie.-.-
      Hmm,Javierek jest uroczy *__* Wykorzystuję zdjęcia Jaspera Harris'a.:)

      Usuń
  2. Genialny rozdział i po raz pierwszy Czarek powiedział coś sensownego ;) Uwielbiam tego małego Javiera, z jakiego filmu wzięłaś jego obrazki? A co do Germana i Esmeraldy to też mam już tego dość. Przewijam scenki z nimi.Najgorsze jest to, że w końcu prawda wyjdzie na jaw i pewnie German wróci do Angie z podkulonym ogonem a ona mu wybaczy, bo go kocha. Za to nie mogę się doczekać momentu, w którym każdy dowie się, że Jeremias to German. Niestety Angeles najbardziej na tym ucierpi ale wreszcie przestanie bawić się jej uczuciami...
    Nie mogę doczekać się nexta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha,oj pewnie będzie akcja,jak odkryją prawdziwą tożsamość Jeremiasa.
      Ech,też jestem zdania,że German przybiegnie do Angie,jak Esmeralda go "rzuci".Mam nadzieję,że Angie się nie da,mimo iż uwielbiam Germangie.Oby nie dała z siebie robić nagrody pocieszenia.
      Ma być 3 sezon,więc może na koniec 2 Angie i German nie będą razem,ale za to w 3 tak.:)
      Co do bloga,to bardzo dziękuję za miłe słowa.
      Wizerunek Javiera,to zdjęcia Jaspera Harrisa.Po prostu,znalazłam małego aktora w Googl'ach.:)

      Usuń
  3. super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział mama nadzieję że kolejny pojawi się niedługo

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja też! Co ten Pablo narobił

    OdpowiedzUsuń
  6. Też przeżywam German i Esmeralda :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział!
    Poza tym ja też lubie tego Javera

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam czytać twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział czekam na next. :) Ogólnie super blog miło się czyta .

    OdpowiedzUsuń
  10. super czekam na next brak mi słów a poza tym z esmeraldą na stos XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak myślałam że coś knuje

    OdpowiedzUsuń