-Nie..Antonio,proszę,nie..-Jęknęłam,z trudem powstrzymując łzy.-Przecież wiesz,że Studio,to część mojego życia.Ta szkoła,jest dla mnie,jak drugi dom..Proszę,ja..
-Spokojnie,Angie.Daj mi dokończyć.-Powiedział,starszy człowiek,patrząc na mnie z politowaniem.-Nie wyrzucę cię.Gdybym to zrobił,to miejsce,straciłoby bardzo wiele.Jesteś lubianą i szanowaną nauczycielką.Sumienną i pracowitą..Niemniej jednak,takie zachowanie jest niedopuszczalne.Mimo tego,że jesteś dla mnie,jak córka,to nie mogę cię faworyzować.Bardzo mi przykro,ale jestem zmuszony,wysłać cię na przymusowy urlop.Westchnęłam z ulgą,lecz wciąż byłam roztrzęsiona.Z drugiej strony,cieszyłam się,że skończyło się tyko,na kilkudniowej przerwie w nauczaniu.
-Jeszcze jedno..Oczekuję,że przeprosisz Jackie..-Dodał Antonio.
Szczerze,nie miałam ochoty,płaszczyć się przed tą prowokatorką,dając jej satysfakcję.Jednakże,wiedziałam,że nie mam wyboru.Antonio i tak,okazał wyrozumiałość.
-Ym.Tak,na pewno z nią porozmawiam..Przepraszam..-Wydukałam,spuszczając głowę.
-Moje dziecko,to nie mnie powinnaś przepraszać.Do zobaczenia za dwa dni.-Powiedział,wychodząc.
Moje serce,dalej szalało.
-Oj,niegrzeczna Angeles.-Na miejscu Antonia,znalazł się Czarek.-Znam cię,jak nikt inny,ale nie widziałem jeszcze tej strony.No,no..
-Czego chcesz?-Rzuciłam,patrząc na niego z nienawiścią.
-Angeles,Angeles..-Roześmiał się.-"(..)Nic nie warta,nie znacząca..".Nie myśl tak..
Ogarnęła mnie jeszcze większa frustracja.
-"Czy ja byłam od niego zależna?Czy na każdym kroku,musiał mnie kontrolować"
Czułam się,niczym uwiązany na smyczy pies.Miałam ograniczoną przestrzeń.Każdy mój ruch,myśl,był omawiany,relacjonowany..
Obraz zaczął przyspieszać,a następnie gwałtownie zwalniać.Zrobiło mi się duszno.
-Tylko nie mdlej,księżniczko.Kto będzie cię ratował?
Dobiegło mnie odczucie,że ostatnie minuty,godziny,były tylko snem..
Bezsilna,opadłam na krzesło,głośno sapiąc.
Po paru chwilach,trzęsącą ręką,ujęłam butelkę wody,której łyki,sprawiły,że poczułam się nieco lepiej.
Świadoma już,swojego czynu,udałam się na poszukiwania Jackie.Tak,jak myślałam,znalazłam ją w sali tanecznej.
Wzięłam głęboki wdech i z ułożoną "gadką",przekroczyłam próg sali.
-Jackie..
-Angie..-Parsknęła,nawet na mnie nie spoglądając.
-Chciałabym cię przeprosić..-Z trudem,przeszło mi to przez gardło.-Nie powinnam była,oblewać cię wodą,przepraszam,chyba mnie poniosło.
-Taa..Wiem,że Antonio,kazał ci to powiedzieć.Nie ważne,ja na jego miejscu,już dawno,pozbyłabym się takiej..nieudanej nauczycieleczki.
Już miałam coś odpyskować,lecz nie chciałam robić sobie kolejnych problemów.Zaciskając pięść,wyszłam z sali z tłumioną złością w duchu.
Pospiesznie,ruszyłam do wyjścia.Nie miałam ochoty na rozmowę z siostrzenicą,która niewątpliwie,tak jak jej ojciec,próbowałaby,przekonać mnie do powrotu.
Z ulgą,stanęłam przed budynkiem Studia.Po drodze,nie spotkałam Violetty.Za to,zaczepiła mnie Francesca i Camila.
-Cześć Angie,czy wiadomo już,co z Violą?-Zapytała,przejęta Włoszka.
-Ale..Ale,jak to?Cco,co się stało?!-Zapytałam,przerażona.
-To ty nic nie wiesz?-Zdziwiła się Camila.-Violetta jest w szpitalu..Dzisiaj rano..
Już jej nie słuchałam.Teraz,biegłam przez park w kierunku domu Castillo.Aby dowiedzieć się,czegoś więcej o mojej siostrzenicy.O dziewczynie,którą kochałam całym sercem.
Czułam,jak słabnę,lecz mimo to,dalej biegłam.Brakowało mi tchu,ale nie ustawałam.Wtedy,straciłam równowagę i usłyszałam pisk opon..
-------------------------------------------------------------------------------------
"Lalalala" i jak wrażenia?
Co się stało Violi?Czy w ogóle żyje?Czy Angie,potrącił samochód?
Odpowiedź już jutro! :) Albo pojutrze..
Wiktoria
R.I.P +
OdpowiedzUsuńWiesz co ? xD Violetta w szpitalu podobno a ty jeszcze do tego wkładasz tam Angie ? :D O bosh... Czekam na next ^-^
Och,wszytko wyjaśni się pojutrze. ; ) Tak.Jutro nie dodam rozdziału.
UsuńNie zabijaj.; )
Okok nie zabiję :P
UsuńAch,dziękuję. ; * ; D
Usuńsuper czekam na nexta
OdpowiedzUsuńDziękuję. ; D
Usuńco Viola w szpitalu ? :O
OdpowiedzUsuńAngie mam nadzieję, że nie została potrącona.
rozdział super <33
czekam na next ;**
Spokojnie,spokojnie.: )
UsuńDziękuję . ;)
Super rozdział ;)
OdpowiedzUsuńTaki emocjonujący i.... w zasadzie to tyle :p
Czekam na nexta :***
Haha,dziękuję. ; **
UsuńTaa.. Angie potrącił samochód, trafiła na ten sam oddział co Violetta, ta zaś straciła pamięć i.. I zarąbiście!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta, a ja (Ash)
Zapraszam na nowego bloga:
http://soldier-civilian-martyr-victim.blogspot.com
Aaa tam,zobaczymy.^.^
UsuńOoo,już pędzę do Ciebie! : )
Genialny rozdział, prłen emocji :D
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na na nexta :)
Dziękuję. ; *
UsuńGenialnie ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję. ; )
UsuńNie no błagam taka ironia losu, aby obie pakować do szpitala!?
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na następny ;-)
Haha,wszystko się wyjaśni już niedługo. ; )
UsuńTen udawany przyjaciel to świetny pomysł<3 Naprawdę ! Pozdrawiam Tośka <3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. ; *
UsuńMiło mi znać Twoją opinię.:)