Szczerze,nie miałam ochoty na jedzenie,ale mój żołądek był innego zdania.Wyciągnęłam,więc pieczywo i dżem truskawkowy,po czym z filiżanką kawy,zasiadłam do stołu.
Muszę przyznać,że jedzenie w samotności jest niezwykle..dołujące.Kiedy panuje grobowa cisza i nie ma się do kogo odezwać,z kim podzielić się plotkami.Zaczynało brakować mi Olgi i jej podśpiewywania przy gotowaniu,Ramalla,"trującego" o nowych inwestycjach,Violetty,pospieszającej mnie,w obawie,że spóźnimy się do Studia..No i German..Tak..Germana,poniekąd też mi brakowało..
Posprzątałam bałagan i orientując się,że jest już południe,chwyciłam za telefon.
-Jesteś pewna..?
-Daj mi spokój,Czarek!Muszę tam wrócić..Moja siostrzenica jest w potrzebie..
-Wracasz tam dla niej czy dla niego?
-Czego ty chcesz?!-Zdenerwowałam się.-Mieszasz mi w głowie!
-Chcę,żebyś posłuchała serca..-Powiedział,po czym zniknął.
Przesuwając palcem po ekranie,wybrałam numer szwagra.Po dwóch sygnałach,usłyszałam jego dziwnie zachrypnięty,smutny głos.
-Słucham?-Rozległo się w słuchawce.Ojciec Violetty,najwidoczniej nie spojrzał na wyświetlacz.-German,tu Angie.-Powiedziałam.
-Angie!-Jego ton,momentalnie stał się żywszy i weselszy.-Tak się cieszę,że dzwonisz!
Uśmiechnęłam się sama,do siebie.Nie miałam pojęcia,że jeden,zwykły telefon,może sprawić komuś tyle radości.
-Wiesz..-Zawahałam się.A co jeśli,podjęłam złą decyzję?Co jeśli,powrót do domu Castillo,będzie błędem?-Przemyślałam twoją,ostatnią propozycję i jeśli jest ona nadal aktualna,to..
Przerwał mi,stłumiony okrzyk.German,zakrył głośnik dłonią,lecz mimo to,usłyszałam jego "reakcję",a po chwili,wrzask Olgi:"Co się pan wydziera?Pali się?".
-German?Jesteś tam..?-Roześmiałam się,ale po chwili,oprzytomniałam i kontynuowałam.
-Ttak,tak,jestem.-Niemalże krzykną,zadowolonym głosem.-To,jak?Kiedy mogłabyś się wprowadzić..ee..znaczy,wznowić pracę?-Dodał,trzeźwo.
-Hmm..Myślę,że zaraz po powrocie Violetty ze szpitala.
-Wspaniale!-Doleciał mnie kolejny radosny okrzyk.-Pomóc ci z bagażami?
-Dziękuję,poradzę sobie.-Odmówiłam.-Do zobaczenia.
-Do widzenia.-Zakończył rozmowę.
Nie było już odwrotu.Już wkrótce miałam,stanąć w progu domu Germana i być znowu guwernantką jego córki,a tym samym,jego pracownicą.
Aby nie roztrząsać sprawy,wzięłam się za sprzątanie.Postanowiłam,że muszę podziękować Pablu,chociaż w jakiś drobny sposób.
Z szafki w łazience,wyciągnęłam ściereczki i płyn do kurzu.Ostrożnie,pościągałam rzeczy z półek i dokładnie je przetarłam.Po ułożeniu bibelotek,spowrotem na miejscu,przyszedł czas na podłogi.Ze schowka,wyłowiłam mopa,po czym przygotowałam wiadro z wodą,do którego dolałam płynu.Kilka skłonów,wymachów i parkiet błyszczał.
Spojrzałam na zegarek.Dochodziła trzynasta.Mieszkanie aż świeciło.
Zadowolona z efektu,przebrałam się w czyste ubrania.
Kolejną rzeczą,zabijającą czas,miało być ugotowanie obiadu.Tylko co miałam przygotować?
Przypomniałam sobie,jak kiedyś,pomagałam Oldze i udało mi się podpatrzeć prosty przepis na naleśniki z masą krówkową.Danie na osłodę życia Violetcie.Bardzo fajny.
Zabrałam się za wykonanie.Po niecałej godzinie,jedzenie było już gotowe.Z ochotą,zjadłam dwa naleśniki,a resztę,wsunęłam na talerzu do piekarnika.
-"Pablo,odgrzeje sobie,jak wróci."
Z racji,że miałam wolne,chwyciłam torebkę i wyszłam z mieszkania w celu,udania się do szpitala.
Po drodze,wstąpiłam do sklepu, którego,wyszłam dużymi,czerwonymi lizakami oraz reklamówką pomarańczy.Dodatkowo,dokupiłam blok rysunkowy,plastelinę i kredki dla Javierka.
-"Nie będzie się nudzić."
Moją uwagę,przykóły książki,leżące w wielkim koszu pod ścianą.Wybrałam dwie i po zapłacie za zakupy,mogłam spokojnie iść w odwiedziny do siostrzenicy i malca.
Zdecydowałam,że pierwszego,odwiedzę Javierka.Mijając na korytarzu,znajomą pielęgniarkę,weszłam do sali numer 8.Chłopiec,leżał na łóżku z markotna miną.
-Cześć.-Przywitałam się,uśmiechając troskliwie.
-Angie!Już myślałem,że nie przyjdziesz!-Zawołało dzieko,podnosząc się do pozycji siedzącej.Jego twarz,momentalnie się rozjaśniła.-Przecież obiecałam.-Przysiadłam obok niego.-Spójrz,co dla ciebie mam.-Z torebki,wyciągnęłam zakupione rzeczy.
-To dla mnie?-Zrobił wielkie oczy.-Wszystko?Na prawdę?
-Na prawdę.-Zaśmiałam się.-Będziesz mógł sobie malować,kiedy będziesz się nudzić.Albo czytać.
-Dziękuję!-Zachwycał się.-Ale..-Spóścił głowę.-Ja nie umiem czytać.-Szepną,smutno.
-Nic się nie martw,ja mogę,gdy będę cię odwiedzać.Co ty na to?
-Czyli jeszcze tu przyjdziesz?-W głosie malca,słychać było ekscytację.
-Oczywiście.-Pocałowałam jego maleńką główkę.
Kolejne trzy godziny,spędziłam na rysowaniu,śpiewaniu,czytaniu i opowiadaniu bajek.Po pewnym czasie,Javier zasnął,a ja przypomniałam sobie,dla kogo głównie tu przyszłam.
Otuliłam chłopca kołdrą i skierowałam się do sali Violetty.
-Cześć,kochanie.-Powiedziałam,całując nastolatkę w czoło.
-Hej,Angie..Myślałam,że o mnie zapomniałaś..-Już dziś,usłyszałam to z czyiś ust.
-Skarbie,jakbym mogła.-Złapałam siostrzenicę za rękę.-Wiesz..Coś ci przyniosłam.-Na stoliku obok łóżka,położyłam słodycz w kształcie ogromnego kwiatu.-To tak na osłodę.
Prezentem,wywołałam niky łuśmiech na twarzy Violetty.Ku mojemu zdziwieniu,radosna twarz dziewczyny,została zalana potokiem łez.
-Ej,mała,co się dzieje?-Otoczyłam ją ramieniem.-Hmm?
Nastolatka,odpowiedziała mi cichym chlipaniem.-Bbo..Angie..Tak cię kocham..-Szlochała.-Ii,zdałam sobie sprawę,z ttego,jaka jjesteś dla mnie wważna..Rodzinna..I tak mi szkoda taty..Przez Jade..I tta sytuacja z Leonem i Francescą..
Widać było,że mocno przeżywa to,co się dzieje dookoła.Fakt,nie było jej łatwo.Jej ojciec,żeni się z kobietą,która zatruwa jej życie,a dodatkowa kłótnia z bliskimi nie ułatwia życia..
-Wszystko się ułoży..Twój tata jest dorosły,wie co robi,a..-Przerwało mi pukanie.
Odwróciłam się.W drzwiach,stała Camila,Francesca i Leon.
-Cześć Violu,możemy wejść?-Zapytała dziewczyna o kasztanowych włosach.
-To ja już będę lecieć..-Pocałowałam siostrzenicę w czoło.-Wiesz,kiedy dostaniesz wypis?
-Ymm..Lekarz mówił,że jeszcze dzisiaj.Tato po mnie przyjedzie.-Westchnęła.-Nie mogłabyś..
-Do zobaczenia.-Opuściłam salę,zanim Violetta,dokończyła swoją prośbę.
Jutro,wracałam do Studia.Kończyło się moje zawieszenie.Mimo iż urlop trwał bardzo krótko,zdążyłam odczuć brak gwarnych korytarzy i przekrzykującej się młodzieży.
Pablo,wspominał,że ma zamiar,zostać dzisiaj dłużej w szkole,dlatego wstąpiłam do mieszkania i zapakowałam obiad w miseczki,z myślą,że zaniosę mu go do pracy.
Plac przed Studiem,był pusty.W końcu,była prawie 19.
Od razu po przekroczeniu progu,udałam się do gabinetu dyrektora.Drzwi były uchylone.
-Nie rozumiesz,że się wyprowadza?!-Krzyczał Pablo,do telefonu.Z kimś rozmawiał.Czyżby o mnie?-Zostawia mnie!Wprowadza się z powrotem do was!-Co?-Tak,Jade.Nasz plan nie był dosyć skuteczny.
-"Zaraz,zaraz..Czy on powiedział "Jade"..?"Nasz plan"..?"
Powoli,zaczynało do mnie docierać,co się stało.Wszystko,zaczęło się ukłądać w jedną całość."Nie udawaj..Dostałem od ciebie sms'a..".."Widziałem was przed Studiem"."Specjalnie mnie tam zwabiłaś,żebym to zobaczył.."Dlaczego nie powiedziałaś,że jesteś z Pablem?"
Wszystko było już jesne..
-Jak mogłeś?!-Krzyknęłam.
_________________________________________________________
Co narobił ten Pablo? : O
Dalej przeżywam zaręczyny Germana i Esmeraldy..: /
Wiktoria
Nie tylko ty przezywasz ;__; Żeby German kutwa ogarnął się przed tym ślubem !
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału.. Nie wiem dlaczego ale uwielbiam Javiera :3 I Pablo co za .. Apff.. Myślałam że jest taki spoko, a tu takie rozczarowanie :c I jeszcze rozmowa przez telefon Germana i Angie :D Usmiechalam się do ekranu!
Krócej.. Super rozdział i czekam na następny :*
Ps. Zapraszam do siebie <3
Dziękuję.♥
UsuńEch,szkoda gadać co do sytuacji Germangie.-.-
Hmm,Javierek jest uroczy *__* Wykorzystuję zdjęcia Jaspera Harris'a.:)
Genialny rozdział i po raz pierwszy Czarek powiedział coś sensownego ;) Uwielbiam tego małego Javiera, z jakiego filmu wzięłaś jego obrazki? A co do Germana i Esmeraldy to też mam już tego dość. Przewijam scenki z nimi.Najgorsze jest to, że w końcu prawda wyjdzie na jaw i pewnie German wróci do Angie z podkulonym ogonem a ona mu wybaczy, bo go kocha. Za to nie mogę się doczekać momentu, w którym każdy dowie się, że Jeremias to German. Niestety Angeles najbardziej na tym ucierpi ale wreszcie przestanie bawić się jej uczuciami...
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się nexta :)
Haha,oj pewnie będzie akcja,jak odkryją prawdziwą tożsamość Jeremiasa.
UsuńEch,też jestem zdania,że German przybiegnie do Angie,jak Esmeralda go "rzuci".Mam nadzieję,że Angie się nie da,mimo iż uwielbiam Germangie.Oby nie dała z siebie robić nagrody pocieszenia.
Ma być 3 sezon,więc może na koniec 2 Angie i German nie będą razem,ale za to w 3 tak.:)
Co do bloga,to bardzo dziękuję za miłe słowa.
Wizerunek Javiera,to zdjęcia Jaspera Harrisa.Po prostu,znalazłam małego aktora w Googl'ach.:)
Super :D
OdpowiedzUsuńDziękuję. : D
Usuńsuper rozdział
OdpowiedzUsuńDziękuję.:)
UsuńSuper rozdział mama nadzieję że kolejny pojawi się niedługo
OdpowiedzUsuńNie biorę pod uwagę.
UsuńNo ja też! Co ten Pablo narobił
OdpowiedzUsuńNie biorę pod uwagę.
UsuńTeż przeżywam German i Esmeralda :(
OdpowiedzUsuńNie biorę pod uwagę.
UsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńPoza tym ja też lubie tego Javera
Nie biorę pod uwagę.
UsuńUwielbiam czytać twojego bloga
OdpowiedzUsuńNie biorę pod uwagę.
UsuńSuper rozdział czekam na next. :) Ogólnie super blog miło się czyta .
OdpowiedzUsuńsuper czekam na next brak mi słów a poza tym z esmeraldą na stos XD
OdpowiedzUsuńTak myślałam że coś knuje
OdpowiedzUsuń