Kiedy się obudziłam,spostrzegłam,że leżę,wtulona w Pabla..Znajdowaliśmy się w jego sypialni,która obecnie,była moim pokojem.
Pablo,wyglądał tak uroczo..Nie chciałam go budzić,dlatego,ostrożnie,wzięłam jego rękę z mojego ramienia i "zwijając" z szafy,pierwsze-lepsze ubrania,po cichu,opuściłam pomieszczenie.
Wyjrzałam za okno.Dzień zapowiadał się naprawdę ładnie.Świeciło słońce,któremu towarzyszył lekki wietrzyk.Ubrałam szlafrok i wyszłam na taras.Śpiew ptaków,wprawił mnie w optymistyczny i dobry humor..
Gdy,wsłuchałam się w ich głosiki,zdawało mi się,że układają się w dźwięki "Algo se enciende".
Zaczęłam nucić,tę niedawno napisaną piosenkę.
-Masz cudowny głos,Angeles.-Usłyszałam za plecami.W mgnieniu oka,odwróciłam się do tyłu.Za mną,stał Czarek.-Zupełnie,jak Marii..Pamiętasz,jak śpiewała nam kołysanki?Ach,miała taki talent!A ta twoja kompozycja?Wprost cudowna!Od razu widać,kto jest jej autorem.
-Czczzego ode mnie chcesz?-Wyjąkałam.Mój dobry nastrój,prysną,niczym bańka mydlana.
-Przecież to już sobie wyjaśniliśmy.."Si te sientes perdido en ningun lado..Viajando a tu mundo del pasado..Si dices mi nombre yo te ire a buscar..*"Widzisz?Nie zaprzeczaj..Potrzebujesz mnie..Słowa tej piosenki,o tym świadczą.
-Nie!Wcale nie!-Zaczęłam się wydzierać.
-Co,"nie"?-Na balkon,wszedł Pablo.
-Aaa..Nie ważne..Nic,nic..
Szczęśliwym trafem,mężczyzna był na tyle zaspany,że nie "oponował".
-Choć,przygotujemy coś do jedzenia,hmm?-Zaproponował.
-Ttak..Chodźmy..-Powtórzyłam za nim.
Idąc za Pablem,odwróciłam się na moment,do tyłu,gdzie ujrzałam,kiwającego przecząco głową,Czarka.
Przestraszona,przyspieszyłam kroku.
Milcząc,w spokoju,jadłam śniadanie.
-"Co się z Tobą dzieje,Angie?"
-Hej..!Słuchasz mnie?-Obudziłam się,dopiero,gdy Pablo,pstrykną mi palcami,tuż przy twarzy.
-Jasne,jasne..
-Mówiłem,że muszę wyjść,trochę wcześniej.Mam do załatwienia parę spraw.Wczoraj dorobiłem ci klucze do mieszkania.Leżą w kubku z Kaczorem Donaldem,na mikrofali.Poradzisz sobie?-Słowa mężczyzny,wprawiły mnie w jeszcze większy zawrót głowy.Nie chciałam zostawać sama..Jakoś tak..Bałam się?
-Taak..Znaczy..Nie..Tak..Ale..Wiesz..Ja też muszę coś załatwić.Poczekaj minutkę,szybko się zbiorę i wyjdziemy razem,okej?-Zapytałam,chcąc uniknąć,samotnego pozostania w pustym domu.
-No..Dobrze..Poczekam..
Z wielką ulgą,popędziłam do łazienki,gdzie "w locie",narzuciłam na siebie,granatowo-kremową sukienkę,pomalowałam się i uczesałam.Makijaż wyszedł mi trochę nieudolnie,lecz nie miałam czasu,na dłuższe,zajmowanie się nim..Do torebki,wrzuciłam kosmetyczkę,z obietnicą,że w Studiu,go poprawię.
Przed łazienką,czekał już Pablo.Pośpiesznie,ubrałam buty,chwyciłam jeansową katanę oraz torebkę i idąc w ślad,za "moim chłopakiem",opuściłam mieszkanie,które ostatnimi czasy,przyprawiało mnie o dreszcze.
-Podwieźć cię,gdzieś?-Zaproponował Pablo,gdy stanęliśmy przed blokiem.
-Nie..Nie,dziękuję,przejdę się.Do zobaczenia w Studiu.-Rzuciłam,całując mężczyznę w policzek,po czym odeszłam,nie wiedząc,co mam ze sobą zrobić.Do zajęć,zostały dwie godziny..
Za cel obrałam najbardziej zaludnione miejsce w tym mieście-Plac Plaza de Mayo.Droga tam,zajmowała 20 minut,więc aby nie tracić czasu na pieszą wędrówkę,postanowiłam znaleźć,jakiś środek komunikacji miejskiej.
Najbliższy autobus,odjeżdżał za pół godziny,dlatego zadzwoniłam po taksówkę,która przyjechała,po upływie,niecałych pięciu minut.
-Dzień dobry,proszę do centrum.-Powiedziałam,wsiadając do podjeżdżającego auta.
-Nie uciekaj przede mną,Angeles..-Ku mojemu przerażeniu,na miejscu taksówkarza,siedział Czarek.
-Proszę pani?
-Cco?-Niemalże krzyknęłam.Dopiero teraz,zorientowałam się,że prawie,nakrzyczałam na starszego,siwowłosego mężczyznę.
-Pytałem,czy mam jechać,jakąś określoną trasą..
-Yyy..Nie..Nie,proszę jechać,jak najkrótszą drogą..-Wyszeptałam,czerwieniąc się.
Przez resztę drogi,nie odezwałam się,ani słowem,dlatego,gdy dotarłam na miejsce,odetchnęłam z ulgą i po zapłaceniu za przejazd,pospiesznie wysiadłam z taksówki.
-"I co teraz,Angie?"
Zachęcona,rozkosznym zapachem drożdżowego ciasta,ruszyłam przed siebie..
Buenos Aires-miasto cudów.Świetny temat na wycieczkę.A to miejsce?
Plaza de Mayo to jeden z głównych placów stolicy Argentyny. To tutaj w dziejowych momentach gromadzili się mieszkańcy. To tutaj odbywa się prawdziwie życie. Tutaj ludzie wypoczywają. Tutaj handlują drobni sklepikarze,handlujący warzywami,przedmiotami.Wreszcie, to tutaj znajdują się zabytkowe budowle Buenos Aires. Po pierwsze:"Casa Rosada", czyli tak zwany "Różowy Dom"-jedna z wizytówek miasta.Na środku placu,stoi wysoki,biały pomnik-Pirámida de Mayo-obelisk,upamiętniający pierwszą rocznicę niepodległości miasta.To miejsce zebrań ludowych,marszów,koncertów..Tu spotykają się uliczni artyści..Tutaj,spontanicznie,przychodzą mieszkańcy,w chwilach ważnych dla ojczyzny,lub po prostu,aby spotkać się ze znajomymi.Być w Buenos Aires i nie zajrzeć na Plaza de Mayo,to tak,jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eifflea..Może i to nie jest to najpiękniejsze miejsce w stolicy Argentyny,ale z pewnością,warte odwiedzin.Dla poczucia ducha tego kraju..
Przechadzając się między zabytkowymi kamieniczkami,dolatywały mnie wołania handlarzy:
-Korale,kolczyki,świecidełka,ozdóbki!
-Dywany,koce,prześcieradła,firanki!Tylko 20 euro za sztukę!
-Świerze warzywa i owoce,prosto z sadu!
Uliczny zgiełk,umilał mi spacer.
Słońce,wyraźnie dawało o sobie znać,dlatego zmęczona wędrówką,postanowiłam odpocząć przy fontannie. Zanurzając dłoń w wodzie,poczułam przyjemny chłód.Jednak,nagrzany kamień,nie pozwalał na dłuższe przesiadywanie.Zabrałam torebkę i podniosłam się z marmurowej ławeczki.Już miałam odchodzić,gdy..
-------------------------------------
Co mogło przytrafić się Angie?
Czy kogoś spotkała?Może Pabla?Albo Germana?A może,znowu zobaczyła Czarka?
Wiktoria
Oby German! :-D
OdpowiedzUsuńHyhy,zobaczymy ^^
UsuńWow twój blog jest świetny nie spałam całą noc bo czytałam . W serialu jest zdecydowanie za mało Angie i Germána . Chyba tylko przeznich oglądam ten serial.Szkoda że z tego bloga nie będzie serialu .:-)
OdpowiedzUsuńJejku,dziękuję.:* To takie miłe..Cieszę się,że blog Ci się spodobał.:) Mam nadzieję,że po nieprzespanej nocy,nie boli Cię głowa.;)
UsuńJeszcze raz dziękuję,takie komentarze bardzo dowartościowują i dodają weny i chęci do dalszego pisania.:)
Z niecierpliwością czekam na kolejne opowiadane
OdpowiedzUsuńJuż po północy.:)
Usuńsuper czekam na nexta
OdpowiedzUsuńDziękuję. ;)
UsuńTen Czarek jest... straszny! Może Angie powinna udać się do jakiegoś psychologa? Super rozdział i czekam na next (oby to German tam był) :)
OdpowiedzUsuńHaha,no to w końcu jakby duch,zjawa.:D
UsuńPomyślę nad wysłaniem Angie do wariatkowa.^^
super <333
OdpowiedzUsuńoj, Czarek nie ładnie tak straszyć Angie
czekam na next ;***
wpadnij do mnie: tomas-y-viola.blogspot.com
Dziękuję. ; *
UsuńNa pewno zajrzę.:)
Super rozdział ;)
OdpowiedzUsuńCiekawe co się jej przytrafiło :o
Może potknęła się i wpadła do fontanny? XD
Czekam na nexta :**
Świetny pomysł.Publiczne upokorzenie na oczach połowy miasta.
UsuńHahahaha,pożyjemy-zobaczymy.:)
UsuńEee... Dżem ? :D Nie wiem lepiej dodawaj szybko kolejny ^-^
OdpowiedzUsuńPowidło.:D
UsuńRozdział oczywiście świetny, tylko strasznie mi brakuje Germangie♥
OdpowiedzUsuńCzekam na next.
Dziękuję.:)
UsuńNie martw się,już niedługo German powróci.;)