W piżamie,otulona ciepłym kocem,leżałam na kanapie przed telewizorem.Gapiąc się w ekran,widziałam wspomnienia ostatnich dni,zamiast głupiej telenoweli.
"Proszę..Zakończmy to..Nie udawaj..Dostałem od ciebie sms'a.."-Czy wracając do domu Castillo,otrzymam odpowiedź na nurtujące pytania?
-Widzisz,Angeles?Coraz częściej o nim myślisz..A przy tym okłamujesz Pabla..Nie ładnie,nie ładnie-Obok Estelli i Victora z "Morza Miłości",stał Czarek.
-Mówiłaś..-Do salonu,wszedł mój "chłopak".-Z wielkim ciężarem,ale zaakceptowałem to.Chyba nic nie zmieni twojej decyzji..
-Pablo..Proszę,nie zaczynaj..-Zrobiłam obolałą minę.
-Ja nie zaczynam..Skądże..Nie,nie..
Mimo jego zaprzeczeń,wiedziałam,że nie jest ze mną szczery.Grymas na jego twarzy to potwierdzał.
-Chodź.-Poklepałam miejsce,obok mnie.-No chodź.-Powtórzyłam.
Mężczyzna,usiadł na kanapie,krzyżując ręce i wlepiając wzrok w podłogę.
-Paaablo.-Przeciągnęłam.-Nie obrażaj się.-Próbowałam się do niego przytulić,lecz ten nie rozluźnił uścisku.
Przysunęłam twarz do jego policzka i lekko dmuchnęłam,przymykając oczy.
W końcu,mężczyzna nie wytrzymał.Roześmiał się i objął mnie ramieniem,po czym czule pocałował.
-Ymm..Mam rozumieć,że to było coś w stylu "Nie gniewam się"?-Zapytałam,śmiejąc się.
W odpowiedzi,Pablo znów,musną moje wargi.
Zadowolona,oparłam głowę na jego kolanach i potkuliłam nogi.Mężczyzna bawił się kosmykiem moich włosów,nucąc melodię "Podemos".
Pod wpływem jego dźwięcznego głosu i przyjemnego ciepła dłoni,usnęłam.
-Nie uciekaj!-Słyszałam znajomy głos.-I tak cię znajdę,zobaczysz!Prędzej,czy później,to cię dopadnie!
Biegłam przez las,co sił w nogach.Nie zwracałam uwagi na to,gdzie się kieruję,ani jakie przeszkody,spotykam na swojej drodze.Kolce krzewów i zwisające niesko gałęzie drzew,raniły moje ciało.Zadrapania,z których,płynęła krew,szczypały i piekły na przemian.
Ale mimo to,nie ustawałam w biegu.
Uciekałam.Bałam się tego,co mnie ścigało.
Za moimi plecami,zrywało się tornado,pochłaniające wszystko,co stało mu na drodze.
Powoli,zaczynało brakować mi tchu.Opadałam z sił,lecz nadal biegłam.
Coraz wyraźniej,odczuwałam zbliżający się chłód.
W końcu,las się skończył.Wybiegłam na pustkowie.Po kolejnym kroku w przód,zorientowałam się,że stoję nad urwiskiem.
Z jednej strony,nadciągało tornado,a z drugiej,była przepaść.Nie miałam drogi ucieczki..
Wiedziałam już,że nic nie zdołam zrobić.Odpuściłam..Pozwoliłam wichurze mnie pochłonąć..
-Cii..No już..-Ktoś,szeptał mi do ucha.
Nie chciałam,otwierać oczu..Miotając się po łóżku,krzyczałam z przerażenia.
-Angie,już dobrze..-Znajoma osoba,głaskała mój policzek,który po chwili,został przez nią ucałowany.-Jestem przy tobie..
Lekko uspokojona,kojącym głosem,podniosłam powieki.Obok kanapy,klęczał...German..
Nie myślałam za wiele.Pod wpływem emocji,rzuciłam się szwagrowi w ramiona.Płacząc,wtuliłam się w niego.-Co ty tu robisz?-Wydukałam,nie zauważając,że za oknem jest już jasno.
-Pablo po mnie zadzwonił.
Pablo?!Pablo,poprosił Germana,aby tu przyszedł?!Mój Pablo?!
-Jjak to..?-Zapytałam,zaskoczona.
-Zadzwonił i powiedział,że oddaje cię w dobre ręce..-Wyjaśnił.-Kocham cię,Angie.Kocham cię..-Powtarzał,zbliżając swoją twarz do mojej.
-Angie!Angie,obudź się!Słyszysz?
Otworzyłam oczy.Nade mną nie pochylał się ojciec Violetty,tylko Pablo.Mój "chłopak".
Zaczęłam płakać.Już nie z powdu koszmaru.Z bezsilności.Z braku sensownych rozwiązań i odpowiedzi na wciąż,pojawiające się,nowe pytania.
-Angeles,Angeles..-Śmiał się,stojący przy drzwiach Czarek.
-Wszystko dobrze?-Pablo,podał mi chusteczkę.
Po kilku głębokich wdechach,udało mi się uspokoić.
-Która godzina?-Zapytałam trzeźwo.
-Dochodzi ósma..Zaraz mam zajęcia,ale zadzwonię do Antonia i poproszę o urlop.
-Nie,Pablo.Idź do Studia.-Poprosiłam,nerwowo bawiąc się rękawem swetra.-Poradzisz sobie?-Zapytał,chwytając moją dłoń.
Pokiwałam twierdząco głową i opadłam na poduszkę.
-Wiesz..-Szepnęłam,gdy mężczyzna miał już wychodzić.-Muszę zadzwonić do Germana..
Usłyszałam tylko ciche westchnięcie i stukot,zamykanych drzwi.
Niechętnie,podniosłam się z kanapy..
___________________________________________________________
Chyba Was kiedyś zanudzę >.<
A dzisiaj jest piąąąątek!"Piąteczek"!"Piątunio"! : D Miłego weekendu!:*
Wiktoria
Rozdział genialny :)
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam Twojego bloga ^^
tak dziś upragniony "piątunio" XD
OdpowiedzUsuńsuper rozdział czekam na next nietylko ten ale też oczami germana =3
super <3333
OdpowiedzUsuńuuu... Angie ;(
czekam na next ;****
TOBIE TEŻ MIŁEGO WEEKENDU <3
Ja miałam wrażenie, że ta scena z Germanem to prawda :O
OdpowiedzUsuńNieźle się zdziwiłam jak Pablo zaczął budzić Angie O.o
No nic Czekam na nexxt :***
Świetny rozdział, pewnie będzie się działo w następnym :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next i życzę troche luzu w szkole abyś miała czas i chęci pisać rozdziały :)
rozdział jak zawsze boski. Angie pewnie wróci do Germana. Też myślałam, że scena z Germanem to prawda.. Przepraszam, że tylko tyle, ale mam tipsy na paznokciach O.o
OdpowiedzUsuńNo i wiesz Ty, co.. Zapraszam do mnie :D
WIESZ CO ?! Już miałam taką nadzieję że to prawda ! xd Eh... Czekam na next z sierotą <33 oczywiście ma nie być to sen :D
OdpowiedzUsuńMyślałam, że to prawda, że Germuś jest przy niej a tu taka szara obrzydliwa rzeczywistość....
OdpowiedzUsuń