wtorek, 17 września 2013

Rozdział 49

Jakaś część mnie,pragnęła dotykać jego ust.Reszta,jednomyślnie to odrzucała.Łomot serca,znacznie przewyższał dotychczasowy stukot.Czułam,jak moje ciało zaczyna wibrować.
Byliśmy coraz bliżej.Dosięgał mnie zapach wody kolońskiej i ciepło,bijące od przysuwającego się mężczyzny.
Czy miałam odpuścić?Rzucić się w przypływ emocji?Teraz nasze twarze,dzieliło jedynie kilka milimetrów.
W ostatnim momencie,spuściłam głowę,ale German był szybszy.Jednak nie do końca,bo nasze usta,zetknęły się jedynie w niezgrabnym całusie.Trwało to tylko przez chwilę,jednak zdążyłam odczuć tego skutki.Od stóp do głowy,przeszył mnie dreszcz,po którym,nadeszła fala gorąca.Zrobiło mi się duszno,co konsekwentnie,oddał kolor mojej twarzy.
Wstałam i szybkim krokiem,opuściłam jadalnię.
-Coś się stało?-Zapytał mężczyzna,widząc co robię.
Nie odpowiedziałam..Skierowałam się do łazienki,gdzie po wejściu ,zamknęłam się na klucz.
Podpierając głowę łokciami,usiadłam na wannie.
-"..Entiende y siente.De corazones rotas..*"-Usłyszałam głos Czarka.
Fragment tej piosenki,uporczywie,dźwięczał mi w głowie.
-Angie..-Dobrze wiedziałam,kto puka do drzwi.-Wszystko w porządku?
Znowu milczałam..
Teraz,skulona pod umywalką,próbowałam pozbyć się mdłości,zmieszanych z głuchym szeptem Czarka..
-"Dlaczego,podejmuję takie decyzje?Co mną kieruje?Zdawałoby się,że mam wolną rękę,nowy start..
Dłużej już nie mogłam..Na czworaka,doczłapałam do ubikacji,nad którą nachylając się..zwymiotowałam..
Cała się trzęsłam..
Zapach odświerzacza,dodatkowo wzmożył nudności.
-"Haz lo que te dicta el corazón..**-Rozsadzało moją głowę.
-"Haz lo que te dicta el corazón.."
-"Haz lo que te dicta el corazón.."
-Dość!-Krzyknęłam,przerażona,a zarazem zirytowana.
Już nie wytrzymywałam..Zwyczajnie,wybuchnęłam płaczem..
Moje życie było takie skomplikowane.Śmierć Marii,taty,strata Violetty..Wyznanie prawdy..Germa,Pablo..Jade i spisek..Teraz znowu German..
Raz całujemy się w kuchni,a innym razem krzyczymy w salonie..Przeciskamy się między jedną kłótnią,a kolejnymi uśmiechami,znaczącymi spojrzeniami..
Kiedyś uśmiechnięta,beztroska..Dzisiaj zmęczona i słaba..

Ciemność.Nieprzenikniona czerń.Żadna przestrzeń,niekończąca się otchłań..Tylko mały odcinek ,zabity długimi,wysokimi ścianami.
I cisza.Tępa głusza.
Wtem rozlega się słaby szmer..Szelest..Świst..Krzyk..Dźwięki o niewyobrażalnym natężeniu,przeniknęły klatkę,którą teraz w niewytłumaczalny sposób,zastąpiła wolna przestrzeń.
Nie było już więzienia,burego dna..Teraz,to jedynie rozgrzana tafla asfaltu i jaskrawa,uderzająca biel..Światło,boleśnie kaleczące twoje oczy..
Nagle żółć,czerwień.Teraz zieleń,błękit.Najróżniejsze barwy,mieszały się coraz szybciej i szybciej.Uciekając,bijąc,raniąc twarz.Dając poczucie dezorientacji..Bezustannie..Bez litości,zmieniają,tułaczą się dzikie kolory.
I znowu..Ciemność..Lecz nadal w oddali,rozbrzmiewa gdzieś ten sam dźwięk-krzyk.Okalając cię dookoła,intensywnie przenika ciało.
Ten odruch.Zatykamy uszy,chowamy wzrok,zaciskamy wargi.
I wszystko cichnie..Ustaje..
Niepewnie otwieramy najpierw jedno oko.Potem drugie...Znowu ten blask.Już nie tak bijący..Wtem opada,a przed nami,formują się ulice,rynki,autostrady..To łączą się ze sobą,to przeplatają..Sklepy,budynki,kamienice,wyrastają jak spod ziemi.Potężne,szklane fortece,wznoszą się do gwiazd..Sięgają dziwnie purpurowego nieba.
I ludzie.Setki.Tysiące.Miliony..A wszyscy tacy sami.."Wylewają się" z nikąd..Idą do nikąd,tworzą zamęt.Popłoch,gwar,ruch.Dziwaczne,obce miejsce.Gdzie jestem?
Nieprzyjemne uczucie lęku,wypełnia moje ciało.Dokuczliwy hałas,zmienia się w potok słów,zaciekle brnących do mózgu.
Budzę się.Uff..To był tylko sen.Koszmar.Jeden z wielu,który w tym momencie stał się codziennością.Nieodzowną częścią mnie.Surrealistyczna jawa.
I znowu sobie wytłumaczę:"To tylko moja wyobraźnia płata mi figle.Bawi się moim kosztem.Szydzi,kiedy znajduję się w zupełnie obcym miejscu.Kiedy niczym upadły król,osuwam się na ziemie.Ale to tylko wyobraźnia".
A co jeśli któregoś dnia na prawdę,przeniosę się do nieznanego mi świata?A może to nie sen,umożliwia mi odmienne otoczenie,lecz,o zgrozo!Sprawia to przebudzenie.Może budzę się w swoim łóżku,lecz jednak w innym świecie.W świecie absurdu,łódnych nadziei na lepsze jutro.
Pogubiłam się.Przemykam pomiędzy jedną,a drugą burzą łez.Między kolejnymi nocami,gdy zostaję sama z sobą i rozmyślam nad sensem swoich czynów.Bezradnością,zatamowałam rzekę,którą płynęło moje szczęście.
Nie wiedziałam jak długo tu siedziałam.Całkowicie straciłam poczucie czasu..
-Kolacja!
Już wieczór?
Ociężała,podźwignęłam się z podłogi.Lustro nad umywalką,ukazało blade widmo..
Potargane włosy,opadały na spoconą i mokrą od łez twarz..Czerwone oczy,podkreślały szare zmarszczki..
Wypłukałam usta i rozczesałam włosy..Wyglądałam nieco lepiej,ale wciąż doskwierał mi ból głowy.
-Angie,gdzie jesteś?Czekamy z kolacją!-Usłyszałam wołania Violetty.
Wzięłam głęboki oddech i wyszłam z łazienki.
Mimo,iż kolana przypominały gąbkę,starałam się zachowywać naturalnie.
-Jesteś!-Nastolatka,mocno mnie uściskała.-Co się dzieje?Jakoś tak słabo wyglądasz..Dobrze się czujesz?-Dziewczyna,zasypywała mnie stosem pytań.
-Nic,nic,Violu..Eee..Wydaje ci się..No może..Ja..Trochę źle się czuje..Idziemy jeść?-Rzuciłam.
-Dobra..Chodźmy..-Widać było,że Violetta,nie uwieżyła w moją historię,bo z podejrzliwą miną,ruszyła do jadalni,prowadząc mnie za rękę.
Gdy tylko,zbliżyłam się do stołu,zapach pieczonego kurczaka,uderzył do moich nozdrzy..Poczułam,że ponownie,zbiera mi się na wymioty,jednak nie dając nic po sobie poznać,usiadłam obok siostrzenicy..
Przez całą kolację,dosłownie "dziubałam" swoją porcję.
Kątem oka,spostrzegłam,że German,cały czas,bacznie mi się przygląda..
Ja jedynie pod koniec posiłku,zaszczyciłam go spojrzeniem.Posłał mi wtedy szczery uśmiech.Jego oczy były przepełnione troską..
Zrobiło mi się lżej na sercu.Miło było wiedzieć,że jest się dla kogoś ważnym..


Jako pierwsza,skończyłam posiłek i dziękując za pyszne jedzenie,odeszłam w stronę swojej sypialni.
Tuż przy drzwiach mojej sypialni,zatrzymały mnie słowa Germana.
-Angie..-Posłusznie,odwróciłam się.Mężczyzna,stał przy schodach.Dzieliło nas parę kroków.-Pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć.-Powiedział,po czym zawrócił na dół.
Ze słabym uśmiechem,zmęczona,opadłam na łóżko.Przekręcając się na bok,poczułam,że coś uwiera mnie w plecy.
Sięgnęłam ręką pod kądrę i wyciągnęłam spod niej swój telefon.Po włączeniu go,moim oczom,ukazały się zaskakujące powiadomienia:

                                        47 nieodebranych połączenia od:Pablo
                           4 nieodebrane połączenia od:Violetta
                           27 niedoebranych wiadmości od:Pablo
                           
Zdziwiła mnie ilość wiadomości od Pabla..Z jednej strony,było to zrozumiałe,ale..
-"Odpisać..Nie odpisać.."-Zastanawiałam się,wpatrując w sufit.
Nagle coś zauważyłam.
Przetarłam oczy i wytrzeszczyłam wzrok,stając na łóżku z głową ku górze..Pokój,wypełniała ciemność,rozjaśniana jedynie przez blask pełni księżyca,wpadającej przez okno.
Nad moim spaniem,widniał jakiś napis...

______________________________________________________
Co tam wypatrzyła Angie? :)
Rozdział bez ładu i składu.Nie wiem,co brałam,pisząc go.: O

*Zrozumieć i poczuć,od złamanych serc.
**Rób to,co dyktuje ci serce..

Mam nadzieję,że chociaż trochę się podobało.:)

Mis mejores deseos.:*
Wiktoria

PS.Och,biedna Angie w 61 odc.2 sezonu.Dlaczego nie dała Germiemu z liścia? : P
PS.2.Jeśli macie ochotę,to zapraszam na nowy rozdział: Klik. ; )
PS.3.Moja,droga Kierko.Na poczcie nie dostałam,żadnego e-maila od Ciebie,spróbuj jeszcze raz.:)

15 komentarzy:

  1. Ja też nie wiem co brałaś ale daj mi trochę, bo wyszło fenomenalnie!
    Dziwi mnie czemu Angie nie powiedziała Vilu prawdy o Germanie i nie wyznała Pablo kim jest Jeremias. A może wyznała tylko ja nie znam hiszpańskiego? Jutro też będzie się działo więc nie mogę się doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha,nie mogę zgonić na Fervex,bo ten rozdział pisałam już dawno. xD
      Co do 2 sezonu,to w tym samochodzie,Angie coś tam mówiła o Germanie Pablu,ale nie zrozumiałam do końca,bo mam zatkane uszy przez katar.;___;
      Ja tam bym Germiemu przyłożyła.Ho,ho,jutro Angie będzie w jego domu!:D Może pożyczy sobie patelnię od Olgi.:D
      Wkurzyło mnie zachowanie Germana.Nie ma Jade,Esme,Angie,to wspomina żonę.-.- No tylko na stos z takim.
      Przepraszam i dziękuję. ; )

      Usuń
  2. Za ile mi sprzedasz ten towar, bo dobrze po nim piszesz xD
    A tak serio to rozdział świetny. I fakt Angie powinna dać sierocie z liścia w 61odc no ale nie dała... a szkoda.

    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.:)
      Haha,jeśli rozgryzę co to było,to wyślę Ci paczką.: )
      W 62 odc.,idzie do domu Germana,więc może pożyczy sobie patelnię od Olgi.:P

      Usuń
    2. O tak z patelni go! Należy mu się. A potem niech mu Viola poprawi za śledzenie!

      Usuń
  3. niesamowity <333
    ciekawe jaki napis ?
    czekam na next ;****

    haha widzę, że nie tylko ja uważam, że powinna dać mu z liścia :P

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe co tam pisało hmmm dawaj nexta super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział ekstra choć bardzo rzadko używam tego słowa :P A co do Angie normalnie płakałam gdy widziałam jak cierpi ;___; Mogła go uderzyć xd

    Nefii

    OdpowiedzUsuń
  6. CUDOWNE :D Aż zabrakło mi słów... MI zabrakło słów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. : D Baardzo.:)
      Tobie zabrakło słów?No to rzeczywiście rzadkość. ;)

      Usuń
  7. Ej to co ja mam zrobić? :c
    Rozdzial super no i biedna Angie :c
    Proszę o więcej Germangie!
    Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm.Spróbuj jeszcze raz wysłać,a jeśli to nic nie da,to podam Ci innego e-maila. :)
      I dziękuję.:)

      Usuń