Kiedy weszłam,przy drzwiach zastałam zdenerwowanego Germana.-Nic ci nie jest!-Krzyknął,a na jego twarzy,zauważyłam ulgę.
-A co miałoby mi być?-Zapytałam zdziwiona.
-Kobieto,czy ty wiesz,jak ja się o ciebie martwiłem?!-Wykrzyczał,po czym poszedł do gabinetu,głośno trzaskając drzwiami.
Byłam zaskoczona tym,że wróciłam pare godzin później,a mój szwagier,tak się tym przejmuje.
-Dobry wieczór,Ramallo.-W kuchni siedział przyjaciel Germana.-Możesz mi wytłumaczyć,o co mu chodzi?-Mówiąc to,wskazałam na gabinet szwagra.
-Pani nie ma pojęcia co tu się działo!German,ogłosił alarm w całym domu!Stan najwyższej gotowości!
-Ale,dlaczego?-Wciąż nie rozumiałam.
-On się o panią tak martwił!
Martwił się o mnie?Nie było mnie w domu,o tej porze co zwykle,a on już się martwił?German codziennie mnie zaskakuje..
-Violetta powiedziała,że w Studiu pani nie ma,a dodatkowo,nie odbierała pani telefonu.
Popatrzyłam na komórkę.Zwyczajnie się rozładowała.
-German,chciał iść nawet na policję!
-Ramallo,żartujesz?-Słowa biznesmena mnie zaskoczyły i w pewnym sensie ucieszyły.Nie miałam pojęcia,że mogę wywołać,tyle zamieszania.Jeszcze nikt z mojego powodu,tak nie panikował..Nikt się mną tak nie przejmował..
-Miał już iść pani szukać,ale wtedy pani wróciła.
German kolejny raz pokazał,że jest troskliwy i opiekuńczy.
-Musi panią bardzo kochać.-Ramallo,posłał mi porozumiewawcze spojrzenie.Zarumieniłam się na wzmiankę o uczuciach moich i Germana.Czyli jednak coś nas łączy..?
Zapukałam do drzwi szwagra,z zamiarem rozmowy,o całej zaistniałej sprawie.
Melodyjny głos mężczyzny,sprawił,że odpłynęłam..Nagle drzwi otworzyły się,uderzając mnie w nos.
-Angie?-German popatrzył na mnie,przerażonym wzrokiem.-Nic ci nie jest?
-Eee..-Tyle dałam rade z siebie wydobyć.
Po moich wargach spłynęła krew.
-Chodź..Właściwie,to nie..-Mówiąc to,szwagier,wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu,gdzie ostrożnie,położył na kanapie.
-Moment.-Usłyszałam.
Zrobiło mi się słabo.Sapiąc,zacisnęłam nos,tamując spływ krwi.Nienawidziłam jej widoku.
-Leż spokojnie.-Poczułam,że German,kładzie mi na nos,coś zimnego.-Kontrast.
Odchyliłam głowę i wzięłam głęboki oddech.
-Tak cię przepraszam.-Westchnął.
-Już drugi raz oberwałam od ciebie drzwiami,Germanie.-Powiedziałam z przekąsem,chcąc poprawić mężczyźnie humor.Był mocno przestraszony.-Tylko się nie popłacz,żołnierzu!
Słabym żartem,wywołałam słaby uśmiech,na jego twarzy,jednak po chwili,wróciła,ta sama,grobowa mina.
-German,nic się nie stało.Wypadki się zdarzają.
-Mi zdecydowanie za często.A w dodatku,to ty na tym cierpisz.Słaby sposób,na okazanie uczuć..
-Może powinieneś wypróbować inny..-Dlaczego to powiedziałam?Czy to była sugestia?
-German,od razy zgadło,o co mi chodzi(?!),pochylił się i lekko mnie pocałował.
-Zdecydowanie lepszy podryw.-Uśmiechnęłam się do niego.(?!)Co ja wyprawiam?!
Wtedy,przypomniało mi się,dlaczego szłam do gabinetu szwagra.
-Geman..Zaczęłam niepewnie.-Dlaczego,tak się przejąłeś moją nieobecnością?
-Dlaczego?!-Mężczyzna,zdawał się być zaskoczony moim pytaniem.-Bałem się,że coś ci się stało.Nie było cię w domu,w Studiu też nie.Nie odbierałaś..Nie dawałaś znaku życia..
-To tylko parę godzin..Zresztą,jestem już dużą dziewczynką,radzę sobie.
-Wiem,ale nie przeżyłbym,gdyby..-Przerwałam mu,całując go.Trwało to przez ułamek sekundy,lecz poskutkowało.
-Nie kończ.-Szepnęłam,ponownie kładąc się na kanapie.
-Wiesz..Chyba muszę częściej tworzyć czarne scenariusze.-Uśmiechną się.
-Angie!Jesteś!-Do salonu,wbiegła Violetta.-Napędziłaś nam strachu!A w szczególności tacie.Panikował,jak dziecko!
Popatrzyłam na Germana,który gwałtownie poczerwieniał.
-Ale..Co ci jest?Źle się czujesz?I dlaczego tato klęczy obok ciebie?-Zapytała nastolatka.
No tak.Ja leżę z lodem na nosie,a German,klęczy obok kanapy.
-Leciała mi krew.-Wyjaśniłam,nie wspominając o tego przyczynie,ani późniejszych wydarzeniach.
-A..
-Abendessen*!-Kolejny raz,z opresji,uratowało mnie,wołanie Olgi.-Wróciła panienka!Aaa!Krew!Napadli panienkę?!Räuber**?Mój Großvater***,nauczył mnie taekwondo.Pokażę panience później.
-Nie,Olgo,nie.Spokojnie.Uderzyłam się.Już dobrze.
Po kolacji,miałam zajęcia z Violettą.Musiałyśmy nadrobić zaległe tematy.
-Angie,dlaczego wyszłaś ze Studia wtakim pośpiechu?-Zapytała dziewczyna,chowając książki.
Dopiero teraz,dotarło do mnie,że nie zapytałam Violetty,jaką rolę gra.-Yyy.Spieszyłam się.-Skłamałam.-Powiedz lepiej,kogo grasz?
-To ty nie wiesz?-Zapytała,zdumiona dziewczyna.
Teraz będę musiała się tłumaczyć.
-Nie..Musiałam,przecież wyjść.-Jakoś się wymigałam.
-A,więc..Werble proszę..Violetta Castillo,jako..Księżniczka!Dostałam główną rolę!-Dziewczyna,aż piszczała ze szczęścia.
Ja też się cieszyłam.Jednak,skoro Violetta i tak dostała tę rolę,to dlaczego Antonio,wykluczył mnie z głosowania?
-Świetnie!Napewno sobie poradzisz!A kogo grają pozotali?
Siedziałam na łóżku siostrzenicy,słuchając jej opowieści o miusicalu.Lecz myślami byłam przy Pablu i Antoniu..Raczej przy Pablu..To miała być zemsta za pocałunek z Germanem..?Bolało mnie,że coraz bardziej się od siebie odsuwamy..Zawsze wzajemnie,mogliśmy na siebie liczyć,wspieraliśmy się..Przyjaciele na dobre i na złe..Byliśmy jak rodzeństwo..Ja go potrzebuję..Być może go..kocham..
-...ale ty i tak jesteś myślami,gdzie indziej.-Zaśmiała się Violetta.Dopiero wtedy oprzytomniałam.
-Przepraszam Violu,jestem zmęczona.Dużo się dzisiaj działo.-Mówiąc to,pocałowałam ją w czoło i skierowałam się do drzwi.-Śpij,już późno.
-Dobranoc.Kolorowych snów!-Krzyknęła nastolatka.
Jednak mimo,że czułam się senna,jak na złość,nie mogłam zasnąć.Moją głowę zaprzątali Pablo i German..
-"Z jednym się kłócę,a z drugim..Ach..Czy to właściwe?Serce nie sługa,ale..Co by powiedziała mama?!Maria.."
Po moich policzkach spłynęły łzy,które stopniowo zmoczyły mi piżamę.
-"Chciałabym mieć ich oboje przy sobie.Po prostu być szczęśliwa.."
Nagle,usłyszałam kroki.Ktoś zbliżał się do mojego pokoju.Po chwili, hałas ustał.Zdziwiona,uchyliłam drzwi,rozglądając się po korytarzu.Nikogo jednak,tam nie zastałam.Mimo to,pod moimi drzwiami,pozostał ślad czyjejś obecności.Na podłodze,leżała malutka koperta.Bez wahania,podniosłam liścik i otworzyłam go,siadając na łóżku.W środku,była karteczka,na której,pochyłym pismem widniały słowa:
Nie mogę serca swego zmienić.
Ono oszalałe,w ogóle mnie nie słucha.
Ciągle bije dla jednej kobiety,
z nadzieją,że go wysłucha..
Kocham Cię,
German.
Moje serce,momentalnie zabiło mocniej.
Tak.."Serce nie sługa-nie posłucha.."
___________________________
Podobało się,czy średnio?
W zakładce "Ogłoszenia",pojawiły się nowe"zapowiedzi".(Pod tymi starymi) :)
*Po niemiecku "kolacja".
**Po niemiecku "bandyta".
***Po niemiecku "dziadek".
Niedługo akcja się rozkręci. ; )
Wiktoria
Genialny rozdział dawaj nexta
OdpowiedzUsuńDziękuję. ; D
UsuńKolejny jutro. ; ))
Kaa.
Świetnie jak zawsze! :-*
OdpowiedzUsuń~Ans
Dziękuję. :)
UsuńKaa.
Mi się bardzo podoba.
OdpowiedzUsuńJest tylko chyba jedna literówka, chodzi o "ł" na końcu, przy "uśmiechnął", czy jak to tam było.
A ten komentarz do mnie.. To dobrze, czy źle?
Dziękuję. ;)
UsuńMożliwe,że gdzieś popełniłam błąd.Rozdział był przepisywany "na szybkiego".
Co do komentarza ode mnie,to,to w pozytywnym sensie. ; D
Kaa.
Ps. Jakby coś to zapraszam do mnie, bo pierwszy rozdział ^^
OdpowiedzUsuńByłam------>Widziałam-------->Podobało mi się-------->Czekam na kolejny. :D
UsuńKaa.
Świetny rozdział
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się tym liścikiem Germana *.*
czekam na next i zapraszam do mua :***
Dziękuję. ; )
UsuńOczywiście,zajrzę,jak zresztą codziennie. ; ))
Kaa.
wszystkie rozdział genialne ♥♥♥♥
OdpowiedzUsuńczekam na next ;***
Dziękuję♥
UsuńKaa.